Czesław Pawlesa twierdzi, że właściciel sąsiedniego pola obsadził ziemniakami drogę gminną, przez co teraz on nie może wjechać na swoje pole, aby przeprowadzić żniwa rzepakowe
fot. Karol Gapiński
Białożewin, rzepak, ziemniaki, spór, działka
Do rzepaku przez ziemniaki
W Białożewinie trwa spór o gminną działkę rozgraniczającą prywatne pola. Jeden z rolników uważa, że stanowi ona drogę dojazdową do jego pola. Drugi natomiast obsadził ją ziemniakami, bo już wcześniej działka ta była użytkowana pod uprawy i chciałby stwierdzenia prawa do jej zasiedzenia. Zapowiada się, że spór potrwa jeszcze długo, ale teraz jeden z rolników jest pod ścianą, bo zbliżają się żniwa rzepakowe, a on nie ma jak wjechać na swoje pole.
W Białożewinie znajduje się działka nr 170, która należy do gminy Żnin. Po jej dwóch stronach są pola uprawne należące do dwóch mieszkańców Białożewina. Dwa lata temu burmistrz gminy wszczął postępowanie rozgraniczeniowe w związku z rozbieżnym stanowiskiem Czesława Pawlesy (zgodził się na publikację danych personalnych i fotografii) i właściciela sąsiedniego pola (odmówił jakiejkolwiek rozmowy z nami). Sąd Cywilny w Wydziale Zamiejscowym Sądu Rejonowego w Szubinie z siedzibą w Żninie wydając postanowienie oparł się na opinii biegłego geodety, który po dokonaniu pomiarów potwierdził, że działka numer 170 należy do gminy.
Według Czesława Pawlesy, przez kilkadziesiąt lat ta działka gminna stanowiła drogę, będącą jedyną drogą dojazdową do jego pola. Na tym polu Czesław Pawlesa w tym roku ma rzepak. Niedługo będzie chciał przeprowadzić żniwa. Tymczasem jego adwersarz wskazywał przed sądem, że działkę nr 170 uprawia on, a wcześniej czynili to poprzedni właściciele sąsiedniej działki, która teraz należy do niego. Dlatego wnioskował o stwierdzenie zasiedzenia działki nr 170. Sąd jednak nie wypowiedział się ani o tym, czy działka nr 170 powinna stanowić drogę, czy nie, ani czy w tym przypadku istnieją przesłanki dla przejęcia jej w wyniku zasiedzenia. To może być ustalone w toku odrębnego postępowania. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że takowe zostało wszczęte, choć nie zdołaliśmy tego potwierdzić u adwersarza Czesława Pawlesy. Postanowienie w sprawie rozgraniczenia zostało wydane 15 kwietnia br. Uprawomocniło się 25 maja.
Sytuacja zatem nie wyjaśniła się po myśli Czesława Pawlesy, choć co do ustaleń granic zewnętrznych gminnej działki nr 170 zgadza się z tym, co ustalił biegły. - Dwa dni później ten pan, którego pole przez drogę nr 170 sąsiaduje z moim polem, posadził na niej ziemniaki, czyli nie respektował tego, co pomierzył biegły geodeta. Ja naprawdę nie mam wjazdu na swoje pole innego niż przez tę drogę, teraz obsadzoną ziemniakami. Za chwilę zaczynają się żniwa rzepakowe. Droga powinna mieć według opinii biegłego 3 m szerokości i 161,5 metrów długości do przepustu w głębi pola. Biegły wyliczył, że jest to 5 arów ziemi. W toku tej sprawy, w której postanowienie się uprawomocniło, mój adwersarz podnosił, że uprawia tę drogę, a wcześniej czynili to poprzedni właściciele, co potwierdzili świadkowie. Nie będę z tym polemizował, tylko powiem tyle, że w dokumentach ze starego powiatu z lat sześćdziesiątych ub.w. jest zapis, że działka ta stanowi drogę. Przedłożyłem je sędziemu - mówi Czesław Pawlesa.
Już w kwietniu o posadzeniu przez adwersarza ziemniaków na działce de facto gminnej, a nie prywatnej, poinformował funkcjonariuszy Komendy Powiatowej Policji w Żninie. W tej chwili Czesław Pawlesa nie wie, czy jego przejazd na pole przez teren gminny obsadzony ziemniakami nie skończy się sprawą przeciwko niemu o spowodowanie szkody. Jednak z drugiej strony, jeśli nie zbierze rzepaku z własnego pola, to szkodę, a w zasadzie stratę, będzie miał na pewno. Natomiast sąd, jak czytamy w uzasadnieniu postępowania, wcale nie rozstrzygał wcześniej tego, czy działka nr 170 była, czy też powinna być drogą, czy też nie, a ustalał jedynie granice zewnętrzne tej działki.
24 czerwca Czesław Pawlesa udał się do burmistrza Żnina. Ponieważ Leszek Jakubowski był poza ratuszem (podpisywał w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu umowę na dofinansowanie budowy dalszego odcinka drogi gminnej do Ustaszewa), interesanta przyjęła zastępczyni burmistrza Aleksandra Nowakowska. Po zapoznaniu się z tematem o wyjaśnienia poprosiła Urszulę Nawrocką, szefową wydziału mienia, rolnictwa i środowiska w Urzędzie Miejskim w Żninie.
Zapytaliśmy urzędniczkę, dlaczego to Czesław Pawlesa zgłasza policjantom sprawę zajęcia uprawą rolną gminnej działki, a nie czyni tego ratusz. Okazało się, że gmina nie znała postanowienia sądu cywilnego w sprawie rozgraniczenia, i nie wiedziała o jego uprawomocnieniu się. Do ratusza dotarła tylko informacja, że sprawa wciąż jest w sądzie, ale teraz okazuje się, że chodzi prawdopodobnie już o inne postępowanie, w sprawie stwierdzenia zasiedzenia działki nr 170. Urszula Nawrocka oznajmiła, że jakkolwiek odrębne postępowanie o stwierdzenie zasiedzenia może się teraz toczyć nie wiadomo jak długo, i nie wiadomo jakim postanowieniem się skończy, to jednak teraz działka należy do gminy. Obsadzenie ziemniakami gminnej działki poczynione zostało z ryzykiem utraty tej uprawy przez obsadzającego.
Zastępca burmistrza dodała, że gdy gmina otrzyma treść prawomocnego postanowienia sądu z uzasadnieniem, to - dopóki nie ma wyroku sądu co do ewentualnego zasiedzenia - wjazd Czesławowi Pawlesie na jego pole w celu przeprowadzenia rzepakowych żniw zostanie zagwarantowany.
Zapytaliśmy Urszulę Nawrocką, co z podatkiem za gminną działkę nr 170, która faktycznie jest uprawiana rolniczo przez osobę fizyczną. Pani naczelnik odpowiedziała, że sprawa stwierdzenia zasiedzenia na pewno będzie toczyła się długo, a po postanowieniu sądu gmina może podjąć działania zmierzające do egzekucji należnego podatku za 5 lat wstecz. - Do tego jednak droga daleka. Bez względu jednak na jej wynik nie może być tak, że pan Pawlesa nie będzie miał drogi dojazdowej na swoje pole. Nie ma prywatnych działek bez dojazdu. Dlatego zawsze jest ewentualność wyznaczenia drogi koniecznej w toku odrębnego postępowania przed sądem cywilnym - powiedziała Urszula Nawrocka. Pani naczelnik przyznała, że na przełomie maja i czerwca w ratuszu byli policjanci i pytali o sprawę działki w Białożewinie, ale urzędnicy nic w tej sprawie funkcjonariuszom nie powiedzieli, bo nie mieli postanowienia sądu. Urszula Nawrocka dodała, że ewentualne stwierdzenie zasiedzenia mogłoby stać się faktem po 20 latach użytkowania działki. Na to Czesław Pawlesa ucieszył się. Oznajmił, że nowy właściciel sąsiedniego pola, które graniczy z jego polem przez działkę gminną nr 170, nie ma prawa do zasiedzenia, bo nabył swoją działkę dopiero kilka lat temu, więc nie mógł użytkować działki nr 170 przez 20 lat. Urszula Nawrocka jednak zgasiła jego optymizm informacją, że okres zasiedzenia przez użytkowanie nowy użytkownik dziedziczy po poprzednim. Sprawa więc nie jest taka prosta.
Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie, przekazał, że faktycznie było zgłoszenie w sprawie działki w Białożewinie. - Jest prowadzone postępowanie w tej sprawie, a to oznacza, że na tę chwilę nikomu nie zostały postawione jakiekolwiek zarzuty, a czy będą postawione, i jakie, tego też jeszcze nie wiemy - powiedział oficer prasowy.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1168 (27/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze