Reklama

Artur Barciś musi grać, by żyć. Aktor odwiedził Janowiec Wlkp.

- Proszę sobie wyobrazić, że budzi się pan w świecie, w którym nie ma teatru. Nie może być pan aktorem. Co pan robi? - zapytała swojego gościa Natasza Ber, dyrektorka janowieckiej książnicy. - Nie mogłoby być takiego świata. Stworzyłbym teatr. Mogę grać nawet w kiosku ruchu, bo to dla mnie nie ma znaczenia. Najważniejsze, żeby był widz, który chce poczuć magię teatru - odpowiedział Artur Barciś.

27 kwietnia sala Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Janowcu Wlkp., w której Biblioteka Publiczna im. Stefanii Popiołek zorganizowała spotkanie z wybitnym polskim aktorem, wypełniła się publicznością niemal po brzegi. I nic w tym dziwnego. Artur Barciś zyskał rozpoznawalności i wielką sympatię widzów zwłaszcza dzięki roli Tadeusza Norka w sitcomie Miodowe Lata, a następnie Arkadiusza Czerepacha w serialu Ranczo.

To tylko dwa z wielu rozdziałów, składających się na karierę artysty. W jego filmografii znajdują się dziesiątki ról, w których obsadzali go najwybitniejsi reżyserowie. Największą miłością (jeśli mowa o aktorstwie) obdarzył teatr. Aktualnie jego występy można podziwiać w Teatrze Ateneum w Warszawie. Ponadto doskonale sprawdza się jako aktor dubbingowy, jest reżyserem oraz scenarzystą, a prywatnie szczęśliwym mężem, ojcem i dziadkiem. 

Reklama

Spotkanie z aktorem cieszyło się bardzo dużym zainteresowaniem fot. Justyna Kulpińska

W czasie spotkania zorganizowanego w Janowcu Wlkp. Artur Barciś dał się poznać swoim fanom i sympatykom nieco bliżej. Ciekawą rozmowę z gwiazdą polskiego kina przeprowadziła szefowa janowieckiej książnicy Natasza Ber, dopytując swojego gościa zarówno o szczegóły dotyczące jego kariery i drogi do sławy, jak i o kwestie związane z życiem osobistym. 

- Kiedy pierwszy raz w szkole podstawowej wszedłem na scenę to nagle poczułem się na niej cudownie - opowiadał Artur Barciś, zdradzając, że marzenie o aktorstwie zawładnęło nim już we wczesnych latach dzieciństwa. W pełni ziściło się, kiedy dostał się do Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi, a następnie ją ukończył. Od tamtej pory nie rozstaje się z teatrem. Częstokroć, choć z dużo mniejszym natężeniem, można zobaczyć go również na szklanym ekranie. - Lubię swoją pracę bardzo i w ogóle nie wyobrażam sobie, że mógłbym być emerytem, takim co to marzył o tym, żeby w końcu nic nie robić. Aktor musi grać, by żyć. Dla aktora najgorszą rzeczą, jaka może mu się zdarzyć jest brak propozycji, brak ról. Aktorstwo to jest taki zawód, który można tak naprawdę uprawiać do końca życia - mówił. 

Reklama

Justyna Kulpińska

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/04/2024 17:35
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości