Mieszkańcy Bożejewiczek zadowoleni wracają nową ścieżką z zakupów poczynionych w Żninie. Z tyłu burmistrz na czele komisji odbierającej inwestycję.
fot. Karol Gapiński
Żnin, Bożejewiczki, pieszy, rowerzysta, ścieżka, ratusz, GDDKiA
Bożejewiczki mają swoją ścieżkę
Prawie kilometr ścieżki pieszo-rowerowej ze Żnina do Bożejewiczek został odebrany przez inwestorów, czyli ratusz żniński i GDDKiA, i oddany do użytku. Teraz bezpiecznie można chodzić i jeździć na rowerze wzdłuż drogi krajowej nr 5 od ul. Szpitalnej aż do przystanku autobusowego w centralnej części Bożejewiczek. Inwestorzy nie mieli większych uwag co do jakości wykonania. Inaczej niż państwo Dobrzykowscy z Bożejewiczek.
Część ścieżki obok odcinka drogi krajowej nr 5 w Żninie została wykonana wcześniej. Wtedy zadanie wykonano na zlecenie Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Tamten pierwszy etap polegał nie tylko na wybudowaniu ścieżki pieszo-rowerowej do rogatek Żnina. Wykonano też nasyp na dalszym odcinku do Bożejewiczek, który miał być wykorzystany w drugim etapie do położenia chodnika. Od tamtej pory trwała wymiana korespondencji między urzędami, kto powinien sfinansować budowę dalszego ciągu ścieżki rowerowej. O tym wszystkim informowaliśmy na bieżąco. Wreszcie ścieżka została dokończona.
Ryszard Parjaska, specjalista do spraw dróg w Urzędzie Miejskim w Żninie poinformował, że według porozumienia z ratuszem Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad oddział w Bydgoszczy dostarczyła na cele budowy kostkę i obrzeża, a koszty pozostałych materiałów (podbudowa) i robocizny sfinansowała gmina Żnin. Wykonana została ścieżka na długości 970 m przy wykorzystaniu stworzonego na wcześniejszym etapie nasypu. Ścieżka biegnie aż do zatoczki autobusowej w pobliżu skrzyżowania drogi do Bożejewiczek z drogą krajową. Gmina Żnin początkowo miała zarezerwowane na swoją część budowy ścieżki 110.000 zł. Okazało się, że to zbyt mało, bo oferty w przetargu na wykonanie zadania kwotę tę przekraczały. Dlatego pulę pieniędzy na ten cel trzeba było zwiększyć do 135.000 zł. Zadanie wykonała firma Łukasza Kowalskiego ze Żnina.
Całe zadanie polegało na mechanicznym wyprofilowaniu i zagęszczeniu podłoża pod warstwy konstrukcyjne nawierzchni, formowaniu nasypów o wysokości do 3 m spycharkami z zagęszczeniem nasypu, wykonaniu warstwy odcinającej z piasku - grubość 10 cm i podbudowy z tłucznia, gdzie grubość warstwy po zagęszczeniu wyniosła 10 cm. Następnie wykonane zostały ławy pod krawężniki i obrzeża z betonu B-15 (C12/15) z oporem, ustawione obrzeża betonowe na podsypce piaskowej z wypełnieniem spoin piaskiem i ustawione zostaną krawężniki betonowe. Zamontowane zostały też poręcze zabezpieczające oraz wykonano odwodnienie ścieżki.
I właśnie ta ostatnia kwestia poddana została w wątpliwość podczas wtorkowego odbioru zadania. Do burmistrza Roberta Luchowskiego, urzędników z wydziału inwestycji, dróg i remontów oraz kierownika rejonu dróg w GDDKiA w Bydgoszczy Tomasza Zagrodnika i Łukasza Kowalskiego (szefa firmy wykonującej budowę) podszedł Roman Dobrzykowski, mieszkaniec posesji położonej obok ścieżki. Oznajmił on, że jego zdaniem odwodnienie ścieżki pieszo-rowerowej obok jego domu zostało źle wykonane. - Spadek wynosi na tym odcinku 4 cm i jest skierowany do granicy naszej posesji, a nie do rowu przydrożnego. To spowoduje, że woda po większych opadach i roztopach spływać będzie na nasze podwórze, zwłaszcza że - moim zdaniem - te kratki do odprowadzania wody, które tutaj założono, są dość słabe. Tutaj jeżdżą rowery i od tego ruchu te kratki zniszczą się. Poza tym dla zagęszczenia szczelin między kostkami jest położona posypka na chodniku. Jak to spłynie z wodą, to będzie błoto, system może się zapchać. Ja o tym mówiłem już wcześniej, 3 lata temu, jak na zlecenie GDDKiA wtedy wybudowali już nasyp pod kolejny odcinek ścieżki. Widziałem, że spadek jest źle obliczony. Interweniowałem, ale mówili, że jak będą w przyszłości kłaść kostkę, to zostanie wyrównane. Nie zostało. Fajnie, że ta ścieżka jest, ale jak już coś robią, to niech robią porządnie - powiedział Roman Dobrzykowski.
Jego małżonka Małgorzata Dobrzykowska podtrzymuje zdanie męża. - Nie tylko będzie woda spływała do nas na posesję. Część zatrzyma się we wgłębieniu terenu na linii chodnika, bo woda nie płynie pod górkę. Zimą będzie więc lodowisko, a wiosną jezioro. Ja nie zamierzam wzywać co chwilę strażaków do pompowania. Choć oczywiście, jak nasze obawy się potwierdzą, to będziemy dzwonić do Urzędu Miejskiego - powiedziała Małgorzata Dobrzykowska.
- Zjawisko, którego się ten mieszkaniec obawia, nie powinno występować w nadmiarze, bo duży procent wody opadowej musi spłynąć do odwodnienia liniowego. Zostało ono zamontowane na ścieżce, właśnie na tym odcinku ze względu na wcześniejszą interwencję tego pana. W tym fragmencie terenu jest tak duży spadek, że niestety nie dało się tego wykonać innym sposobem. Oczywiście będziemy się przyglądali sytuacji na tym odcinku po większych opadach. Jak się takie pojawią, to osobiście z panią Krystyną Gołaszewską (naczelnik wydziału dróg, remontów i inwestycji - przypis kg) pojadę, by zobaczyć, czy odwodnienie spełnia swoje zadanie. Natomiast przed kataklizmem w postaci jakiegoś oberwania chmury i tak żadne odwodnienie by nas nie uchroniło. Ścieżka została odebrana - oznajmił Ryszard Parjaska.
Kierownika rejonu dróg w GDDKiA w Bydgoszczy zapytaliśmy podczas odbioru ścieżki, czy jest możliwe takie jej oznakowanie, aby był na niej pas dla pieszych i pas dla rowerzystów. Zwłaszcza, że sołtys Bożejewiczek Halina Krygier sygnalizowała, iż czasami ruch na ścieżce jest duży. Korzystają z niej także uprawiający nordic walking, których rowerzyście jest czasami ciężko wyprzedzić lub minąć się z nimi.
Tomasz Zagrodnik powiedział, że ciąg ma charakter pieszo-rowerowy i formalnie nie jest to ścieżka rowerowa. Oczywiście rowerzyści mogą tutaj jeździć, ale pierwszeństwo w ruchu należy do pieszych. Szerokość tego chodnika nie wyklucza podzielenia go na pas dla pieszych i rowerzystów, ale to już będzie zależało od decyzji burmistrza. Ten w trakcie odbioru robót takiej decyzji nie chciał jeszcze podejmować. Zwrócono natomiast uwagę na potrzebę dodatkowego oczyszczenia rowu przydrożnego. Ryszard Parjaska powiedział również, że na wiosnę chodnik zostanie jeszcze raz pokryty posypką z piasku, aby zagęścić szczeliny między kostkami. Łukasz Kowalski zapewniał przedstawicieli inwestorów, że zadanie jest wykonane solidnie, nawet lepiej niż zakładał harmonogram prac. - Tutaj podbudowa jest naprawdę konkretna. Nie mogliśmy już tracić czasu i dla szybszego wykonania zadania kładliśmy też kamień na tę podbudowę zamiast piasku - zachwalał szef firmy wykonawczej.
Sołtys Halina Krygier była zadowolona, tak samo jak mieszkańcy jej wsi, którzy w drodze z zakupów w Żninie mijali komisję odbierającą ścieżkę. Ta inwestycja jest tym, o co mieszkańcy zabiegali od wielu lat. Na czym zatem teraz skupi się w swoich działaniach pani sołtys? Otóż będzie kierowała do ratusza wnioski o zamontowanie dodatkowego oświetlenia wzdłuż ścieżki, bo wieczorami widoczność jest kiepska. Poza tym Halinie Krygier, która jest też radną Żnina, marzy się, aby ścieżka została w przyszłości pociągnięta aż do granic z gminą Gąsawa, za Bożejewicami.
Zimowym utrzymaniem ścieżki ma się zajmować gmina. Podobnie jej regularnym odchwaszczaniem.
Na odbiorze ścieżki nie było byłego burmistrza Leszka Jakubowskiego, który o realizację tej inwestycji zabiegał przez kilka lat, a wiosną gwarantował nawet własną głową, że ta ścieżka w 2014 r. będzie gotowa.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1192 (51/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze