Taką wizualizację przedstawił mieszkańcom Osiedla Leśnego inwestor Józef Kłosowski. Numerami od 1 do 8 oznaczono budynki wielorodzinne. Numerami od 14 do 23 jednorodzinne. Budynek w prawym dolnym rogu zostanie przeznaczony na usługi.
Szubin, Osiedle Leśne, bloki, mieszkania, działka, nieruchomość, mieszkańcy
Bez kompromisu
Kompromis według mieszkańców osiedla polegałby na tym, by inwestor podzielił nieruchomość na działki i je sprzedał. Ten jednak chce na działce wybudować osiem bloków i czerpać zysk ze sprzedaży mieszkań. Żadna ze stron ani na milimetr nie zbliżyła się do kompromisu.
W sali sesyjnej Urzędu Miejskiego w Szubinie po prawie dwóch godzinach spotkania i rozmów mieszkańców z deweloperem zrobiło się gorąco. I nie chodzi tutaj o zbyt rozkręcone grzejniki, ale o atmosferę zebrania.
27 października mieszkańcy Osiedla Leśnego, deweloper Józef Kłosowski, burmistrz Artur Michalak z zastępcą Krystyną Sichel oraz radni Rady Miejskiej mieli osiągnąć kompromis w sprawie zagospodarowania terenu po byłej cegielni. Przypomnijmy bieg wydarzeń. W 2009 roku na zebraniu mieszkańców domków jednorodzinnych, urzędników i współwłaścicielki dochodzi do kompromisu. W miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego teren po byłej cegielni będzie przeznaczony pod budownictwo jednorodzinne do wysokości 12 metrów i usługi. Plan zostaje uchwalony w 2013 roku. W tym roku działka zmienia właściciela. Zostaje nim Józef Kłosowski, który składa w Urzędzie wniosek o zmianę planu. Chce, by plan dopuszczał budowę domów wielorodzinnych do ok. 18 metrów wysokości. Na zmianę planu i sąsiedztwo bloków nie godzą się mieszkańcy. Ewentualny projekt uchwały o przystąpieniu do zmiany planu do Rady Miejskiej kieruje włodarz, ale decyzję będą podejmować radni. Stąd tak szerokie gremium uczestników spotkania.
Inwestor przewiduje wybudowanie 8 budynków (około 200 mieszkań). Będą to bloki mieszkalne, apartamentowce, budynki z mieszkaniami pod wynajem. Budynki będą wyposażone w windę i przystosowane dla osób starszych i niepełnosprawnych. Inwestor przewiduje też wydzielenie 10 działek pod zabudowę jednorodzinną z dopuszczeniem usług i zabudowy bliźniaczej. Oprócz tego przewiduje zabudowę usługową. Wysokość tych ostatnich wynosiłaby do 12 metrów, natomiast bloków do 14,5 m. Zaplanowane zostały również tereny zieleni z urządzeniami, obiektami i infrastrukturą sportowo-rekreacyjną. Inwestor nie przewiduje zasypania wyrobiska ani jego ogrodzenia. Będę ścieżki spacerowe, trasy rowerowe i narciarskie. Dojazd zaplanowano z ul. Pałuckiej przez drogę, która na razie jest prywatna i dlatego jest konieczny wykup jej przez gminę. Wewnątrz osiedla planowane są drogi wewnętrzne, w tym połączenie jednej z nich z ul. Malinową o szerokości 10 m, a nie jak jest w planie - 12 m. W najbliższym czasie na terenie cegielni będą prowadzone prace rozbiórkowe, wyburzeniowe i rekultywacyjne. Inwestor powiedział, że pierwszy budynek może powstać najwcześniej za 3-4 lata, a kolejne budynki przez następne osiem lat. Józef Kłosowski stwierdził, że podczas tworzenia obecnego planu nie zostały uwzględnione uwagi poprzednich właścicieli, a ci wnosili o dopuszczenie zabudowy wielorodzinnej.
Mieszkańcy twardo trzymają się swojego stanowiska. Nie zgadzają się na żadne bloki w ich sąsiedztwie oraz na zmianę miejscowego planu. Uważają, że jest aktem prawa miejscowego, został uchwalony, obowiązuje i nie można zmieniać go co dwa lata. Budowa bloków nie nawiązuje do charakteru nieodległego osiedla na ul. Wiewiórowskiego i Nowej. Mieszkańcy wskazywali na problem melioracyjny. Kilka lat temu ich posesje zostały zalane podczas obfitych opadów deszczu, nie mieli gdzie odprowadzić wody i skorzystali ze starych urządzeń. Obawiają się, że podczas budowy zostaną tego pozbawieni. Józef Kłosowski powiedział, że problem zna, ale musi zając się nim gmina i opracować dokumentację dla całego terenu. Trzeba uzyskać pozwolenie wodno-prawne, aby wody deszczowe skutecznie odprowadzić. Na razie woda ma się gromadzić w istniejącym wyrobisku.
Mieszkańcy pytali, dlaczego akurat na tym terenie inwestor zamierza stawiać bloki. Powiedział, że innych terenów w Szubinie nie ma. Z kolei mieszkańcy zapowiedzieli, że jak tylko powstaną tam bloki, to wniosą do sądu sprawy związane z utratą wartości działek. Kazimierz Bucoń, właściciel działek budowlanych powiedział, że szacuje straty na kilkaset tysięcy złotych i nie omieszka z tym potem pójść do sądu. Mieszkańcy osiedla stwierdzili, że kompromis byłby wtedy, gdyby Józef Kłosowski podzielił zakupiony teren na działki budowlane i sprzedał, na co ten się nie zgodził. Na koniec wiceburmistrz zapytała, czy budynki położone najbliżej osiedla domków mogą być niższe. Deweloper odpowiedział, że tak. Mogą mieć 12 metrów i będą 2 metry niższe od tych planowanych.
Sebastian Hałas stwierdził, że prezentowane wizualizacje wcale nie są wiążące dla inwestora i gdy tylko radni zgodzą się na zmianę planu, może wybudować sobie co chce. Zaapelował o to, by zapisy miejscowego planu były przestrzegane.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1238 (44/2015)
Inne teksty na ten temat:
Emocje na Leśnym
Nie chcą bloków w sąsiedztwie
Inwestor przedstawi wizualizację
Odpowiedź odmowna
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze