Zebranie przedstawicieli ratusza, wykonawcy i projektanta z mieszkańcami, którzy stali na stanowisku konieczności wykonania wielu prac dodatkowych
fot. Sylwia Wysocka
Świetlica, Górki Zagajne, Rada Sołecka, mieszkańcy, wykonawca, projektant, burmistrz
Cała lista prac dodatkowych
Stanowisko mieszkańców oraz wniosek wykonawcy dbającego o wizerunek firmy sprawiły, że w świetlicy wiejskiej przeprowadzonych zostanie wiele prac dodatkowych.
Rada Sołecka i mieszkańcy Górek Zagajnych spotkali się w poniedziałek 22 grudnia z projektantem Marcinem Zwierzykowskim, burmistrzem Markiem Szarugą, kierownikiem referatu inwestycji i gospodarki przestrzennej kcyńskiego ratusza Krystyną Owczarzak oraz wykonawcą Renatą Piskulską z kcyńskiej firmy Radinstalbud Kazimierza Radeckiego. W spotkaniu uczestniczyła też skarbnik gminy Edyta Szczurek.
Rozchodzący się szczyt budynku, który zostanie sklamrowany przy pomocy płaskowników
fot. Sylwia Wysocka
Spotkanie rozpoczęło się z ponad półgodzinnym opóźnieniem. Mieszkańcy czekali na przedstawicieli Urzędu, projektanta i wykonawcę. Za spóźnienie burmistrz przeprosił.
Sołtys Tomasz Osial pytał, jakie zapadły postanowienia, co zmieniło się przy inwestycji z uwagi na liczne, istotne uwagi mieszkańców co do nieprawidłowości w remoncie świetlicy. Uwagi podnoszone przez mieszkańców dotyczyły między innymi pozostawienia starych, skorodowanych rur c.o., starych lamp jarzeniowych i włączników, braku ocieplenia obniżonego sufitu, nieprzeniesienia liczników energii elektrycznej z głównej sali. Mieszkańcy nie godzili się też na likwidację łazienki przy kuchni i na podniesienie podłogi w kuchni. Domagali się wymiany płytek i baterii w kuchni. Lista uwag była długa. Mieszkańcy domagali się solidnie wykonanych prac i niezbędnych wymian argumentując to tym, że za rok czy dwa nikt nie da im ponownie środków na remont świetlicy.
Krystyna Owczarzak zapewniła, że przetarg ogłoszony został na zakres obejmujący projekt budowlany. Jednak odszukanie go na stronie internetowej BIP Urzędu było możliwe dopiero po wskazówkach, gdzie został ulokowany, gdyż w informacji przetargowej istniała tylko informacja o rozstrzygnięciu przetargu.
Krystyna Owczarzak zapewniła, że zakres robót był przygotowany przez mieszkańców. Problem polegał na tym, że był on sporządzony hasłowo, np. zapis: wymiana hydrauliki c.o., co dla jednych jest wymianą pompki, dla innych pieca, a dla mieszkańców rur.
Na spotkaniu mieszkańcy podnieśli też kwestię szczytu budynku, który górą odchodzi na kilka centymetrów tworząc szparę, co jest oklejane styropianem, a powinno zostać zespolone, gdyż grozi katastrofą.
- Olbrzymia kwota została przeznaczona na ten remont i dlatego mieszkańcy niepokoją się widząc, co jest robione i znając zakres przewidzianych prac. Otrzymaliśmy informację, że wnioskowana chociażby wymiana instalacji elektrycznej nie zostanie zrobiona. My laicy widzimy tylko tyle, że ma być to odświeżone, niech będzie widać ten remont i te koszty. Nie jestem fachowcem, ale nasi mieszkańcy prowadzą firmy budowlane i oni widzą i wytykają nieprawidłowości - mówiła Zofia Okrutnik.
Renata Piskulska tłumaczyła, że przetarg wygrała z kwotą 317.00 zł, a nie 380.000 zł jak jest podnoszone i jak było w kosztorysie. Wnioskowała też, by nie oceniać stanu na początku, tylko efekt końcowy inwestycji. Mieszkanka jednak przypominała, że wykonawca i projektant zgodnie twierdzili, że w projekcie nie ma wymiany lamp, rur c.o. Inny mieszkaniec zauważył, że wydatkowanie pieniędzy w tym przypadku jest nieracjonalne, gdyż można było zrezygnować z kominka i kosztownego rozprowadzenia powietrza ustalając priorytety na potrzeby ważne i ważniejsze.
Krystyna Owczarzak odczytała zakres prac wnioskowanych przez Radę Sołecką, gdzie uwzględniono wymianę dachu i rynien, docieplenie i wykonanie elewacji całego budynku, ogrzewanie kominkowe. Dalej wśród wniosków mieszkańców była budowa komina, podwieszany sufit, wentylacja dachowa, instalacja elektryczna, rozdzielenie licznika na świetlicę i straż pożarną. W zakresie prac sugerowanych jest też zmiana lamperii i malowanie, ogólny remont w środku budynku, wylanie posadzki i zmiana kanalizacji w kuchni, zmiana hydrauliki układu grzewczego, remont łazienki przy kuchni, wymiana drzwi wewnątrz budynku. - Od nas nikt nie wymaga byśmy byli profesjonalistami, dla nas wymiana hydrauliki obejmuje cały zakres, dla państwa to jest pompka czy piec, nie zdawaliśmy sobie sprawy, że każdy element należy wypisać oddzielnie, nikt nam tego nie mówił, tu byłby potrzebny radca prawny - mówili mieszkańcy.
- Ma być tu bajka, tak jak w Iwnie. Jak burmistrz tego nie dopilnuje, przestanie być burmistrzem, do końca będę dokuczał. Jesteśmy mieszkańcami, tu mieszkamy i nie pozwolimy się oszukiwać - zapowiadał Jurand Świerc.
Burmistrz Marek Szaruga zapewniał, że nikt nie chce tu nikogo obrażać czy oszukiwać i po to jest to spotkanie, by znaleźć kompromis.
W sprawie uwag o nierównościach przy oknach wykonawca zapewnił, że elewacja nie została skończona i żadnych nierówności nie będzie, bo firma stawia na profesjonalizm, fachowość i estetykę.
Mieszkańcy na czele z radnym Bartłomiejem Muzolfem wnioskowali, by wyszczególnić i zapisać, co zostanie zrobione spośród wnioskowanych zadań, bo boją się, że prace zostaną zakończone, rury pozostaną stare, instalacja stara i mieszkańcy pozostaną bez ruchu, a dopóki prace trwają, mają możliwość wpływu na niektóre rzeczy.
Marcin Zwierzykowski stwierdził, że przy tworzeniu projektu pracowało dziesięciu specjalistów. - Można było wymienić te rury, ale nie ja decyduję o zakresie projektu, dostaliśmy wykaz robót i zgodnie z nim przygotowaliśmy projekt - tłumaczył projektant.
- Jako gospodyni zrezygnowałabym z gładzi, a wymieniła rury czy instalację elektryczną, bo to jest priorytet, a nie to, że ściana jest trochę chropowata - mówiła Zofia Okrutnik.
Podnoszono też fakt, że zamiast kuchni tworzy się pomieszczenie kateringowe, w sytuacji kiedy prężnie działa stowarzyszenie kobiet zajmujące się między innymi gastronomią. Projektant tłumaczył, że gdyby pomieszczenie to miało być nazwane kuchnią, to powinno mieć około sześciu, ośmiu pomieszczeń dodatkowych w związku z przepisami dotyczącymi nowych obiektów. Mieszkańcy podnosili, że budynek ten ma 27 lat. - Kuchnia jest stałym stanowiskiem pracy, gdzie dana osoba przebywa powyżej czterech godzin na dobę, dlatego nazywana jest ulgowo, gdybyśmy nazwali to kuchnią ze stałym miejscem pracy, byłyby zupełnie inne wymagania - mówił Marcin Zwierzykowski.
Obecni otrzymali zapewnienie, że będą mogli w tym pomieszczenia przygotowywać i odgrzewać potrawy.
Marcin Zwierzykowski podkreślił, że gdyby takie spotkanie odbyło się przed sporządzeniem projektu, to nie byłoby żadnych problemów, by wnioskowane zadania w nim się znalazły i zgodnie przyznano, że zabrakło konsultacji z mieszkańcami.
Do kompromisu doszło w sprawie łazienki, niedawno przebudowanej za 17.000 zł, gdzie wystarczy podnieść wyżej płytki i dokonać przesunięć jej wyposażenia.
Sklamrowany i zaopatrzony zostanie narożnik budynku z zewnątrz. W sprawie oddzielenia styropianu od podłoża ustalono, iż zostanie tam zamontowana folia kubełkowa.
W kwestii łazienki przy kuchni, pominiętej w projekcie, Renata Piskulska zadeklarowała, że zajmie się remontem łazienki przy kuchni. - Pozostałe zadania, o których państwo mówicie, będą zrobione, ale pod warunkiem, że wykonawca pracuje w spokoju, nie jest nachodzony przez mieszkańców, a ja nie mam ciągłych telefonów - zapewnił burmistrz Marek Szaruga. Mieszkańcy z Tomaszem Świercem na czele apelowali, by spisać zakres prac wymaganych i zaznaczył, że nie chodzi tu o zaufanie wobec zapewnień burmistrza, tylko dochowanie procedury.
- Ja taką sytuację tu zastałem i cieszę się, że państwo mnie o to nie obwiniacie, w istocie nie ma sensu robienia czegoś, co nie będzie spełniało waszych oczekiwań, to ma być funkcjonalne i ma być dla was - mówił burmistrz.
Marcin Zwierzykowski zapewniał, że kilka dni wcześniej wykonany został przedmiar robót zgodnie z nową inwentaryzacją i został on przedstawiony inwestorowi.
Renata Piskulska powiedziała, że większość z wyliczanych zadań było inicjatywą Radinstalbud. - Zaraz mówiłam, że ja takich rur nie zostawię, bo ja daję 10 lat gwarancji na wykonanie prac, zależy mi też na prestiżu firmy, jestem wykonawcą i mam konkretne zlecenie, nigdy nie działaliśmy na szkodę inwestora. Wykonaliśmy kilka świetlic w gminie i zawsze gratis dołożyliśmy coś od siebie. Mieszkańcy tu biją bezpośrednio w naszą firmę, bo jesteśmy tu na co dzień. Inwestycja jest zbyt mocno posunięta, by zrezygnować, poza tym nigdy nie schodzę z pola bitwy, ale nie pozwolę sobie na poniżania. Odbioru musi dokonać tu szereg podmiotów, Urząd Marszałkowski, nadzór budowlany, „sanepid” i inni, a jeśli nie będzie odbioru, nikt mi za to nie zapłaci - tłumaczyła Renata Piskulska.
Edyta Szczurek zapewniła, że kwestia prac dodatkowych zostanie podliczona i przesłana mieszkańcom. Ci jednak domagali się, by je spisać. Krystyna Owczarzak przedstawiła wówczas protokół z uwzględnionymi dodatkowymi pracami. W kuchni: wymiana odcinka instalacji elektrycznej aluminiowej, wykonanie powierzchni zmywalnej na ścianach do wysokości 2 m, wymiana wyłączników i gniazd, wymiana instalacji c.o., wodno-kanalizacyjnej w obrębie kuchni i ukrycie rur w bruzdach ściennych, przełożenie i zmiana instalacji w obrębie grzejnika w kuchni, przebudowa instalacji c.o. w obrębie nowo projektowanego wejścia. Skucie i wykonanie tynków i obróbek ościeży okien w obrębie sali. Wymiana opraw oświetleniowych w świetlicy, usunięcie i zaślepienie nieczynnych puszek instalacji elektrycznej, wymiana parapetów, remont i dostosowanie pomieszczeń WC przy kuchni.
Film w zakładce Filmy.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1194 (53/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze