Wawrzynki, wysypisko, odpadu, komisja ochrony środowiska, wizytacja, pożar
Bałaganu w Wawrzynkach nie ma
Komisja ochrony środowiska Rady Miejskiej w Żninie wizytowała zakład Novago w Wawrzynkach, aby uzyskać odpowiedź, czy obawy mieszkańców okolicznych wsi związane z wpływem składowiska na środowisko oraz bezpieczeństwo ludzi i zwierząt są uzasadnione. Po zwiedzeniu zakładu i rozmowie z prezesami Novago radni wrócili uspokojeni. Jednak w ostatni weekend w zakładzie w Wawrzynkach wybuchł pożar.
W zeszłym roku kilkakrotnie informowaliśmy o wywiewaniu ze składowiska odpadów w Wawrzynkach śmieci, zwłaszcza foliowych, i zaśmiecaniu nimi pól. Przypomnijmy, że zjawisko to dotyka nie tylko mieszkańców wschodnich terenów gminy Żnin, ale i położonych za miedzą miejscowości w gminie Łabiszyn - przede wszystkim Jabłówka i w mniejszym stopniu Jabłowa Pałuckiego, a także Chomętowa w gminie Szubin. Mieszkańcy tych miejscowości sygnalizowali nam oprócz tego i to, że w dzień i często nocami obserwują liczne samochody ciężarowe wiozące odpady do Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych w Wawrzynkach. Poza tym mieszkańcy ci w związku z funkcjonowaniem składowiska obawiają się inwazji szczurów i negatywnego wpływu na wody gruntowe. Ujęcie w Jabłówku zasila w wodę dużą część gminy Łabiszyn, a jest położone blisko składowiska w Wawrzynkach. Jeśli chodzi o negatywne zjawiska związane z wywiewaniem śmieci ze składowiska na pola i ogrodzenia posesji, to nie jest to tylko kwestia estetyki. Stanowi to również zagrożenie dla zwierząt hodowlanych. Rok temu ujawniliśmy przypadek w gospodarstwie w Wawrzynkach, gdy foliowa torebka ze składowiska znalazła się przypadkowo w balocie słomy, a później trafiła do przewodu pokarmowego jednej z krów. Potrzebna była interwencja lekarza weterynarii, a krowa nieomal zdechła wskutek tego zdarzenia.
Kilka tygodni temu na prośbę mieszkanki Jabłowa Gizeli Świtalskiej przybyli do tej miejscowości reporterzy telewizji Trwam i zrealizowali program na żywo, w którym o swoich obawach opowiadali mieszkańcy okolic składowiska odpadów. Nie było w tym materiale żadnego stanowiska zarządu spółki Novago Żnin, która prowadzi składowisko w Wawrzynkach. Na ten materiał telewizyjny zareagowała komisja ochrony środowiska w Radzie Miejskiej w Żninie. Wyjaśnijmy, że składowisko leży na terenie największej pałuckiej gminy, a ona sama jest też udziałowcem spółki Novago Żnin (dawniej Uskom).
Komisja na czele z przewodniczącym Leszkiem Kowalskim, z udziałem Mariana Kawki, mieszkańca gminy, który od lat interesuje się wpływem działalności spółki Novago na środowisko, odwiedziła Wawrzynki.
Leszek Kowalski poinformował prezesa spółki Novago Żnin Zbigniewa Pałkę i wiceprezesa Marka Drzewieckiego, że wizyta ma związek z materiałem telewizyjnym i obawami mieszkańców. Przedstawił te obawy, które sygnalizowano w materiale TV Trwam.
Jeśli chodzi o szczury, to prezesi Novago Żnin zapewnili, że wynajęta jest firma, która regularnie, raz w miesiącu przeprowadza deratyzację, co potwierdzają protokoły. Zdaniem prezesa, populacja gryzoni jest niewielka i się nie zwiększa.
Co do wydostawania się poza teren zakładu np. torebek foliowych, to - zdaniem prezesa - problem występuje przy silniejszych wiatrach i aby temu możliwie skutecznie zapobiec zainstalowano siatki ogrodzeniowe. Ponieważ nie zapewnia to całkowitego zabezpieczenia, w przypadku wydostania się odpadów poza teren zakładu i informacji uzyskiwanych od okolicznych mieszkańców doraźnie wynajmuje się ludzi do ich uprzątnięcia lub robi się to wykorzystując pracowników spółki.
Jeśli chodzi o nieprzyjemne zapachy, to wnioski są takie, że odczuwanie tych woni jest nie do uniknięcia, szczególnie w okresie letnim (procesy gnilne odpadów). 80 do 90% stanowią odpady komunalne i postkomunalne, natomiast odpady przemysłowe stanowią ok. 10 do 15% całości zwożonych. W rekultywowanych dwóch kwaterach składowiska zainstalowanych jest 12 studni otwartych odprowadzających powstające gazy do środowiska. Docelowo ma być zainstalowana instalacja wychwytująca biogaz i umożliwiająca jego wykorzystanie do celów energetycznych - pochodnia gazowa, a docelowo biogazownia energetyczna.
Prezesi zapewniali też komisję ochrony środowiska i Mariana Kawkę, że spółka Novago Żnin nie przyjmuje odpadów niebezpiecznych dla środowiska, gdyż nie ma takiej prawnej możliwości. Każdy dostawca odpadów musi się okazać odpowiednimi zaświadczeniami. Dopiero wtedy transport jest wpuszczony na teren zakładu. Zdaniem Zbigniewa Pałki, były przypadki dostarczenia odpadów innych niż deklarowane, ale takie odpady zostały cofnięte. Nie ma możliwości wjazdu pojazdu z odpadami i jego niezarejestrowanie. Terenu całego zakładu pilnuje wynajęta firma ochroniarska.
Zbigniew Pałka i Marek Drzewiecki odnieśli się również do liczby pojazdów zwożących odpady, ich rejestracji (pochodzenie odpadów) i czasu przyjazdu. Przypomnijmy, że uwagi mieszkańców dotyczą też obcych rejestracji samochodów zwożących odpady do Wawrzynek.
Odpowiedź zarządu jest taka, że spółka pracuje całą dobę i pojazdy mogą przyjeżdżać również w godzinach nocnych. Zdaniem prezesów, w nocy średnio wjeżdża od 3 do 4 samochodów, co daje ok. 100 ton odpadów. W ciągu doby wjeżdża ok. 30 tirów. Rejestracje nie zawsze świadczą o pochodzeniu pojazdów, gdyż mogą być one w leasingu. Na tej podstawie trudno jednoznacznie określić miejsce, skąd zwożone są odpady.
Jeśli chodzi o odpady komunalne, to te pochodzą z powiatów żnińskiego oraz nakielskiego. Z kolei tzw. frakcja nadsitowa przetwarzana na paliwo RDF spalane w cementowni jest sprowadzana z miejscowości oddalonych od zakładu w Wawrzynkach około 200 km. Jest to podyktowane względami ekonomicznymi (koszt transportu). Roczny przerób odpadów wynosi ok. 200 tys. ton, z czego 1/3 jest przerabiana na paliwo RDF.
Prezesi odnieśli się też do wątpliwości związanych z wysokością pryzm, naciskiem na dno niecki i możliwością rozszczelnienia folii i zagrożeniem dla wód gruntowych. Z ich odpowiedzi wynika, że zagrożenie naruszenia szczelności folii teoretycznie istnieje, ale może to być spowodowane przypadkowymi uszkodzeniami mechanicznymi wywołanymi np. jakimś przedmiotem lub sprzętem. Zastosowana jest specjalna folia o grubości 2 mm, wytrzymała, rozciągliwa o długim okresie trwałości. Nie ma informacji świadczących o uszkodzeniu folii przez szczury. Złoże z odpadami po zamknięciu musi być przez 30 lat monitorowane przez właściciela składowiska. Do tego celu stosuje się czujniki wprowadzone pod złoże. Problemu, kto będzie właścicielem składowiska odpowiedzialnym za ten monitoring i ponoszącym jego koszty, komisja nie rozstrzygnie. Po 50 latach od zamknięcia złoża traci ono swą aktywność chemiczną i staje się niegroźne dla środowiska, a teren może być przywrócony do użytkowania w nieograniczonym zakresie. Odcieki z dna niecki są odpompowywane. Po zamknięciu kwatery składowiska następuje jego rekultywacja. Być może w przyszłości będzie się opłacało rozebrać złoże i wykorzystać do celów energetycznych zawarte w nim węglowodory.
Zarząd Novago Żnin podkreślił również w rozmowach z komisją wizytującą zakład, że gmina ma wielorakie korzyści z obecności tej firmy w Wawrzynkach. Spółka ma ok. 30 ha ziemi w gminie Żnin, z czego 16 ha jest już zagospodarowane. Zatrudnienie ma 59 osób, w większości z gminy Żnin. Dochody budżetowe gminy Żnin za 2014 rok obejmują ok. 300.000 zł
z tytułu dywidendy, 1.000.000 zł z Urzędu Marszałkowskiego (opłata środowiskowa uiszczana za składowane odpady trafia przez Toruń do gminy, na której terenie są te odpady składowane) i około 500.000 zł z tytułu podatku od nieruchomości.
Korzyści ekonomiczne dla lokalnych przedsiębiorców z tytułu sprzedaży towarów i usług na rzecz Novago Żnin w ciągu ostatnich czterech lat wyniosły według wyliczeń Zbigniewa Pałki i Marka Drzewieckiego ok. 11 mln zł. Również przez ostatnie 3 lata spółka wspierała i sponsorowała lokalne podmioty, inicjatywy, wydarzenia na kwotę ok. 200.000 zł.
Aby lepiej wykorzystać powstający biogaz, spółka wykorzystuje Okresowe Bioreaktory Beztlenowe OBB, z których produkcja biogazu daje możliwość pozyskania mocy energetycznej 1-3 MW. Spalany biogaz będzie służył do dosuszania paliwa RDF oraz produkcji energii elektrycznej.
Nie są natomiast jeszcze znane wpływy do budżetu Żnina z tytułu dywidendy za 2015 r.
- 1 czerwca odbędzie się walne zgromadzenie udziałowców spółki „Novago“ Żnin. Zostaną wówczas podjęte decyzje w sprawie dysponowania zyskiem wypracowanym przez spółkę w roku 2015. Firma „Novago“ jest strategicznym partnerem gminy Żnin, co znajduje potwierdzenie w jej działaniach na rzecz lokalnej społeczności. Było to m.in. wsparcie dla klubu piłkarskiego „Pałuczanka“ oraz szeregu pomniejszych inicjatyw w sołectwach - przekazał Dawid Kolasa, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Żninie.
- Dotychczasowa współpraca gminy Żnin z firmą „Novago“ układa się modelowo, w czym duża zasługa zarządu „Novago“ Mława. Należy także pamiętać, że „Novago“ jest pracodawcą dla licznych mieszkańców gminy Żnin oraz istotnym inwestorem z punktu widzenia rozwoju gminy. Przy rozmowach w zakresie dywidendy należy wziąć te czynniki pod uwagę - zaznacza na koniec burmistrz Robert Luchowski.
Tymczasem dwa tygodnie po wizycie komisji ochrony środowiska w Wawrzynkach, podczas której radni zostali uspokojeni co do sytuacji w Novago, na wysypisku wybuchł pożar. Było to w nocy z ostatniego piątku na sobotę. Jak poinformował Mirosław Wrzesiński z Państwowej Straży Pożarnej w Żninie, informacja o pożarze wpłynęła do dyżurnego o 3:26.
- Pożar nie objął dużej powierzchni, ale mimo to do akcji wyjechało aż 7 zastępów: 2 JRG ze Żnina oraz zastępy z okolicznych jednostek OSP. Zaangażowanych zostało aż 7 zastępów, gdyż teren jest duży, a chodziło też o to, by zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia. Paliły się normalne, ogólnobytowe odpady. Przyczyny pożaru nie zostały ustalone - przekazał Mirosław Wrzesiński. Akcja gaśnicza w Wawrzynkach trwała do 6:00 rano.
Zbigniew Pałka przekazał, że pożar wybuchł podczas normalnej zmiany na instalacji przetwarzania odpadów, więc pracownicy szybko go zauważyli i sami podjęli pierwsze działania. Według prezesa, prawdopodobną przyczyną wybuchu ognia był samozapłon. Źródło ognia było na linii segregacji odpadów metalowych, gdzie używany jest sprzęt, który powoduje nagrzanie tego materiału i stąd mógł pojawić się ogień. Odpady metalowe często są owinięte czy zaplątane w inne śmieci, które po nagrzaniu się stali mogą zapłonąć. Marek Drzewiecki podkreślił, że pracownicy zakładu są regularnie szkoleni w zakresie bezpieczeństwa pożarowego, a w firmie jest gotowa do użycia motopompa.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1265 (19/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze