Reklama

Będą bronić się przed kurnikami

Ireneusz Żuchelkowski mieszka w Wyrębie. Jeśli kurniki powstaną, będzie on ich najbliższym sąsiadem. fot. Magdalena Kruszka Ireneusz Żuchelkowski mieszka w Wyrębie. Jeśli kurniki powstaną, będzie on ich najbliższym sąsiadem. fot. Magdalena Kruszka 

Wyręba, mieszkańcy, budowa, kurniki, inwestycja
     Będą bronić się przed kurnikami
     - Jest niby zaszczyt, ale smutny zaszczyt, bo jak tak można budować taki gigant w środku wioski, bo to nie jest mała ferma. Koniec świata tam będzie, nie będzie życia - uważa sołtys Jabłowa Edmund Słomowicz. Wiceburmistrz podkreśla, że do dyskusji z inwestorem mieszkańcy muszą się merytorycznie przygotować.

     - Tak jak miasto wyjeżdża na wieś, tak wy będziecie wyjeżdżać do miasta, żeby nie czuć smrodu - mówił sołtys Jabłowa Pałuckiego na zebraniu wiejskim dotyczącym planów pobudowania kurników w Wyrębie. - Trzeba rękami i nogami bronić, żeby tego nie zrobili.
     O planach budowy czterech kurników w Wyrębie pisaliśmy dwa tygodnie temu. Przypomnijmy, 11 lutego do Urzędu Miejskiego w Łabiszynie wpłynął wniosek inwestora z Makowisk w gminie Solec Kujawski o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla realizacji przedsięwzięcia polegającej na budowie fermy drobiu obejmującej cztery budynki inwentarskie o łącznej obsadzie 88.000 stanowisk dla chowu kur niosek (352 DJP), lub alternatywnie 288.000 stanowisk do chowu brojlerów kurzych (1.152 DJP) na terenie Wyręby w sołectwie Jabłowo Pałuckie. Planowana jest budowa czterech kurników wielkości 3.120 m2 każdy. Długie będą na 130 metrów, szerokie na 24 metry, wysokie na 5 metrów. Będzie też infrastruktura towarzysząca, czyli silosy na paszę, zbiorniki na gnojowicę, kontener przeznaczony do padłych sztuk. Powstanie również budynek magazynowo-socjalny i zbiorniki gazu płynnego. Kurniki mają powstać w odległości mniej więcej sześćdziesięciu metrów od drogi gminnej i tyluż od najbliższego budynku, a od linii działki jest to jeszcze mniejsza odległość. Inwestycja miałaby powstać na terenie około sześciu hektarów, w których posiadaniu jest inwestor. Na terenie zakładu zatrudnienie miałoby znaleźć dziesięć osób. Nieruchomość ta całkowicie położona jest w gminie Łabiszyn, ale z jednej strony przylega do działki znajdującej się w gminie Szubin, stąd też obecność mieszkańców Gąbina i Chomętowa na zebraniu. Gmina wystąpiła już do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy o uzgodnienie decyzji dotyczącej realizacji tej inwestycji oraz o opinię do sanepidu. Te dwie instytucje otrzymały komplet dokumentów, które przeanalizują i albo wezwą inwestora do uzupełnienia tych dokumentów, albo w ciągu trzydziestu dni wydadzą odpowiednie decyzje. Wiceburmistrz Marlena Bujak podkreślała, że gmina nie będzie miała zbyt wielkich korzyści, jeśli ta inwestycja powstanie, bo będzie to inwestycja zwolniona z podatku, ponieważ wszystkie działy specjalne produkcji rolnej, a do takich należy budowa wspomnianych kurników, są zwolnione z opodatkowania. Inwestor będzie odprowadzał opłaty marszałkowskie i jedynie z tego tytułu gmina uzyska niewielkie środki.
     Budowa kurników zaliczana jest do przedsięwzięć znacząco oddziałujących na środowisko, dlatego inwestor został zobowiązany do przedłożenia raportu oddziaływania na środowisko, co uczynił. Z uwagi na to, że jest to duże przedsięwzięcie, gmina jest zobowiązana do przeprowadzenia postępowania z udziałem społeczeństwa.
     23 i 24 lutego mieszkańcy Gąbina, a także Wyręby i miejscowości sąsiednich złożyli protesty do Urzędu Miejskiego w Łabiszynie, w których stwierdzali, że odległość działki, na której ma powstać ferma, od ich domów jest zbyt mała.
     Obawiamy się wielu spraw, ale przede wszystkim degradacji środowiska i spadku wartości naszych gruntów i nieruchomości - pisali w proteście mieszkańcy Wyręby i sąsiednich wiosek. - Nie chcemy fetoru unoszącego się nad naszą wioską, a w szczególności szkodliwego azotu, amoniaku czy siarkowodoru. Należy też uwzględnić poziom hałasu. Nie po to budowaliśmy swoje domy na wsi, by budził nas hałas wentylatorów, zamiast śpiewu ptaków. Należy wspomnieć też o tym, że zwiększy się ilość przejeżdżających tirów, a my nie mamy nawet chodnika.
     Wiceburmistrz Marlena Bujak zapewniła na zebraniu, że jeśli nasuną się wątpliwości co do przedsięwzięcia, to instytucje typu RDOŚ czy sanepid będą wzywać inwestora do uzupełnienia dokumentów. Gmina także we własnym zakresie będzie oczekiwała uzupełnienia dokumentów w sprawach, które budzą wątpliwość.
     - Lokalizacja tego przedsięwzięcia jest specyficzna. W takiej bliskiej odległości od zabudowy mieszkaniowej, bo jest to 60 metrów - przyznała wiceburmistrz Łabiszyna. - W naszej ocenie nie jest to prawidłowa odległość. Jest to fatalna lokalizacja. Jest zabudowa na Wyrębie, przejeżdżamy tam niejednokrotnie, widzimy jak życie w tej wsi się odbywa. Wiemy, że ta inwestycja będzie wiązała się ze wzmożonym transportem. Uczulamy również na to, że inwestor ma też prawo do prowadzenia działalności. Jest swoboda prowadzenia działalności w kraju, więc musicie państwo spojrzeć na to, że inwestor będzie chronił swoje stanowisko. Państwo też jesteście rolnikami i działalność prowadzicie. Ona też niesie uciążliwości. Każdy ma obornik, tylko wiemy, że to mniejsza, nieporównywalna skala.
     Planowane jest spotkanie mieszkańców z inwestorem, czyli tak zwana rozprawa administracyjna. Wówczas mieszkańcy będą mogli go zapytać, dlaczego wybrał tę konkretną lokalizację, skoro tak blisko są zabudowania. Ta rozprawa administracyjna będzie miała zmierzać do tego, aby rozstrzygnąć decyzję co do realizacji inwestycji w tym miejscu.
     - Jeżeli dojdzie do takich sytuacji, że raport będzie wielokrotnie uzupełniany, to ponownie przeprowadzimy spotkanie z udziałem społeczeństwa - zapewniała Marlena Bujak. - Jeżeli będzie taka potrzeba, przeprowadzimy drugą rozprawę administracyjną, żeby wyjaśnić wszystkie wątpliwości i oczywiście przed wydaniem decyzji zostaną wszystkie strony zawiadomione o zakończonym postępowaniu i będziecie się mogli państwo w tym zakresie wypowiedzieć. To jest początek całego postępowania. Inwestor musi uzyskać dalej szereg kolejnych zezwoleń, aby móc w ogóle działać.
     Wiceburmistrz przyznała, że obawy są co do uciążliwości zapachowej. Można sprawdzić hałas, pylenie, zanieczyszczenia wód gruntowych, ale nie ma przepisów, które regulowałyby kwestie zapachu i nie ma do czego się odnieść w tym względzie. Zasugerowała, żeby uzbroić się w argumenty, które pozwolą sprzeciwić się tej inwestycji, takie chociażby, jak zamieszkanie w pobliżu dziecka chorującego na alergię.
     - To pylenie na pewno będzie, ten zapach się będzie unosił - mówiła wiceburmistrz Marlena Bujak. - Zdajemy sobie sprawę z tego, że będą wentylatory na dachu, ale i też w szczytowych częściach budynku, więc zapachy siłą rzeczy przy róży wiatrów południowo-zachodniej mogą się tak przesuwać, że mieszkańcy będą nimi dotknięci. Należy zwrócić też uwagę na pomiot kurzy, który będzie wywożony. Inwestor ma swoje 300 hektarów, ale szczerze mówiąc ja nie wiem, gdzie inwestor ma te 300 hektarów, więc trudno mi powiedzieć, jaka będzie trasa transportu tego pomiotu. Tego w raporcie nie ma.
     Pomiot kurzy będą mogli pobrać i wykorzystać rolniczo także okoliczni rolnicy. Ten obornik będzie mógł być składowany przy każdym gospodarstwie, przy czym będzie trzeba pilnować przestrzegania ustawy o nawozach i nawożeniu. Nie spowoduje to jednak uniknięcia narażenia na zapachy.
     - My rozumiemy doskonale państwa oburzenie i sprzeciw, tylko w takich sytuacjach musimy mieć merytoryczne przygotowanie i uzbroić się w takie argumenty, żeby móc odeprzeć takie sytuacje - informowała wiceburmistrz Łabiszyna. - Nie może być takiej sytuacji, że ktoś sobie powie: my tego nie chcemy, bo nie chcemy. Musimy działać zgodnie z przepisami i wykorzystać naszą wiedzę.
     Mieszkańcy zwracali uwagę, że z Wyręby niedaleko jest do ośrodka wypoczynkowego w Wąsoszu czy do plaży w Smerzynie. Wyrazili obawę, że kurniki spowodują uciążliwości dla osób wypoczywających w tych miejscach. Jedna z mieszkanek pytała, jak inwestor zamierza rozwiązać problem much, myszy i szczurów. Zauważyła, że gryzonie mogą przenosić choroby do ich gospodarstw. Marlena Bujak zaznaczyła, że inwestor zapewnia, że będzie przeprowadzał deratyzację, a jemu samemu też będzie zależeć na tym, żeby nie dopuścić do wystąpienia na swoim terenie gryzoni. Obecni na zebraniu podkreślali, że widać na wysypisku śmieci w Wawrzynkach, jak wielki jest problem ze szczurami.
     - Państwo możecie w tej sprawie wiele zdziałać - przekonywała wiceburmistrz Marlena Bujak. - Macie swoje spostrzeżenia, jesteście z tego terenu i jesteście rolnikami. Macie doświadczenie, które możecie wykorzystywać. Możecie zgłaszać do nas informacje, także informacje zdrowotne, a także wykorzystać sytuację rozpraw administracyjnych. Prosimy przybywać na nie w jak największym gronie. Będziecie państwo mogli porozmawiać o wszystkim, co państwa nurtuje i spowodować, żeby inwestor też się wypowiedział.
     Marlena Bujak zaznaczyła, że to jest dopiero początek drogi, którą inwestor musi pokonać, aby móc przystąpić do realizacji przedsięwzięcia. Zapowiedziała, że gmina będzie chciała wykorzystać wszystkie możliwości prawne, tak aby mieć podstawy ku temu, żeby ewentualnie wydać decyzję odmowną.
     - Jakie są szanse, że to nie powstanie? - pytali mieszkańcy.
     - Trudno jest nam to powiedzieć, postępowanie na pewno tak szybko się nie zakończy - zapewniła wiceburmistrz Łabiszyna i zachęcała, żeby mieszkańcy zapoznali się z raportem oddziaływania na środowisko, co pozwoli im przygotować się do merytorycznej dyskusji z inwestorem.
     O dalszym postępowaniu w tej sprawie będziemy czytelników informować.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1256 (10/2016)

Reklama

Inne teksty na ten temat:

Ogromne kurniki 60 m od zabudowań

Blokują kurniki

 

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości