Piotr Makarewicz stwierdził, że jest demokracja, a większość na przewodniczącego osiedla wybrała jego, a nie Józefa Marosza
fot. Sylwia Wysocka
Józef Marosz, Ewa Mes, Rada Miejska, Kcynia, burmistrz, nieprawidłowości
Burmistrz nie pozwie Józefa Marosza
Józef Marosz wyliczył dostrzegane przez niego nieprawidłowości w działaniach burmistrza i domagał się wyciągnięcia konsekwencji. Piotr Hemmerling nazwał uwagi mieszkańca bełkotem. O tym, że takie stwierdzenie nie przystoi burmistrzowi, mówiła Anna Borkowska, a Piotr Makarewicz cytował słowa piosenki Perfectu.
Na sesji Rady Miejskiej w Kcyni Gabriela Repczyńska odczytała pismo skierowane przez Józefa Marosza do wojewody Ewy Mes. W piśmie mieszkaniec Kcyni wnosił o zajęcie radykalnego i stanowczego stanowiska w sprawie świadomego łamania prawa i nadużywania władzy przez burmistrza Kcyni Piotra Hemmerlinga oraz jego ludzi. Pismo było kontynuacją korespondencji. Józef Marosz w nawiązaniu do wcześniejszej odpowiedzi z Urzędu Wojewódzkiego zapewnił, że wynika z niej, iż wojewoda nic nie może zrobić, nie jest w stanie wyciągnąć prawnych konsekwencji wobec burmistrza, który ewidentnie łamie prawo, świadomie lekceważy uprawomocnione rozstrzygnięcia nadzorcze wojewody, gra na czas, w patologiczny proceder wciąga Radę Miejską zdominowaną przez jego opcję polityczną SLD, wykazuje arogancję w stosunku do obywateli - sumował uwagi Józef Marosz.
Anna Borkowska zwróciła Piotrowi Hemmerlingowi uwagę, że wyrażenie „bełkot” w stosunku do pisma mieszkańca nie przystoi burmistrzowi
fot. Sylwia Wysocka
Pytał on wojewodę, kto jest kompetentny, ażeby rozliczyć i wyciągnąć konsekwencje w stosunku do burmistrza, pytał też, gdzie jest praworządność i sprawiedliwość. Wyliczył również wydarzenia, w których zauważał łamanie prawa przez burmistrza i jego ludzi. Wśród nich: skrócenie kadencji Zarządu Osiedla nr 1 w Kcyni, świadome uznawanie przez burmistrza wybranego w nieprawnym terminie nowego składu zarządu osiedla, nadużywanie władzy, lekceważenie obywateli, interpretowanie prawa pod siebie, wciąganie w ten patologiczny proceder radnych, lekceważenie uprawomocnionego w listopadzie 2011 rozstrzygnięcia nadzorczego wojewody, które unieważniło zarządzenie burmistrza o wyznaczeniu terminu wyborów zarządu osiedla nr 1. Dalej mieszkaniec wyliczył świadome obrażanie obywateli i naruszanie ich godności osobistej i danych osobowych na prywatnym portalu internetowym, tolerowanie na stronie internetowej jego ugrupowania obraźliwych wpisów, wywieranie przez burmistrza korupcyjnych nacisków celem zatrudnienia w szkole partyjnego kolegi, a w przypadku odmowy stosowanie stalkingu przerodzonego już w mobbing. Wśród zarzutów znalazły się też perypetie z konkursami na dyrektorów szkół, negatywne podejście do JRM w Kowalewku, patologiczne zjawiska społeczne, jak partyjniactwo, kolesiostwo, partykularyzm, obłuda, izolowanie i wykluczanie obywateli o innej opcji politycznej. Wobec tych faktów nie można być obojętnym, jeśli w Polsce ma być praworządność i sprawiedliwość, dlatego wnoszę do wojewody o gruntowne przeanalizowanie podanych faktów i podjęcie skutecznych decyzji - pisze w piśmie do Ewy Mes Józef Marosz.
Pismo to zostało przez Rafała Krzyżanowskiego - kierownika wydziału nadzoru i kontroli Urzędu Wojewódzkiego przekazane do Rady Miejskiej w Kcyni. Podstawą przesłania pisma jest kodeks postępowania administracyjnego. Kierownik oddziału nadzoru zwrócił się do radnych o poinformowanie go o sposobie załatwienia sprawy.
Burmistrz Piotr Hemmerling odnosząc się do pisma mówił: - Nie będę zniżał się do tego bełkotu, do tego poziomu. Myślę, że kwalifikuje się to do innego rozpatrzenia niż administracyjne. Nie będę reagował na to, toczy się kilka spraw pomiędzy panem Maroszem a mną. Włodarz stwierdził, że ocenę sytuacji pozostawia społeczeństwu. Zapewnił, że prawie co tydzień otrzymuje pisma z różnych instytucji, na które odpowiada, angażuje się. Uznał, że jest to głos zawiedzionego, ponieważ Józefa Marosza nie wybrało społeczeństwo. Piotr Hemmerling zapewnił, że jest wybrany legalnie przewodniczący Rady Osiedla i wszelkie sprawy z zakresu postępowania sądowego, administracyjnego się zakończyły i wszystko jest zgodne z prawem. - Dla mnie jest to przykre, że musicie państwo wysłuchiwać takie głosy - mówił zwracając się do obecnych na sesji. Burmistrz zapewnił, że w piśmie odczytanym przez przewodniczącą, które Józef Marosz skierował do wojewody, jest kilka sformułowań, które nadają się do rozpoczęcia procedury sądowej o naruszenie dóbr osobistych. - Są tam sformułowania, które mogą posłużyć do dochodzenia przeze mnie na drodze sądowej zadośćuczynienia, ale ja tego nie będę czynił, mam dosyć sporów z panem Maroszem, który pewnych oczywistych rzeczy nie może zrozumieć - tłumaczył burmistrz. Zapewnił, że życzy mu jak najlepiej i żeby potrafił się uporać z problemami, jakie ma.
Zgodnie z opinią prawną Moniki Narewskiej w sprawie skargi na działalność burmistrza zaproponowano podjęcie uchwały proceduralnej, gdyż zarzuty podniesione w tej skardze były już rozpatrywane przez Radę Miejską we wcześniejszych skargach i zostały przez Radę uznane za bezzasadne. 9 radnych opowiedziało się za podjęciem uchwały proceduralnej, 6 wstrzymało się od głosu.
Radna Anna Borkowska przyznała, że też się nie zgadza z wieloma zarzutami Józefa Marosza. - Z częścią się zgadzam, ale z którą to już moja sprawa. Ja nie piszę pism i nie lubię roboty za plecami, ale panu jako burmistrzowi, wykształconemu człowiekowi, chyba nie wypada mówić, że jego wypowiedzi to bełkot, bo mnie to uraziło nie będąc adwokatem pana Marosza. Bełkot - no nie wypada - mówiła radna Anna Borkowska.
Piotr Hemmerling przyznał, że każdy ma prawo do subiektywnej oceny, zapewnił, że on to tak odbiera, a treść obraża jego jako burmistrza. - Zostało to odczytane publicznie, jak życzył sobie pan Marosz, dlatego również polemika publiczna jest w tej materii dopuszczalna - uważa Piotr Hemmerling.
Przewodniczący Rady Osiedla Piotr Makarewicz zaproponował, by przyznać Józefowi Maroszowi dożywotni tytuł honorowy przewodniczącego Rady Osiedla. - Jest demokracja, większość chciała mnie, a nie jego i tu cytat: „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym” - mówił obecny przewodniczący Piotr Makarewicz.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1100 (11/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze