30 kwietnia w rozgrywkach klasy A w Piechcinie miejscowe Zagłębie pokonało rywali zza miedzy Dąb Barcin. Tym samym piechcinianie przerwali fatalną serię, odnosząc pierwsze zwycięstwo tej wiosny. Trzeba podkreślić znakomitą postawę kibiców obu drużyn, którzy w sportowej atmosferze dopingowali swoje zespoły przez cały mecz i nikt nie musiał ich od siebie oddzielać.
Obydwie drużyny nie prezentują się wiosną najlepiej, a zwłaszcza Zagłębie, które przed sobotnim meczem zdobyło zaledwie 1 punkt w pięciu meczach. Piechcinianie zawodzili zwłaszcza na własnym stadionie, gdzie przegrali w tej rundzie wszystkie mecze. Z kolei Dąb zgromadził wiosną 4 punkty, uciekając pomału od strefy spadkowej, choć rywale z dołu tabeli też powiększają swój dorobek. W Dębie na boisku pojawił się grający trener Marcin Tarnowski, który kierował grą w środku boiska wobec absencji Miłosza Dziurzyńskiego i Kacpra Orłowskiego.
W sobotnim spotkaniu jako pierwsi bliscy zdobycia gola byli goście, kiedy po dośrodkowaniu w pole karne glową strzelał Łukasz Kaśków, lecz piłka przeleciała obok słupka. W kolejnych minutach lekką przewagę osiągnęło Zagłębie, co skutkowało groźną akcją, po której w dogodnej sytuacji znaleźli się Paweł Marciniak, a następnie Paweł Wójcik, lecz obydwaj nie trafili czysto w piłkę. W kolejnych akcjach piechcinianie wykonywali kilka rzutów wolnych i rzutów rożnych, jednak nie były one egzekwowane precyzyjnie przez Joachima Nowackiego i Pawła Marciniaka. Poza tym błędów na przedpolu nie popełniał bramkarz Oskar Chmara Bardzo blisko szczęścia był natomiast Dawid Krawczyk, który w kolejnej akcji uprzedził bramkarza gości, lecz piłkę sprzed linii bramkowej zdążył wybić Łukasz Kaśków. Z kolei piłka po uderzeniu Łukasza Reinke przeleciała nad poprzeczką. Barcinianie najbliżej szczęścia byli po akcji Marcina Tarnowskiego, który prostopadłym podaniem uruchomił Radosława Mroza, ale ten niedokładnie trafił w piłkę z woleja.
Po zmianie stron gra nadal była wyrównana, jednak bardziej otwarta. Żadnej z drużyn nie zadowalał bowiem remis, ale też nikt nie chciał podjąć większego ryzyka. W 58 min gospodarze przeprowadzili akcję, po której Joachim Nowacki szarżował w polu karnym, a po interwencji wślizgiem zawodnika Dębu sędzia uznał, że był faul i podyktował rzut karny. Była to kontrowersyjna sytuacja, z którą nie mogli pogodzić się barcinianie, bowiem obrońca trafił najpierw w piłkę, a dopiero później spowodował upadek piłkarza Zagłębia. Nie wpłynęło to na decyzję sędziego, a skutecznym wykonawcą jedenastki okazał się Paweł Marciniak i gospodarze objęli prowadzenie. Kolejne minuty to okazje z obu stron, lecz nie były to klarowne sytuacje. Brakowało dokładności w ostatnim podaniu. Barcinianie walczyli do końca o remis, lecz strzały Radosława Mroza i Huberta Ciszewskiego były niecelne bądź natrafiły na mur obrońców. Szczęścia zabrakło zwłaszcza Łukaszowi Kaśków, który głową strzelił tuż obok słupka i wynik się już nie zmienił.
Zagłębie Piechcin - Dąb Barcin 1:0 (0:0), bramka: P. Marciniak (58 min); Zagłębie: Kurowski, Kwiatkowski, Wójcik, Ł. Reinke, Nowak, Pawlak, S. Reinke, Trawka, Nowacki, Marciniak, Krawczyk, trener: Michał Nadolski; Dąb: Chmara, Kaśków, Zieliński, Jakubowski, Banaszak, K. Reinke, Tarnowski, Kranz, Kokocha, Nowakowski, Mróz, trener: Marcin Tarnowski.
Bartosz Woźniak, 30 IV 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze