Tym razem w Urzędzie Miejskim w Żninie gościło 6 par obchodzących jubileusz 50-lecia. Medale prezydenckie odebrały 4 pary ze Żnina i po jednej z Sobiejuch oraz Słębowa. Ale to nadal nie koniec Złotych Godów w gminie Żnin. Za tydzień burmistrz i szefowa USC zaproszą do ratusza kolejnych Jubilatów.
Od kilku tygodni w czwartkowe popołudnia aula im. Zbigniewa Skorwidera w żnińskim ratuszu staje się miejscem niezwykle podniosłych uroczystości. Burmistrz Robert Luchowski dekoruje w imieniu prezydenta RP Andrzeja Dudę Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie pary mieszkające na terenie gminy Żnin. Nie inaczej było też 7 grudnia. Tym razem Złote Gody świętowało 6 par małżeńskich.

Jubilaci na wspólnym zdjęciu z burmistrzem i kierowniczką USC fot. Karol Gapiński
Jak zawsze oprócz medali prezydenckich, jubilaci otrzymali stosowne adresy okolicznościowe, kwiaty i upominki od gminy Żnin. Życzenia zdrowia i wszelkiej pomyślności składali im i burmistrz i kierowniczka Urzędu Stanu Cywilnego w Żninie Barbara Skibicka. Razem z przedstawicielami rodzin jubilatów wznieśli oni toast na cześć małżonków. Wspólnie odśpiewano im Sto lat.
WANDA I EDMUND HOFMANOWIE

Wanda i Edmund Hofmanowie fot. Karol Gapiński
Wanda i Edmund Hofmanowie mieszkają w Żninie. Ona pochodzi ze Słębowa, on zaś z Nadborowa. Po raz pierwszy zobaczyli się w stolarni na ul. 700-lecia w Żninie. Pani Wanda przyjechała tam, aby zamówić stolik dla swojej babci. Wtedy zobaczyła pana Edmunda, który w tejże stolarni wówczas pracował. Co prawda był w obowiązkowym uniformie roboczym, na dodatek usmarowanym klejem, bo akurat okleinował płyty. Mimo to zrobił ogromne wrażenie na pani Wandzie. On też od pierwszej chwili się w niej zakochał. Ślub zawarli 15 października w kościele w Cerekwicy. Po ślubie zamieszkali u rodziców w Słębowie, a po 2 latach przeprowadzili się do Żnina i tutaj mieszkają do dzisiaj. Mają dwie córki: Iwonę i Magdalenę, doczekali się 4 wnuczek i 1 wnuka oraz 2 prawnuczek. Zawodowo ona pracowała jako księgowa w Lidze Obrony Kraju w Żninie, natomiast pan Edmund przez całe życie zawodowe pracował jako stolarz. Zaufanie, wyrozumiałość, cierpliwość dla współmałżonka, bycie dobrymi dla siebie każdego dnia - to jest ich przepis na długie i szczęśliwe pożycie małżeńskie.
ANNA I WŁADYSŁAW KISZKOWIE

Anna i Władysław Kiszkowie fot. Karol Gapiński
Anna i Władysław Kiszkowie mieszkają w Żninie. On pochodził z okolic Jawora na Dolnym Śląsku, ale gdy miał kilka lat rodzina przeniosła się do Podobowic. pani Anna pochodziła ze Żnina. Poznali się w LO w Żninie. Uczęszczali do jednej klasy. Tata pani Anny, Marian Gawełda był tam nauczycielem matematyki. Znajomość koleżanki i kolegi z klasy licealnej rozwinęła się i przekuła w miłość i małżeństwo w czasach, gdy studiowali. Mimo, że nie było to w tym samym mieście. On bowiem studiował rolnictwo w Olszynie, ona zaś technologię żywności w Poznaniu. Spotykali się jednak regularnie. Ślub zawarli 25 grudnia 1973 r. Najpierw mieszkali w Grochowiskach Szlacheckich ponieważ pan Władysław był tam na stażu w PGR i otrzymał mieszkanie. Później przez 5 lat pracował w PGR w Słupach i to tam mieszkali. Ona pracowała w PZGS w Szubinie w laboratorium. Następnie przenieśli się do Żnina. On pracował jako doradca rolniczy aż do emerytury. Od 1995 r. prowadził też równolegle gospodarstwo rolne w Brzyskorzystwi. Pani Anna pracowała w Sanepidzie, a także w laboratoriach w Cukrowni Żnin i Spomaszu. Mają ośmioro dzieci: Macieja, Michała, Małgorzatę, Mariusza, Danutę, Marka, Bartosza i Tomasza. Doczekali się też 21 wnuków. Ich małżeństwo jest szczęśliwe i długie, ponieważ unikają niepotrzebnych słów, szukają kompromisów, pragną w każdej sytuacji zrozumieć i być zrozumianym przez współmałżonka. Pani Anna z wiekiem nie tylko nie przestaje doceniać swego męża, a wręcz ceni go sobie jeszcze bardziej. Natomiast on jest nią zachwycony niezmiennie od czasów szkolnych.
BARBARA I MIROSŁAW WIETRZYKOWSCY

Barbara i Mirosław Wietrzykowscy fot. Karol Gapiński
Barbara i Mirosław Wietrzykowscy mieszkają w Słębowie. On pochodzi z tej miejscowości, natomiast ona z Lubelszczyzny, przy czym w dzieciństwie mieszkała z rodziną już w Juncewie. Poznali się na zabawie w świetlicy wiejskiej. - On bardzo dobrze tańczył, a ja jeszcze lepiej - śmieje się pani Barbara. Ślub zawarli 8 września 1973 r. - cywilny w USC w janowcu Wielkopolskim, a kościelny w Juncewie. Po ślubie zamieszkali w Słębowie. zawodowo zajmowali się prowadzeniem gospodarstwa rolnego nastawionego na produkcję roślinną i trzody chlewnej. Mają czworo dzieci: Roberta, Wojciecha, Magdalenę i Zbigniewa, a także siedmioro wnucząt. Praca na roli to nie tylko ich źródło utrzymania, ale coś, co kochają i coś, co ich dodatkowo łączy. Do dzisiaj pracują na gospodarstwie, pomagając w tym najmłodszemu synowi, Zbigniewowi. Jubilaci nie mają gotowej recepty dla młodych par na szczęśliwe i długie pożycie. Mówią, że każdy musi wypracować własny model, ale cierpliwość, tolerancja i rozsądek w życiu na pewno będą temu pożyciu sprzyjały.
EUGENIA I WALDEMAR WNUKOWIE

Eugenia i Waldemar Wnukowie fot. Karol Gapiński
Eugenia i Waldemar Wnukowie mieszkają w Żninie. On pochodzi z tego miasta, natomiast pani Eugenia mieszkała w Sarbinowie pod Żninem. W czasach kawalerskich pan Waldemar uprawiał kolarstwo. Był zawodnikiem LZS Pałuki w latach 1964 - 69. Pewnego dnia w 1968 r.ciocia pani Eugenii zabrała ją ze sobą na wizytę u znajomych. Tymi znajomymi byli rodzice pana Waldemara. Tyle, że jego akurat jeszcze w domu nie było, bo miał trening w Stodole w Gąsawie. Kolarze trenowali tam wówczas "na sucho". Zdążył jednak wrócić do domu, nim wizyta gości u jego rodziców dobiegła końca. Wtedy zobaczył nieznaną sobie dotychczas, piękną dziewczynę po raz pierwszy. Od razu się zakochał. I on jej też nie był obojętny. Narzeczeństwo trwało 5 lat. Po drodze on miał jeszcze do odbycia służbę zasadniczą w wojsku. Ślub zawarli w kościele pw. św. Floriana a cywilny w magistracie na rynku w Żninie. Było to 20 października 1973 r. Po ślubie zamieszkali w Żninie. Ona pracowała zawodowo jako ekspedientka w GS, a następnie w PSS Społem. Była m.in. kierowniczką sklepu spożywczego na ul. Śniadeckich w lokalu, gdzie teraz jest sklep z kryształami, a także sklepu na ul. Tysiąclecia w Żninie. Pan Waldemar najpierw pracował w Spomaszu jako ślusarz - spawacz i technik mechanik. Później podjął pracę administracyjną w Wielobranżowej Spółdzielni Pracy w Żninie. Od 1993 r. był zatrudniony w KRUS-ie w Bydgoszczy, a następnie w Żninie. Zajmował się BHP w rolnictwie. Mają dwoje dzieci: Karolinę i Miłosza, a także dwoje wnucząt: Mikołaja i Zosię. Cierpliwość i zdolność do kompromisów - to są ich wskazówki dla par na każdym etapie wspólnego życia.
ZOFIA I ZBIGNIEW ZWIERZYKOWSCY

Zofia i Zbigniew Zwierzykowscy fot. Karol Gapiński
Zofia i Zbigniew Zwierzykowscy mieszkają w Żninie o obydwoje ze Żnina pochodzą. Jednak w dzieciństwie mieszkali na dwóch różnych końcach miasta i nie znali się. Ich znajomość oraz narzeczeństwo zaczęło się przez wspólne dojazdy autobusem Mostostalu żnińskiej ekipy na budowę cementowni w Wapiennie pod Barcinie.Ślub zawarli 6 października 1973 r. w USC w żnińskim magistracie, a kościelny w listopadzie tamtego roku w kościele pw. św. Floriana. Po ślubie zamieszkali w Barcinie, gdzie dostali mieszkanie w nowym bloku. Od 2001 r. mieszkają na powrót w Żninie. Ona jest chemiczką, absolwentką Politechniki w Bydgoszczy, natomiast on skończył Politechnikę w Poznaniu na wydziale elektrycznym. Obydwoje całe życie zawodowe związali z Kombinatem Cementowo-Wapienniczym Kujawy. Pani Zofia kierowała laboratorium. Pan Zbigniew pracował również w pionie kierowniczym. Był zastępcą dyrektora ds. personelu i administracji w KCW, w czasach jeszcze przed sprywatyzowaniem zakładu. Mają dwóch synów: Rafała i Marcina, doczekali się dwóch wnuków i dwóch wnuczek. Pan Zbigniew szczególnie na emeryturze wrócił do swoich pasji kolekcjonerskich i regionalistyki. Jest prawdziwą encyklopedią, jeśli chodzi o przeszłość Żnina, ale też Barcina. Publikuje artykuły, a także kolekcje starych pocztówek z Pałuk.Jubilaci podkreślają, że szczęśliwemu, długiemu pożyciu małżeńskiemu sprzyjają niewątpliwie, szacunek, wyrozumiałość i cierpliwość, ale najważniejsza, jak zawsze jest miłość.
MONIKA I ZDZISŁAW MACIEJEWSCY

Monika i Zdzisław Maciejewscy fot. Karol Gapiński
Monika i Zdzisław Maciejewscy mieszkają w Sobiejuchach. Ona pochodzi ze żnińskiej Góry, on zaś z Wilczkowa. Zapoznali się na potańcówce w salce parafialnej w Górze i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Ślub zawarli 20 października w kościele św. Marcina w Górze w obecności i z błogosławieństwem ks. Stefana Smaruja. Po ślubie mieszkali krótki czas w Żninie, a następnie w Wilczkowie i Sobiejuchach. Pan Zdzisław pracował bowiem jako traktorzysta najpierw w PGR w Wilczkowie, a następnie w SHR w Sobiejuchach. Tę pracę wykonywał aż do emerytury. Pani Monika prowadziła gospodarstwo domowe. Mają pięcioro dzieci: Marzenę i Tomasza, którzy są bliźniakami, Jarosława, Marlenę i Alicję. Doczekali się też 4 wnuków, 9 wnuczek i 6 prawnuczek. - Żeby małżeństwo było długie, to przede wszystkim musimy dbać o zdrowie swoje i współmałżonka. Aby było szczęśliwe, a przez to też trwałe - potrzebna jest miłość. To nasza rada dla małżeństw, które dopiero zaczynają wspólne życie - powiedzieli jubilaci z Sobiejuch.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze