Reklama

Był klaps - nie było klapsa

Laski Wielkie
     Był klaps - nie było klapsa
     Dziecko przyznało się mamie, że dostało w szkole klapsa. Nauczycielka twierdzi, że wzięła je tylko na rozmowę i że żadnego klapsa nie było. Kuratorium: uderzenie dziecka nie miało miejsca. Rodzice nie wierzą szkole. Uważają, że nie zapewnia bezpieczeństwa psychicznego dziecku. Sprawę zbada Rzecznik Praw Dziecka.

Grażyna Kaźmierczak o sprawie poinformowała Rzecznika Praw Dziecka
        fot. Arkadiusz Majszak

     Listopad, Laski Wielkie
     W listopadzie zeszłego roku uczące się w zerówce w Szkole Podstawowej w Laskach Wielkich dziecko mieszkającej w Obudnie Grażyny Kaźmierczak poskarżyło się w domu, że wychowawczyni wzięła je podczas zajęć do osobnego pomieszczenia i dała klapsa. Kilka dni później, gdy matka przyjechała do szkoły z prośbą o wyjaśnienia, nauczycielka potwierdziła, że wyprowadziła go na rozmowę na osobności, ale kategorycznie zaprzeczyła, by dała mu klapsa.
     Grudzień, Laski Wielkie
     W grudniu pani Grażyna dowiedziała się od starszych dzieci, że opiekunka dzieci w autobusie, który dowozi dzieci do szkoły i odwozi je po zajęciach do domów, szarpnęła chłopca aż stracił równowagę. Syn potwierdził, że czekając na autobus wraz z rówieśnikami biegał po chodniku, a opiekunka szarpnęła go za rękę. - Ta osoba jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo mojego syna, więc jej powiedziałam, że nie życzę sobie, by jeszcze raz powtórzył się taki incydent. Powiedziałam jej również, że jak nie potrafi zajmować się dziećmi, to powinna zmienić pracę, wziąć widły i rozrzucać gnój - wspomina Grażyna Kaźmierczak. W szkole matka Sebastiana otrzymała wyjaśnienia, że dziecko zostało gwałtownie przytrzymane, żeby nie wybiegło na ulicę. Pani Grażyna nie przyjmuje tego wyjaśnienia, gdyż uważa, że czekając na autobus dzieci powinny stać za ogrodzeniem szkoły, a nie na chodniku.

     15 grudnia dyrektor wezwał rodziców do szkoły. Zażądał od Grażyny Kaźmierczak przeprosin za ostre słowa pod adresem opiekunki. Kobieta przeprosiła opiekunkę. Podczas spotkania rodzice chcieli uzyskać również wyjaśnienia innych incydentów, do których doszło w szkole. - Dyrektor omijał zasadniczy temat uderzenia i szarpania syna, a zwracał uwagę na nieodpowiednie zachowanie syna. Mój synek ma 6 lat i nie był nigdy długo poza domem. Dla niego przedszkole to nowe otoczenie - koledzy, pani. Uważam, że jego zachowanie nie jest gorsze od innych dzieci. 6-letni chłopiec to jeszcze małe dziecko - mówi pani Grażyna.
     Ze względu na to, że następne działania wychowawcze podejmowane wobec dziecka przez pracowników szkoły nie podobały się pani Kaźmierczak, matka chłopca o wszystkich zajściach w szkole poinformowała Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy, wysłała również pismo do Rzecznika Praw Dziecka. 10 stycznia do szkoły w Laskach Wielkich przyjechała pani wizytator z kuratorium.
     10 stycznia, Laski Wielkie
     Dotarliśmy do protokołu z 10 stycznia ze spotkania z udziałem wizytator Melanii Kranc. Postępowanie wyjaśniające zostało przeprowadzone w związku ze zgłoszeniem telefonicznym 3 stycznia przez Grażynę Kaźmierczak sprawy dotyczącej problemów szkolnych syna, ucznia oddziału sześciolatków. W trakcie wyjaśniania sprawy przeprowadzono rozmowę z dyrektorem szkoły w obecności przedstawiciela Gminnego Zespołu Oświaty w Gąsawie, dokonano analizy dokumentacji wychowawcy oddziału przedszkolnego, dziennika zajęć, wyników oceny wewnętrznej w obszarze opieka i wychowanie oraz korespondencji Grażyny Kaźmierczak ze szkołą. Wszystkie zaistniałe fakty zostały wyjaśnione przez dyrektora szkoły. Rodzice akceptują wyjaśnienia. W sprawie rzekomego uderzenia dziecka wychowawczyni oddziału przedszkolnego złożyła stosowne oświadczenie, z którego wynika, że uderzenie nie miało miejsca - czytamy w protokole. Pani wizytator wyciągnęła następujące wnioski, które szkoła ma zrealizować: W celu wzmocnienia procesu wychowawczego w oddziale przedszkolnym należy stosować różnorodne metody wychowawcze, jak również stwarzać sytuacje na zajęciach, aby zapobiec ewentualnym niewłaściwym zachowaniom dzieci (wzajemne wyśmiewanie, niewłaściwe słownictwo, budowanie właściwych relacji między rówieśnikami). Problemy i złe zachowanie uczniów w miarę możliwości rozwiązywać na tle grupy rówieśniczej. Dyrektor poczyni starania w celu zwiększenia bezpieczeństwa podczas wsiadania i wysiadania z autobusu szkolnego.
     Choć z protokołu wynika, że rodzice Sebastiana zaakceptowali wyjaśnienia - tak nie jest. W podstawowej sprawie - czy dziecko dostało klapsa - obie strony wypowiadają się cały czas odmiennie. Grażyna Kaźmierczak wyjaśnia, że zaakceptowała wyjaśnienia dyrektora przy pani wizytator, ponieważ - jak mówi - dyrektor praktycznie do wszystkiego się przyznał poza tym, że dziecko otrzymało klapsa. - Nawet nas tego dnia przeprosił. Na drugi dzień był wobec mnie ironiczny i podkreślał, że to ja powinnam się dostosować do wniosków pani wizytator.
     Paweł Brzykcy, dyrektor Szkoły Podstawowej w Laskach Wielkich zaprzecza. - Pani i pan Kaźmierczak przyjęli wszystkie wyjaśnienia z aprobatą. Rodzice czuli się usatysfakcjonowani załatwieniem sprawy - mówi i nie chce szerzej sprawy komentować.
     10 stycznia, Warszawa
     10 stycznia skarga Grażyny Kaźmierczak na stosowanie wobec jej syna przemocy fizycznej i psychicznej wpłynęła do Biura Rzecznika Praw Dziecka. Została wysłana przez Grażynę Kaźmierczak 5 stycznia. Maciej Zwierzyński z działu komunikacji społecznej Biura Rzecznika Praw Dziecka wyjaśnia, że podejmując interwencję w tej sprawie Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak zwrócił się do Kujawsko-Pomorskiego Kuratorium Oświaty z prośbą o wyjaśnienia, w tym o informacje na temat przebiegu i ustaleń ze spotkania, do którego doszło w szkole w Laskach Wielkich. Rzecznik wystąpił również o informacje na temat działań, jakie podjęto w celu sprawdzenia, czy wobec dziecka stosowano przemoc fizyczną i psychiczną.
     Dalsze działania w tej sprawie zależeć będą od wyjaśnień przekazanych rzecznikowi przez kuratorium. - Jeśli potwierdzimy podejrzenia wobec nauczyciela, powinny zostać wyciągnięte konsekwencje. Rzecznik Praw Dziecka wielokrotnie podkreślał, że przemoc wobec dziecka jest w Polsce zabroniona, a metod wychowawczych bądź edukacyjnych - skuteczniejszych niż dawanie klapsów - jest bardzo wiele i tylko z nich powinni korzystać rodzice, opiekunowie czy nauczyciele - dodaje Maciej Zwierzyński.
     17 stycznia, Laski Wielkie - Żnin
     17 stycznia pani Grażyna przeniosła syna do oddziału zerowego w Szkole Podstawowej nr 2 w Żninie. - Przeniosłam syna do innej szkoły. Żadnych problemów z przeniesieniem nie było. Mam nadzieję, że dziecko będzie teraz bezpieczne - także psychicznie. Ja też najchętniej bym się wyprowadziła z Obudna. Jestem teraz traktowana jak trędowata, a po wsi przedstawia się inną wersję wydarzeń niż prawdziwa. Ale to nie ze mną jest w Obudnie problem, lecz ze szkołą - podsumowuje historię pani Grażyna.

Reklama

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 989 (4/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości