Reklama

Boją się komina

Jak dotąd gmina Kcynia nie otrzymała od Ekopozu zwrotu kosztów akcji gaśniczej składowiska odpadów w Karmelicie. Władze powiatu nakielskiego postanowiły zrefundować część poniesionych nakładów finansowych. Właściciel nie uprzątnął pogorzeliska - teraz przyczyną jest komin.

Tak wyglądał pożar składowiska w Karmelicie z okien ratusza fot. Sylwia Wysocka

     Od pożaru składowiska w Karmelicie minęło 8 miesięcy, a teren wciąż przypomina pogorzelisko, co bulwersuje mieszkańców wsi. Sołtys Michał Celi wnioskował do władz gminy o reakcję w tej sprawie, bo chociaż po kilku miesiącach udało się przywrócić podłączenie prądu (a jego brak był wymówką dla braku działalności), to nie dzieje się tam nic. - „Ekopoz“ z mieszkańców robi sobie kpiny, kilka tygodni temu przywieźli maszynę, popróbowali ją niecałe dwa dni, z powrotem na lawetę i znów wszystko zamknięte - krytykował Michał Celi.
     W związku z akcją ratowniczą w Karmelicie na terenie Ekopozu gmina Kcynia poniosła koszty na łączną kwotę 76.381 zł. Z tego ponad 56.000 zł to koszt zarządzania kryzysowego, czyli ekwiwalent dla strażaków, ich wyżywienie, koszty wody, a ponad 19.000 zł to wartość zniszczonego podczas tygodniowej akcji sprzętu strażackiego, w tym m.in. węży oraz ubioru druhów.
     Jak się okazało, tuż po pożarze, polisa ubezpieczeniowa firmy Ekopoz wygasła w listopadzie 2015 roku i teren w Karmelicie nie był ubezpieczony. W związku z tym gmina nie dostanie odszkodowania z polisy OC za koszty poniesione w akcji.
     MIAŁO BYĆ UPRZĄTNIĘTE DO GRUDNIA
     W kwietniu prezes Ekopozu Piotr Rosiński obiecał, że prace porządkowe ruszą, gdy na działkę zostanie podłączony prąd. Z uwagi na spalenie instalacji elektrycznej, firma wystąpiła do Enei o doprowadzenie prądu na teren działki. Enea z zadania się wywiązała. Jednak mimo zapewnień prezesa, że wraz z prądem ruszą prace związane z wywozem pozostałości i uporządkowaniem terenu, co ostatecznie ma nastąpić najpóźniej do końca roku, stan pogorzeliska się nie zmienia.
     STREFA OCHRONNA Z ZAKAZEM PRAC
     Piotr Rosiński tłumaczy, że zwłoka nie jest spowodowana opieszałością czy zaniedbaniami ze strony firmy, a toczącymi się procedurami. - Od czerwca nasze prace w Karmelicie zostały zablokowane z powodów proceduralnych. Po kontroli po pożarze Nadzór Budowlany z Nakła wszczął dwa postępowania: jedno w sprawie budynków a drugie komina. Postępowanie dotyczące budynków zakończyło się nakazem rozbiórki, a odnośnie komina zakończyło się tym, że oni uważają, że grozi katastrofa budowlaną i wezwano nas abyśmy wezwali biegłego do oceny stanu komina. Kiedy usłyszałem, że komin grozi zawaleniem, katastrofą budowlaną to bałem się tam działać, wprowadzić na teren ludzi, tym bardziej, że maszyny wywołują wibracje i mogło dojść do tragedii - tłumaczy prezes Ekopozu.
     Z opinii technicznej biegłego wynika, że komin należy rozebrać i utworzyć strefę o promieniu 36 metrów wokół z zakazem prowadzenia działalności i wstępu na teren tej strefy. Na podstawie tej opinii technicznej nakazano utworzyć strefę, ale nie dano nakazu rozbiórki komina.
     - Tym samym zablokowali nam możliwość działania, utworzyliśmy strefę, która objęła niemal cały teren, budynki do rozbiórki też znajdują się w tej strefie. Odwołaliśmy się do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, bo stanęliśmy w takim miejscu, że jedyną szansą jest uzyskanie pozwolenia na rozbiórkę komina i zaczęły się kolejne schody, bo do tego potrzebne są mapy, a takich map nie ma. Tych map zrobić nie można, bo geodeta nie zaryzykuje życiem i nie wejdzie na teren z zakazem wstępu. Nadzór Powiatowy z Nakła przyjechał na kontrolę w związku ze skargami, że nic się nie dzieje. Całą sytuację im przedstawiliśmy, że swoimi decyzjami uniemożliwili nam rozbiórkę. Doszliśmy do porozumienia i wnieśliśmy o wydanie nakazu na rozbiórkę komina i taki uzyskaliśmy w ubiegłym tygodniu. Termin rozbiórki mamy do końca marca - mówi Piotr Rosiński.
     W STYCZNIU RUSZĄ PRACE
     Prezes zapewnił, że wznowił rozmowy z wykonawcami, z którymi rozmawiał po pożarze w kwestii rozbiórki. Gdy komin zostanie rozebrany, a strefa ochronna zniesiona, podjęte zostaną dalsze działania. Przyznał, że z zewnątrz może to wyglądać na zaniechania ze strony firmy, ale bezpieczeństwo stawiane jest na pierwszym miejscu. - Myślę, że w styczniu uda nam się do tego przystąpić, mamy na to fundusze, mimo że jest to spory wydatek i jak tylko dojdzie do uzgodnień z firmą to rozbierzemy komin, budynki i przetworzymy odpady - zapewnił prezes Ekopozu.
     REFUNDACJA DLA GMINY
     Gdy szanse na odzyskanie poniesionych przez gminę nakładów topniały, a burmistrz rozważał możliwość wystąpienia do sądu z pozwem o zwrot kosztów akcji i sprzętu, do ratusza wpłynęła informacja z powiatu o częściowym zwrocie kosztów akcji.
     - Od dłuższego czasu to my oddajemy pieniądze, a teraz tak się stało, że to my dostaniemy pieniądze po wielu staraniach - cieszył się burmistrz Kcyni Marek Szaruga.
     Z uwagi na wysokie koszty poniesione przez gminę - akcja w Karmelicie trwała blisko tydzień - przeciwdziałanie zagrożeniu i zaangażowanie grupowe, zarówno Powiatowy Zespół Zarządzania Kryzysowego, jak i Zarząd Powiatu Nakielskiego wyrazili zgodę na refundację przez powiat nakielski części kosztów poniesionych przez gminę Kcynia w wysokości 16.017,86 zł. Refundacja obejmuje koszty poniesione na zakup półmasek filtrujących, materiałów i środków czyszczących oraz obsługę akcji gaśniczej przez Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Kcyni, w tym m.in. porządkowanie terenu w trakcie akcji gaśniczej i po jej zakończeniu.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1295 (49/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości