Reklama

Cztery lata za byki

Rolnicy, gmina Łabiszyn, byki
     Cztery lata za byki
    Mieszkaniec Huty Nowej w województwie świętokrzyskim spędzi 4 lata za kratkami. Jego ofiarą padli blisko 2 lata temu m.in. hodowcy bydła ze Smogorzewa i Łabiszyna Wsi. Mimo wyroku, poszkodowani nie uzyskali należnych im pieniędzy za byki.

     Ponad półtora roku temu pisaliśmy o rolnikach spod Łabiszyna, a konkretnie ze Smogorzewa i z Łabiszyna Wsi, którzy sprzedali swoje byki i krowy Marcinowi W. z Huty Nowej w województwie świętokrzyskim.
     5 marca 2012 r. na ich posesjach pojawiło się kilku mężczyzn w samochodzie scania przystosowanym do przewozu bydła. Najpierw nie zdementowali błędnego przekonania Marka Pahuta ze Smogorzewa, że są przedstawicielami skupu w Krotoszynie pod Barcinem, z którego usług hodowca już korzystał i miał do niego zaufanie. Dopiero później, gdy Marek Pahut zdecydował już o wprowadzeniu swego byka na samochód i dokonaniu transakcji, okazało się, że przybysze są z Huty Nowej (wsi usytuowanej pod Łysą Górą) w województwie świętokrzyskim. Marcin W., właściciel skupu, wystawił fakturę z pieczątką, na której były numery REGON i NIP firmy Junior. Nabywca z Huty Nowej zobowiązywał się w ciągu 21 dni na konto sprzedającego przelać kwotę 4.472 zł. Marcin W. nie uczynił tego ani w ciągu 21 dni, ani później.
     Scania z bykiem oddanym w dobrej wierze przez Marka Pahuta pojechała do sąsiedniego gospodarstwa, położonego administracyjnie w Łabiszynie Wsi. Tutaj Marcinowi W. i jego ludziom dwie krowy oraz byka zdecydowali się sprzedać Aleksander i Mirosław Silukowie. Mieli otrzymać za to bydło 12.500 zł.
     Hodowcy spod Łabiszyna zaufali Marcinowi W. i jego ludziom, gdyż skupujący podejmując temat zaznaczał, że zapłaci za bydło gotówką. Dopiero, gdy byki były już w samochodzie, zmieniał formę płatności. Zwykle hodowcy ci korzystają ze sprawdzonych skupów, a najczęściej jest to skup w Krotoszynie pod Barcinem. Gdyby wiedzieli, że nieznany im kontrahent nie zapłaci na miejscu gotówką, to nie zdecydowaliby się oddać mu swoich zwierząt.
     W kolejnych miesiącach firma Junior nie przelewała obiecanych rolnikom pieniędzy. Właściciel firmy tłumaczył, że nie może na razie uiścić należności, bo rzeźnia, do której oddał bydło, nie chce mu zapłacić, a tej z kolei nie płaci odbiorca wołowiny z Włoch.
     Obecnie 25-letni Marcin W. został zatrzymany przez policjantów z wydziałów kryminalnych w Komendzie Powiatowej Policji w Busku Zdroju i wojewódzkiej komendy w Kielcach. Do zatrzymania doszło w połowie 2012 r., o szczegółach również informowaliśmy na naszych łamach.
     Okazało się, że Marcin W. oszukał na bykach wiele osób w całej Polsce. Jak wynika z wyroku Sądu Rejonowego w Busku Zdroju pod przewodnictwem sędziego Ryszarda Żurka, Marcin W. oszukał blisko 70 osób. Jeśli chodzi o poszkodowanych z naszych okolic, to wśród nich - oprócz wspomnianych mieszkańców gminy Łabiszyn - byli również hodowcy z okolic Kruszwicy, Gniewkowa i Bożejewic w powiecie mogileńskim. Najwięcej poszkodowanych jest z terenu Polski południowo-wschodniej. Marcin W. został skazany na karę pozbawienia wolności w wymiarze 4 lat i karę grzywny 5.000 zł. Wyrok dotyczy działalności Marcina W. od 16 stycznia 2012 r. do 5 czerwca 2012 r.      Skazany ma również do spłacenia zaległości wobec wszystkich poszkodowanych przez niego hodowców. Jednak - o czym poinformował Marek Pahut - łączna kwota zobowiązań wobec oszukanych rolników sięga 500.000 zł.
     - Jedynie samochód „scania” z majątku należącego do Marcina W. przedstawia jakąś realną wartość, ale do zaspokojenia roszczeń jest wielu poszkodowanych. Szczerze mówiąc, to obawiam się, że będziemy mieli problem z odzyskaniem kiedykolwiek tych pieniędzy, ale mimo to zamierzam złożyć wniosek do komornika przy sądzie w Busku Zdroju o ściągnięcie od sprawcy należnych mi pieniędzy. Dobrze chociaż, że sprawiedliwość zwyciężyła, a jest to też nauczka i dla nas, i dla wszystkich hodowców, by korzystali tylko ze sprawdzonych i zaufanych skupów, bo oszustów jest wielu - powiedział Marek Pahut.
     Poszkodowani z okolic Łabiszyna nie byli wzywani na świadków w procesie przed sądem na Kielecczyźnie, jednak wykorzystano ich zeznania złożone na policji.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1144 (3/2014)

Reklama

 

Podobne teksty:

Rolnicy otrzymywali faktury bez numerów

Policja czeka na hodowców

Policja drąży temat

Hodowcy zeznawali w sądzie

Z bykami w areszcie

Miał być byczy interes, ale przelewu nie ma

Nie o zaniżaniu, a o zawyżaniu

Rozprawa w sprawie wagi byków odroczona

Cztery lata za byki

Zgłoszenie - tak, dochodzenie - nie

Rolnik czuje się oszukany na wadze

Oskarżeni uniewinnieni

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości