Ekolodzy z Barcina odwiedzili radnych z komisji rolnictwa, leśnictwa i ochrony środowiska na jednym z posiedzeń. Chcieli rozmawiać na temat nowej inwestycji, która powstaje na terenie zakładu LafargeHolcim. Radni nie czuli się jednak do tej dyskusji przygotowani, ale obiecali posiedzenie poświęcone wyłącznie tej sprawie.
Członkowie zarządu Stowarzyszenia Ekologicznego przybyli na posiedzenie komisji rolnictwa, leśnictwa i ochrony środowiska, aby porozmawiać na temat inwestycji przeprowadzanych na terenie Cementowni „Kujawy“ fot. Magdalena Kruszka W tym roku LafargeHolcim zamierza zainwestować w zakładzie pod Barcinem 150 mln zł. Inwestycje obejmują przebudowę pieca i budowę hali do przeróbki paliw alternatywnych o powierzchni prawie 5.000 m2. Prace nad halą zostały już zainicjowane. Następuje też zmiana ciągu transportowego cementu i budowa dwóch dodatkowych punktów załadunku. Ponadto wprowadzone zostanie automatyczne laboratorium badania produktów on-line, dzięki czemu będą one kontrolowane w każdej minucie.
Stowarzyszenie Ekologiczne w Barcinie z Janiną Drążek na czele ma zastrzeżenia, zwłaszcza dotyczące hali do przeróbki paliw alternatywnych. Swoje uwagi i pytania zawarło w piśmie do burmistrza Barcina Michała Pęziaka. Obawiają się zwiększonego ruchu samochodów związanego z transportem odpadów, wzmożonego hałasu, a także zwiększonej emisji gazów i pyłów do powietrza, które mogłyby spowodować zapylenie dróg i ich uszkodzenie, a w związku z tym stworzyć niebezpieczeństwo dla ruchu drogowego. Zwrócili uwagę na to, że w raporcie OOS jest informacja o tym, że poza granicami terenu zakładu zostanie przekroczony standard jakości środowiska. Członkowie stowarzyszenia zakładają, że nastąpi zwiększenie zużycia wody przeciwpożarowej i siedmiokrotnie wzrośnie częstość zagrożenia ogniowego. Stowarzyszenie Ekologiczne w Barcinie jest zdania, że mieszkańcom Barcina i okolicy należy się szczegółowa informacja o oddziaływaniu tego przedsięwzięcia na środowisko. Uważa też, że potrzebne są konsultacje społeczne. Nie uzyskawszy oczekiwanych informacji, przedstawiciele zarządu stowarzyszenia Janina Drążek, Bogdana Pieczyńska i Wiesław Kleszczewski udali się na posiedzenie komisji rolnictwa leśnictwa i ochrony środowiska.
We wstępie Janina Drążek wyraziła rozczarowanie z powodu braku zaproszeń na posiedzenia tej komisji, zwłaszcza kiedy omawiane są ważne sprawy. - Widocznie nie było ważnych spraw, gdyż już od trzech lat nie widzieliśmy się - zauważyła. Sprawa, z którą przybyła ona do radnych, dotyczyła powstającego na terenie LafargeHolcim zakładu przeróbki paliw alternatywnych.
- Ten zakład powstaje, jeszcze pozwoleń nie ma, w związku z tym chcemy wiedzieć, co Rada, a zwłaszcza ta komisja, na ten temat wie, która powinna z tytułu samego interesować się ochroną środowiska - mówiła Janina Drążek, a Wiesław Kleszczewski przekazał, że z informacji burmistrza wynika, że trwa postępowanie. Nie została jeszcze wydana decyzja środowiskowa.
- Przypuszczamy, że pojawił się nowy raport oddziaływania na środowisko - mówił Wiesław Kleszczewski. - Poprzedni raport został nam udostępniony. Zwróciliśmy się do Urzędu, zapłaciliśmy. Widocznie taka procedura obowiązuje. W tej chwili przypuszczam, że jest nowy raport i chcielibyśmy się z nim zapoznać, złożyliśmy pismo, ale to trwa dwa tygodnie, żeby się Urząd odniósł w końcu do naszego wniosku, więc nie wiem, czy zdążymy z naszymi uwagami przed podjęciem decyzji o warunkach środowiskowych, którą wydaje burmistrz.
Członkowie stowarzyszenia pytali, czy radni zapoznali się ze sprawą związaną z budową zakładu przeróbki odpadów. Przewodniczący komisji Jakub Jurek zaproponował, aby na posiedzenie zaprosić przedstawicielkę Urzędu Elizę Graczyk, która mogłaby wyjaśnić wszystkie dręczące członków stowarzyszenia kwestie. Janina Drążek nie wyraziła jednak na to zgody tłumacząc, że jest ona urzędnikiem, a stowarzyszenie chciałoby poznać stan wiedzy na ten temat radnych.
- Jakaś opinia była wystawiona przez wojewodę, była zatwierdzona przez Radę i zmian wielkich w tej opinii nie było - stwierdził Jakub Jurek i dodał, że program na pewno jest do wglądu w Urzędzie Miejskim w Barcinie.
Radny Piotr Niestatek, który jest sołtysem sołectwa Krotoszyn, na którego terenie znajduje się firma LafargeHolcim zauważył, że opony spala się na terenie zakładu od wielu lat i nie rozumie, z czym mają problem członkowie stowarzyszenia.
- Zawsze jesteśmy po stronie zrównoważonego rozwoju - mówiła Janina Drążek. - To nie chodzi o to, żeby zatrzymać gospodarczo tę gminę, czyli protestować, że nie mamy czegoś budować, czy czegoś robić. Bezsensownych protestów nigdy nie stosowaliśmy. Chcemy, żeby ta gmina się rozwijała, ale żeby rolnik i ogrodnik, i zwykły obywatel emeryt mógł spokojnie oddychać i nie martwić się, że poszerzenie działalności tego zakładu tu na miejscu będzie mu szkodzić. Postawiliśmy kilka pytań, na które nie mamy odpowiedzi.
Radny Janusz Wojtkowiak zauważył, że do tej pory nie wpłynęło żadne pismo w tej sprawie od Stowarzyszenia Ekologicznego i stwierdził, że należałoby na ten temat zrobić oddzielne spotkanie komisji, wówczas jej członkowie mogliby się przygotować.
- My tego po prostu nie wiemy, bo my nie jesteśmy w tych wszystkich procedurach dotyczących wydawania decyzji - mówił radny. - Możemy państwa wspomóc i to zrobimy, bo nam też zależy na ochronie środowiska w gminie Barcin, ale dziś nie wypracujemy żadnych wniosków dotyczących tego, co możemy zrobić.
- Myślę, że to jest początek współpracy - stwierdziła Janina Drążek.
Jakub Jurek stwierdził, że na specjalne posiedzenie komisji może zostać poproszony pracownik gospodarki przestrzennej, który przedstawi raport oddziaływania na środowisko, bo radni nie są od tego, żeby taki raport jako komisja przedstawiać.
- Mamy jeszcze parę innych spraw, ale już nie będziemy przedłużać spotkania - zakończyła Jadwiga Drążek i wraz z pozostałymi członkami zarządu opuściła posiedzenie komisji.
Burmistrz Barcina Michał Pęziak zapytany o tę sprawę wyjaśnił, że zakład, który zajmował się przetwarzaniem odpadów, zlokalizowany był do tej pory w sąsiedniej gminie Łabiszyn, gdzie budził zastrzeżenia i żądania, żeby go stamtąd usunąć, ponieważ znajdował się w pobliżu siedlisk ludzkich.
- To był zakład, który pracował na potrzeby Lafarge - mówił burmistrz. - Paliwa alternatywne, które przyjeżdżały do Łabiszyna, stamtąd przyjeżdżały do cementowni. Pani Janina Drążek ma zastrzeżenia głównie do tego, że będzie wzmożony transport, ale technologicznie to się nic nie zmienia w cementowni. Jeśli chodzi o pozwolenie zintegrowane, to się nic nie zmienia. Oni nadal będą spalać te ilości odpadów, które spalali, a o tym, ile spalają tych paliw w postaci pociętych opon, papieru i plastiku, to pani Janina Drążek doskonale wie, ponieważ były organizowane przez kilka lat spotkania w ramach Platformy i porozumienia, gdzie byli zapraszani przede wszystkim przedstawiciele Stowarzyszenia Ekologicznego, szefowa WIOŚ, reprezentant marszałka z departamentu ochrony środowiska oraz byli zapraszani wójtowie i burmistrzowie sąsiednich gmin, którzy nie byli zainteresowani najczęściej tymi sprawami. „Lafarge“ przedstawiał swoje plany i dążenia co do tego, jak firma ma funkcjonować. Ja na tych spotkaniach nigdy nie słyszałem jakichś pytań czy zarzutów.
Burmistrz zauważył, że Wiesław Kleszczewski był radnym w latach 1994-1998, a od tego czasu dużo zmieniło się w ochronie środowiska i w sposobie funkcjonowania Urzędu, a teraz nie ma możliwości wydawania dokumentów na żądanie. Zaznaczył też, że stowarzyszenie nie jest stroną w tym postępowaniu i nie może otrzymywać dokumentów pod stołem, za to są odpowiednie procedury dotyczące udzielenia informacji publicznej.
Jeśli chodzi o drugi raport, o którym wspominali członkowie zarządu Stowarzyszenia Ekologicznego, to burmistrz wyjaśniał, że są to dwie różne sprawy. Jedna to pozwolenie na budowę obiektów magazynowych paliw alternatywnych, a druga, to decyzja środowiskowa na uruchomienie instalacji do przetwarzania odpadów i produkcji paliw alternatywnych. Burmistrz wspomniał też, że Janina Drążek w styczniu żądała raportu oddziaływania na środowisko budowy zakładu przetwarzania odpadów. Wówczas jeszcze Lafarge z takim wnioskiem nie występował. Wówczas pojawił się wniosek o budowę hali. Dopiero później zostały złożone dokumenty dotyczące raportu oddziaływania na środowisko.
- Niech pani sobie przypomni posiedzenie komisji ochrony środowiska - zauważył burmistrz Michał Pęziak. - Jeśli nie wiedzą, to przyszliby tutaj, ja bym poprosił urzędnika, aby wytłumaczył, o co chodzi, ale pani Drążek nie chce rozmawiać. Był przykład na posiedzeniu komisji, jak przewodniczący Jurek zaproponował, że zaprosi urzędnika, który wytłumaczy, to stwierdziła, że nie chce z urzędnikami rozmawiać.
Burmistrz zapytany o to, czy ma zastrzeżenia co do inwestycji prowadzonych w Lafarge podkreślił, że choć Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska i sanepid nie wymagali raportu oddziaływania na środowisko, to burmistrz nałożył na firmę obowiązek wykonania takiego raportu dla tej inwestycji. On niedawno został w gminie złożony. Będzie opiniowany przez odpowiednie instytucje. Jeśli one będą negatywne, to gmina nie wyda pozytywnej decyzji w tej sprawie. Jeśli chodzi o budowę hali, to ono zostało wydane i hala powstaje. Decyzja dotyczyć będzie ewentualnego uruchomienia zakładu przeróbki paliw alternatywnych. Gmina może odmówić wydania takiej decyzji, kiedy jest brak zgodności planowanej inwestycji z zapisami miejscowego planu przestrzennego zagospodarowania, kiedy jest negatywny wpływ na obszary chronione, w tym na obszary Natura 2000 oraz kiedy przedsięwzięcie spowoduje nie osiągnięcie celów środowiskowych zawartych w planie gospodarowania wodami dorzecza.
8 września odbędzie się robocze spotkanie Rady Miejskiej na terenie LafargeHolcim w Bielawach. Ma być na nie zaproszona także Janina Drążek.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1333 (35/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze