Spod Żnina najdalej do cukrowni
Buraki pod śniegiem
Na początku tygodnia w gminie Żnin wznowiono wykopki buraków cukrowych na polach, na których nie zdołano ich wykopać wcześniej. Ważne, by uchronić przed zmarnowaniem tyle buraków, ile tylko się da. Związki zawodowe plantatorów negocjują tymczasem z cukrownią w Nakle ewentualne rekompensaty dla tych producentów, których buraków nie udałoby się wykopać.
We wtorek od szóstej rano Edward Kaźmierczak (z lewej) i Piotr Brańka pracowali przy wykopkach buraków w Słębowie Producenci buraków z powiatu żnińskiego mają kontrakty z cukrownią w Nakle. Firma Nowak z Nakła nie zdążyła wykonać zleconych wykopków buraków cukrowych na wszystkich polach, na których miała to uczynić przed pierwszymi opadami śniegu. Jak mówi doradca ogólnorolny w żnińskiej placówce Oddziału Doradztwa Rolniczego w Minikowie Władysław Kiszka, głównym powodem była niekorzystna aura w listopadzie, właśnie wtedy, gdy powinny być prowadzone wykopki buraków cukrowych.
Chodzi o długotrwałe opady deszczu, które utrzymywały się przez kilka tygodni i utrudniały, a w niektórych momentach uniemożliwiały, wykopki. Ciężki sprzęt po prostu nie mógł pracować na zbyt wilgotnej ziemi. Oprócz tego w listopadzie duże kombajny z taśmowym systemem oczyszczania buraków z ziemi miały trudności z prawidłowym oczyszczaniem z powodu wilgoci. Radziły z tym sobie maszyny z systemem rotacyjno-gwiazdowym, ale są one mniej wydajne. Dlatego wykopki nie były prowadzone tak szybko, jak poprzednio. Później zaś momentalnie spadł śnieg i przyszedł mróz. Niewybrane buraki zostały pod tym śniegiem na kilkuset hektarach upraw w powiecie żnińskim.
W ubiegłym tygodniu, jak przekazał nam Bartłomiej Ziemba z Wilczkowa, członek zarządu Związku Plantatorów przy Cukrowni w Nakle, pod śniegiem zostawało około 500 hektarów buraków, które powinny trafić do cukrowni nakielskiej. Z tego 200 hektarów było na terenie gminy Żnin. W sobotę i niedzielę nie można było podejmować wykopków, ponieważ nie pozwalała na to pogoda. Było zbyt mokro. Wykopki podjęto dopiero w poniedziałek. Trwały również we wtorek, mimo że padał śnieg.
W poniedziałek uprawy buraków pod śniegiem znajdowały się m.in. w Żninie Wsi, Sarbinowie, Słębowie, Podobowicach, Ustaszewie, Kaczkowie, Bożejewicach, na pojedynczych polach w Januszkowie czy Brzyskorzystwi.
Ani inspektor produkcji, ani dyrektor cukrowni w Nakle nie chcieli z nami rozmawiać o tej sprawie, tylko odsyłali do warszawskiego rzecznika Krajowej Spółki Cukrowej.
Gorąca kawa dla pracujących na polu MLEKO ZA WYSŁODKI
Plantator ze Słębowa Edward Kaźmierczak obliczał, że w południowo-zachodniej części gminy - od Żnina do Podobowic - na początku tygodnia, gdy firma Nowak wznowiła wykopki, było pod śniegiem jeszcze co najmniej 70 hektarów. Edward Kaźmierczak, podobnie, jak wielu innych plantatorów buraków, prowadzi jednocześnie hodowlę bydła mlecznego. Wysłodki pozyskane po przerobie buraków to ważny element diety bydła. - Kiedy w zeszłym roku cukrownia odebrała ode mnie 200 ton buraków, to otrzymałem stamtąd później 100 ton wysłodków. Wprawdzie teraz mam jeszcze sianokiszonkę kukurydzy czy resztę wysłodków, do marca, ale dalej bez podawania krowom wysłodków spadłaby produkcja mleka.
Wiem to z doświadczenia, bo kiedy nie podaję wysłodków, to moje krowy dają dziennie 200 litrów mleka, a gdy dostają wysłodki, to dają 250 litrów dziennie - mówi Edward Kaźmierczak.
W poniedziałek wykopki prowadzone były m.in. w Podobowicach, a we wtorek w Słębowie. Zdołano zebrać buraki na polu Edwarda Kaźmierczaka. U innego plantatora w Słębowie Piotra Brańki wykopki trwały jeszcze przed 21:00, a pozostawało jeszcze 4,5 hektara do wybrania. Jak szacował Piotr Brańka, w poprzednich latach, gdy wykopki prowadzone były przy normalnej pogodzie, to kombajn buraczany wybierał buraki z 1 hektara przez godzinę. Tymczasem w ostatni wtorek, po ciemku i podczas padającego śniegu, 1 hektar wybierany był dwa razy dłużej.
JEDNA FIRMA TO ZA MAŁO
W poniedziałek odbyło się spotkanie zarządu plantatorów z władzami cukrowni w Nakle. - My, jako plantatorzy mówiliśmy już na wcześniejszych spotkaniach, że nie powinno tak być, iż cukrownia zleca realizowanie wykopków tylko jednej firmie „Nowak”. Teoretycznie pojedynczy rolnik może szukać sobie innej firmy, która wykona wykopki, jeśli on sam nie posiada sprzętu. Jednak taka inna firma wolałaby wjechać na dany teren, gdy ma więcej zleceń, bo dla pojedynczego plantatora czasami nie opłaca jej się przyjeżdżać. Taką konkurencją na większą skalę mogłaby być np. firma z Brzozy, choć na pewno realizuje ona wykopki dla dostawców cukrowni w Kruszwicy, więc naszych nie mogłaby na pewno obsłużyć tak wielu, jak firma pana Nowaka. Faktem jest, że ta firma z Brzozy wykopki robiła akurat u mnie i przy okazji też u pojedynczych gospodarzy w Murczynie, Januszkowie, Gorzycach. Jeśli chodzi o dostawców dla cukrowni w Nakle, to oni wpisywani są na listę przez przedstawiciela cukrowni. Jest rejonizacja, kto kiedy ma odbiór buraków. Plantatorzy nie mają umów cywilno-prawnych z firmą, a tylko są wpisywani na listę, że będą mieli wykopane buraki. Wnioski ze spotkania są takie, że wykopki spod śniegu będą przez firmę „Nowak” realizowane dopóki będzie to możliwe - mówi Bartłomiej Ziemba.
Z reguły wygląda to tak, że firma Nowak wykopki prowadzi u swoich stałych klientów - producentów buraków, przeważnie tych, którzy mają największy areał, bo opłacalność pracy dużych kombajnów jest dopiero na dużych obszarach. Czasami zdarza się, że mniejsi plantatorzy też mogą mieć przy okazji wykopki, gdy ich uprawy sąsiadują z dużymi polami, na których wykonywane są podstawowe prace.
DO KOŃCA LISTOPADA
Związek zawodowy plantatorów stoi na stanowisku, że buraki powinny być wybierane najpóźniej do końca listopada. Nawet jeśli nie mogą być od razu zabierane do cukrowni, ze względu na możliwości produkcyjne, to niech będą wybrane i złożone u rolnika w pryzmach i zabezpieczone przed zmarznięciem - Tymczasem, od kilku lat realizowane były kampanie buraczane wzorem z krajów zachodnich, gdzie wykopki trwają nawet w grudniu. Tylko, że tam jest inny klimat. Zresztą i oni muszą zweryfikować swoją strategię, bo teraz śniegi i mrozy przyszły na Europę Zachodnią też już na przełomie listopada i grudnia. Problemem nie jest firma wykonująca wykopki, bo nie można mieć zastrzeżeń do firmy „Nowak”, choć z niej nie korzystałem, jest to solidny wykonawca i ważny dla cukrowni, ponieważ wykonuje kompleksowe usługi i posiada renomę. Jest też pod ręką. Problem polega na tworzeniu harmonogramu odstaw buraków. Choć rozumiem też spółkę cukrową, że woli, ażeby buraki nie były zbyt długo na pryzmach, bo choć już wykopany, to jednak wciąż żywy organizm ten burak. I na pryzmach leżąc wysycha i traci na wartości - uważa członek zarządu związku zawodowego Bartłomiej Ziemba z Wilczkowa.
WZIĄĆ SPRAWY W SWOJE RĘCE
Bartłomiej Zięba podkreśla, że cukrownia nie wyklucza innych usługodawców niż firma Nowak. Jest decyzją indywidualną rolnika, kto mu wykopie buraki. Jeśli rolnik zdecyduje się na inna firmę, to wówczas sam się z usługodawcą rozlicza na fakturę i do ich rozliczeń cukrownia nic nie ma. Podobnie, jeśli plantator dysponuje własnym sprzętem, to może sam wybrać buraki. Natomiast ci, którzy korzystają z usług firmy Nowak rozliczają się później z cukrownią.
Wielu plantatorów, a już zwłaszcza drobnych, stosuje swoje własne albo pożyczone od sąsiadów mniejsze kombajny neptun. Zwłaszcza gdy plantatorom zależy jeszcze na pozyskaniu jako paszy dla zwierząt niżej uciętych liści. Chodzi o to, że neptun ścina łodygi na około trzecim centymetrze korzenia buraka, a duży kombajn sześciorzędowy ścina już na około pół centymetra. Dlatego jeśli chodzi o zbiory z hektara, to przy mniejszym kombajnie ścinającym niżej liście, jest plon mniejszy o jakieś 6 ton, ale za to rolnikowi zostaje więcej i to lepszej jakościowo (z większymi częściami korzenia buraka) paszy dla zwierząt, niż przy użyciu dużego sprzętu. Jednak podczas niesprzyjających warunków pogodowych użycie mniejszego kombajnu jest utrudnione albo uniemożliwione, gdyż nie radzi on sobie w wilgotnej ziemi.
Karol Latoch to plantator z Brzyskorzystwi. Zwykle wykopki robi sam, przy użyciu małego kombajnu neptun, ale teraz udało mu się - przy okazji wykopków na polach Brzysko-Rolu - skorzystać z usług większej maszyny z firmy Nowak.
Karol Latoch zwraca uwagę, że decyzje o wykopkach to często indywidualne strategie pojedynczych producentów. Cukrownia wyznacza wprawdzie harmonogram; plantatorzy z danych miejscowości mają mieć wybrane buraki w określonym terminie i dowiadują się o tym terminie już mniej więcej w połowie września na spotkaniach z przedstawicielami cukrowni (np. w tym w roku plantatorzy z okolic Piechcina i Barcina oddawali buraki jeszcze we wrześniu, a niektóre miejscowości w gminie Żnin miały terminy w grudniu), ale rolnik może przecież wziąć sprawy w swoje ręce: - O tym, że odbiór jest np. w grudniu plantator dowiaduje się zatem sporo wcześniej i może albo czekać z wykopkami do końca, albo zrobić je wcześniej. Jest to ryzyko. Jeśli pogoda będzie dopisywała, to wybieranie nie będzie problemem w grudniu, ale może być też tak, jak teraz, że wcześnie spadnie śnieg i przyjdą mrozy. I wtedy można te buraki stracić. Albo można też tak, jak zrobił kiedyś mój znajomy. Nie czekał z wykopkami do grudnia, tylko wykopał je wcześniej. Może i stracił wtedy na wadze buraków i ich polaryzacji, bo mogły się one poprawić przez kilka jeszcze tygodni w ziemi. Ale z drugiej strony miał dzięki wcześniejszym wykopkom możliwość zasiewu oziminy - mówi Karol Latoch.
MNIEJSZA MASA, NIŻSZA POLARYZACJA
Polaryzacja buraków to wskaźnik zawartości cukru w korzeniach. Tegoroczne spóźnione wykopki powodują mniejszy wskaźnik - czasami nawet tylko 14% polaryzacji, a powinien być nawet 18%. Dodatkowo mróz, któremu buraki mogły być poddane, spowoduje utratę masy towarowej. Jeśliby buraki zmarzły, to w ogóle mogą się nie nadawać do produkcji cukru, ani nawet na paszę, jak sądzi Jadwiga Mateńko, były doradca Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie i przewodnicząca komisji rolnictwa w Radzie Miejskiej Barcina. Ponadto, według specjalistki, słaba jakość dostarczonych buraków może też powodować trudności z uzyskaniem od cukrowni wystarczającej ilości wysłodków.
WYSŁODKI ZA KŁOPOTY
- Wstępnie uzyskaliśmy zapewnienia, że jeśli jacyś plantatorzy stracą pod śniegiem buraki, to otrzymają jakąś rekompensatę. Może to być pomoc np. w postaci wysłodków dla utrzymania hodowli bydła albo zwolnień z transz dla cukrowni za nasiona czy nawozy. W sprawie odszkodowań można dyskutować jeszcze później, a teraz ma być wybierane z ziemi, ile się da - powiedział Bartłomiej Ziemba z Wilczkowa, członek zarządu Związku Plantatorów przy Cukrowni w Nakle po spotkaniu zarządu plantatorów z władzami cukrowni w Nakle.
PODZIAŁ ZYSKÓW
Szczęściem w nieszczęściu plantatorów, których buraki nie zostały wykopane przed przyjściem zimy, jest to, że mróz przyszedł wraz z pokrywą śnieżną, więc rośliny nie były bezpośrednio narażone na działanie tych najniższych temperatur. Tak, czy inaczej, zdaniem Jadwigi Mateńko, plantatorzy buraków, jak większość innych producentów rolnych, z powodu niesprzyjającej aury mijającego roku nie będą raczej mogli zaliczyć do udanych. I to paradoksalnie pomimo tego, że koniunktura na cukier jest dość dobra.
- Obserwuję w prasie rolniczej, w programach telewizyjnych, że ceny cukru na świecie są dobre w tym roku. Tylko żeby jeszcze producenci cukru chcieli się tymi zyskami dzielić z plantatorami. Z tym jednak nie jest już dla nas tak różowo - mówi Karol Latoch.
Karol Gapiński
Pałuki nr 983 (50/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze