Reklama

Brak pieniędzy na nawozy

Jedynym ratunkiem dopłaty obszarowe
    Brak pieniędzy na nawozy
    Każdy rolnik planując zakup nawozów liczy się z tym, że im bliżej wiosny, tym wyższą mają one cenę. Najkorzystniej jest kupować je zaraz po żniwach, kiedy ich cena jest najniższa, a punkty sprzedaży dysponują pełnym asortymentem.

Andrzej Kociemski o większość potrzebnych mu nawozów postarał się już w sierpniu. Teraz musi jedynie uzupełnić zapasy. fot. Magdalena Kruszka

    Pierwsza podwyżka cen nawozów nastąpiła na przełomie listopada i grudnia, druga na przełomie stycznia i lutego. Choć rolnicy spodziewali się wzrostu cen od nowego roku, większość z nich do tej pory zwlekała z zakupem nawozów lub kupowała je na kredyt. Przyczyną tego były bardzo słabe zbiory w 2006 roku, a także problemy ze sprzedażą trzody chlewnej. Rolnicy czekając na wypłatę dopłat obszarowych stracili średnio 40-50 zł na tonie nawozów porównując z cenami z sierpnia oraz około 20-25 zł porównując z cenami z listopada.
    Mariusz Kaśków, rolnik z Kani, niedawno otrzymał dopłaty i dopiero teraz zamierza kupić potrzebne mu nawozy. - Zawsze kupowałem je jesienią - tłumaczy - ale rok 2006 był naprawdę wyjątkowo słaby. Najpierw niewydajność upraw zbóż i ziemniaków, później bardzo niskie ceny za świnie. Jedynym ratunkiem są dopłaty. Wiem, że kupując nawozy dopiero teraz muszę liczyć się ze stratami, ale trudno mi jest powiedzieć, jak wysokie one będą.
    W Chemirolu w Żninie ceny nawozów wzrosły od 1 lutego, niektóre są droższe o 5 zł za tonę, inne nawet 25 zł za tonę. Być może nie wydaje się to dużo, ale jeśli rolnik musi kupić kilkanaście lub kilkadziesiąt ton, to podwyżka staje się odczuwalna.

"Nawozy zamierzam kupić już wkrótce. Póki co muszę się zorientować, gdzie są one najtańsze" - mówi Mariusz Kaśków. fot. Magdalena Kruszka

    - Pierwsza podwyżka nastąpiła na przełomie listopada i grudnia - wyjaśnia Monika Jarmuda z Chemirolu. - Teraz, na początku lutego była druga. Na przykład, cena saletry wzrosła o 25 zł za tonę (przedtem 760 zł, teraz 785 zł), mocznika - 20 zł za tonę (przedtem 910 zł za tonę, teraz 930 zł), a fosforan amonu tylko 5 zł, ale on jest drogi, kosztuje teraz 1.135 zł za tonę, a kosztował 1.130 zł, dlatego nie cieszy się zbyt wielkim zainteresowaniem. Ale wzrost cen to nie jest jedyny problem. Rolnicy spodziewali się podwyżki na początku roku, dlatego w grudniu zaczęli nabywać potrzebne im nawozy i w końcu wykupili całe zapasy saletry. Pozamawialiśmy już nowe zapasy, ale na razie tylko czekamy na dostawy, bo produkcja saletry podobno jest wstrzymana.
    Stanisław Guzicki prowadzący Gospodarstwo Rolno-Usługowo-Produkcyjno-Handlowe w Smogorzewie również zaobserwował wzrost zainteresowania nawozami w grudniu, ale mówi, że nadal jest ich u niego pod dostatkiem. - W grudniu zbyt był największy, bo rolnicy obawiali się tego, co będzie w nowym roku - tłumaczy. - Ale od sierpnia ceny nawozów sukcesywnie wzrastają, około 10 zł za tonę co miesiąc. Nie było żadnego gwałtownego skoku.
    Zalety wcześniejszego zaopatrywania się w nawozy to nie tylko niższa cena i dostępność towaru, ale także możliwość negocjowania cen w przypadku nabywania towaru za gotówkę. - Ja zawsze kupuję nawozy w "Chemirolu" - mówi Andrzej Kociemski, rolnik z Barcina Wsi. - Kiedyś zaopatrywałem się gdzie indziej, ale później zacząłem korzystać z usług tej firmy i tak zostało. Jesienią dostałem nawet nawozy na kredyt, ale korzyść z tego jest jedynie taka, że w ogóle udało mi się otrzymać te środki, które są mi potrzebne, nie będę musiał czekać na dostawę, tylko wszystko mam już w magazynie. Jednak jeśli chodzi o cenę, to trudno powiedzieć, czy bardziej opłaci się wziąć nawozy na kredyt i spłacać odsetki, czy czekać na napływ gotówki i kupić później droższe. Po prostu na jednych środkach się zyskuje, na innych traci i tak to jest. Zawsze kupowałem nawozy wcześniej i zawsze za gotówkę, mogłem wtedy negocjować ceny, ale poprzedni rok był bardzo słaby, dużo straciłem na uprawie ziemniaków, a pracownicy punktów sprzedaży przestrzegali przed wzrostem cen, dlatego zdecydowałem się właśnie na ten kredyt. Teraz mam w sumie około 100 ton nawozu: lubofos, mocznik, saletra i saletrzak z większą ilością odżywek, ale będę musiał jeszcze dokupić siarczan odkwaszony, ale to już na pewno za gotówkę.
    Nawet ci, którzy nie potrzebują dużo nawozów, odczuwają skutki podwyżki.
    - Muszę kupić 2 tony saletry, 2 tony saletrzaku, 1 tonę superfosfatu i 1 tonę soli potasowej - wylicza Mariusz Kaśków. - Jak się ma pieniądze, to lepiej kupić nawozy od razu, bo nawet jeśli się trzyma pieniądze w banku, to odsetki, jakie przez ten czas narosną, nie zrekompensują późniejszych strat. Licząc szybko, w moim przypadku, jeżeli cena nawozu za tonę wzrosła od sierpnia około 50 zł, kupując go dopiero teraz ponoszę straty w wysokości 300 zł.
    Jeśli chodzi o nowości na rynku, to rolnicy raczej nie eksperymentują. Kupują przeważnie sprawdzone produkty lub co najwyżej produkty sprawdzonych firm, choć są i  tacy, którzy interesują się nowościami. - Zainteresowanie wzbudził nowy ekologiczny nawóz o nazwie "wapmag", który zawiera wapno i magnez - mówi Stanisław Guzicki. - Teraz kosztuje 400 zł za tonę. Są rolnicy tradycjonaliści, ale są też tacy, którzy chcą mieć lepsze efekty i szukają nowych rozwiązań. Jednak w tym względzie główną rolę odgrywają finanse.
    Monika Jarmuda jako najbardziej popularne środki wymienia saletrę, mocznik, polifoskę, saletrzak i sól potasową. - Od niedawna z firmy ADOB ruszyły wieloskładnikowe nawozy dolistne na ziemniaki, buraki, kukurydzę, rzepak i zboża wszelkiego rodzaju - tłumaczy Monika Jarmuda. - Spodziewamy się tych środków dopiero na wiosnę. Ceny jeszcze nie są znane. Póki co rolnicy przychodzą, dowiadują się, pytają o ceny i na tym się kończy.
    - Termin zakupu nawozów zawsze uzależniony jest od posiadania gotówki - mówi Mirosław Spochacz, kierownik Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Żninie. - Koszty ponoszone podczas zakupu nawozu są dość znaczne, dlatego sprzedaż nawozów wzrosła, kiedy rolnicy otrzymali dopłaty. Tak bywało również w poprzednich latach. Są rolnicy, którzy kupują sobie nawozy wcześniej za trochę niższą cenę, bo akurat mają na to pieniądze, a inni kupują tuż przed wysiewem, kiedy cena wzrasta. Natomiast jeśli chodzi o kupowanie nawozów na kredyt, to to już zależy od konkretnego gospodarstwa. Czasem bywa tak, że w danym momencie brakuje gotówki w gospodarstwie, ale za kilka tygodni już sytuacja może się poprawić. Jeśli w tym czasie jest potrzeba zakupu czy zastosowania nawozu, to taki kredyt ma uzasadnienie, bo nie można roślinom powiedzieć żeby w tym czasie nie rosły, a brak nawożenia powoduje niższe plony, a niskie plony to mało pieniędzy w przyszłości, więc koło się zamyka. Ale czasem o momencie zakupu decyduje też możliwość magazynowania takich nawozów u siebie w gospodarstwie. Powinno ono odbywać się według ściśle określonych warunków, a nie wszystkie gospodarstwa takie warunki spełniają. W takiej sytuacji kupuje się nawozy bezpośrednio przed momentem ich wysiewu. Nie trzeba się wtedy martwić o warunki przechowywania.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 782 (6/2007)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości