Reklama

Deficyt wody gorszy od deszczówki z chemią

W sobotę (4 czerwca) na zawodach wędkarskich w Barcinie młodzież narzekała, bo ryby brały rzadko. Tymczasem z nurtem rzeki nie tylko w trakcie wędkarskiego Dnia Dziecka, ale przez kilka dni pod koniec tygodnia płynęły setki drobnych zdechłych ryb. fot. Karol Gapiński W sobotę (4 czerwca) na zawodach wędkarskich w Barcinie młodzież narzekała, bo ryby brały rzadko. Tymczasem z nurtem rzeki nie tylko w trakcie wędkarskiego Dnia Dziecka, ale przez kilka dni pod koniec tygodnia płynęły setki drobnych zdechłych ryb. fot. Karol Gapiński

Barcin, Łysinin, ryby, Noteć
    Deficyt wody gorszy od deszczówki z chemią
     Obfite ulewy przetoczyły się po nadnoteckich polach. Woda spłynęła do rzeki często zabierając z sobą środki chemiczne, którymi wcześniej rolnicy opryskali swoje pola. Jednak to nie tym prezes Gospodarstwa Łysinin tłumaczy liczne śnięcia, zwłaszcza drobnych ryb, które zaobserwowano w Noteci w Barcinie.

     Setki drobnych, w większości białych, śniętych ryb płynęły z nurtem Noteci w Barcinie w ostatnie dni minionego tygodnia.
     W sobotę nad rzeką trwały w Barcinie zawody wędkarskie dla dzieci i młodzieży. Brań było niewiele, a starsi wędkarze kibicujący młodzieży dzielili się uwagami na temat możliwych przyczyn śnięcia dużej ilości ryb. Jedną z sugerowanych przez nich przyczyn był fakt, iż w zeszłym tygodniu kilkakrotnie nad Pałukami przechodziły intensywne ulewy, w tym największa we wtorkowy wieczór.
     Efekty działania wody szybko i obficie spływającej z pól na niżej położone tereny było widać choćby wzdłuż drogi powiatowej z Barcina do Złotowa.
     Na kilku kilometrach droga ta ciągnie się wzdłuż koryta Noteci, choć czasami w odległości nawet do kilkuset metrów od rzeki. Pola uprawne na północ od tej drogi są położone wyżej i deszczówka płynęła z nich przez pas drogi w kierunku rzeki. Niemal na całej długości drogi w środę i w kolejnych dniach znajdowała się ziemia świadcząca o tym, jakie potoki deszczówki się tutaj po ulewie przelewały. Tymczasem uprawy na polach, zwłaszcza kukurydzy, były w ostatnich dniach nawożone. Środki chemiczne musiały zatem siłą rzeczy spłynąć z pól do Noteci. Zdaniem niektórych wędkarzy, to one mogły być przyczyną śnięcia ryb.
     O zarybienie Noteci troszczy się spółka Gospodarstwo Rybackie Łysinin. Zdaniem prezesa Henryka Sobolewskiego możliwość spłynięcia nawozów z upraw do rzeki mogła w pewien sposób wpłynąć na śnięcie ryb, ale uważa, że nie to jest głównym powodem takich powtarzających się coraz częściej zjawisk. - Po pierwsze, przez kilkadziesiąt wcześniejszych lat Noteć była zanieczyszczana. Wody w rzece jest mało, bo koryto w większości wypełnia muł. Nurt rzeki powinien być przecież wartki. Oko wędkarza powinno biec szybko za spławikiem w wodzie, a w Noteci tak nie jest. Woda płynie powoli. To zresztą dotyczy nie tylko tej rzeki, ale i jezior. 50 lat temu, jeszcze w latach sześćdziesiątych, gdy byłem uczniem technikum, później studentem, w tym studentem doktoranckim, robiliśmy badania. Zakończone zostały, jak sobie przypominam, w 1968 r. Został sporządzony pełen operat rybacki. Kiedyś takie operaty to były porządne, bogate w zgromadzone materiały. Nie to, co teraz się robi. Z tamtego operatu wynikało, że takie jeziora, jak Otok czy Wolickie - czyli przecież niemałe - zaledwie w ciągu 3 lat wymieniają całkowicie swoją wodę. Teraz tego nie ma. Przepływ wody jest słaby. Ryby nie mają tlenu i to jest główną przyczyną. Według mnie sytuacja jest coraz gorsza, bo nie dba się o retencję wiosennych wód. Tłumaczenie zagrożeniem powodziami nie jest żadnym tłumaczeniem. Tu potrzebne są planowe działania i inwestycje. Mogę panu powiedzieć, że jeśli ta sytuacja tak będzie dalej wyglądała, to pana dzieci za parę lat w klapkach będą mogły sobie wejść suchym lądem 200-300 metrów w głąb dzisiejszej powierzchni Dużego Jeziora Żnińskiego. Zresztą za chwilę, jak tylko Gąsawka znów wyschnie, jak rok temu, to do Dużego Jeziora nowa woda nie będzie płynęła. Zaraz pan dostanie sygnały od czytelników, że ryby śnięte i tam pływają - udzielił wyjaśnień Henryk Sobolewski.
     Jeśli chodzi o samą gospodarkę zasobami rybnymi w Noteci, to Henryk Sobolewski uważa, iż zwłaszcza w Barcinie, gdzie dużo ludzi wędkuje, bo rzeka przepływa przez miasto, sytuacja jest bardzo dobra. - Dużo tam dajemy     narybków. Jak byłem niedawno na zawodach wędkarskich Środowiskowego Domu Samopomocy, to nawet po 200-300 ładnych uklei, płoci ci zawodnicy wyciągali - ocenił na koniec Henryk Sobolewski.

Karol Gapiński

Reklama

Pałuki nr 1269 (23/2016)

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości