Reklama

Czy Gąsawa wypuści z rąk złoty róg? A może to kukułcze jajo? Rozstrzygnie sesja nadzwyczajna w sprawie geotermii

Przewodniczący Mariusz Kazik do wójta Gąsawy: - Ja wiem panie wójcie, że pan nie jest do tego [geotermii] przekonany. - To nie chodzi o przekonanie, tylko realistyczne spojrzenie - odpowiedział Błażej Łabędzki.

W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o problemach gminy Gąsawa z zakończeniem procedury przetargowej dotyczącej wyłonienia wykonawcy na odwiertu geotermalnego. Problemy wynikają z brak dostatecznej ilości pieniędzy. Gmina otrzymała dotację z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) w wysokości 26.675.682,20 zł brutto. Po otwarciu ofert drugiego już postepowania przetargowego okazało się, że najtańsza opiewa na kwotę 35.049.998,82 zł. Złożona została przez firmę Exalo Drilling SA z siedzibą w Pile. Na wykonanie odwiertu brakuje zatem 8.374.316,62 zł.

Inwestycja ma polegać na wykonaniu otworu geotermalnego o głębokości 3,6 km dla pozyskania gorącej wody podziemnej o temperaturze ok. 115 stopni, choć są przypuszczenia, że temperatura może nawet być wyższa. Energia ta wynoszona przez wydmuch termalny ma być wykorzystana do produkcji prądu oraz energii cieplnej, co pozwoli ograniczyć szkodliwe źródła ciepła. Możliwe jest też wykorzystanie odwiertu do innych funkcji, na przykład do budowy obiektów rekreacyjnych. Odwiert ma być wykonany nad Jeziorem Gąsawskim.

Przypomnijmy, że po pierwszym, ubiegłorocznym przetargu oferty były jeszcze wyższe. Brakowało 15 mln zł. Gmina zwróciła się do NFOŚiGW o dostaję, ale Fundusz zasugerował, by ogłosić drugi przetarg. Mimo zmiany specyfikacji zamówienia, oferty są tańsze, ale nie na tyle, by można je sfinansować z dotacji.

- To jest jedyna szansa, żeby Gąsawa zaistniała i zaczęła ogrzewać siebie, Rogowo, Żnin - powiedział Krzysztof Hasała fot. Remigiusz Konieczka

W poniedziałek 17 kwietnia delegacja gminy Gąsawa udała się do Torunia na konferencję Geotermia dla rozwoju polskich miast i społeczności. Na konferencji pojawili się włodarze tych miast, które uzyskały dotacje na wykonanie odwiertów. W Toruniu była też minister środowiska Anna Moskwa, wiceprezes NFOŚiGW Artur Michalski i prezesi spółek geotermalnych. Nie zabrakło ojca Tadeusza Rydzyka, gospodarza miejsca konferencji, z którym gąsawianie również rozmawiali, ale dodatkowych ośmiu milionów nie uzyskali.

Zresztą nie tylko od ojca dyrektora. Usłyszeli jedynie propozycję ubiegania się o nisko oprocentowaną (na 1,5%) pożyczkę w NFOŚiGW. Niemniej z Urzędu Gminy w Gąsawie zostały wysłane prośby o dotacje do  Ministerstwa Klimatu i Środowiska oaz do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Ministerstwo i tak prośbę przekazało do Narodowego Funduszu. - Czekamy za odpowiedzią - powiedział wójt Błażej Łabędzki.

- Mnie najbardziej będzie bolało to, że my stracimy te 27 milionów. To jest sytuacja naprawdę wyjątkowa. Szansa ogromna i nie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Dopiero jak to stracimy i gdzie indziej powstanie, to sobie uświadomimy. Ja bym inne rzeczy odłożył i to brał jako priorytet - mówił Mariusz Kazik.

- W kwestii naszego budżetu, to muszę powiedzieć to, że przyszłość rysuje się nie bardzo wyraźnie - przestrzegał wójt. Dodał, że gmina ma kilka innych wydatków, które muszą być zrealizowane.

Za realizacją inwestycji lobbował mieszkaniec Gąsawy Krzysztof Hasała. Jego zdaniem należałoby wziąć oferowana pożyczkę, wykonać odwiert, a jak już będzie to firmy chcące zagospodarować to gorące źródło, same się zgłoszą. - To jest jedyna szansa, żeby Gąsawa zaistniała i zaczęła ogrzewać siebie, Rogowo, Żnin. Plus energia elektryczna. I będziemy mieli zdrowe społeczeństwo - powiedział Krzysztof Hasała.

Genowefa Bocian, skarbnik gminy Gąsawa wykluczyła taką możliwość. Przy obecnym obciążeniu, gminy Gąsawa nie stać na kolejny kredyt. Wykonała symulację finansową, w której założyła, że gmina bierze pożyczkę 8 mln zł na 20 lat. Na ten rok zadłużenie gminy wynosi 384.303,44 zł. Składają się na to kredyty i leasing finansowy. Przy obecnych kredytach gmina będzie zadłużona do 2030 roku. Po tym roku do spłaty będzie 121.200 zł.

Skarbnik przypomniała, że gmina ma zaplanowany deficyt na prawie 3 mln zł. Na razie nie wiadomo czy będzie musiał być pokryty z kredytu czy nie. Gmina zrobi wszystko, by nie brać. Gdyby gmina na to wszystko zaciągnęła pożyczkę, to jej rata mogłaby wynieść 400.000 zł na rok. - Więc 384 tysiące plus czterysta, daje prosty rachunek. Uważam, że nie sprostamy tego płacić - podkreśliła Genowefa Bocian.

Temat pożyczki upadł. Radni zdecydowali, że zostanie zwołana sesja nadzwyczajna, na która maja zostać zaproszeni wszyscy posłowie ziemi bydgoskiej. - Nam chodzi o kasę. Czy nam ją przyniesie diabeł czy ojciec Tadeusz - nieważne. Mają być pieniądze - mówił przewodniczący Rady Gminy Mariusz Kazik. Zaplanował sesję nadzwyczajną na czwartek 27 kwietnia.

- Nam chodzi o kasę. Czy nam ją przyniesie diabeł czy ojciec Tadeusz - nieważne. Mają być pieniądze - mówił Mariusz Kazik fot. Remigiusz Konieczka

Remigiusz Konieczka

Aplikacja na Androida

Reklama

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości