Reklama

Srebrna czarka Romualda Traugutta - historia pamiątki rodzinnej

„Żona p. Jundziłła, Brygida była chrzestną matką naszego Ojca i jako pamiątkę chrztu podarowała srebrną czarkę z inicjałami „R. T.”, stanowiącą własność Romualda Traugutta. Po bitwie pod Horkami Traugutt i Jundziłł wymienili pomiędzy siebie czarki po wypiciu toastu jako dowód braterstwa broni. Czarka od 1865 r. do dnia dzisiejszego przechowała się w naszej rodzinie.” – to fragment Antykroniki Rodu Szareckich autorstwa Ireny Szareckiej-Sosnowskiej. Co wiemy, a czego nie wiemy o historii tej niewielkiej srebrnej czarki?

Żnin, XXI wiek

Podróż w czasie nie jest długa. Moja mama - Halina z domu Szarecka (pokolenie, które miało w 1956 roku 21 lat, rówieśniczka Elvisa Presleya), pracownik Lubelskiego Domu Kultury. Jej ojciec - Józef Szarecki (rówieśnik Czesława Miłosza), po wojnie aż do końca lat siedemdziesiątych właściciel prywatnych firm. I już witamy się ze Stanisławem Szareckim (rówieśnik Kazimierza Przerwy Tetmajera, czyli pokolenie Młodej Polski), ojcem Józefa (i synem Józefa - seniora). Moim pradziadkiem.

Kościół w Telechanach, powiat Kosów Poleski. 8 maja 1865

Reklama

Właśnie odbywają się chrzciny małego Stasia, syna Józefa seniora. Do chrztu trzymają go Stanisław Kobyliński i Brygida Jundziłł - wdowa po jednym z dowódców Powstania Styczniowego, Franciszku Jundzille, który kilka miesięcy wcześniej zmarł na emigracji w Paryżu, w przytułku dla ubogich. Nie minęły jeszcze dwa lata, kiedy Józef Szarecki senior walczył w słonimskim oddziale powstańczym pod jego komendą. Brygida Jundziłł przywiozła chrzestnemu synowi pamiątkę - srebrną czarkę Romualda Traugutta. Traugutta też nie ma już wśród żywych - w sierpniu 1864 roku ostatniego przywódcę powstania Rosjanie poprowadzili w Warszawie na szubienicę.

 

Reklama
Autorka Antykroniki Rodu Szareckich, Irena Szarecka-Sosnowska, córka Stanisława Szareckiego w roku 1997 fot. Dominik Księski

 

Litwa, 1863

Na Litwie (czyli - używając zaborczej nomenklatury - w guberni grodzieńskiej), gdzie po odejściu z armii imperium mieszkał Romuald Traugutt, powstanie proklamowano w marcu 1863 roku. W kwietniu trzydziestosiedmioletni podpułkownik został mianowany przez władze cywilne powstania dowódcą oddziału kobryńskiego. Traugutt objął komendę nad około dwiema setkami powstańców 26 kwietnia w leśnych ostępach niedaleko Antopola, 29 kilometrów na wschód od Kobrynia. Poprowadził ich pięćdziesiąt kilometrów na południowy wschód, przez wieś Bielin i Kanał Królewski w okolice dużej wsi Horki (51°53"33"N; 25°16"59"E, obecnie jest to północny kraniec Ukrainy), gdzie oprawili na drzewcach kosy na sztorc. Tam - kilka kilometrów od wsi, na otoczonych błotami wywyższeniach - założył obóz i ćwiczył oddział.

Reklama

Horki, 17 – 25 maja 1863

Na bój z nim wyruszył kapitan Kiersnowski, prowadzący około setki strzelców na wozach i 40 konnych kozaków. Stanisław Zieliński (Rapperswil 1913) tak pisze o rozegranej 17 maja 1863 roku bitwie: „Traugutt stanął ze swoim oddziałem w zasadzce przy grobli pod Horkami, polecając przepuścić nieprzyjaciela w sam środek grobli. Jedna rota Moskali jechała na furmankach, eskortowanych przez 15 kozaków. Skoro Moskale znaleźli się w środku zasadzki, nagle powstańcy, niewidzialni dla nieprzyjaciela, bo skryci za drzewami w nader dogodnej pozycji, przywitali Moskali na całej linii rzęsistym a celnym ogniem, a równocześnie pułkownik Traugutt zamknął im odwrót, rzucając drugą kompanię strzelców i nakazując jej również dać ognia. Moskale rzucili się wstecz po grobli, ale Traugutt zakomenderował : >>jedenasty pluton kosynierów naprzód<<  i wtedy pierwszy pluton strzelców wpadł na groblę, dał ognia i rzucił się w kosy. Moskale, jak który umiał i mógł, uciekali w bagna i po grobli, ubijani przez powstańców jak kaczki.”

Reklama

Kapitan Kiersnowski zginął, naliczono 70 poległych Moskali. Wśród powstańców - jeden zabity. Traugutt przeniósł miejsce postoju na inne - również nieopodal Horek.

Kilka dni potem z Kobrynia wysłano dwie roty (ok. 240 strzelców) pod komendą pułkownika Ehrnberga. 21 maja 1863 roku o ósmej rano uderzyli. Oddajmy znów głos Stanisławowi Zielińskiemu: „Garstkę Kobryńczyków przedzielała od Moskali polana w środku lasu. Nieprzyjaciel z lasu ze sztucerów godził do powstańców, lecz wysunąć się nie śmiał, nawet nie zbliżał się na odległość strzału z dubeltówki. A gdy 14 ochotników rzuciło się na prawe skrzydło nieprzyjacielskie, cała kolumna moskiewska cofnęła się, utraciwszy w tej sprawie 12 ludzi”. Straty powstańców: 4 zabitych, 6 rannych.

Reklama

Znów obszedł Traugutt wieś z innej strony i stanął obozem ok. 6 km od poprzedniego stanowiska. Nauczyciel matematyki białostockiego gimnazjum Ignacy Aramowicz w swych pamiętnikach opisuje, że miejscowość obozu przedstawiała ostęp okryty młodym gęszczarzem, otoczony wkrąg błotem, przez które wiodła doń grobelka.

Tym razem wysłano naprzeciw Traugutta generała. Nazywał się Egger i po połączeniu z odpartymi oddziałami Ehrnberga prowadził 4 roty (ok. 480 pieszych) i 200 konnych kozaków. Stanisław Zieliński, który opisał całą potrójną bitwę na podstawie pamiętnika Aramowicza, tak relacjonuje bój, rozpoczęty 25 maja 1963 roku o godzinie piętnastej: „Naprzód uderzyli Moskale po grobelce, a następnie całą siłą na garstkę Traugutta od lewego jego skrzydła. Kobryńczycy otworzyli linię za grobelką na skraju gąszczu a potem drugą linię przeciw atakującym z tyłu. Trzy razy Moskale rzucili się na obóz i trzy razy byli odparci. Po trzygodzinnej na miejscu walce, powstańcy rozsypali się pojedynczo, odstrzeliwując się jeszcze do wieczora.”

Reklama

Zginęło 73 Moskali i 13 powstańców. Oddział rozsypał się, utracono 12 wozów i 50 koni, niektórzy Polacy zostali wzięci w niewolę. Rozeszła się pogłoska o tym, że Traugutt zabity, byli nawet tacy, którzy widzieli, że mu wbito okulary między oczy. Dowódca oddalił się, każąc nie rozgłaszać, że żyje. Jako punkt zborny ustalono las bieliński (15 km na północ od miejsca bitwy), gdzie zebrało się 43 powstańców, do których po dziesięciu dniach dotarł oddział Wańkowicza ze 101 ochotnikami z powiatu brzeskiego.

 

Reklama
Józef Szarecki, powstaniec oddziału Franciszka Jundziłła. repr. Dominik Księski

 

Warszawa, listopad 1979 roku

Osiedle Młodych na Pradze. W jednym z bloków, na trzecim piętrze, w 32-metrowym mieszkaniu, przy okrągłym stole siedzi córka Stanisława Szareckiego - głównego bohatera chrztu w Telechanach - Irena Szarecka-Sosnowska. Pisze historię rodziny. Właśnie kładzie równe ściegi liter: „Kobiety niezamężne są zazwyczaj żywą kroniką rodzinną” – to o kuzynce Wandzie, ale ja czytam, jakby pisała o sobie.  

Chociaż... Był przecież i pan młody o nazwisku Sosnowski, był i ślub - w ostatni weekend sierpnia 1939 roku – pan młody brał go już w mundurze. Pojechał – i od tej chwili nigdy, przez żadną szczelinę informacyjną nie udało się nic o jego wojennych losach dowiedzieć. Przepadł.

Reklama

Irena Szarecka siedzi więc sama przy okrągłym stole i pisze Antykronikę Rodu Szareckich. Nie mieszka sama – opiekuje się bratem Jankiem. Jako młody chłopak przepłynął kajakiem z żaglem z Pińska na Bałtyk. Kontuzjowany, wymaga opieki. Jest weganinem i hołdownikiem idei Ghandiego. A czemu na pierwszej karcie 64-kartkowego zeszytu w linie położyła napis „Antykronika…”?

Kronikę napisał kilka lat wcześniej Wuj Stefaneczek. To kuzyn. Wielce zasłużony w bojach – między innymi jako akademik pod Radzyminem w 1920 roku. Ale Ciocia Irena uważa, że potomnym czytającym ten maszynopis (w twardej oprawie) trudno będzie odróżnić fantazję od faktów. Konieczna jest więc Antykronika.

Reklama

Siedzi więc i pisze: „Żona p. Jundziłła, Brygida była chrzestną matką naszego Ojca i jako pamiątkę chrztu podarowała srebrną czarkę z inicjałami „R. T.”, stanowiącą własność Romualda Traugutta. Po bitwie pod Horkami Traugutt i Jundziłł wymienili pomiędzy siebie czarki po wypiciu toastu jako dowód braterstwa broni. Czarka od 1865 r. do dnia dzisiejszego przechowała się w naszej rodzinie.”

Czy nie spytała zmarłego w 1944 roku ojca o szczegóły? Może sama Brygida Jundziłł ich nie znała? Jej mąż - dowódca Józefa Szareckiego seniora - jeszcze latem 1883 roku, po upadku powstania w guberni grodzieńskiej wyjechał do Królestwa Polskiego, stamtąd do austriackiego wtedy Krakowa, stamtąd - prosto do Paryża. Przed wyjazdem na pewno miał inne sprawy niż opowiadanie o szczegółach toastu. Może było tak (zaznaczam, że wkraczam na ścieżkę Wuja Stefaneczka i puszczam wodze fantazji): wyjął czarkę, postawił  na stole i powiedział: „- Po bitwie pod Horkami wypiliśmy z pułkownikiem toast i zamieniliśmy się czarkami, popatrz - tu są inicjały: R.T., Romuald Traugutt.” I pojechał.

Reklama

 

Stanisław Szarecki jeszcze jako kawaler, fotografia wykonana ok. roku 1900

 

Między Horkami a Mołowidami, maj – czerwiec 1863

Sądziłem zawsze, że Traugutt i Jundziłł walczyli pod tymi Horkami razem. Ale to niemożliwe. Przez cały maj rotmistrz Jundziłł pod Mołowidami (52 54’N; 25 51’E; spotkałem się też z nazwą Miłowidy),  sto dwadzieścia kilometrów na północ od Horek (obecnie Białoruś), organizował oddział słonimski. Spotkanie dwóch dowódców dwóch powiatowych oddziałów mogło nastąpić między piątkiem 25 maja 1863, kiedy zakończyła się bitwa pod Horkami, a niedzielą 3 czerwca 1863, kiedy rozpoczęła się bitwa pod Mołowidami, w której oddział Jundziłła przeszedł chrzest bojowy. Ten tydzień Romuald Traugutt jakoś przecież wykorzystywał. Co robił? Mógł - korzystając z famy zabitego - dążyć tam, gdzie gromadziła się grupa kilkuset powstańców, czyli pod Mołowidy.

Oddział Jundziłła jeszcze w boju nie był. Dopiero wykuwano kosy, osadzano je na drzewcach, obwiązywano drutem zdjętym z telegrafu biegnącego przy szosie Kobryń - Słuck. Jeśli przybył do nich - wprost z boju - Traugutt, było to zapewne wydarzenie. Siedli jak dowódca z dowódcą, pogadali, wypili i "...wymienili pomiędzy siebie czarki po wypiciu toastu jako dowód braterstwa broni". Potem - jak to w konspiracji - dowódca przykazał: „- Nie mówimy nikomu, że pułkownik tu był”. Więc czy może dziwić brak innych świadectw spotkania?

Mogli też spotkać się później, ale... później pito by już toast po bitwie pod Mołowidami, w której brał udział Jundziłł. A zdanie o toaście z Antykroniki jest jak heksametr. Brygida Jundziłł 8 maja 1895 w Telechanach na pewno nie mijała się z prawdą i dokładnie powtórzyła to, co o czarce wiedziała. Warto by dziś poszukać czarki Jundziłła, którą otrzymał Traugutt. Może gdzieś stoi za szkłem?

Miedzy Mołowidami i Puszczą Rudzką, maj – sierpień 1863

Kiedy Józef Szarecki senior wszedł w skład oddziału Jundziłła, nie wiemy. W jakich brał udział bitwach - nie wiemy. Antykronika jest oszczędna w słowach: „Dziadek Józef Szarecki brał udział w Powstaniu Styczniowym w oddziale p. Jundziłła (Jundziłłowie posiadali majątki w pow. kosowskim aż do II Wojny Światowej). Był potem więziony w więzieniu w Pińsku”. Koniec, kropka.

Całą drogę bojową oddziału słonimskiego opisał, wspomniany już wcześniej Ignacy Aramowicz, który na emigracji w Szwajcarii już w 1885 roku wydał drukiem swe wspomnieniowe dzieło, opisujące bitwa po bitwie dzieje wszystkich oddziałów powstańczych, walczących w województwie grodzieńskim. Utworzenie oddziału w maju 1863. Bitwa pod Mołowidami. Obozowisko nad rzeką Myszanką. Nieudana zasadzka na Moskali. Aramowicz: „...pora przemarszów samotnych, tułania się po lasach i błotach, wśród niepokojących wieści”. Lasy Hawinowickie, Boreckie, Wiackie, Tartackie, Albertyńskie, Mołczadzkie, Mołowidzkie, Byteńskie... Donosy włościan do Moskali. Pozbawienie Jundziłła komendy za unikanie walki. Sąd i uniewinnienie dowódcy. Objęcie oddziału przez Jana Kołłupajłę. Fałszywe alarmy, śpiewy powstańcze, pacierze. Zwycięska bitwa pod Hłubokim Kutem. Kępy mchów pod głową w Puszczy Białowieskiej. Wieszanie zdrajców. Ucieczka przed nieprzyjacielem, napadającym na obóz pod Horbaczem. Po czterech miesiącach koniec. Aramowicz: „Mieliśmy rozejść się w różne strony, pozostając jednak w województwie grodzieńskim jak najdłużej; w razie możności zebrać się pod Lachowcem w Puszczy Rudzkiej”.

Jest sierpień 1863 roku. W Londynie działa już pierwsza linia metra. W Egipcie kopią Kanał Sueski. W Paryżu oddają do użytku Gare du Nord, z którego do dziś jeżdżą przez Berlin, Warszawę i las pod Mołowidami pociągi do Moskwy.

Siedzi Ludwika z Bańkowskich Korkuciowa - przyszła teściowa Stanisława Szareckiego. Stoi - jej córka Helena, przyszła żona Stanisława Szareckiego, fotografia z 1891 roku.

Strzałów, koniec wieku XIX

O Józefie Szareckim - powstańcu styczniowym, nie zachowało się w rodzinnych przekazach wielu informacji. Dokładnej jego daty urodzenia nie znamy, zmarł prawdopodobnie w 1895 roku. Majątek, Strzałów, otrzymany przez jego ojca (lub dziadka) od hrabiego Wandalina Pusłowskiego jako wynagrodzenie za pracę (nie wiemy jaką) - przepadł. Nie, nie zabrali go Rosjanie po powstaniu. Przeniesienie własności nie figurowało w księgach i gdy hr. Leon Pusłowski sprzedawał swe dobra (wg Antykroniki - zrobił to, gdyż zgrał się w Monte Carlo) - Strzałów poszedł w rosyjskie ręce razem z całym majątkiem (i pałacem, dziś w ruinie). Po utracie Strzałowa (około 1880 roku) Józef Szarecki rozpoczął pracę jako leśniczy w majątku Henryka Skirmuntta seniora w Mołodowie położonym w powiecie kobryńskim. Tam zmarł. Oddajmy głos Antykronice: „Według rodzinnej tradycji był wysokiego wzrostu, bardzo popularny i lubiany przez ludzi. Podobno wygląd zewnętrzny i usposobienie odziedziczył po nim wnuk Józef Szarecki.”

Siemiatycze, 6 grudnia 1939

Wnuk Józef Szarecki - czyli mój dziadek. Uczestnik ostatniej bitwy gen. Kleeberga pod Kockiem. Po ucieczce z niewoli niemieckiej póty się starał, póki nie udało mu się sprowadzić na teren Generalnej Guberni żony i czteroletniej córki (mojej mamy). Przemytnik z Siemiatycz przewiózł je turystycznym kajakiem przez Bug nocą 6 grudnia 1939. Mama bała się wsiąść, płakała, ale obiecano jej, że na drugim brzegu czekał będzie Święty Mikołaj. Sprawdziło się. Czekał na brzegu - w ogromnym kożuchu i z wąsami, choć bez brody.

Celestynów, 9 września 1944

Czarka towarzyszyła chrześniakowi Brygidy Jundziłłowej, Stanisławowi Szareckiemu (synowi Józefa i ojcu Józefa, Kazimierza, Jana i Ireny), przez całe życie. Choć o pokolenie młodszy od Bogumiła Niechcica, z nim najczęściej był w rodzinie porównywany. Przez 18 lat zatrudniano go jako rządcę majątków na Kielecczyźnie. W 1898 r. przeniósł się do Mołodowa (okolice Pińska), gdzie pracował jako rządca majątku Skirmunttów przez 32 lata, aż do emerytury. Po odzyskaniu niepodległości pełnił funkcję komisarza spisowego, potem komisarza do spraw wyborów, przewodniczącego obywatelskiego komitetu do spraw rozdziału pomocy amerykańskiej (YMCA), a następnie członka rady gminnej i rady powiatowej. Przed pierwszymi sowietami schronił się w Generalnej Guberni. Wrócił po czerwcu 1941 roku. Zmarł dnia 9 września 1944 r. w Celestynowie koło Otwocka, gdy wraz z córką - autorką Antykroniki – kolejny raz uchodził przed Sowietami. Jego grób na cmentarzu w Celestynowie zachował się do dziś.

Grób Stanisława Szareckiego na cmentarzu w Celestynowie, listopad 2022   fot. Dominik Księski

Spadkobiercą pamięci, pudełka ze zdjęciami, zegara zdjętego ze ściany mieszkania w Pińsku, kolejnych świadectw pracy i prezentu od matki chrzestnej - niewielu pamiątek po ojcu, zachowanych podczas przeprowadzek, ewakuacji i wojen - została Irena Szarecka-Sosnowska (przy wyliczaniu wojen dochodziła do siedmiu i dodawała: a z rewolucją bolszewicką - osiem).

Marcowy wieczór, lata sześćdziesiąte dwudziestego wieku.

Irena Szarecka-Sosnowska wzywa pogotowie ratunkowe. W chwilę po wyjściu lekarza i sanitariusza zauważa, że stojąca na serwantce czarka zniknęła. Adrenalina powoduje, że wracają jej siły. Opanowana jak zwykle, zamawia taksówkę, ubiera płaszcz i każe się wieźć prosto na pogotowie. Prosi o spotkanie z kierownikiem. Zgłasza kradzież i w drzwiach czeka z nim na powrót karetki. Gdy się pojawiają, wyciąga rękę w stronę sanitariusza i mówi nie znoszącym sprzeciwu tonem: „- Proszę oddać”. Osłupiały sanitariusz z  kieszeni fartucha wyjmuje czarkę i mętnie się tłumaczy, że chciał tylko dokładnie sobie obejrzeć, potem zwrócić oczywiście.

Osiedle Młodych w Warszawie, luty 1987

- A ten płaszczyk to masz, jak na chłodne lipcowe wieczory... - mówi Ciocia Irena i podaje mi jajka na miękko, parówki z musztardą. Chleb jest lekko czerstwy: - Już tak rzadko chodzę do sklepu...

Oddaję Cioci pożyczone w celu reprodukcji fotografie rodzinne. - Oryginały są dla Wacka, pamiętaj!

Wacław Szarecki to brat mojej mamy, syn Józefa Juniora. Oglądamy po raz kolejny zdjęcia. - Moja mama i Babcia – objaśnia Ciocia. Mama to żona Stanisława Szareckiego, na zdjęciu jeszcze jako Helena Korkuciówna.

- Babcia w czasie Powstania Styczniowego przechowywała broń powstańców. Podczas niespodziewanej rewizji ukryła ją w łóżku, a sama położyła się jęcząc i udając ciężko chorą. Żandarmi powiedzieli: „izwinitie madam” i wynieśli się. Mawiała, że wolałaby widzieć swoje córki w trumnie, niż żonami Moskali.

Babcia to Ludwika z Bańkowskich Korkuciowa, teściowa Stanisława Szareckiego.

- Na tym zdjęciu masz Ciocię Marynię z koleżanką w żałobie po Powstaniu Styczniowym. Babcia ją potem przeklęła, gdy wyszła za mąż za pułkownika rosyjskiego Bieliajewa. Krótko po ślubie zmarła na serce.

Podpis z tyłu fotografii: „Ciocia Marynia z koleżanką w żałobie po powstaniu styczniowym”. Maria Korkuć (z lewej) na tej fotografii zrobionej w 1887 roku jest jeszcze panną. To ją - za poślubienie rosyjskiego oficera, przeklęła później matka - Ludwika z Bańkowskich Korkuciowa (patrz zdjęcie powyżej).

Nieco oszołomiony pytam, kto zmarł - babcia, czy ciocia.

- Zmarła ciocia Marynia, oczywiście. Życie życiem. Polacy panien bez posagu nie brali, a dla oficerów rosyjskich nie stanowiło to przeszkody. Drugiej córki, Jadwisi, która została żoną pułkownika Tretiakowa - też oficera rosyjskiego, już babcia Korkuciowa na wszelki wypadek nie przeklinała. Tym razem on zmarł niedługo po ślubie, a gdy umierał, Babcia katolickim zwyczajem usiłowała dać mu gromnicę do ręki, bo „szkoda by było, żeby taki dobry człowiek nie został zbawiony”.

Pytam, czy to znaczy, że dla Babci Korkuciowej dobry Rosjanin to martwy Rosjanin.

- Nie, nie - był bardzo sympatyczny i zżył się z rodziną. Siedzący przy chorym jego przyjaciel wyjmował mu tę gromnicę z rąk i mówił: „Da nie nada, matuszka, nie nada”. I tak babcia wkładała mu tę gromnicę w ręce, a on ją wyjmował.

Czy w końcu umarł z gromnicą w ręku, czy bez - tego już historia nie zanotowała. Ciocia Irena daje mi do przeczytania wydaną w Paryżu Dolinę Issy Czesława Miłosza, swego kolegi z uniwersyteckiej ławy (prawo). - Mruk z niego był niesłychany, do nikogo się nie odzywał - mówi. Ja przywiozłem Cioci Tygodnik Mazowsze, fragmenty czytam, resztę dopowiadam. Działania ruchu Wolność i Pokój, odmowa służby wojskowej, palenie kart poboru do wojska, więzienie dla opornych. - Sprzeciwiają się brance, mają rację, jeszcze ich do Afganistanu poślą – komentuje Ciocia. Władysław Frasyniuk pisze, że potrzebne są i działania tajne, i jawne. - Aresztują ich wszystkich, jak tych szesnastu w Pruszkowie.

Ciocia na każdy temat ma zdanie własne, niekoniecznie takie, jakiego się spodziewamy.

- Czarka Traugutta jest przeznaczona dla ciebie – słyszę w pewnej chwili.

Czarka została wyprodukowana w Moskwie, w roku 1960. Na denku - znak probierczy miasta Moskwy z wizerunkiem św. Jerzego – patrona miasta. Tuż obok liczba ,,84”, czyli oznaczenie próby srebra wyrażone w zołotnikach, stosowanych na terenie Imperium Rosyjskiego, jako miara ilości kruszcu w stopie srebra. Trzy litery cyrlicą: PЛІ to imiennik moskiewskiego jubilera (czyli znak złotnika). Nieco zatarty znak z liczbą 60 to pozostałość po imiennym znaku probierczym probierza, na który składał się, niewidoczny tutaj, inicjał urzędnika i data roczna. I - najważniejsze oznaczenie: inicjał R.T. - Romuald Traugutt.  fot. Dominik Księski

Żnin, marzec 2013

Żal czyścić zabrudzenia, nie bardzo też wiem jak. Przetarłem pamiątkę bawełnianą chusteczką i fotografuję. Przez głowę przelatują myśli. Manifestacje z 1861 roku a strajki roku 1980. Jaruzelski a Wielopolski. Ten drugi choć miał plan reform. Jaka szkoda, że nie mam sto piątki, starego obiektywu reprodukcyjnego, który bardzo ostro rysował. Gdzie leży granica pomiędzy prowadzeniem aktywności publicznej w warunkach ograniczonej suwerenności a zaprzaństwem i zdradą narodową? Rozwiązanie Towarzystwa Rolniczego, rozwiązanie Solidarności. Branka jak stan wojenny. Czy gdyby Powstanie Styczniowe miało swego Wałęsę, byłyby rozmowy? Czy na działania Jaruzelskiego wpływała porażka Wielopolskiego? 

Telefon, dzwoni Jacek z informacją, że mała, nieco zatarta cyferka 60 wybita na denku to rok produkcji. Jaką musieli czuć bezsilność wobec zaborcy ci, którzy szli w bój bez broni, jaką musieli czuć niemożność życia pod dyktando Moskwy! Co czuła żona Józefa Szareckiego, gdy odmeldował się z domu do powstania, zostawiając ją z dwoma malutkimi córkami? Pokolenia, które miało w 1980 roku 21 lat nikt do broni nie wzywał; wręcz przeciwnie, słyszeliśmy: Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj.

Ustawiam światło nieco inaczej, zmieniam tło; może teraz srebro Traugutta wyjdzie lepiej? Każdy tak wykorzystuje dany mu czas, jak umie. My już dostajemy po łbie za budowanie kapitalizmu. Nikt z nas tego swojego czasu nie wybiera, a ...lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach (Miłosz). Trawersując Asnyka można powiedzieć, że każda epoka ma swój własny Mordor - siły ciemności, którym trzeba się przeciwstawiać, które chcą pozbawić człowieka podmiotowości, wmontować we własny model polityczny lub biznesowy i pracować nad tym, by był bezwolnym proletem.

Ostatnie ujęcie - teraz chyba będzie dobrze. Przypomina mi się tekst ulotki z wierszem Ryszarda Krynickiego, który drukowałem jako ulotkę w 1983 roku na sitodruku u Bronka Gila w Wenecji pod Żninem: "Mówiąc: jak mogę walczyć o ludzkie prawa, skoro mam żonę i dziecko? - sam skazujesz je na karę, której wymiaru nie znają nawet oprawcy." Tak - doskonale rozumiem mojego prapradziadka.

Dominik Księski

pierwodruk: Pałuki nr 1102 (13/2013)

Fotografie archiwalne ze zbiorów Ireny Szareckiej Sosnowskiej; obecnie w rękach synów Wacława Szareckiego; repr. Dominik Księski

Za konsultację napisów na dnie czarki serdecznie dziękuję serdecz nie Piotrowi Kordubie, Michałowi Błaszczyńskiemu i Jackowi Kowalskiemu.

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/08/2024 11:45
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości