Mieszkanka dawnego internatu w Piechcinie chciałaby przedzielić korytarz klatki schodowej ścianą, bo dokuczają jej hałasy na holu czynione przez bawiące się tam dzieci. Dokuczają jej również przeciągi, bo przelotowych wejść do klatki schodowej jest kilka, a niektóre z nich nie zamykają się samoistnie po wejściu czy wyjściu kogoś z bloku. Jednak szanse na taką ścianę piechcinianka ma znikomą.
Wraz z kilkoma cieplejszymi dniami niecały miesiąc temu powróciły stare problemy Marii Zaborowskiej, mieszkanki bloku na ul. Radłowskiej 10 dawnego internatu szkolnego. Otóż na korytarzach na parterze budynku znów niepokoją panią Marię grupki dzieci bawiących się w tym miejscu. Dzieci bawiące się na podwórku, przed blokiem, często swe igraszki przenoszą na korytarz budynku wielorodzinnego. A ze względu na pierwotne przeznaczenie jest to budynek dość nietypowy. Ma aż 5 drzwi na korytarz - do różnych skrzydeł budynku. Z nich trzy są umieszczone w najdłuższych skrzydłach. Dwa pozostałe służą wyłącznie mieszkańcom mniejszego skrzydła, bliżej ul. Fabrycznej. Takie, a nie inne rozwiązania, jeśli chodzi o drzwi do korytarza, wymusiła też w międzyczasie lokalizacja filii Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy w Barcinie. Mieściła się ona w tym budynku i też wymagała m.in. ze względów pożarowych i ewakuacyjnych dogodnego wejścia. Od niemal dwóch lat piechcińska filia mieści się już w całkiem innym miejscu, na ul. 11 Listopada. W miejscu dawnej filii być może powstaną mieszkania chronione.
Mieszkanie Maria Zaborowskiej ma taki układ izb, że zaraz za ścianą pokoju jest już główny hol parteru. Dlatego hałasy z tego korytarza dobiegają do uszu Marii Zaborowskiej bardziej intensywnie, aniżeli do uszu sąsiadów. Ich mieszkania zaczynają się przedpokojami, a izby typowo mieszkalne mieszczą się w głębi lokali. Mieszkańcy przebywają częściej w swoich pokojach, a nie w przedpokojach i dlatego dla nich hałas nie jest tak uciążliwy. Dla niej zaś sytuacja jest bardzo niekomfortowa, zwłaszcza że oprócz hałasów są i inne problemy związane z użytkowaniem korytarza. - Przede wszystkim są przeciągi. Na klatkę schodową z zewnątrz można wchodzić kilkoma drzwiami. Niektóre z nich nie zamykają się po otwarciu samoistnie, dlatego tutaj panują straszne przeciągi, zwłaszcza w wietrzne dni, jak dzisiaj (rozmawialiśmy w ostatni poniedziałek - przypis kg). Nie muszę też mówić o utracie ciepła na klatkach schodowych, do której w ten sposób dochodzi. To zresztą niejedyne niedogodności. Dzieci, które przenoszą tu swe zabawy, jeżdżą po korytarzu na wrotkach. Dodatkowo punkt spożycia alkoholu w tych niejako publicznych korytarzach zrobili sobie mieszkańcy z całkiem innych rejonów osiedla, którzy się tu schodzą. Nie brakuje na ścianach w korytarzu bazgrołów i wulgarnych napisów. Jakiś czas temu przy moich drzwiach na ścianie korytarza ktoś napisał jakimś pisakiem słowo na literę k., powszechnie uważane za wulgarne i obraźliwe. Ja mieszkam w tym bloku od 1985 r. i tak źle pod tym względem nie było nigdy, jak jest teraz - skarżyła się nam Maria Zaborowska. Jej zdaniem jest to spowodowane też tym, że kiedyś był to blok przejściowy dla lokatorów dawnych zasobów mieszkaniowych Kombinatu Cementowo-Wapienniczego Kujawy. - W czasie rozbudowy bloków na nowym osiedlu w Piechcinie, gdzie dobudowywali dodatkowe kondygnacje, na ten czas przenosili lokatorów do tego tymczasowego bloku po internacie. Była duża rotacja i ludzie nie mieli czasu zasymilować się w nowym środowisku. Poza tym teraz tak się składa, że mieszka tutaj dużo dzieci i młodzieży, pewnie ze 30 takich młodych osób - mówi Maria Zaborowska.
Zapytaliśmy naszą rozmówczynię, czy młode osoby przeszkadzają rzeczywiście tylko jej. - No niestety, wspomniałam o ulokowaniu izb w moim mieszkaniu. Dlatego inni tak nie narzekają na te hałasy i przeciągi, jak ja. I chcę powiedzieć, że to nie jest tak, że jakieś dzieci sąsiadów czy ich gości stąd gonię, a jak z mojej rodziny przyjdą dzieci, np. ze strony brata, to na nie nie krzyczę. Otóż nie. Zapewniam, że jak przeszkadzają, to płoszę wszystkie, czy są z mojej - opowiada Maria Zaborowska.
W ostatnich tygodniach stwierdziła ona m.in. zepsucie przyblokowej ławy drewnianej, którą wcześniej zbili mieszkańcy, aby można było usiąść na świeżym powietrzu w cieplejsze dni, odpocząć, nawet rozpalić grilla i cieszyć się przebywaniem w towarzystwie sąsiadów czy znajomych. Niestety, ława dzisiaj jest zniszczona. - Zepsuły ją dzieciaki, które po niej skakały. Jak mnie zobaczyły, uciekły. Później dopiero jeden z tych chłopców, jak go spotkałam na ulicy, to mocno się kajał. Również w ostatni lany poniedziałek ekscesy działy się na korytarzu klatki schodowej. Dzieci urządzały sobie prysznic - opowiada lokatorka, której przeszkadza to, co dzieje się w bloku. Z uwagi na wszystkie zjawiska, które obserwuje od dłuższego czasu w związku z użytkowaniem klatki schodowej, Maria Zaborowska chce, żeby w korytarzu tej klatki, niedaleko drzwi do jej mieszkania, postawiono ściankę działową. W ten sposób przechodzenie, przebieganie, przejeżdżanie na rowerze, rolkach czy wrotkach z jednego wejścia przez cały parter do drugiego wejścia po przeciwnej stronie budynku zostanie wyeliminowane
Blokiem po dawnym internacie administruje Spółdzielnia Mieszkaniowa Kujawy w Barcinie. Członek zarządu tejże spółdzielni Włodzimierz Grześkowiak jeszcze w zeszłym tygodniu potwierdził nam, że rzeczywiście mieszkanka tego bloku odwiedziła go podczas jednego z dyżurów, jakie pełni w piechcińskim biurze spółdzielni. Przedstawiciel zarządu Kujaw powiedział nam, że w tamtym momencie nie był to jeszcze oficjalny wniosek mieszkanki o zamurowanie przejścia w korytarzu na parterze dawnego internatu. Była to tylko rozmowa, w której Włodzimierz Grześkowiak tłumaczył Marii Zaborowskiej, że dobre współżycie z sąsiadami zależy od nich samych, a nie od dodatkowych ścian w budynku. Przede wszystkim zaś budynek był budowany jako internat, czyli specyficzny pod względem wymogów budowlanych i przepisów przeciwpożarowych obiekt. I właśnie pierwotne przeznaczenie budynku decyduje o tym, że nie można dokonywać ze względu na przepisy zmian w postaci zamknięcia korytarza w połowie długości ścianą działową.
Mimo to w ostatni poniedziałek Maria Zaborowska napisała oficjalny wniosek do zarządu spółdzielni o zrobienie takiej ścianki w korytarzu. Włodzimierz Grześkowiak w biurze w Piechcinie przyjął wniosek. Maria Zaborowska liczyła na to, że tego dnia uda się jej jeszcze spotkać w tej samej sprawie z prezesem spółdzielni Henrykiem Popławskim. - Pan prezes miał być o 1400 w biurze w Piechcinie, ale czekałam na niego w poniedziałek pół godziny czy czterdzieści minut i się nie pojawił. Dowiedziałam się, że nie będzie też w pracy we wtorek i w środę (wczoraj i przedwczoraj - przypis kg). Prawdopodobnie mój wniosek rozpatrzą na spotkaniu zarządu spółdzielni, które mają w poniedziałki rano. Wtedy zapewne dostanę odpowiedź. Przyznaję, że wniosek w sprawie tej ścianki podpisałam jako jedyna mieszkanka bloku - przyznała się nam Maria Zaborowska.
O to, czy jest możliwe podzielenie korytarza na parterze dawnego internatu (na jedynym piętrze bloku już tego problemu z bawiącymi się i hałasującymi dziećmi nie ma) zapytaliśmy powiatowego inspektora nadzoru budowlanego w Żninie. Zbigniew Napierała powiedział, że nie może tej sprawy ocenić zza biurka. Musiałby widzieć budynek i znać szczegóły rozwiązania, które proponuje lokatorka. W tej sprawie jednak to rzecz jasna nie ona decyduje (mimo że, jak mówi, ma prawo własnościowe do lokalu, w którym mieszka z mężem), a właściciel budynku, czyli spółdzielnia. - I to spółdzielnia właśnie może skierować tam specjalistę budowlanego, który oceni, czy taka przebudowa, bo przebudową chyba trzeba byłoby to nazwać, jest uzasadniona i czy potrzebne jest na takie przedsięwzięcie pozwolenie budowlane - stwierdził inspektor nadzoru budowlanego.
O tym, jaką władze spółdzielni dadzą odpowiedź Marii Zaborowskiej w sprawie przedzielenia korytarza ścianą, poinformujemy, gdy ta odpowiedź zostanie sformułowana.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1053 (16/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze