Reklama

Do sądu o kałużę

Krajowa piątka pod lupą radnych
     Do sądu o kałużę
     Zarządca ul. Szpitalnej w Żninie - Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad - zostanie oddany do sądu za brak reakcji na źle wyprofilowany asfalt na przejściu dla pieszych obok dawnego peweksu w Żninie.

     Komisja prawa i porządku publicznego od kilku miesięcy bombarduje bydgoski oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad pismami dotyczącymi naprawy nawierzchni na ul. Szpitalnej. Tuż przy skrzyżowaniu z ul. Aliantów na pasach, które umożliwiają przejście w stronę ul. Kościuszki, nawet przy mniejszym deszczu zbiera się woda. Asfalt jest źle wyprofilowany i deszczówka nie spływa do kanalizacji, tylko zostaje na ulicy. Przejeżdżające samochody wjeżdżają w wodę i chlapią nią przechodniów. Zarządca drogi, a jest nim GDDKiA oddział w Bydgoszczy, zrzucił winę na Zarząd Dróg Wojewódzkich, który administruje ul. Aliantów. Zdaniem drogowców, problem tkwi w tym, że w ul. Aliantów jest zbyt mało studzienek i woda spływa na skrzyżowanie. ZDW w Bydgoszczy z tymi zarzutami się nie zgadza.
      Przewodniczący komisji prawa i porządku publicznego Rady Miejskiej w Żninie Adam Milejczak twierdzi, że GDDKiA lekceważy swoim postępowaniem radnych, burmistrza i urzędników, bo do Żnina nie trafiła odpowiedź na pismo z 12 sierpnia tego roku. W piśmie tym komisja zwracała uwagę zarządcy drogi nie tylko na powstawanie zastoisk wodnych przy skrzyżowaniu, ale również na świeżo wyremontowanym odcinku naprzeciwko dawnej przychodni lekarskiej.
      Zdaniem przewodniczącego, sprawa tworzącej się kałuży ciągnie się od trzech lat, a woda jak stała tak stoi. - Wiadomo, że po ulewach to całe skrzyżowanie jest zalane, ale tutaj przy najmniejszym deszczu stoi woda, bo studzienka jest wyżej niż przejście dla pieszych - mówi Adam Milejczak.
      Naczelnik wydziału dróg i inwestycji w Urzędzie Miejskim w Żninie Krystyna Gołaszewska powiedziała, iż to nie jest tak, że GDDKiA nie zna tematu, ponieważ codziennie drogą krajową nr 5 przejeżdża dróżnik, którego zadaniem jest monitorowanie stanu dróg. - Oni twierdzą, że wszystko jest wykonane poprawnie - mówi pani naczelnik.
      Adam Milejczak podczas obrad komisji złożył wniosek, aby jej członkowie zobligowali burmistrza do oddania sprawy zastoisk wodnych do sądu. Chodzi o zmobilizowanie zarządcy do naprawy tego odcinka drogi. Radni początkowo sceptycznie odnieśli się do tego pomysłu, twierdząc, że rozsądniej byłoby najpierw wysłać pismo z informacją, że jeśli temat nawierzchni nie zostanie pozytywnie załatwiony, to wtedy sprawa znajdzie się w sądzie. Krystyna Gołaszewska dodała, że nie spotkała się z przypadkiem, aby gmina oddała zarządcę drogi do sądu.
      - Tu nie można dłużej czekać. Mamy wysłać następne pismo, skoro na ostatnie nam nie odpowiedzieli? Przecież mamy już spory plik dokumentów i nic w tej spawie się nie ruszyło - twierdził przewodniczący komisji.
      Radni jednogłośnie poparli wniosek przewodniczącego komisji. Dali tym samym burmistrzowi wolną rękę w sprawie podjęcia stosownych kroków w celu wyegzekwowania naprawy drogi krajowej nr 5. Łącznie z wejściem na drogę sądową.
     Leszek Jakubowski ze względu na wizytę w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu, nie był obecny na sesji. W poniedziałek powiedział, że swoje działania dostosuje do woli radnych.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 924 (43/2009)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości