Barcin, chodnik, grys, emulsja, kamyki
Chodnik w grysie i emulsji, a kamyki przyklejają się do łap
Kilka dni temu na zlecenie Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy załatane zostały dziury w chodniku przy ul. Lotników 15 w Barcinie. Mieszkańcy skarżą się jednak na dyskomfort i na kamyki wnoszone pod butami do mieszkań.
- Wysypano podkład i zalano smołą, nawet walec tu nie przejechał i nie ubił - skarży się mieszkanka bloku przy ul. Lotników 15. - Obawiam się, żeby nie zostało to w takim stanie, w jakim jest teraz. Przed samym blokiem mamy teraz taki bałagan.
Inna mieszkanka dodaje, że po tym chodniku teraz nikt nie chodzi, albo chodzi slalomem. Większość pokonuje trasę wzdłuż bloku ulicą.
- Nie można z psem spokojnie wyjść, bo mu się kamyki do łap przyklejają - mówi użytkowniczka chodnika. - Tak samo do butów się przyklejają, na jezdni są. Wszędzie. Oni tylko smołę wylali i nic więcej. Walcem boją się przejechać, żeby to się nie pozapadało, bo już nie raz widzieliśmy, jak się wyrwy robiły
w drodze i w chodniku. Ale już lepiej jak te dziury były, bo przynajmniej kamyki się nie roznosiły wszędzie. Teraz ludzie chodzą i narzekają.
Rzeczywiście, Henryk Popławski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy w Barcinie tłumaczy, że kilka dni temu wykonana została naprawa bieżąca chodnika w tym miejscu. Początkowo były przymiarki, żeby dziury zalepić masą bitumiczną na zimno, ale eksperci orzekli, że na wiosnę problem dziur by znów powrócił, a grys i emulsja załatwiają sprawę.
- Specjalnie przeciągnęliśmy ten remont do teraz, żeby zminimalizować uciążliwości - wyjaśnia Henryk Popławski. - Gdybyśmy to zrobili latem, to faktycznie by się to lepiło do butów, ale teraz tego problemu nie ma. Jest może trochę cieplej niż zakładaliśmy, kamyczki się przetaczają, ale po tym chodzić można, nikt się nie pobrudzi i nikt kamyczków do domu na butach nie wnosi. Wiem, że mieszkańcy są niezadowoleni, bo do mnie też przychodzą pielgrzymki w tej sprawie, ale oni po prostu chcą wymusić nowy chodnik.
Prezes spółdzielni tłumaczy, że budowa nowego chodnika w tym miejscu byłaby nierozsądna, gdyż PGNiG przymierza się do przebudowy systemu gazowego w tym miejscu. Plany w związku z tym pojawiły się kilka lat wcześniej, kiedy w okolicy miał miejsce wyciek gazu. W międzyczasie jednak zmienił się kierownik oddziału w Inowrocławiu i nie wiadomo, kiedy gazownia do prac nad siecią przystąpi.
- Jeśli zrobilibyśmy chodnik, to ci sami, którzy teraz na nas psy wieszają, że załataliśmy dziury masą, przyszliby i mieszaliby nas z błotem, że położyliśmy nowy chodnik i teraz trzeba go pruć - argumentuje Henryk Popławski. - Gdybym wylał w tym miejscu asfalt czy położył kostkę, to odsądzonoby mnie od czci i wiary, kiedy okazałoby się, że nagle trzeba to rozbierać. Uznałem, że to, co zrobiliśmy, jest najrozsądniejsze. Na razie jesteśmy zależni od gazowni i nic nie możemy zrobić. Gmina też jest tą sprawą zainteresowana, bo chciała w tym miejscu parking zrobić.
Prezes Henryk Popławski zapewnia, że mieszkańcy z dyskomfortem przed blokiem będą musieli się mierzyć nie dłużej niż 2-3 tygodnie. Wskazuje, że tą metodą często naprawiane są różne drogi, potem pojawia się problem kamyczków odbijających się od samochodów, a potem masa się ubija i problem znika. Zaznacza, że dopóki PGNiG nie zakończy robót w okolicach bloku przy ul. Lotników 15, to nie będzie nowego chodnika.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1179 (38/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze