Reklama

Cukrownię oferują za 7.161.000 zł

Żnin, cukrownia, Litwini, licytacja, KSC
     Cukrownię oferują za 7.161.000 zł
    Krajowa Spółka Cukrowa ogłosiła przetarg na sprzedaż nieruchomości fabrycznej w Żninie. Dawną żnińską cukrownię i znajdujące się w byłym zakładzie obiekty można nabyć za 7.161.000 zł netto. Od kilku miesięcy zainteresowanie cukrownią w Żninie wyrażali inwestorzy z Litwy, ale teraz - jak wynika z rozmów prowadzonych przez burmistrza Żnina - są zaskoczeni aż tak wysoką kwotą wyjściową. Licytacja ma się odbyć 2 kwietnia w biurze KSC w Żninie.

     Już jesienią zeszłego roku informowaliśmy, że nabyciem cukrowni w Żninie oraz terenów wokół dawnego zakładu są zainteresowani przedsiębiorcy z Litwy. Reprezentują oni branżę rolniczą. Swoje zainteresowanie podtrzymywali także w pierwszych miesiącach tego roku. Zresztą polski przedstawiciel tych inwestorów odwiedził nawet burmistrza Żnina, aby przedstawić wizję przyszłej działalności potencjalnych nabywców dawnej cukrowni.
     Tymczasem 11 marca Krajowa Spółka Cukrowa S.A. ogłosiła przetarg na sprzedaż nieruchomości fabrycznej w Żninie. - Dotychczas jedynymi zainteresowanymi nabyciem byli ci Litwini. Przynajmniej oni jedyni takie zainteresowanie zgłaszali. Jednak teraz, jak wiem, lekko ich entuzjazm przygasł, gdy poznali cenę, od której licytację w przetargu chciałaby rozpoczynać KSC. To bardzo duża kwota i zdaniem potencjalnych nabywców - tych Litwinów - przekracza rzeczywistą wartość nieruchomości. Wiadomo jednak, że to dopiero pierwszy przetarg i nie wiadomo, kto się ostatecznie zgłosi do licytacji. Jeśli przetarg będzie bezskuteczny, to mogą później ogłosić następny już z inną kwotą wyjściową. A ja ze swojej strony dodam, że potencjalny nabywca musi pamiętać o jeszcze jednej rzeczy. Otóż przetarg tak naprawdę będzie dotyczył zlicytowania w większości prawa do wieczystego użytkowania tych nieruchomości. A to się wiąże z tym, że trzeba płacić do Skarbu Państwa opłatę jako właścicielowi nieruchomości. Według mojej wiedzy to jest około 200.000 zł rocznie i to KSC płaci, a po zbyciu nieruchomości będzie musiał płacić potencjalny nabywca - powiedział Leszek Jakubowski, burmistrz Żnina.
     Ponadto obecnie to KSC uiszcza podatki od nieruchomości na rzecz gminy Żnin. Przy obecnych stawkach w gminie Żnin, jak przekazał Leszek Jakubowski, oznacza to rocznie około 1.000.000 zł. - Przyznam, że KSC nie ma wobec naszej gminy zaległości. Łącznie w przetargu wystawiają około 34 hektary terenów i istniejącą zabudowę, cały zakład. Przypomnę, że to znajduje się w dużej części pod opieką konserwatora zabytków - mówi burmistrz.
     Łączna cena wywoławcza nieruchomości w Żninie wystawianych przez KSC wynosi 7.161.000 zł netto. Wadium wynosi 716.100 zł, czyli 10% ceny wyjściowej, i trzeba je wpłacić na podane przez KSC konto do końca marca. Minimalna wysokość postąpienia w licytacji ma wynosić 100.000 zł, a wszystko ma się zacząć 2 kwietnia o 10:00 w biurze KSC przy ul. Janickiego w Żninie. Złożenie już tylko jednej ważnej oferty wystarczy do odbycia przetargu. Zainteresowani mogą oglądać nieruchomość fabryczną codziennie w dni powszednie od 8:00 do 14:00 aż do 1 kwietnia, czyli dnia poprzedzającego przetarg. Informacji na temat stanu faktycznego i prawnego nieruchomości udzieli zainteresowanym Wojciech Meller, pracownik KSC na terenie zakładu w Żninie.
     Ponadto KSC ogłaszając przetarg zastrzegła, że na nieruchomości gruntowej składającej się z działki 857/14, która stanowi drogę wewnętrzną do osiedla mieszkaniowego, ustanowiona zostanie nieodpłatnie i na czas nieokreślony służebność gruntowa. Będzie ona polegała na prawie swobodnego przejścia i przejazdu tą drogą na rzecz każdorazowego właściciela względnie wieczystego użytkownika lub współużytkownika nieruchomości położonych na działkach począwszy od nr 857/15 po kolei do nr 857/19 włącznie. Wyjaśnijmy, że na tych działkach mieszczą się poszczególne wspólnoty mieszkaniowe utworzone po sprzedaży mieszkań zakładowych.
     Przypomnijmy również, że o drogę tę stara się gmina Żnin i - jak zapewnił burmistrz - ma zapewnienie, że ją otrzyma. Pisaliśmy również wcześniej, że gmina stara się o jedną z działek na terenie nieruchomości zakładowej. Chodzi o działkę o powierzchni około 1 hektara. Leszek Jakubowski chce tam stworzyć bez wielkich nakładów inwestycyjnych miejsce rekreacji. Chciałby, żeby było tam miejsce na ognisko dla harcerzy, zielona trawka, ławeczki. W zeszłym roku propozycja KSC dla burmistrza Żnina brzmiała: możecie to nabyć za 150.000 zł. Leszek Jakubowski uważał, że to za drogo, więc nie skorzystał z tej oferty.
     - A teraz jestem po rozmowie z przedstawicielem tych Litwinów i oni nie widzą żadnego problemu, żeby ten kawałek terenu nam odsprzedać przy założeniu rzecz jasna, że przystąpią i wygrają w przetargu na całość cukrowni - powiedział Leszek Jakubowski.
     Zapytaliśmy burmistrza również, czy w jego opinii ewentualne nabycie cukrowni przez potomków Giedymina będzie z korzyścią dla Żnina, czy też nie. - Z jednej strony jest to szansa na jakieś miejsca pracy i nawet my jako gmina możemy rozmawiać pod tym kątem o ulgach podatkowych, ale to melodia z dalszej przyszłości. Z drugiej strony, jak mi przekazali, ci inwestorzy chcieliby u nas realizować kompleksową obsługę rolnictwa. Praktycznie wszystko: handel nawozami, maszynami, skup zboża, skup żywca, po prostu kompleksowo wszystko, co potrzebują rolnicy. A to oznaczać mogłoby trudne czasy dla obecnie funkcjonujących na naszym rynku lokalnym przedsiębiorców. Ale to wszystko i tak już od nas niespecjalnie zależy, bo nie jesteśmy właścicielami. Mnie osobiście jeszcze zastanawia, czy przetrwa komin naszej cukrowni, bo to symbol naszego miasta i wiem, ze już były jakieś przymiarki ze strony właścicieli, czy nie można go zdemontować. To jednak nie jest takie łatwe, bo to zabytek - powiedział włodarz Żnina.

PRZYKŁADY
    Konwencjonalne rozwiązanie: Jeden zabieg w fazie czterech, pięciu liści. Skuteczność na chwasty dwuliścienne satysfakcjonująca. - Tutaj mamy dikambę i topramezon z olejem rzepakowym jako adiuwantem. Dwuliścienne OK, natomiast cztery, sześć liści, aplikowanie tego preparatu w tej fazie spowodowało, że nie złapaliśmy idealnie chwastnicy jednostronnej. Zwalczona na poziomie 70%, czyli mówimy już o spadku plonowania - mówi Łukasz Sobiech.
    Ciekawa sprawa: - Ten sam produkt, ale z innymi adiuwantami, lepiej dobranymi, ale podzielony na dwie dawki, zastosowany w fazie A i fazie B.  Tutaj mamy pełną skuteczność chwastobójczą.
    Jedno z tańszych rozwiązań: - Nikosulfuron w pierwszym zabiegu 20 gramów, dodatkowo dodatki 2,4-D i dikamba, bardzo niewielka dawka uzupełniona adiuwantami. W kolejnym zabiegu powtarzamy dokładnie te same preparaty. Stosujemy obniżone dawki herbicydów, 20 gramów nikosulfuronu, ale etykieta zachęca stosowanie 40 gramów nikosulfuronu. U nas osiągnie on ten poziom, ale dzielimy go na dwa zabiegi.
    Dla odważnych: - Dajecie 2 kilogramy saletry amonowej do opryskiwacza, uzupełniacie dodatkowo zewnętrznym adiuwantem. Wtedy pierwszy zabieg zastosujcie państwo powschodowo, około drugiego, trzeciego liścia. Drugi zabieg oparty o nikosulfuron, rimsilfuron i dikambę również z dodatkiem adiuwantów w momencie, kiedy pojawia się wtórne zachwaszczenie. Jeżeli ktoś z saletrą nie jest pewny, to tego państwu nie zalecam. Saletra powoduje pewne spektakularne uszkodzenia kukurydzy. Jeżeli zastosujecie powschodowo saletrę w kukurydzy, to ona też liście trochę poprzypala. Kukurydza ma zdolność do regeneracji i nie wpłynie to negatywnie na plon.

 

Reklama

 

 

Karol Gapiński
Pałuki inr 1153 (12/2014)

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości