Gogółkowo, Maria Warda, mieszkańcy, sołtys
Chcą odwołania Marii Wardy
Ponad 80 mieszkańców Gogółkowa podpisało się na liście o odwołanie Marii Wardy z funkcji sołtysa wsi. Wśród głównych argumentów przemawiających za odwołaniem sołtys Wardy wymieniany jest jej konfliktowy charakter. O przyszłości obecnej sołtys zdecydują mieszkańcy na zebraniu wiejskim.
W przeddzień uroczystości Bożego Ciała mieszkańcy Gogółkowa zaczęli zbierać podpisy o odwołanie urzędującej od lutego sołtys wsi Marii Wardy. W efekcie pod listem o odwołanie pani sołtys podpisało się ponad 80 mieszkańców Gogółkowa.
SOŁTYS: OBECNEJ WŁADZY JESTEM NIEWYGODNA
Dzień po Bożym Ciele, w miniony piątek Maria Warda wywiesiła we wsi list otwarty. Wynika z niego, iż próbę jej odwołania z zajmowanego stanowiska podjęła grupa inicjatywna, w skład której wchodzi Renata Szymczak - osoba odpowiedzialna za prowadzenie świetlicy wiejskiej w Gogółkowie i zarazem członek Rady Sołeckiej, a także osoby związane z jej środowiskiem. Autorka listu otwartego domniemywa, że sprawa ma wiele wątków i jest prowadzona m.in. z inicjatywy samorządu w Gąsawie, ponieważ Renata Szymczak jest pracownikiem Gminnego Ośrodka Kultury w Gąsawie.
(...) Dlaczego wspomniałam, iż jestem niewygodna obecnemu samorządowi gminy Gąsawa?
Otóż dość kategorycznie domagałam się obniżki cen za wywóz śmieci twierdząc, że przy takich cenach (średnio 12 złotych od osoby) mieszkańców Gogółkowa nie będzie stać na przynależność do gminy Gąsawa. Ceny obniżono (od 1 lipca), ja jestem piętnowana - czytamy w liście otwartym. Maria Warda pisze również, że w czasie, kiedy była radną gminy Gąsawa, nigdy nie wyrażała zgody na podwyżkę cen wody, a także nie zgadzała się na prywatyzację gąsawskiej przychodni.
(...) Dążyłam również, aby młodzież, szczególnie chłopcy mogli stworzyć drużynę piłkarską, aby grać w piłkę. W sprawie przekazania odpowiednich bramek już cztery razy prosiłam wójta Błażeja Łabędzkiego oraz panią Ewę Jarocką, mieszkankę Gogółkowa, która obecnie pełni obowiązki nadzorującej gminną oświatę. Jak na razie bez rezultatu (według pozyskanych informacji jest ona w gronie osób, pragnących odwołać mnie z funkcji) - pisze w liście otwartym Maria Warda. Sołtys Gogółkowa twierdzi również, iż oskarża się ją o to, że popiera budowę wiatraków na terenie gminy. Podkreśla, iż to określenie jest potwarzą, ponieważ opowiada się za energią odnawialną. Jest przeciwniczką elektrowni atomowych, ponieważ wie, ile ludzi po wybuchu w Czarnobylu cierpi na choroby tarczycy, w tym nowotwory. Zaznacza, iż stała zawsze na stanowisku, że wiatraki należy budować w rozsądnych odległościach od siedlisk ludzkich, a o ich umiejscowieniu winien decydować odpowiedni minister.
(...) Nigdy nie godziłam się na pogardliwe określenia „Czarni chcą budować wiatraki w Marcinkowie”, którego wobec księży używał tak chętnie Wiesław Zajączkowski, były radny i dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie w jednej osobie. I to także jest powodem do piętnowania mojej osoby - pisze w liście otwartym Maria Warda. I dodaje: Jest mi przykro i wstyd, że podpisy za odwołaniem mnie z funkcji sołtysa zbierano tak obficie w Boże Ciało, kiedy zgodnie z tradycją idzie się do kościoła, na procesję i poświęca ten czas rodzinie.
POMÓWIENIA I KONFLIKTOWY CHARAKTER
Ewa Jarocka, kierownik referatu oświaty, sportu i turystyki w Urzędzie Gminy w Gąsawie była jedną z kontrkandydatek Marii Wardy w wyborach na sołtysa Gogółkowa. W rozmowie z Pałukami wyjaśnia, że osobiście nie czytała listu otwartego pani sołtys porozwieszanego na słupach, ale dotarły do niej informacje, że znalazły się w nim wobec niej pomówienia.
- Przychodzą do mnie mieszkańcy i mówią, żeby coś z tym zrobić. Nie wiem, co zrobić z tymi pomówieniami. Chodzi po urzędzie i straszy wszystkich prokuraturą - mówi Ewa Jarocka.
Wiesław Zajączkowski, dyrektor Muzeum Archeologicznego w Biskupinie wyjaśnia, że wśród tych czarnych, jak ich nazywa Maria Warda, ma bardzo wielu przyjaciół. Dodaje, że zwracał uwagę na zupełnie co innego - iż cztery wiatraki w Szelejewie miały powstać na gruntach kurii.
- Po prostu nie wiem, dlaczego w tym konflikcie w Gogółkowie związanym z odwołaniem pani Marii jestem wymieniany jako czarny charakter. Zadzwoniłem do niej i próbowałem tę sprawę wyjaśnić, ale ona ma swój ogląd sytuacji i nie bardzo mogliśmy znaleźć wspólną płaszczyznę. Jest rozżalona na cały świat, a nie widzi co sama robi tak, że do siebie zraża. Mnie osobiście jej żal. Mówi rzeczy denerwujące, że załatwiła muzeum bibliotekę, a tę bibliotekę to ja załatwiłem. Jest osobą wyalienowaną z tego wszystkiego i nad tym trzeba się użalać, a nie się z tego śmiać. Jest często zaciekła i zjadliwa i często szkodzi ludziom, a nikt tego nie lubi i nie chce - zwraca uwagę Wiesław Zajączkowski, który w poprzedniej kadencji gąsawskiego samorządu miał okazję współpracować z Marią Wardą jako członek komisji rewizyjnej Rady Gminy.
Radny Józef Goc, mieszkaniec Gogółkowa zaznacza, iż jest między młotem a kowadłem, ponieważ Maria Warda jest jego bliską kuzynką. Zapytany przez nas, dlaczego mieszkańcy Gogółkowa chcą ją odwołać z funkcji sołtysa, odpowiada: - Jest bardzo skonfliktowana. Ona jest nawiedzona. Plakaty we wsi rozwiesiła. Pisze oszczerstwa podając imiona i nazwiska. Te plakaty zostały po dwóch godzinach zerwane, bo chyba ktoś jej powiedział, że to nielegalne i karalne. Zarzuca nam, że my na PiS nalatujemy, a tu nikt na PiS nie nalatuje. Zaatakowała również mnie i powiedziała, że je jestem winnym jej odwołania. Obwinia mnie, że moi pracownicy ją atakują. Twierdzi, iż w Boże Ciało wójt do mnie przyjechał po podpisy, które ja rzekomo zbierałem. Tak mi powiedziała. Jeśli będziemy tak postępować, to skończymy w sądzie o pomówienia. Józef Goc dodaje, iż sołtys była również w gminie i zabiegała u wójta o to, by odwołał Renatę Szymczak, opiekunkę świetlicy, z zajmowanej przez nią funkcji. - Dziewczyna (opiekunka świetlicy - am) jest znerwicowana - twierdzi radny.
Renata Szymczak wyjaśnia nam, iż czuje się przez panią sołtys nękana. Zaznacza, iż kilka dni temu przesłała jej SMS-a z informacją, że zgłasza sprawę na policję o szkalowanie.
- Tylko kto kogo tutaj szkaluje? - zastanawia się Renata Szymczak. I dodaje: - Takie publiczne pomówienia, że to ja jestem inicjatorką jej odwołania, też nadają się na policję. Pani sołtys uważa mnie za autorkę listy odwoławczej. Mogę powiedzieć, że jestem współautorką tej listy, ponieważ podpisałam ją razem z osiemdziesięcioma paroma osobami jedynie dlatego, iż od paru tygodni nieustannie się tłumaczę przed swoim pracodawcą, panem wójtem, na zebraniach rady sołeckiej i cały czas słyszę, że kłamię. Oburzył mnie ten list otwarty i ciągłe tłumaczenie się. Ona zawsze używa argumentu, że ja kłamię. Ja chciałam już zrezygnować z pracy, ale dałabym jej satysfakcję i przyznała się do błędu, którego nie popełniłam.
PODZIELONA WIEŚ, ZDECYDUJĄ MIESZKAŃCY
Renata Szymczak podkreśla, że zawsze bardzo szanowała Marię Wardę i uważała ją za bardzo wartościową osobę, ale - na co zwraca uwagę - od kiedy objęła sołectwo i Renata Szymczak wyraziła swoje poglądy, odmienne od poglądów pani sołtys, pomiędzy paniami doszło do konfliktu. - Mogę przeprosić mieszkańców Gogółkowa, że powstał konflikt między mną a panią sołtys i że zostali w to wplątani - mówi Renata Szymczak.
Zdaniem Marii Wardy grupa mieszkańców, która popierała jej kontrkandydatkę w wyborach na sołtysa Ewę Jarocką, od początku nie mogła się pogodzić z faktem, że sołtysem została osoba spoza tej grupy. - Znajdując się w sytuacji, niczym z powieści Kawki, kiedy jestem pomawiana za plecami, bez próby przedstawienia mi jakichkolwiek zarzutów, widząc, że wieś jest podzielona, nie śpiąc po nocach, postanowiłam napisać list otwarty do mieszkańców wsi, z wyjaśnieniem sytuacji. W liście są nazwiska osób publicznych, pełniących odpowiedzialne funkcje, osób do których usiłowałam dotrzeć, szukając źródła tej przykrej dla mnie sprawy. Moje nazwisko też jest wymieniane na różne sposoby, w miejscach publicznych, przy tym jest ono łączone z wymyślonymi aferami, które nie miały miejsca. Mało tego - osoby, które podjęły te przykre działania, które rozsiewają informacje w świetlicy, dwóch sklepach spożywczych i jeszcze Bóg wie gdzie, wypierają się, że coś takiego ma miejsce - zwraca uwagę Maria Warda. - Uważam, że sprawa jest poważniejsza niż się wydaje i nieprzypadkowo ostre ataki zaczęły się, kiedy wybory prezydenckie wygrał Andrzej Duda. Mówi się, że dostaję po tyłku, bo mam prawidłowy kręgosłup i potrafię protestować (teraz w wolnych głosach) przeciwko działaniom gąsawskich samorządowców, ale przecież nie szargam ich dobrego imienia, nie wypieram się, nawet jeśli powiem coś, czego za chwilę żałuję, jestem przecież tylko człowiekiem.
Wójt Błażej Łabędzki przyznaje, że wpłynęły do niego listy z podpisami o odwołanie sołtys Gogółkowa. W tej chwili czeka jeszcze na oficjalny wniosek o odwołanie. Następnie wyznaczy termin zebrania i osobę, która je poprowadzi. O tym, czy sołtys zostanie odwołana, zdecydują mieszkańcy wsi. Wójt dodaje również, że tezy zawarte w liście otwartym Marii Wardy do mieszkańców Gogółkowa są bezzasadne.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1217 (23/2015)
Inne teksty na ten temat:
Nie zwoła zebrania w Gogółkowie
Przejdź o forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze