Mieszkańcy Józefinki denerwują się, że przez ich miejscowość jeżdżą pługi z podniesionymi łychami, samochody nie mogą wydostać się z zasp, a urzędnicy twierdzą, że autobus, który wozi mieszkańców i ich dzieci do szkoły, nie powinien tędy w ogóle jechać
fot. Magdalena Kruszka
Józefinka, autobus, Pturek, sesja, Rada Miejska, Barcin, odśnieżanie, droga
Autobus potrzebny do odśnieżania drogi
Przy drodze z Józefinki do Pturka nikt nie mieszka, oficjalnie nie jeździ tamtędy, ani autobus szkolny, ani nie przebiega tam trasa komunikacji publicznej. - Zrezygnowanie z odśnieżania tej drogi zaproponowaliśmy w interesie gminy i podatników - mówi dyrektor Wodbaru. Mieszkańcy Józefinki korzystają z niej jednak i chcą, by była odśnieżana.
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Barcinie pojawiły się zastrzeżenia związane z odśnieżaniem dróg gminnych w Mamliczu oraz tej wiodącej z Józefinki do Pturka. Droga ta nie jest w ogóle ujęta w harmonogramie odśnieżania, jaki realizuje spółka Wodbar.
NIE MA MIESZKAŃCÓW, SĄ UŻYTKOWNICY
- Droga Józefinka-Pturek łączy dwie drogi powiatowe, jest drogą śródpolną, ale utwardzoną i bardzo uczęszczaną - interpelowała radna Jadwiga Mateńko. - Dojeżdżają tam ludzie do pracy do Józefinki i odwrotnie, a nie można nią przejechać, bo jest nieodśnieżona. Poza tym z Józefinki tamtędy chodzi młodzież w wieku ponadgimnazjalnym, która dojeżdża do szkół żnińskich i dochodzi do przystanku w Pturku. Rzeczywiście jest to ogromny problem, mamy się zgłaszają, bo nie wyobrażają sobie, jak można przejść tak zaśnieżoną drogą, nawet w obuwiu zimowym. Innego dojścia dzieciaki nie mają, a to i tak kawał drogi.
Radna Jadwiga Mateńko prosiła, żeby ująć tę drogę w harmonogramie odśnieżania. Burmistrz Michał Pęziak uznał, że odśnieżanie tej drogi jest ekonomicznie nieuzasadnione, ponieważ nie wiedzie ona do żadnych zabudowań. Ponadto można do drogi wojewódzkiej dojechać objazdem.
- Nie chcę tego ujmować w grafiku, ponieważ gmina co roku musiałaby ponosić koszty - mówił burmistrz Barcina. - To jest 2,5 km, koszt tej drogi byłby bardzo duży. W 2011 roku z tej drogi zrezygnowaliśmy na wniosek firmy, bo pan Firszt uznał, że to ekonomicznie nieuzasadnione, żeby ten odcinek odśnieżać. Jeśli będą się zdarzały takie sytuacje, jak w tym roku, to będziemy interweniować doraźnie.
AUTOBUS WIDMO
Burmistrz dodał, że tamtędy nie jeździ żaden autobus szkolny, PKS skraca sobie tamtędy drogę, a trasa autobusu tamtędy nie wiedzie. Stwierdził ponadto, że droga nie ma odpowiedniego obciążenia i nie jest przystosowana do tego, żeby autobus tamtędy jeździł.
- Jeśli autobus tamtędy jeździ, to kierowca jeździ tam na własną rękę - powiedział burmistrz Michał Pęziak. - Ta droga będzie odśnieżana, ale nie w pierwszej kolejności. Najpierw musimy obsłużyć te drogi, którymi są dowożone dzieci do szkół.
W odpowiedzi na to sołtys Józefinki Katarzyna Przybylska zauważyła, że drogą tą autobus jeździł i jeździ dwa razy dziennie, a jego kurs ujęty jest nawet na rozkładzie jazdy na przystanku w centrum wsi.
- Nie wiem, dlaczego twierdzi się, że on nie powinien tamtędy jeździć, skoro o 6:18 on zabiera dzieciaki do szkoły, a w 2011 roku pan Kociemski odśnieżał tę drogę i ona była przejezdna - mówiła sołtys Józefinki.
- Z tego, co ja wiem, to tą drogą autobus PKS nie powinien w ogóle jechać - stwierdził burmistrz Michał Pęziak. - 2011 rok był rokiem wyjątkowym, myśmy wtedy zlecali dodatkowo prace sprzętu obcego poza wodbarowskim.
KROKI KIEROWAĆ DO URZĘDU
Katarzyna Przybylska zaznaczyła, że jednego dnia, kiedy samochody utknęły w zaspach i nie mógł przejechać także autobus, Wodbar zgodził się odśnieżyć drogę z Jabłówka do Pturka, ale tak się nie stało. Po wyciągnięciu z zasp aut, droga pozostała nieprzejezdna. - Ja rozumiem, że właściwe relacje między panią sołtys a Urzędem powinny być takie, że pani sołtys natychmiast nas o tym informuje, że to, co było wczoraj uzgodnione nie zostało wykonane i wtedy my reagujemy - zakończył dyskusję burmistrz Barcina.
Rzeczywiście, tuż po sesji droga z Józefinki do Pturka została odśnieżona, jednak to nie uspokoiło mieszkańców Józefinki, którzy są zbulwersowani informacjami, jakie otrzymali na sesji. Dla nich jest to droga bardzo potrzebna i często uczęszczana. To nią poruszają się, chcąc się dostać do Żnina. Stosując objazd muszą nadrabiać jakieś 10 km.
NADRABIAĆ, DOPŁACAĆ
- To jest śmiechu warte, żeby nie można było takiego kawałka drogi odśnieżyć, my tu żyjemy jeszcze, a co z tego, że na tej drodze nie ma chałup, jak my z niej korzystamy - mówią mieszkańcy Józefinki. Dla nich zablokowanie tej drogi oznacza odcięcie od świata. Pracownicy nie mogą dojechać do przedsiębiorstwa, które działa w Józefince lub wydostać się z niego. Młodzież nie może dostać się na przystanek w Pturku, żeby dojechać na praktyki do Żnina. Chcąc mimo trudności dotrzeć, muszą kupować bilet do Barcina, w Barcinie przesiadać się, kupować bilet do Pturka i dopiero z Pturka podróżują na bilet miesięczny, a do Żnina docierają spóźnieni.
- Takie warunki, jak w ostatni weekend, są raptem 10 dni w roku, a oni jeszcze sobie nie mogą z tym poradzić - mówi mieszkanka Józefinki.
- Moja teściowa jest po dwóch udarach, jak coś jej się stanie, to jak karetka do niej dojedzie? - obawia się inna mieszkanka.
- PKS tyle lat tędy jeździ i nikt tego nie widzi? - dziwi się sołtys Katarzyna Przybylska. - Ludzie stąd dojeżdżają do pracy, tędy jeżdżą do Żnina, dzieciaki do szkoły. Jak wzięli kogoś z zewnątrz, to było elegancko i szeroko odśnieżone, a teraz mi mówią, że tej drogi od trzech lat nie ma w grafiku do odśnieżania. Ja się tego dopiero wczoraj dowiedziałam. Wcześniej problemów nie było.
Z DOMU KIEROWCY DO POCZĄTKU TRASY
Marta Wiwatowska-Szczutkow-ska, rzecznik prasowy Kujawsko-Pomorskiego Transportu Samochodowego SA przyznaje, że trasa autobusu faktycznie nie wiedzie drogą Józefinka-Pturek.
- Kujawsko-Pomorski Transport Samochodowy SA realizuje kurs, który rozpoczyna się w Julianowie, ale trasę tę pokonuje autobus, który nie wyjeżdża z dworca autobusowego, tylko z punktu noclegowego, miejsca zamieszkania kierowcy - mówi Marta Wiwatowska-Szczutkowska, rzecznik prasowy KPTS. - Kierowca, który musi dojechać do Julianowa, obiera trasę jak najkrótszą (ekonomicznie uzasadnioną), czyli wiodącą przez Józefinkę i około 7:00 wyjeżdża z Julianowa. Około 16:00 kierowca wyrusza ze Żnina do Julianowa, przejeżdżając przez Józefinkę, dociera do punktu noclegowego. To droga publiczna, z której mamy prawo korzystać.
Błażej Gaczkowski, kierownik dworca autobusowego w Żninie informuje, że kierowca wyrusza z Jadownik Rycerskich, jedzie przez Pturek, Józefinkę, dojeżdża do Jullianowa i stamtąd rozpoczyna właściwą trasę, która biegnie przez Kanię, Mamlicz, Barcin i kończy się w Żninie.
- Mam świadomość, że droga Pturek-Józefinka jest w piątej czy szóstej klasie odśnieżania - powiedział Błażej Gaczkowski. - Jeśli jest nieprzejezdna, należy wybrać inną trasę. Jakiś czas temu autobus utknął w zaspie i jeden z mieszkańców pomógł mu wyjechać. W czasie niesprzyjających warunków atmosferycznych będziemy wybierać inną drogę.
W Józefince swój przystanek ma autobus szkolny dowożący dzieci do szkoły i jeździ on w ramach umowy między gminą Barcin a oddziałem inowrocławskim KPTS, jednak jeździ on poza standardowym rozkładem jazdy i także nie pokonuje drogi Józefinka-Pturek.
DROGI NIEODŚNIEŻANE, AUTA W ZASPACH
Mieszkańcy Józefinki nie rozumieją, jak to możliwe, że autobus, który widzą na co dzień, teoretycznie nie powinien tędy przejeżdżać, ale dodatkowo są zbulwersowani także tym, że w okolicy sprzęt Wodbaru jeździł i odśnieżał inne drogi, a nie odśnieżył tej, która im jest potrzebna. Zauważają, że ten sprzęt nie zawsze sobie radzi, że ciągniki mają problem, żeby z większymi zaspami sobie poradzić.
- Takim ciągnikiem, jaki oni mają, to mogą co najwyżej chleb na pole gospodarzowi dowieźć, a nie drogi odśnieżać, dlaczego gmina zleca odśnieżanie komuś, kto sobie z tym nie radzi? - mówią mieszkańcy Józefinki i zwracają uwagę także na to, że drogi odśnieżane są na noc, kiedy nikt z nich nie korzysta, a jak przez noc na nowo napada śnieg, to rano do pracy znów nie można się dostać. Zaznaczają, że niejednokrotnie dzwonili do Urzędu i rozmawiali z poszczególnymi pracownikami, co nie przyniosło żadnego skutku. Dopiero rozmowa z dyrektorem Wodbaru Stefanem Firsztem spowodowała, że pracownicy odśnieżyli drogę. Mieszkańców bulwersuje również, że widzą, jak ciągniki Wodbaru jeżdżą po nieodśnieżonych drogach powiatowych z podniesionymi łychami.
- Jak była potężna zaspa, to się ją brało na trzy, na cztery razy, a ludzie by chcieli, żeby przysłać od razu czołg, który by od razu sprawę załatwił - mówi dyrektor Wodbaru Stefan Firszt i odpiera wszystkie zarzuty tłumacząc się przede wszystkim dużymi kosztami. Przyznał, że zaproponował gminie zrezygnowanie z odśnieżania drogi Józefinka-Pturek, co spotkało się z pozytywną opinią z Urzędu.
ODŚNIEŻANIE EKONOMICZNIE NIEUZASADNIONE
- Kiedyś tamtą drogą jeździł autobus szkolny i wtedy ta droga był ujęta w grafiku - powiedział Stefan Firszt. - Potem ten autobus przestał jeździć, a ta droga jest wybitnie narażona na zawiewanie, bo takie jest jej położenie. Przy tej drodze nie mieszka żaden mieszkaniec, to jest tylko prosty łącznik z Józefinki do Pturka. Nie wiem, ilu ludzi tamtędy jeździ, pewnie trzy - cztery osoby robią sobie tam skrót w dzień targowy do Żnina, więc uznaliśmy, że odśnieżanie tej drogi z punktu widzenia ekonomicznego nie bardzo ma uzasadnienie.
Wyliczył, że odśnieżanie drogi po przeciętnym zawianiu zajęłoby kilkanaście godzin, co kosztuje przy wynajęciu kogoś z zewnątrz około 2.000 zł.
- Zrezygnowanie z odśnieżania tej drogi zaproponowaliśmy w interesie gminy i podatników - stwierdził dyrektor Wodbaru. - Jeżeli gmina miałaby informację, że tam jeździ autobus, to na pewno nie wyłączyłaby drogi z harmonogramu. Nikt mieszkańcom tego złośliwie nie zrobił. W Józefince było tak, że już były odśnieżone nasze drogi, a nie odśnieżono drogi powiatowej - powiedział dyrektor Wodbaru i wyjaśnił, że nie ma powodu, żeby ponosić koszty paliwa i poświęcać czas na inne drogi, podczas kiedy ludzie czekają na odśnieżenie dróg gminnych. Stwierdził też, że odśnieżanie dróg nie polega jedynie na zwykłym przejechaniu z opuszczoną łyżką, ale że trzeba śnieg rozepchnąć, co zająć może nawet kilka godzin.
- Będziemy walczyć o to, żeby autobus trasą tą, którą jeździł, nadal podróżował, bo jeśli przywrócą ten kurs, to przynajmniej drogę będziemy mieli odśnieżoną i nie będzie problemu jak teraz - stwierdziła Katarzyna Przybylska.
SPRZĘT LEPSZY, ALE NADAL SŁABY
Na sesji pojawiły się również uwagi związane z odśnieżaniem dróg gminnych na terenie Mamlicza.
- To odśnieżanie nie zawsze odbywa się na czas, nie jest to być może z winy „Wodbaru”, być może mają za słaby sprzęt - mówił radny Jakub Jurek, który pełni funkcję sołtysa Mamlicza. - Podczas przymrozków śnieg się zbrylił, sprzęt nie może tego odgarnąć. Na kilku drogach przez okres trzech dni on zalega. Ludzie do mnie dzwonią i mówią, że te drogi są niezbyt dobrze odśnieżane. Autobus szkolny też nie chciał już jednego dnia nawet jechać.
Radny Jakub Jurek zaproponował, że jeśli jest sytuacja drastyczna, w której Wodbar sobie nie radzi, to można skorzystać ze sprzętu rolniczego i zaznaczył, że w poprzednich latach rolnicy wykonywali tę robotę bardzo dobrze i mają bardzo dobry sprzęt.
- „Wodbar” się broni, że są to koszty dodatkowe, rozumieć można każdą ze stron, ale ludzie też mają swoje racje - mówił radny z Mamlicza. Podkreślał jednocześnie, że zdarzają się sytuacje, że drogi są wąsko odśnieżane i na odcinku 2-3 km samochody nie mają szansy się wyminąć, a stanowi to zagrożenie.
- Sprzętem zewnętrznym wspomagamy się tylko w drastycznych sytuacjach, a ja uważam, że w tym roku takiego dużego problemu, potężnych zamieci i potężnych zasp nie było i liczę, że „Wodbar” sobie własnymi siłami poradzi - stwierdził burmistrz Michał Pęziak.
Stefan Firszt przyznaje, że w Mamliczu konieczne było skorzystanie ze sprzętu zewnętrznego, jednocześnie dodaje, że niejednokrotnie informował, że w tym roku Wodbar jest wyposażony lepiej niż w latach ubiegłych podkreślając, że Wodbar w tej chwili dysponuje pługami na czterech ciągnikach, pługiem na koparko-ładowarce i koparko-ładowarką z łyżką obrotową, podczas kiedy w zeszłym roku były pługi na trzech ciągnikach i nie było pługa na koparko-ładowarce.
- Ja wiem, z czego to się bierze - stwierdził dyrektor Stefan Firszt. - Rolnicy byli nauczeni, że „Wodbar” nie miał sprzętu i zaraz sołtysi wynajmowali sobie rolnika sąsiada i odśnieżali sobie drogę, a my w tym roku, oprócz Mamlicza, daliśmy sobie radę sami. Mieszkańcy by chcieli, żeby jak nawieje śniegu, to o tej samej godzinie wszystkie drogi były odśnieżone. Tak się nie da. A rolnicy czekali, by się zabijali za odśnieżanie, bo stawki mają przyzwoite i dla każdego jest to dodatkowy zarobek.
Dyrektor przyznał również, że drogi odśnieżane są wąsko i wyjaśnił, że jeśli cały czas zawiewa śniegiem z pól i to z różnych stron, to najważniejsze jest, żeby utrzymać przejezdność, dlatego pługi jeździły często już od 400, żeby ludzie mogli dojechać do kościoła.
ZIMA NIE WRÓCI
Podsumowując, dyrektor Stefan Firszt podkreślił, że w tym sezonie drogi mogły być nieprzejezdne co najwyżej kilka godzin. W grudniu odśnieżanie dróg w gminie Barcin kosztowało około 60.000-70.000 zł. W styczniu koszty przekroczyły 100.000 zł, a w lutym będą jeszcze wyższe. Dyrektor Stefan Firszt szacuje, że sięgną nawet 150.000 zł, nie licząc kosztów materiałów do usuwania śliskości i zapowiada, że nie spodziewa się już powrotu zimy.
Ale za dziesięć miesięcy temat wróci. O tym, czy w przyszłym roku ta droga będzie ujęta w planie odśnieżania, będziemy informować.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1098 (9/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze