Żarty na służbowej komórce
- Bo zakładam skarpetki i zapinam sandałki
- Halo, ja nie mogę odebrać tego telefonu, bo zakładam skarpetki i zapinam sandałki, ale zostaw mi jakąś niespodziankę. Jeszcze przedwczoraj po południu można było usłyszeć" takie powitanie w służbowym telefonie komórkowym wicestarosty Michała Pęziaka, wykorzystującego głos satyryka niezgodnie z prawem autorskim. Michał Pęziak tłumaczy, że telefon służbowy przejął po poprzednim wicestaroście Jerzym Karadymusie i nie sprawdzał powitania.
Przedwczoraj chcieliśmy skontaktować się z wicestarostą żnińskim Michałem Pęziakiem, by zadać mu pytania dotyczące konkursu na dyrektora szpitala w Żninie. Kilka prób nie przyniosło efektu, gdyż wicestarostą był zajęty. Udało nam się dodzwonić na służbowy telefon komórkowy w godzinach pracy wicestarosty, który poinformował nas, że jest zajęty i prosił, by dzwonić na służbową komórkę o 17:00 lub 18:00.
NIE WICESTAROSTĄ, LECZ MARZENIA
Zadzwoniliśmy wedle życzenia Michała Pęziaka około 17:30. Po kilkunastu sekundach oczekiwania w słuchawce zamiast głosu wicestarosty zgłosiła się starsza kobieta i usłyszeliśmy: - Halo, ja nie mogę odebrać tego telefonu, bo zakładam skarpetki i zapinam sandałki, ale zostaw mi jakąś niespodzianką. Myśleliśmy, ze to pomyłka. Na ten telefon komórkowy reporterzy Pałuk dzwonili wielokrotnie, uprzednio jednak w tej komórce odtwarzało się inne powitanie: Cześć tu Michał. Nie mogę odebrać telefonu. Zostaw wiadomość. Między 17:35 a 17:40 zadzwoniliśmy ponownie, wybierając numer ze szczególną uwagą. Teraz poznaliśmy: był to głos znanego polskiego satyryka Marcina Dańca.
Swego czasu telewizyjna dwójka emitowała satyryczny program Marzenia Marcina Dańca. Satyryk grał tam między innymi rolę małego chłopca ubranego w krótkie spodenki i czapkę baseballową. Ów chłopiec miał charakterystyczny głos. Właśnie taki głos satyryka płynął z telefonu wicestarosty.
- TO NIE JA
W trakcie pracy nad artykułem zadzwonił do nas wicestarostą. Nie ukrywał, że znajomy powiedział mu, że pracujemy nad tematem jego powitania w służbowej komórce. Michał Pęziak wyjaśnił, że telefon przejął po poprzednim wicestaroście Jerzym Karadymusie i nigdy nie sprawdzał powitania. - Także trochę się uśmiałem rzeczywiście, jak to sobie odsłuchałem, bo głosik Dańca rzeczywiście tutaj jest. No, ale mówię, to jest coś, czego ja nie nagrywałem. W tej chwili jest to skasowane, bo nie miałem tej świadomości, że w ogóle takie powitanie na poczcie głosowej mam. Dodał, ze nie ma zwyczaju zmieniać czegokolwiek po poprzednikach i nie miał wiedzy, że takie powitanie odtwarza się z telefonu.
Z Jerzym Karadymusem nie udało nam się porozmawiać, gdyż miał wyłączony telefon.
Znawca problemów samorządu terytorialnego profesor Marek Szewczyk z Wielkopolskiego Ośrodka Kształcenia Samorządu Terytorialnego w Poznaniu powiedział, że takie powitanie w służbowym telefonie nie licuje z powagą urzędu zajmowanego przez wicestarostę.
POMYSŁ DLA MARCINA DAŃCA
Menadżer Marcina Dańca Danuta Toboła zareagowała zdecydowanie: - Nie podoba nam się to bardzo. Natychmiast poprosiła nas o telefon do Michała Pęziaka. Kiedy wyjaśniliśmy jej, że wicestarosta skasował już powitanie z głosem satyryka, dodała: -Wicestarosta nie powinien tak robić. Ale nie będziemy do sądu z tym biegać. Nie będziemy wszczynać afery. Dobrze, że już to zdjął z komórki. Dziękujemy, że się tematem zainteresowaliście. Gdy będziemy grać w Żninie, myślę, że ta sprawa zostanie w programie Marcina Dańca wykorzystana.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze