Reklama

Autobus pod młotek, opiekunka na bruk

Kazimierz Rybarczyk podkreślił, że mówiąc o kupnie samochodu osobowego na potrzeby ośrodka pomocy społecznej, gdzie pracownicy posiadają uprawnienia do prowadzenia pojazdów, zwalnia się kolejną osobę - kierowcę

        fot. Sylwia Wysocka

Rogowo, autobus, likwidacja, gmina, opiekunka
     Autobus pod młotek, opiekunka na bruk
    Temat likwidacji autobusu powrócił po niespełna miesiącu, bo wywołał oburzenie społeczne i nie dlatego, że gmina pozbywa się gimbusa, a dlatego, że pracę traci Wiesława Sosińska, wieloletnia opiekunka podczas dowozów, której brakuje kilka lat do emerytury.

     Na wspólnym posiedzeniu komisji Rady Gminy w Rogowie 24 lipca wójt Józef Sosnowski podjął temat likwidacji szkolnego autobusu. Przedstawił radnym informacje o złym stanie technicznym pojazdu, jakie otrzymał od kierownika Samorządowej Administracji Placówek Oświatowo-Kulturalnych w Rogowie Romana Bereźnickiego i kierowcy autobusu Benedykta Strzeżyńskiego. Wójt za informującymi go powtarzał, że autobus jest do naprawy: hamulce, resory, szczęki, bębny, sprzęgło i wiele innych części. W ostatnim czasie za 3.500 zł wymieniona została rura wydechowa. Prowadzone są też naprawy blacharskie. - Ręce mi opadły i uważam, że należy się zastanowić, czy ładować w ten autobus ogromne pieniądze, czy pójść w kierunku sprzedaży autobusu i „forda” a w zamian kupić nowego, większego busa. Gdyby miało to dalej tak funkcjonować, to jest konieczność zatrudnienia drugiego kierowcy, bo jeden przeszedł na emeryturę - informował wójt.
     Koszty związane z dowożeniem szkolnym autobusem, jakie wójt przedstawił na komisji radnym, sięgają około 100.000 zł rocznie. Przerzucenie tego zadania na PKS to kwota 50.000 zł rocznie. Autobus szkolny ma 10 lat i przejechanych 280.000 km. Wójt zaznaczył, że gimbusy produkowane w celu dowożenia uczniów do szkoły się nie sprawdzają, wynajem ich na potrzeby osób dorosłych jest ograniczony, jest tam za mało miejsca i na wycieczkę, w dłuższą drogę tego typu autobusy się nie nadają.
     Radny Roman Kubera przysłuchując się opinii o złym stanie szkolnego autobusu podkreślał, że nie tylko względy ekonomiczne - gdzie koszty zmaleją o połowę - ale głównie kwestię bezpieczeństwa dzieci należy brać pod uwagę, a przy stanie, jaki przedstawił wójt, autobus nie przejdzie badania technicznego.
     Radni przysłuchując się opiniom o złym stanie autobusu i kosztach, jakie trzeba by ponosić na jego naprawy, jednogłośnie podjęli decyzję o sprzedaży autobusu.
     ASPEKT SPOŁECZNY POMINIĘTY
     Na czwartkowym posiedzeniu komisji rozwoju gospodarczego i finansów Rady Gminy w Rogowie temat autobusu szkolnego poruszył radny Robert Wódczak, który w lipcowym posiedzeniu nie uczestniczył. - Telefony, bezpośrednie interwencje mieszkańców nie tylko do mnie czy mojej rodziny, ale i innych radnych wywołał temat sprzedaży autobusu szkolnego i co za tym idzie aspekt społeczny w postaci likwidacji stanowiska pracy: opiekunki dzieci w trakcie dowozów Wiesławy Sosińskiej. Mieszkańcy podkreślają, że jest to osoba, która wzorowo wykonywała swoje obowiązki, jest bardzo pozytywnie postrzegana - mówił radny.
     Podkreślił też, że opiekunka od 15 lat pracowała przy dowozach i że jej zwolnienie to efekt jednogłośnej decyzji radnych o likwidacji autobusu, a na owym posiedzeniu komisji nie było ani słowa, że likwidacja gimbusa ma też aspekt społeczny w postaci pozbawienia opiekunki pracy.
     WEDŁUG DIAGNOSTY STAN AUTOBUSU JEST BARDZO DOBRY
     Robert Wódczak pytał wójta, kto wydał ocenę stanu technicznego autobusu, z której wynika, że autobus nie nadaje się już do niczego, że jest już praktycznie tylko złomem.
     Wójt odpowiadając na pytanie zapewnił, że wiele elementów w tym autobusie musiało być już wymienionych w pierwszym półroczu tego roku, co było kosztowne. Kierownik i kierowca poinformowali, że do dopuszczenia pojazdu do przewozu dzieci trzeba w nim naprawić hamulce, resory, szczęki, bębny i sprzęgło, ponadto blacharka się sypie. - Dokonując analizy zwróciłem się do radnych z propozycją sprzedaży autobusu i busa, by za te pieniądze kupić busa. Te działania przy akceptacji radnych zostały już podjęte, prowadzone są wyceny i procedura ruszyła - tłumaczył wójt.
     Radny Wódczak zgłębiając temat pytał, kiedy autobus przeszedł ostatni przegląd techniczny, wójt takiej wiedzy nie miał, za to radny zapewnił, że autobus przeszedł przegląd w czerwcu, a diagnosta dokonujący przeglądu na stacji zapewnił Roberta Wódczaka, że autobus jest w bardzo dobrym stanie technicznym. - Dlatego ten temat poruszyłem, jestem zbulwersowany, mam wrażenie, że sprawa ta ma podwójne dno. - wyraził swoje stanowisko Robert Wódczak.
     Tomasz Michalczak potwierdził, że kwestia sprzedaży autobusu poruszana była od pewnego czasu, prawdopodobnie od przejścia na emeryturę dotychczasowego kierowcy Franciszka Szkudlarka, gdy do dyspozycji pozostał jeden z dwóch kierowców. - Nie uważam, że stan tego autobusu jest aż tak zły, choć przyznaję, że z powodów ekonomicznych być może lepszym rozwiązaniem będzie przetarg na przewoźnika w ramach umowy na świadczenie dowozów. Też trafiają do mnie mieszkańcy z informacją, która mnie zmroziła, bo nie zdawałem sobie sprawy i nie miałem wiedzy o likwidacji stanowiska pracy. Od jednego z mieszkańców usłyszałem słowa pogardy, że wraz z wójtem nie potrafimy zadbać, by znalazło się miejsce pracy, by Wiesława Sosińska mogła przepracować brakujące jej kilka lat do emerytury. Prośba moja, byśmy z twarzą z tego wyszli - apelował Tomasz Michalczak.
     DECYZJA NA WARIACKICH PAPIERACH
     Radny Stefan Fedejko podkreślał, że wójt przedstawił tylko kwestie ekonomiczne, nie było mowy o kwestiach osobowych, dopiero po pewnym czasie do radnych dotarło, że ma to też oddźwięk w postaci pozbawienia długoletniego pracownika zatrudnienia. - Nie było też przedstawionej kalkulacji co do wartości dowozów obecnie, a świadczonych przez innego przewoźnika, nie mieliśmy też wiedzy o faktycznym stanie technicznym autobusu, wójt opierał się tylko na ocenie kierownika i kierowcy - stwierdził radny. Odniósł się też do tego, że Franciszek Szkudlarek był dyspozycyjny, po dowozach znajdował czas na wyjazdy do kina, na basen, teraz takich możliwości nie ma.
     - Jak jest możliwe, że w czerwcu autobus przeszedł przegląd techniczny bez zastrzeżeń, a w lipcu, kiedy autobus stoi, bo są wakacje, jego stan jest opłakany. Sprzedamy jedno i drugie, kupimy znów coś, nie wiadomo co i w jakim stanie, kupimy dużego busa i będzie on woził jedną osobę z opieki społecznej? Sugeruję, by kupić mały, tańszy samochód służbowy dla Opieki Społecznej, bo pracownicy posiadają prawa jazdy, a nie wejść w kontakt z przewoźnikiem, by zapewniał transport w razie potrzeby. - mówił Stefan Fedejko.
     Tomasz Michalczak przypomniał kwestię likwidacji SP w Mięcierzynie, gdzie priorytetem było zapewnienie pracy pracownikom likwidowanej jednostki. Zapewnienie pracy sprawiło, że decyzja o likwidacji była łatwiejsza.
     EKONOMIA A KOLEJNE STANOWISKO
     Radny Kazimierz Rybarczyk zwrócił radnym uwagę, że zabiegają o kontynuację pracy dla Wiesławy Sosińskiej, sam bardzo ceni sobie jej zaangażowanie w pracę, a Stefan Fedejko planuje zwolnienie kierowcy sugerując, że pracownicy Opieki mają uprawnienia do kierowania samochodem osobowym.
     Robert Wódczak zaznaczył, że wcześniejsza decyzja radnych o sprzedaży autobusu i busa pozbawia pracy również kierowcę i nad tym już trzeba się zastanowić. Kazimierz Rybarczyk tłumaczył, że w to miejsce ma być kupiony bus i kierowca będzie jeździł dalej. Tomasz Michalczak przysłuchując się tej rozmowie pytał, co kierowca będzie robił przez osiem godzin, czy woził jedną osobę z Opieki Społecznej mając 18 miejsc, czy jakąś grupę szkolną. - To by musiał być bus na 25 osób, by mógł wozić jedną klasę czy drużynę hokeistów na mecz, tak by zmieściła się jedna klasa - stwierdził radny Rybarczyk, co poparli też inni radni.
     Dariusz Kośmider zwrócił się do wójta z prośbą, by przy kolejnym zamiarze likwidacji mienia gminnego rzetelnie poinformował o stanie i zasobach ludzkich tracących pracę w związku z podejmowanymi decyzjami, by rzetelnie móc podjąć decyzje.
     WPUSZCZENI W MALINY
     - Nie uważam, że to wójt chciał nas wprowadzić w błąd, uważam natomiast, że o stanie technicznym autobusu powinien się wypowiedzieć diagnosta. Podjęte zostały decyzje i teraz musimy zadbać o tę osobę, którą pozbawiamy pracy. Sprawa jest do rozwiązania nawet kiedy dowozy przejmie PKS - zauważył Robert Wódczak. Zapewniał też, że patrząc na stan zatrudnienia w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej nie sądzi, by kwestia osobowa jednej osoby zwalnianej z uwagi na sprzedaż pojazdu była kwestią oszczędności.
     PRZYKRA UTRATA PRACY, KRZEPIĄCA POSTAWA RODZICÓW
     Wiesława Sosińska przepracowała jako opiekunka dzieci podczas dowozów szkolnych 15 ostatnich lat, a łącznie ma 29 lat pracy. W przerwie pomiędzy porannymi i popołudniowymi dowozami pracowała na hali, w szkole, by wypełnić czas w ciągu dnia pracy. Teraz dowiedziała się, że wraz z likwidacją autobusu od września nie otrzyma umowy na kolejne 10 miesięcy, bo w systemie roku szkolnego była zatrudniana na czas określony. Znalezienie pracy osobie po 50. roku życia w Rogowie jest wręcz niemożliwe. Opiekunka zapewniła, że sprawy publicznie nie chce komentować, bo jest to dla niej bardzo przykry i bolesny temat. W jej obronie stanęli rodzice dzieci klas pierwszych, którzy postanowili skontaktować się nie tylko z radnymi, ale i z redakcją Pałuk. Zapewnili, że Wiesława Sosińska jest osobą idealnie nadającą się do opieki nad dziećmi, ciepłą, serdeczną, opiekuńczą, która potrafi odprowadzić dziecko pod same drzwi.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1227 (33/2015)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości