Reklama

Bez kaloszy - bez szans

Zalana działka na Kwiatowej
    Bez kaloszy - bez szans
    Na ulicy Kwiatowej w Kcyni, w miejscu gdzie wcześniej były pola uprawne, powstaje osiedle domków jednorodzinnych. Stanęły mury nowego domu, przykryto je dachem, ogrodzono działkę, a po sześciu latach wokół domu pojawił się basen.


Wspólnie ze strażakiem Ewa Błaszczyk otwiera bramę, by przez nią wprowadzić pompę
     fot. Sylwia Wysocka     Wysoki stan wody, jaka zalała działkę, uniemożliwił przejście od furtki do domu, woda sięgała po łydki, a w niektórych miejscach wyżej. Jedynym rozwiązaniem były kalosze.
    - W piątek mąż mnie przenosił przez wodę, bym mogła wejść do domu. Gdyby nie szybka interwencja z naszej strony, woda by wdarła się do domu. Mamy tę działkę sześć lat, było śniegu znacznie więcej niż tej zimy i nie było problemu z zalaniem. Stały kałuże, ale nie było takiej sytuacji - mówiła w sobotę rano Ewa Błaszczyk, właścicielka posesji.
    W piątek, kiedy zastali zalaną działkę i podmoknięte mury, zwrócili się do straży w Kcyni o wypompowanie wody z posesji. Okazało się, że straż ma tylko pompy pływające, z których nie może korzystać w tym przypadku.
Właściciele posesji wezwali beczkowóz, który wypompował i wywiózł 52 tysiące litrów wody, za co musieli zapłacić 200 zł.
    - Podczas budowy każdy grosz się liczy, a tu niezapowiedziany wydatek 200 zł, bo zalało działkę. Sąsiedzi uważają, że to może mieć związek z wkopaniem ostatniego słupa oświetleniowego i uszkodzeniem rury melioracyjnej w tym miejscu, co powoduje, że woda dalej nie schodzi - mówi właścicielka.
    Przy słupie zarwała się ziemia, słup stoi w wodzie. Rura wyprowadzająca wodę do rowu kilkaset metrów dalej jest sucha, co dowodzi, że droga melioracyjna w pewnym miejscu została zasypana.
    Poprzedni właściciel tych działek twierdzi, że nigdy nie było problemów z zastojami wody.  - Ja tu uprawiałem zboże i buraki. Woda schodziła do rowu. Coś teraz jest nie tak - mówi.
    Sprawę Ewa Błaszczyk zgłosiła do Urzędu. Na miejscu pojawił się wiceburmistrz Arkadiusz Stachowiak, którego interwencja ściągnęła strażaków. Ochotnicy niespełna godzinę później wypompowali wodę do studzienki.
     Następnego dnia (w niedzielę) oraz w poniedziałek stan wody sięgał 2-3 cm i nie podnosił się. Właściciele zapowiedzieli jednak, że będą drążyć temat, by awaria została usunięta i by sytuacja się nie powtórzyła przy kolejnych opadach.
    Dalszą interwencję podjął też Arkadiusz Stachowiak. Urząd powiadomił o tej sprawie energetykę. Zlecił też Spółce Wodnomelioracyjnej zbadanie przyczyny zalania posesji przy Kwiatowej, by mieć podstawy do dalszej interwencji.
Sylwia Wysocka
Kcyńskie Pałuki nr 60 (13/2007)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości