Żnin, płyty, rynek, wymiana, koszty, gmina
Będą wymieniać płyty na rynku
Płyty na zrewitalizowanym i już we fragmentach zniszczonym rynku w Żninie mają być wymienione, ale koszty nie spadną wyłącznie na firmę, która stawiała scenę na zeszłoroczny koncert. Część tych kosztów pokryje - jak się okazuje - gmina.
Pod koniec czerwca minie rok od oddania do użytku placu Wolności w Żninie po rewitalizacji. Na początku lipca zaś minie rok od zniszczenia części płytek położonych na rynku. Zniszczenie wynikło z powodu nieostrożnego zwalania z samochodów ciężarowych elementów sceny i ogrodzenia w związku z organizacją koncertu z okazji 750-lecia Żnina.
Przypomnijmy, że wówczas odpowiedzialność zrzucano na firmę, która dostarczyła i instalowała scenę oraz barierki dla publiczności. Jednak zarówno Urząd Miejski w Żninie, jak i firma El-Kajo zdecydowały o zbadaniu próbek płyty placu, a także jego podbudowy w specjalistycznych instytutach. Badania wykazały, że użyty do budowy placu materiał był zgodny z projektem i spełniał wszystkie normy. Było to dowodem na to, że płytki we fragmencie placu między Basztą a pierzeją wschodnią pokruszyły się wskutek nieprawidłowego użytkowania. Już na tamtym etapie dochodzenia burmistrz Żnina Leszek Jakubowski zaznaczał, że koszty remontu tuż po rewitalizacji spadną na firmę, która dostarczyła scenę.
Po wykonanych badaniach płyta została uzupełniona, ale w niektórych fragmentach nieco się obniżyła. Poza tym nadal na rynku znajdują się płyty pokruszone wskutek letniego instalowania sceny. Tymczasem, jak przekazała nam Krystyna Gołaszewska - naczelnik wydziału inwestycji, dróg i remontów w Urzędzie Miejskim w Żninie, niedługo faktycznie zniszczone płytki zostaną wymienione, ale nie wyłącznie na koszt instalujących scenę i barierki oraz inne elementy dla zorganizowania koncertu. Otóż pani naczelnik przekazała, że będzie wykonane oszacowanie kosztów, a za wymianę zapłaci częściowo Urząd Miejski i częściowo firma El-Kajo, gdyż te podmioty zlecały wykonywanie badań fragmentów płyty, a pozostałą część tych kosztów poniesie firma, która dostarczała elementy do stworzenia sceny na zeszłoroczny koncert.
Krystyna Gołaszewska powiedziała, że o szczegółach, kto, ile zapłaci będzie można mówić dopiero po uzyskanym oszacowaniu. Sama wymiana zostanie zrealizowana przez wykonawcę rewitalizacji, czyli konsorcjum z El-Kajo jako lidera. Jeśli chodzi o proporcje, kto ile zapłaci, to wynikną one z tego, które płytki podlegać będą wymianie z powodu zniszczenia przez ustawiających scenę, a które zostały pobrane na zlecenie inwestora i wykonawcy do badań i prób. To też zostanie określone w trakcie oszacowania. Krystyna Gołaszewska nie potrafiła w tej chwili jeszcze powiedzieć, kiedy dokładnie możemy się spodziewać wymiany płytek.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1160 (19/2014)
Komentarz
Błąd nieodwracalny
Tak, jak przewidywałem rok i dwa lata temu - rynek w Żninie po rewitalizacji nie cieszy moich oczu. Płyta jest w wielu fragmentach uszkodzona, cyferblat od zegara słonecznego ma ubytki, lampy wciąż dopadają usterki, woda po opadach nie odpływa do kanalizacji deszczowej, kamienie mające imitować średniowieczną drogę to jakaś kpina - wygląda to (zwłaszcza, że wciąż bez tabliczki informującej, co to takiego), jak dziura wypełniona kamieniami zniesionymi z pola.
Od zeszłego roku urzędnicy ratusza zapewniają, że wszystko jest jeszcze na gwarancji, że będzie w związku z tym poprawione. Ale ja już w te obietnice nie wierzę, bo nie znajduję żadnych przesłanek dla umacniania takiej wiary. Wręcz przeciwnie, rynek wygląda coraz gorzej, a jakoś nie dostrzegam pracowników, którzy by coś tam poprawiali. Zresztą coś, co od początku było realizowane w oparciu o brzydki - moim zdaniem - projekt i przede wszystkim bez należytej, bieżącej kontroli wykonywanych prac, trudno będzie w jakikolwiek sposób poprawić.
Usłyszałem od pani naczelnik wydziału inwestycji w żnińskim ratuszu, że przecież rynek w Żninie podoba się przyjezdnym, tylko miejscowi na jego wygląd i stan narzekają. Być może. Ale to miejscowi chodzą tutaj na co dzień, więc mają okazję natykać się (i potykać) regularnie na usterki. Poza tym wśród odwiedzających tylko Żnin, a nie mieszkających tutaj, też są krytycy, wbrew temu, co powiedziała pani naczelnik. Ja jestem tego przykładem. Co gorsza, negatywów dostrzegam więcej: rynek nie tylko nie jest ładny, nie cieszy społeczności, która tu żyje, ale jeszcze zamknięcie dostępu do niego samochodom przynosi wymierny efekt... a mówiąc ściślej - anty-efekt ekonomiczny, czyli zamknięcie sklepu Sezam. Szanowne władze Żnina - to też wasza zasługa.
W życiu wszyscy popełniamy błędy, które po przemyśleniu możemy jeszcze poprawić. Mówiąc dokładnie: najczęściej możemy. Są jednak również i takie błędy, które w praktyce pozostaną nieodwracalne. Myślę, że rewitalizacja Żnina to właśnie tego rodzaju błąd. Przykre to.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1160 (19/2014)
Komentarz
Można i trzeba
Nie zgadzam się, że rewitalizacja rynku to błąd nieodwracalny. Gdy minie okres, w którym nie można robić poprawek przez wzgląd na umowę o dofinansowaniu, ten błąd trzeba naprawić.
Przyjezdnym się rynek podoba - to prawda. Bo Żnin jest tak pięknym miastem, że trudno go zarżnąć. Ale zdecydowanie stwierdzam, że poprzedni - niemiecki - projekt, zrealizowany w czasie wojny, był lepszy. Przede wszystkim - lepiej segmentował przestrzeń na poziomą (!) płytę Rynku, szerokie (jak na centrum) ulice, na których było miejsce do zaparkowania oraz przestrzenie zielone - niewielkie, ale to one sprawiały, że po ich likwidacji ciśnie się na usta słowo „patelnia”.
Zmiany pod hasłem: „jedna płaszczyzna”, które zaszły, aby w czasie imprez ludzie się o krawężniki nie potykali, nie mają sensu choćby dlatego, że imprezy... przestały się na tym placu odbywać (w obawie o połamanie płyt).
Poprawić trzeba. A do poprawienia tak znowu wiele nie potrzeba. Można to będzie zrobić, i trzeba to będzie zrobić.
Dominik Księski
Pałuki nr 1160 (19/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze