Reklama

Derby gminy dla Zagłębia

Sobotni mecz Dębu Barcin z rywalem zza miedzy z Piechcina nie przyciągnął wielkich tłumów na trybuny, ale kibice, którzy przyszli, z pewnością nie żałowali. Była dramaturgia, rzuty karne, żywiołowy doping z racami i serpentynami, ale też gole i walka o punkty do ostatnich sekund.

Przed meczem piłkarze gospodarzy wyprowadzeni na murawę przez kapitana Radosława Mroza - w towarzystwie maskotki Dębusia - przekazali kibicom flagi w barwach barcińskiego klubu, które podczas spotkania stały się jednym z efektownych elementów żywiołowego dopingu. A na ten zespół Dębu mógł liczyć od pierwszej do ostatniej minuty i można powiedzieć, że kibice nie zawiedli i byli dwunastym zawodnikiem dla gospodarzy. Niewiele mniej głośni, choć w mniejszej liczbie i bez efektownej oprawy, byli kibice z Piechcina, którzy również wspierali swoich pupili, ile tylko mieli sił w gardłach. Należy podkreślić, iż żadna ze stron nie ubliżała sobie wzajemnie czy też piłkarzom, a po ostatnim gwizdku arbitra obydwie drużyny zostały pożegnane brawami. Drobnym incydentem, choć efektownym, było niespodziewane odpalenie zielono-czerwonych rac za ogrodzeniem stadionu i ławką rezerwowych piłkarzy Zagłębia, którzy zostali na kilka minut zadymieni i musieli opuścić siedziska. Mecz zaczął się zresztą z lekkim opóźnieniem z powodu wyrzuconych przez kibiców gospodarzy serpentyn na boisko. Tyle o atmosferze wokół zielonej murawy.

 

Reklama
Po wypuszczeniu rac przez kibiców Dębu, tylko trener gości Jakub Juszczyk był widoczny w jaskrawej bluzie fot. Bartosz Woźniak

 

Jeśli chodzi o stronę sportową, nie stała ona na najwyższym poziomie, choć emocji nie brakowało. Mimo derbowego pojedynku, nie było też złośliwości i brutalnych fauli. Pierwsze minuty to ostrożna gra z obu stron, choć z czasem do głosu doszli gospodarze. Kilka razy zagrozili oni bramce strzeżonej przez Michała Kurowskiego, który wrócił do gry, mimo że odczuwał jeszcze uraz kolana. Borykający się z kolei z kłopotami w obsadzie bramki barcinianie postawili na Łukasza Adamkowskiego, który powrócił do Dębu po dłuższej przerwie. Sprowadzony z Zagłębia bramkarz Sławomir Dudek nie mógł wystąpić, gdyż taką klauzulę zastrzegł klub z Piechcina przy przejściu tego zawodnika do rywali. Groźne strzały oddawali Mikołaj Jabłkowski, Radosław Mróz, Mikołaj Mórawski, ale były one niecelne bądź dobrze interweniował bramkarz Zagłębia. Najlepszą okazję miał w 32 minucie Miłosz Dziurzyński, który zmarnował jednak podyktowany za faul rzut karny strzelając nad poprzeczką. Piechcinianie w pierwszej części grali zbyt nerwowo i poza stałymi fragmentami, między innymi obroniony strzał Pawła Marciniaka z rzutu wolnego, nie zagrozili poważnie bramce Dębu i do przerwy gole nie padły.

Reklama

 

Pomocnik Dębu Miłosz Dziurzyński strzela nad poprzeczką z rzutu karnego fot. Bartosz Woźniak

 

Od początku drugiej połowy do śmielszych ataków ruszyli goście, którzy po reprymendzie w szatni od trenera zaczęli grać wreszcie w piłkę. Sporo ożywienia wniósł wprowadzony Eryk Trawka, który kilka razy szarżował w bocznej strefie boiska. Goście dopięli swego w 52 minucie, kiedy skutecznym egzekutorem rzutu karnego, podyktowanego za faul, okazał się Paweł Marciniak. Kibiców Dębu nie uciszył, ale kilka minut później było już 0:2, kiedy po jego rzucie wolnym i błędzie bramkarza, w zamieszaniu podbramkowym najlepiej odnalazł się Patryk Marjański i z bliska dobił piłkę do siatki. W 65 min powinno być 0:3, ale po strzale Pawła Marciniaka sędzia nie dostrzegł, że piłka po odbiciu się od poprzeczki przekroczyła linię bramkową. Piłkę dobijał jeszcze Daniel Stankiewicz, ale z kilku metrów trafił w słupek. Barcinianie otrząsnęli się dopiero w ostatnich minutach, kiedy w 78 minucie zdołali zdobyć bramkę kontaktową, gdy po rzucie wolnym piłkę wybił bramkarz Michał Kurowski, jednak zdołał ją przejąć Radosław Mróz i technicznym lobem z boku pola karnego trafił do siatki. Gospodarze walczyli do końca choćby o remis, lecz nie zdołali już wyrównać i trzy punkty pojechały do Piechcina. Zagłębie nadal jest drużyną bez porażki w klasie A.

Reklama

 

Paweł Marciniak nie uciszył golem kibiców Dębu, ale niewątpliwie był bohaterem meczu fot. Bartosz Woźniak

 

Dąb Barcin - Zagłębie Piechcin 1:2 (0:0), bramki: Radosław Mróz (78 min) oraz Paweł Marciniak (52 min - rzut karny), Patryk Marjański (57 min), Dąb: Adamkowski, Popiołkiewicz, Zieliński, Jakubowski, Banaszak, Dziurzyński, Orłowski, Mróz, Mórawski, Ciszewski, Jabłkowski, trener: Marcin Tarnowski; Zagłębie: Kurowski, Kwiatkowski, Zieliński, Wójcik, Radzikowski, Ptak, Pawlak, Marjański, Stankiewicz, Marciniak, Krawczyk, trener: Jakub Juszczyk.

 

Po meczu cieszyć się mogli tylko piłkarze i kibice Zagłębia fot. Bartosz Woźniak

 

Bartosz Woźniak, 19 IX 2021

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości