Stowarzyszenie Kowalewko
Chcemy nieść pomoc, a nie możemy
Mimo, że zarejestrowani są przez sąd jako stowarzyszenie OSP, to nie mogą od kilku lat doczekać się uwzględnienia w powiatowym planie ratowniczym. Nie chcą odbierać pracy lokalnym OSP i jeździć do pożarów, lecz - zgodnie z kwalifikacjami - w nagłych zdarzeniach chcą nieść pomoc medyczną i poszukiwawczą.
Lekarz, ośmiu ratowników medycznych po studiach, pięciu ratowników po kursie kwalifikacyjnym pierwszej pomocy przedmedycznej, ośmiu płetwonurków, czterech ratowników wysokościowych, trzech pilarzy, dziewięciu sterników motorowodnych, a 2/3 stanu załogi to skoczkowie spadochronowi - taki jest skład 42-osobowej Jednostki Poszukiwawczo-Ratowniczej w Kowalewku. Jednostka ta, która jako jedyna jednostka OSP w województwie kujawsko-pomorskim, posiada na stanie ambulans, od siedmiu lat boryka się z ujęciem sił i środków w powiatowym planie ratowniczym powiatu Nakło. Zmieniła się siedziba jednostki z Drążna w gminie Mrocza na Kowalewko w gminie Kcynia, zmieniły się władze powiatu i gminy, a wciąż jednostka traktowana jest jako zbędna grupa domagająca się uwzględnienia w planie ratowniczym powiatu. Jednostka ta, jako jedyna w powiecie, realizuje zadania zlecone przez Ministerstwo Obrony Narodowej, szkolenia obronne młodzieży, żołnierzy rezerwy, szkolenia medyczne dla wojska.
- My nie chcemy jeździć do pożarów, zdajemy sobie sprawę, że są jednostki w tym lepiej przygotowane, które świetnie sobie radzą w tym zakresie. Chcemy zabezpieczać jako jednostka OSP, która prawnie niesie pomoc medyczną w zdarzeniach, działa przy usuwaniu wiatrołomów, niesie pomoc w trakcie powodzi, w poszukiwaniach zaginionych zarówno na lądzie, jak i w wodzie. Mamy stosowne uprawnienia, kwalifikacje i sprzęt do tego zakresu działań, jedyne czego nie możemy się doprosić, to uwzględnienia nas w powiatowym planie ratowniczym - mówi komendant jednostki Krzysztof Napieralski.
W marcu 2004 roku Sąd Rejonowy w Bydgoszczy, XIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego wpisał do rejestru stowarzyszeń, innych organizacji społecznych i zawodowych, fundacji oraz publicznych zakładów opieki zdrowotnej, jako stowarzyszenie Ochotniczą Straż Pożarną - Jednostkę Poszukiwawczo-Ratowniczą w Drążnie gmina Mrocza. Sąd zatwierdził statut jednostki i w chwili jej rejestracji, ani komendant PSP w Nakle, ani też starosta nakielski nie wnieśli uwag, że taka jednostka na terenie powiatu jest zbędna. Jednostka dokonała w późniejszym terminie zmiany nazwy, co potwierdza dokumentacja w KRS, gdzie z nazwy jest Jednostką Poszukiwawczo-Ratowniczą, natomiast informacja, że jest formacją OSP przeniesiona została do paragrafu 1 statutu jednostki. - Wzorowaliśmy się tu na Jednostce Poszukiwawczo-Ratowniczej w Złotoryi, z którą utrzymujemy współpracę - mówi Krzysztof Napieralski. Zmiana nazwy poprzez wyeliminowanie z niej nazwy OSP nie spowodowała zmiany celów statutowych i przypisania jednostki do ustawy o ochronie przeciwpożarowej.
Członkowie jednostki zapewniają, że ich błędem była w 2008 r. decyzja o wycofaniu pozwu, jaki złożyli w związku z naruszeniem dóbr osobistych jednostki przez Piotra Hemmerlinga, sprawującego wówczas funkcję wiceburmistrza Mroczy. Jednostka zarzuciła kłamstwo wiceburmistrzowi, który wypowiedział się publicznie, że jednostka nieprawnie korzysta z nazwy OSP, wbrew rejestracji w KRS i zapisom statutowym. Innym elementem była informacja wiceburmistrza, że jednostka nie ma do końca sprecyzowanego statutu, który został prawomocnie zatwierdzony postanowieniem sądu rejestrowego w Bydgoszczy. Jednostka uważa, że celowo wprowadził Piotr Hemmerling opinię publiczną w błąd, zapewniając, że jednostka w celu używania nazwy OSP musiałaby działać w strukturach Związku OSP i uzgodnić to z władzami związku. - Pozew wycofaliśmy po uzgodnieniach i zapewnieniach, że zostaniemy wciągnięci w powiatowy plan ratownictwa. Jednakże nic się w tej kwestii nie zmieniło, pisaliśmy pisma do włodarzy gminy i powiatu oraz komendanta PSP w Nakle, które pozostawały bez odpowiedzi. Dalej, wymówiono nam lokal na terenie ZHP w Drążnie, po czym trafiliśmy do Kowalewka - opowiada Krzysztof Napieralski.
Jednostka Poszukiwawczo-Ratownicza w Kowalewku 14 marca 2011 r. została wpisana do rejestru jednostek współpracujących z systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego, prowadzonego przez wojewodę kujawsko-pomorskiego. Wpis był następstwem marcowej kontroli, jaka przeprowadzona została w celu sprawdzenia spełnienia warunków określonych w ustawie o Państwowym Ratownictwie Medycznym. Kontrola - jak zapewnia wojewoda Ewa Mes - wykazała, że Jednostka Poszukiwawczo-Ratownicza w Kowalewku zapewnia gotowość operacyjną oraz dysponuje ratownikami posiadającymi ważne zaświadczenia o ukończeniu kursu i uzyskaniu tytułu ratownika w liczbie niezbędnej do zapewnienia gotowości. Jednostka dysponuje również środkami łączności niezbędnymi do zapewnienia gotowości. Wyrażam głębokie przekonanie, że każda społeczna inicjatywa, mająca na celu bezinteresowne działanie na rzecz poprawy bezpieczeństwa publicznego, zasługuje na uznanie i szacunek, jak również na wsparcie organów jednostek samorządu terytorialnego w granicach przewidzianych przepisami prawa w tym zakresie - zapewniła w piśmie skierowanym do starosty, jak i do komendanta JP-R wojewoda Ewa Mes.
Starosta Tadeusz Sobol powiedział, że nie ma on wpływu na wpis jednostki do powiatowego planu ratowniczego, natomiast dokonał wpisu jednostki z Kowalewka do planu kryzysowego jako jednostki współdziałającej. Zdaniem starosty powiatowym planem zarządza komendant PSP w Nakle.
Komendant Jednostki Poszukiwawczo-Ratowniczej w Złotoryi, która posiada identyczny statut jak jednostka z Kowalewka, Jan Kusek wyjaśnia, że ustawa o ochronie przeciwpożarowej jednoznacznie mówi, że starosta na terenie powiatu określa zadania krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego, koordynuje jego funkcjonowanie i kontroluje wykonywanie wynikających stąd zadań, a w sytuacjach nadzwyczajnych zagrożeń życia, zdrowia lub środowiska kieruje tym systemem. Wynika z tego, że za organizację powiatowego planu ratownictwa odpowiedzialny jest na terenie powiatu starosta. Starosta zapewnił, że jednostka w Kowalewku zostanie skontrolowana przez komendanta PSP i do 15 listopada zostanie zapoznany z wynikiem tej kontroli.
Komendant PSP w Nakle Roman Kłos zapewnił, że w pierwszych dniach listopada przeprowadzona zostanie kontrola, mająca na celu sprawdzenie, jaki standard spełnia owa jednostka. Skontrolowane zostanie przeszkolenie, badania lekarskie, ubezpieczenia członków jednostki, system alarmowy. Pod uwagę poddał czas dysponowania jednostki do 12 godzin. - Nie wyobrażam sobie, by jednostka miała dotrzeć do zdarzenia po 12 godzinach - powiedział komendant PSP.
Komendant JP-R Krzysztof Napieralski zapewnił, że nigdzie jednostka nie składała deklaracji dotarcia na miejsce w ciągu 12 godzin. - W dokumentacji mamy zawartą informację, że w najdalszy koniec powiatu docieramy maksymalnie w 45 minut, dwanaście godzin byłoby absurdem - uważa Krzysztof Napieralski.
Komendant JP-R w Złotoryi Jan Kusek mówi, że jego jednostka wykonuje to samo, co jednostka z Kowalewka, tylko w szerszym zakresie. - Nas jednak za naszą pracę niemal noszą na rękach, ich kopią. Jedna Polska, to samo prawo i demokracja, a jednak takie zróżnicowanie. Działają na terenie tego powiatu dziwne, lokalne układy, monopolista, jakim jest Związek OSP, nie dopuszcza do planu ratowniczego jednostek OSP niezrzeszonych w związku, mimo że są jako OSP zarejestrowani przez sąd i posiadają statut oraz wszelkie możliwe uprawnienia, spełniają wszelkie wymogi - mówi Jan Kusek. Zapewnia, że żadna z jednostek na terenie powiatu nie ma spełnionych tylu formalności co JP-R Kowalewko. Powołuje się na art. 231 kodeksu karnego i zapis, że funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Mówi też, że gdyby był na miejscu komendanta Napieralskiego, sprawę tą skierowałby do Rzecznika Praw Obywatelskich, prokuratury i wojewody: - Dziwię się, że przez tyle lat Krzysztof Napieralski stara się rozwiązać problem polubownie, a nie skieruje do właściwych organów.
We wrześniu JP-R kolejny raz wystąpiła do burmistrza Kcyni Piotra Hemmerlinga z wnioskiem budżetowym na 2012 rok, gdzie działając na podstawie ustawy o samorządzie gminnym zwrócili się o zabezpieczenie środków na funkcjonowanie jednostki ochrony przeciwpożarowej jako jednostki wpisanej do rejestru podmiotów współpracujących z systemem Państwowego Ratownictwa Medycznego. W odpowiedzi burmistrz przedstawił opinię radcy prawnego urzędu, w której tłumaczy, że zgodnie z ustawą koszty wyposażenia, utrzymania, wyszkolenia i zapewnienia gotowości bojowej OSP ponosi gmina. Radca tłumaczy, że z powyższego zapisu wynika, że gmina ponosi tylko i wyłącznie koszty OSP, o których mowa w ustawie o ochronie przeciwpożarowej. Inne jednostki, w tym jednostka z Kowalewka, mogą ubiegać się o środki z budżetu gminy w ramach ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie, jako zadanie zlecone i finansowane w ramach dotacji, bądź jeżeli dotyczy innych zadań niż określone w tej ustawie w oparciu o zawartą umowę. Reasumując, jednostka JP-R w Kowalewku nie wykazała, że jest jednostką Ochotniczej Straży Pożarnej, w związku z tym brak jest podstaw do pozytywnego rozpatrzenia złożonego wniosku budżetowego na 2012 rok - czytamy w odpowiedzi urzędowej, pod która podpisał się burmistrz Piotr Hemmerling.
- Jednostka z Kowalewka, żeby działać w planie ochrony przeciwpożarowej musi posiadać pozytywną opinię właściwego terytorialnie Powiatowego Komendanta Państwowej Straży Pożarnej. Jednostka ta obecnie nie spełnia warunków, by finansować ją z budżetu gminy, może natomiast startować w konkursach, jeśli takowe będą ogłoszone, na zasadach ogólnych, takich samych jakie mają inne stowarzyszenia. Na teraz nie będę proponował Radzie Miejskiej ujęcia jej w budżecie gminy na 2012 r. Posiadamy wystarczającą sieć jednostek OSP na terenie gminy .- podsumował burmistrz.
Tym samym na oficjalnej stronie internetowej Urzędu Miejskiego w Kcyni w rejestrze stowarzyszeń pod pozycją 13. - ochotniczych straży pożarnych - wymieniona jest Jednostka Poszukiwawczo-Ratownicza z Kowalewka.
Jan Kusek, powołując się na zapis ustawy o ochronie przeciwpożarowej, zapewnia, że błędne są tu tłumaczenia kcyńskiego ratusza. Artykuł 15 owej ustawy mówi, że jednostkami ochrony przeciwpożarowej między innymi jest ochotnicza straż pożarna, związek ochotniczych straży pożarnych, terenowa służba ratownictwa, inne jednostki ratownicze i sześć innych powiatowych, gminnych czy zakładowych straży pożarnych lub służb ratownictwa.
Krzysztof Napieralski czeka na kontrolę jednostki przez komendanta PSP w Nakle. Zauważa, że członkowie jednostki są już tak zniecierpliwieni oczekiwaniem na włączenie ich do działań, że są zdeterminowani i gotowi wszystkimi dostępnymi metodami, łącznie z oddaniem sprawy do sądu, doprowadzić jednostkę do wpisania jej w powiatowy plan ratowniczy.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1029 (44/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze