Reklama

Biogazownia na Pałukach - czy jest się czego bać?

Transformacja energetyczna w Polsce nabiera tempa, coraz większe znaczenie mają odnawialne źródła energii, do których zaliczają się m.in. biogazownie. Niewątpliwie posiadają one wiele zalet, jednak nikt nie chce ich mieć w sąsiedztwie z obawy o zdrowie i możliwe uciążliwości.

BIOGAZOWNIA - CO TO WŁAŚCIWIE JEST?

Biogazownia to instalacja technologiczna, której zadanie polega na produkowaniu biogazu w wyniku beztlenowego rozkładu materii organicznej (tzw. biomasy) pochodzącej np. z odpadów rolniczych, zwierzęcych, spożywczych czy z oczyszczalni ścieków. Wyprodukowany biogaz (złożony głównie z metanu i dwutlenku węgla), wykorzystywany jest do produkcji energii elektrycznej i ciepła. W wyniku procesu fermentacji powstaje także nawóz organiczny, wykorzystywany do nawożenia pól (tzw. masa pofermentacyjna).
Biogazownie stanowią odnawialne źródło energii, produkują tzw. czystą energię. Umożliwiają ekologiczne zagospodarowanie odpadów organicznych, przekształcając je w energię. Ich zaletą jest fakt, że są niezależne od warunków atmosferycznych, jak wiatr czy słońce, ale wymagają w zamian dostarczania dużej ilości surowca, tzw. substratu. W swoim założeniu nie produkują one szkodliwych gazów cieplarnianych.

JADOWNIKI BIELSKIE

Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa prowadzi rejestr wytwórców biogazu rolniczego. Łącznie w Polsce jest ich 246, najwięcej w woj. wielkopolskim. W woj. kuj.-pom. jest ich 8. Biogazownia rolnicza o mocy do 499 kW, wraz z infrastrukturą towarzyszącą, ma powstać na 1-hektarowej części działki o całkowitej pow. około 20 ha, należącej do rolnika, posiadacza kilkuset hektarów gruntów znajdujących się m.in. na terenie gminy Żnin i Barcin [inwestor nie wyraził zgody na ujawnienie jego personaliów - przyp. red.].
Obecnie powstawanie biogazowni rolniczych ma ułatwić i przyspieszyć specustawa z 13 lipca 2023 roku. Dotyczy ona biogazowni o tzw. obiegu zamkniętym [wykorzystujących odpady do produkcji energii, ciepła i nawozu - przyp. red.], o ograniczonej mocy, powstałej na własnym i ograniczonym terenie i działającej z wykorzystaniem określonych substratów. W przypadku spełnienia wymogów przez inwestora i zgodności inwestycji z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego może on wystąpić o wydanie decyzji o pozwolenie na budowę. Aktualnie sprawa ww. inwestycji trafiła do żnińskiego Urzędu, gdzie jest na etapie wstępnym. Inwestor złożył wniosek, a burmistrz Żnina wszczął postępowania administracyjne - takie informacje przekazał nam Bogumił Wesołowski - kierownik wydziału gospodarki przestrzennej i nieruchomości. - Zgodnie z przepisami ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym mamy termin 65 dni na wydanie decyzji dotyczącej lokalizacji biogazowni rolniczej. Inwestycja nie zalicza się do przedsięwzięć mogących znacząco potencjalnie i mogących zawsze znacząco oddziaływać na środowisko, ponadto inwestor przedstawił informacje na temat wpływu na elementy środowiska i zdrowie ludzi. Należy zauważyć, że projekt decyzji będzie uzgadniany m.in. z państwowym powiatowym inspektorem sanitarnym pod względem wymagań higienicznych i zdrowotnych - dodał Bogumił Wesołowski.

TEORETYCZNE ZAŁOŻENIA

Opisany w dokumentach proces technologiczny, który ma zachodzić w planowanej w Jadownikach biogazowi, zawiera informacje dotyczące m.in. transportu surowców na teren inwestycji oraz transportu odpadów z biogazowni, które to - wg założeń - mają w miarę możliwości omijać tereny zabudowane. Przy czym dodajmy, że inwestycja planowana jest w centrum wsi, a dokładnie na styku trzech wsi w gminie Żnin: Jadownik Bielskich, Rycerskich i Kierzkowa więc ominięcie terenów zabudowanych będzie mało prawdopodobne. Inwestor deklaruje, że w miarę możliwości substrat (zielonki roślin, obornik, gnojowica, odpady, pozostałości przetwórstwa rolno-spożywczego, np. serwatka czy uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego) będzie dowożony maksymalnie najkrótszą drogą, a surowiec ma pochodzić w większości z gospodarstwa rolnego i zakładu przetwórczego inwestora [na pytanie skierowane do inwestora, jakiego rodzaju zakład przetwórczy posiada, nie otrzymaliśmy odpowiedzi - przyp. red.]. To ma ograniczyć obciążenie transportem dróg i emisję szkodliwych substancji do środowiska. Jednak gospodarstwo inwestora liczy kilkaset hektarów. Z jakiego więc obszaru przywożony będzie substrat i jaki jest planowany przebieg trasy jego dostarczania do biogazowni, o to także mailowo zapytaliśmy przedstawiciela inwestora, który do czasu oddania gazety do druku nie udzielił odpowiedzi. Zapytaliśmy także kierownika wydziału gospodarki przestrzennej żnińskiego Urzędu, czy inwestor zadeklarował, jakimi drogami na teren biogazowni dostarczany będzie substrat, skąd będzie pochodził i w jaki sposób zagospodarowana zostanie masa pofermentacyjna i wytworzona energia cieplna. Taką odpowiedź otrzymaliśmy: - Kwestia tras dostarczania substratu do biogazowni nie jest rozpatrywana na etapie wydania decyzji o warunkach zabudowy, substrat będzie pochodził od inwestora, a także może pochodzić od okolicznych rolników, poferment będzie trafiał na pola jako nawóz, natomiast energia cieplna będzie wykorzystywana do ogrzewania obiektów biogazowni. Inwestor, w załączonych dokumentach, zaznaczył, że istnieje także możliwość zagospodarowania ciepła w procesie suszenia drewna [w szkicu planowanych obiektów znajduje się suszarnia drewna - przyp. red.] lub suszenia pofermentu. Inwestor planuje także wykorzystanie jej na potrzeby okolicznych przedsiębiorców czy mieszkańców. Masa pofermentacyjna ma być zagospodarowana zgodnie z metodą odzysku R10 (obróbka na powierzchni ziemi przynosząca korzyści dla rolnictwa lub poprawę stanu środowiska), jak dla odpadów o kodach 19 06 05 (ciecze z beztlenowego rozkładu odpadów zwierzęcych i roślinnych) i 19 06 06 (przefermentowane odpady z beztlenowego rozkładu odpadów zwierzęcych i roślinnych).
Inwestor deklaruje przewożenie gnojowicy oraz masy pofermentacyjnej w beczkowozach lub cysternach, w celu ograniczenia uciążliwości zapachowych. Obornik, na naczepach o max. ładowności do 25 ton, ma być przewożony pod plandeką, a zielonka np. z kukurydzy - w belach owiniętych folią streczową lub przykryta plandeką. Odpady oraz UPPZ [uboczne produkty pochodzenia zwierzęcego, czyli materiały pochodzenia zwierzęcego, które nie są przeznaczone do spożycia przez ludzi, obejmujące między innymi: elementy zwierząt lub ich części, powstające w wyniku uboju zwierząt, padłe zwierzęta gospodarskie i towarzyszące np. psy, koty, skóry, kopyta, rogi, szczecina, trofea łowieckie, żywność pochodzenia zwierzęcego po terminie ważności do spożycia itp. - przyp. red.] mają być przewożone w naczepach o ładowności do 25 ton, pod przykryciem lub w cysternach o takiej samej ładowności. Przy czym masa pojazdów ma być dostosowana do stanu lokalnych dróg [droga przez Jadowniki Bielskie niedawno została wyremontowana - przyp. red.]. Proces fermentacji metanowej ma być prowadzony równolegle w dwóch reaktorach o pojemności ok. 3.000 m sześc. każdy. Nad nimi, w postaci gazoszczelnej kapsuły, zainstalowane będą zbiorniki biogazu. W procesie fermentacji substancje organiczne zostaną przetworzone w metan, dwutlenek węgla, amoniak i siarkowodór. Oprócz biogazu powstanie także masa pofermentacyjna, która będzie przepompowana do jednego ze zbiorników i tam przechowywana. Następnie będzie mogła być używana jako nawóz. Dystrybucja masy pofermentacyjnej, służącej w celach nawozowych, będzie prowadzona - zdaniem inwestora - przez lokalnych rolników, przy czym deklaruje on, że masa ta będzie pozbawiona właściwości odorotwórczych.
Prace związane z przyjęciem odpadów nieprzyjemnych zapachowo mają być wykonywane w pierwszej kolejności, a obornik na placu ma być składowany nie dłużej niż dobę. Inwestor deklaruje „odpowiednie” (nie określa jakie) oddalenie inwestycji od siedzib ludzkich, gwarantujące brak przekroczeń obowiązujących norm emisji hałasu, pól elektromagnetycznych, gazów i pyłów. Przy czym najbliższa zabudowa oddalona jest zaledwie o kilkaset metrów od planowanego miejsca inwestycji.
W wyniku spalania biogazu wytworzona zostanie energia elektryczna, która za pomocą stacji transformatorowej oraz napowietrznej linii średniego napięcia będzie sprzedawana do krajowej sieci elektroenergetycznej, przy czym ok. 5% zostanie zużyte na potrzeby własne biogazowni. Działka, której dotyczy inwestycja, nie posada obecnie przyłączeń energetycznych ani wodociągowych. Inwestor deklaruje budowę możliwie krótkiej trasy przyłącza linii średniego napięcia do sieci dystrybucyjnej, co ma przyczynić się do niewielkiej ingerencji w środowisko (najbliższy słup znajduje się jednak kilkaset metrów od działki).

NIE PRZEKROCZĄ NORM?

Celem uniknięcia emisji biogazu do atmosfery, która mogłaby nastąpić w przypadku awarii silnika, inwestor przewiduje zastosowanie pochodni awaryjnej spalającej biogaz. Proces spalania gazu w silniku kogeneracyjnym oraz w pochodni awaryjnej będzie źródłem zanieczyszczeń takich jak pył, dwutlenek siarki, dwutlenek azotu oraz tlenek węgla. Inwestycja alternatywnie będzie miała także możliwość produkcji biometanu. Inwestor potwierdza, że eksploatacja biogazowni będzie powodowała emisję hałasu do środowiska, jednak deklaruje, że nie przekroczy obowiązujących norm (40 dB w nocy, 50 dB w dzień).
Według warunków hydrogeologicznych oraz przewidzianych przez inwestora zabezpieczeń zanieczyszczenie środowiska gruntowo-wodnego jest mało prawdopodobne. Szczelność instalacji, możliwość wychwycenia ewentualnych wycieków i prawidłowa dystrybucja masy pofermentacyjnej stanowić mają gwarancję zabezpieczenia wód powierzchniowych i podziemnych przed zanieczyszczeniami. Nad prawidłową eksploatacją czuwać będą takie służby, jak powiatowy lekarz weterynarii czy WIOŚ. Odnośnie kwestii instytucji upoważnionych do kontroli działania biogazowni przedstawiciel Urzędu Bogumił Wesołowski odpowiedział: - Określają to odpowiednie ustawy, na etapie wydania decyzji o warunkach zabudowy nie jest to rozpatrywane, kto ma kontrolować funkcjonowanie biogazowni.

NIEŚCISŁOŚCI

 Przedmiotowa inwestycja, wg załączonych przez inwestora dokumentów, znajduje się na terenie Jednolitej Części Wód Powierzchniowych o nazwie Osa od jez. Trupel do jez. Płowęż, której potencjał ekologiczny określono jako zły. Zastosowanie masy pofermentacyjnej, powstałej w biogazowni, miałoby przynieść korzyści dla środowiska, z tym że Jadowniki nie znajdują się na wspomnianym terenie JCWP, którą to informację potwierdził Michał Zieliński z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Bydgoszczy. Rzeka Osa i wspomniane jez. Trupel znajdują się natomiast w woj. warmińsko-mazurskim, w gminie Kisielice - w której notabene znajduje się biogazownia (czyżby inwestor dołączył dokumenty dotyczące innej, dawno już powstałej biogazowni?). Z kolei przedstawiciel żnińskiego Urzędu - Bogumił Wesołowski stwierdził, że inwestycja znajduje się w granicy Jednolitej Części Wód Powierzchniowych Noteć od Jez. Wolickiego do oddzielenia się Kan. Noteckiego w Antoniewie, kod JCWP RW600016188351i nie jest to forma ochrony przyrody. 

SPOTKANIE W URZĘDZIE I ZEBRANIE WIEJSKIE

4 września w Urzędzie Miejskim w Żninie odbyło się spotkanie burmistrza Łukasza Kwiatkowskiego, Bogumiła Wesołowskiego - kierownika wydziału gospodarki przestrzennej i nieruchomości z przedstawicielem firmy reprezentującej właściciela gruntu, na którym planowana jest inwestycja. W spotkani uczestniczyła też sołtys Jadownik Bielskich Agnieszka Lidmann. Wtedy też, ze strony przedstawiciela inwestora, padła propozycja wspólnego wyjazdu do funkcjonującej biogazowni, w której chęć udziału wyraził także burmistrz. W związku z otrzymanymi na spotkaniu w Urzędzie informacjami dotyczącymi inwestycji Agnieszka Lidmann zorganizowała 10 września zebranie dla mieszkańców dotyczące tej sprawy. Z racji tego, że teren inwestycji znajduję się na styku trzech wsi - Jadownik Bielskich, Rycerskich i Kierzkowa - w spotkaniu tym uczestniczyli także sołtysi tychże miejscowości. Mieszkańcy wyrazili obawy odnośnie tej inwestycji, zwłaszcza ci mieszkający najbliżej, w odległości ok. 300 metrów od miejsca planowanej inwestycji. Uczestnicy zebrania nie chcą biernie czekać, chcą poznać szczegóły inwestycji, która będzie miała wpływ na ich życie. Podjęli także decyzję o złożeniu petycji do UG, wyrażając w ten sposób swój sprzeciw. - Taka inwestycja powinna powstać z dala od domów, boimy się hałasu, uciążliwości zapachowych, dużego ruchu ciężkich samochodów - powiedział jeden z uczestników spotkania. - Chcemy zapewnić bezpieczeństwo ekologiczne przyszłym pokoleniom, po prostu boimy się konsekwencji - dodał. W podobnym tonie wypowiedział się także pełen obaw sołtys Jadownik Rycerskich Artur Flejter: - Ja po prostu nie widzę plusów dla nas wynikających z tej inwestycji. Gdyby nasz lokalny rolnik chciałby na swoim podwórku postawić biogazownię na własny użytek, to nie miałbym nic przeciwko, ale nie chcemy degradować naszego środowiska kosztem zwożonych z zewnątrz surowców. Nie ma siły, żeby to nie śmierdziało!

OBAWY MIESZKAŃCÓW

Najważniejsza obawa ludzi dotyczy wpływu na zdrowie, ale też na środowisko - glebę i wodę. Mieszkańcy boją się wystąpienia uciążliwości zapachowych, bo jednak substratem będzie kiszonka, obornik czy materiał pochodzenia zwierzęcego. Mimo zastosowania nowoczesnych rozwiązań zawsze istnieje ryzyko awarii w wyniku np. niewłaściwego zarządzania. Powstały metan jest gazem niebezpiecznym, którego obecność wiąże się z ryzykiem wybuchu czy pożaru. Poza tym ludzie obawiają się hałasu, nie tylko tego dochodzącego bezpośrednio z biogazowni, ale także związanego ze wzmożonym ruchem dużych samochodów ciężarowych czy beczkowozów. Mieszkańcy mogą spodziewać się spadku wartości nieruchomości, które znajdą się w takim sąsiedztwie. Poza tym przewidują, że taka inwestycja przyciągać będzie gryzonie i negatywnie wpłynie na pałucki krajobraz.
- Wiemy, że odnawialne źródła energii to przyszłość, nie jesteśmy temu przeciwni, ale nie rozumiemy dlaczego biogazownia ma powstać akurat u nas, w centrum wsi. Dlaczego inwestor, będąc właścicielem kilkuset hektarów, nie woli wybudować jej gdzieś obok swojego siedliska lub na uboczu, z dala od domów? Niedawno wyremontowana została droga przez wieś, co nas bardzo cieszy, miała nam służyć latami, a tu przed nami wizja wzmożonego ruchu samochodów ciężarowych z załadunkiem. Boimy się o nasze zdrowie, o środowisko, o drogę - mamy wiele wątpliwości, dlatego nie możemy biernie czekać, stąd pomysł na złożenie petycji - podsumowała Agnieszka Lidmann - sołtys Jadownik Bielskich. - Niedawno poczynione zostały także starania w kierunku odnowienia parku podworskiego, znajdującego się na terenie naszej wsi. Miał on stanowić miejsce wypoczynku dla mieszkańców i turystów. Obok parku znajduje się plac zabaw i wiejska altana - jeśli biogazownia będzie emitowała odór i hałas - to nasza wieś na tym ucierpi, ponieważ te miejsca znajdują się kilkaset metrów od terenu inwestycji - dodała sołtys, która chcąc zorientować się w temacie odwiedziła biogazownię zlokalizowaną w naszym województwie, w Radojewicach (gmina Dąbrowa Biskupia). 
Mieszkańcy tej miejscowości skarżą się na odór i uciążliwości związane ze wzmożonym transportem. W mediach (na przykład na stronie ekutno.pl) odnaleźć można także informacje o protestach mieszkańców gminy Kutno, przeciwnych budowie biogazowni. 

Reklama

Dorota Kapłońska

Pałuki nr 1752 (37/2025)

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/10/2025 09:03
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości