Czesław Czuliński już nie napisze
Tak niedawno cieszyliśmy się jubileuszem "Pałuk" i nie przypuszczaliśmy, że niebawem przyjdzie nam pożegnać najwierniejszego reportera naszej gazety Czesława Czulińskiego.
Urodził się 28 czerwca 1934 roku w Bukaczowie - dzisiejsza Ukraina. Ojciec zmarł młodo i cały trud wychowania spadł na matkę. Jako rodzina repatriantów otrzymali mieszkanie w Gączu. Do Janowca wraz z rodziną przeprowadził się w 1978 roku. W latach 1956-1981 pracował w administracji państwowej. Zdobyta w pracy zawodowej wiedza zaowocowała licznymi artykułami. Był redaktorem naczelnym "Wiadomości Janowieckich", pisywał do "Gazety Pomorskiej" i do "Pałuk".
Jego pierwszy artykuł ukazał się w naszej gazecie 21 września 1992 roku w 17 numerze. Od tej pory jego artykuły i reportaże ukazywały się regularnie.
Praca nadawała sens jego życiu i nigdy nie liczył przepracowanych godzin.
Brał aktywny udział w życiu miasteczka. Był prezesem Koła Wędkarskiego, przewodniczącym Rady Osiedla, członkiem Rady Nadzorczej Gminnej Spółdzielni (kiedy ta istniała), instruktorem sekcji szachowej. W latach 70-80 prowadził Kronikę Miasta Janowca Wlkp. Z niektórych funkcji zrezygnował ze względu na stan zdrowia.
Kiedy był w dobrej kondycji, lubił wejść na piwo. Była to okazja do porozmawiania z ludźmi. Wysłuchania ich bolączek. Nieraz też przy barowym stoliku napisał podanie o przydział cegły, cementu czy przyjęcia do pracy tym, którym trudno było pisać. Takie bowiem jest życie, obok wzniosłych spraw trzeba załatwiać przyziemne.
Za swoją pracę pan Czesław został uhonorowany: odznaką honorową Za Szczególne Zasługi dla Rozwoju Województwa Bydgoskiego, medalem 700-lecia Janowca Wlkp., srebrnym medalem Służbie Narodu, medalem 40-lecia Polski, medalem Za Zasługi w Ochronie Porządku Publicznego, odznaką honorową Zasłużony Pracownik Państwowy, Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, złotą odznaką Zasłużony Działacz Ligi Obrony Kraju, srebrną honorową odznaką LZS, odznaką Zasłużony Działacz Frontu Jedności Narodu.
Wiedział, że jego choroba jest nieuleczalna, jednak nie upadał na duchu. Pisał nieomal do końca. Dlatego tak trudno pogodzić się z jego odejściem. Piękne jest to, że zostawił po sobie trwały ślad na ziemi. Ilekroć otworzymy roczniki "Pałuk" z lat 1992, 1993, 1994, 1995, 1996, tylekroć przemówi do nas słowem, które zawarte zostało na kolejnych stronach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze