Reklama

Budowa placu zabaw pod okiem policji

Wtorek, Górki Zagajne: śnieg, wiatr i kilka stopni powyżej zera
    Budowa placu zabaw pod okiem policji
    We wtorek kilka minut po 9:00 rozległ się w Górkach Zagajnych alarm syreny. Był to sygnał dla mieszkańców wsi, że mają przybyć pod świetlicę, bo obok boiska, za budynkiem dawnej szkoły stawiany będzie plac zabaw.

    - Po dogłębnej analizie przez sztab ludzi z Urzędu Miejskiego w Kcyni oraz po spotkaniu z pracownikami Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu, zapadła decyzja, że plac dla najmłodszych mieszkańców wsi powstaje w Górkach Zagajnych. Dlatego też w celu zapewnienia bezpiecznej pracy pracownikom „Hydrobudowy”, która stawia plac zabaw, przy zapewnieniach mieszkańców, że nie dopuszczą do jego zamontowania zmuszeni, byliśmy poprosić o asystę policję oraz profesjonalną firmę ochroniarską z Szubina – powiedział wiceburmistrz Arkadiusz Stachowiak.
   
J urand Świerc starał się udaremnić wejście do świetlicy po elementy zabudowy placu zabaw      fot. Sylwia Wysocka
Mieszkańcy Górek nadal obawiają się zagrożenia ze strony rodzin, które  gmina przeprowadziła do budynku po szkole. Nie chcą, by plac zabaw powstał blisko miejsca zamieszkania tych ludzi. Opowiadają różne historie o lokatorach szkoły.  Niektóre panie zwracały też uwagę na to, że za kilka dni wyjdzie na wolność mężczyzna, która gonił z nożem rodzinę, więc jak na pobliski plac posłać dzieci. Chcą by plac powstał w centrum, na wprost świetlicy wiejskiej, sklepu i remizy, mimo że ten plac położony jest przy skrzyżowaniu dwóch dróg.           
    We wtorek rano alarm syreny ściągnął pod remizę mieszkańców Górek. Dojechał też wiceburmistrz Arkadiusz Stachowiak wraz z Tomaszem Hałasem,  kierownikiem referatu do pozyskiwania środków unijnych. Przyjechali   pracownicy Hydrobudowy z Wielkopolski, pracownik ochrony i cztery radiowozy policji.
Niektórzy starali się zagrodzić dojście do placu budowy                         fot. Sylwia Wysocka

    - Miałem sygnał z urzędu, że już tu jadą – powiedział Jurand Świerc, który stanowczo protestował przeciwko wskazanej przez Urząd lokalizacji pod plac zabaw.
    Okazało się, że nie można wejść do świetlicy wiejskiej, gdzie złożone były elementy placu zabaw, gdyż zaklejona została wkładka zamka. Na miejsce miała przyjechać ekipa z zakładu komunalnego, by  usunąć zamek z drzwi. Mieszkańcy cały czas protestowali.  Domagali się, by na miejsce przybył burmistrz Tomasz Szczepaniak.
    - Dlaczego on do nas nie przyjedzie, nie porozmawia z nami i nie przyzna się do błędu i tego, że nas oszukał?
    - Mówił, że plac będzie naprzeciwko świetlicy, my teren wysprzątaliśmy, wyrwaliśmy chwasty, wyrównaliśmy, a teraz dowiadujemy się, że plac będzie za szkołą. Pytam: dla kogo ten plac robicie w tym miejscu? Bo chyba nie dla naszych dzieci, tylko dla dzieci rodzin, które sprowadziliście do szkoły, bo jest tam już 17, więc pewnie zaraz się okaże że zamknęliście szkołę w Kowalewku, a nam na nowo otworzycie, bo dzieci przybyło - mówił zdenerwowany mężczyzna.
    - Po co ci chłopacy się tak narobili tu, wyrywali, grabili, wywozili, szykowali. Po co, skoro plac miał powstać za szkołą. Mieliście rok i nic nie zrobiliście. Trzeba było wyjaśnić sprawy notarialne, skoro prywatna osoba chciała zrzec się części tego gruntu i przekazać ją  pod plac zabaw, dlaczego tego nie zrobiliście?- pytał inny mieszkaniec.
    - Stawiają nam plac zabaw przy szambie, wystają korzenie powycinanych drzew, gdzie jest tego sens? - mówiła mieszkanka Górek.
    Wszelkie próby nawiązania kontaktu przez Arkadiusza Stachowiaka z mieszkańcami Górek kończyły się przekrzykiwaniem przez mieszkańców i wyrażaniem przez nich złości.
    Policja musiała interweniować podczas próby rozwiercenia wkładki w drzwiach świetlicy, gdyż odłączany był prąd. Doszło do próby użycia siły i wymuszenia na pracownikach komunalki zaniechania prac. - Tłumaczyłem, że ten plac musi stanąć w tym miejscu, innej możliwości nie ma, więc niepotrzebnie zniszczona została wkładka. To są kolejne koszty, praca i przedłuża się tylko czas w ten sposób. Krzyczycie, że to wasza świetlica i że my ją niszczymy, rozwiercając wkładkę, a wcześniej ktoś ją zakleił  - mówił wiceburmistrz, po czym usłyszał, że to pewnie celowa prowokacja urzędu, który sam uszkodził zamek, by zaostrzyć konflikt.
    - Zgadzam się z tym, że ktoś podpisał dokumenty. Kto mógł jednak spodziewać się tego, że zostaną  podmienione numery działek. Nikt dogłębnie nie czyta umów, zresztą kto ma w głowie numery działek,  skoro nawet z map nieraz trudno odczytać lokalizację. Nikt nam nie powiedział, że to nie będzie na placu, który my sprzątamy - mówił młody mężczyzna.
    Mieszkańcy siłą starali się udaremnić wynoszenie sprzętu do samochodu. Jeden z mieszkańców śpiewał Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród… i   Boże coś Polskę….
    - Dajcie już spokój, na litość boską. Narażacie wieś na pośmiewisko.  Niech postawią ten plac. Macie podwórza i jak boicie się o dzieci, to niech tam się bawią - mówiła starsza już mieszkanka Górek Zagajnych.
    Już po otwarciu świetlicy i przewiezieniu elementów placu na miejsce budowy, kolejny raz potrzebna była interwencja policji, by umożliwić pracę fachowcom  z Hydrobudowy.
Mieszkańcy zdali sobie w końcu sprawę, że w obecności tylu funkcjonariuszy nie mogą zakłócić budowy placu i postanowili opuścić teren.  
    Grupa obecnych na boisku mężczyzn zapowiedziała jednak, że następnego dnia rano, czyli w środę, pojedzie do Urzędu Marszałkowskiego do Torunia z dokumentacją fotograficzną i wnioskiem, by pracownicy urzędu zapoznali się z lokalizacją placu zabaw w ich miejscowości.
Sylwia Wysocka
Kcyńskie Pałuki nr 110 (12/2008)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości