Reklama

Doradca - komiwojażer

Na początku września w kilku wsiach w okolicach Żnina pojawiła się osoba, która realizowała akwizycję usług doradczych dla rolnictwa. Niektórzy rolnicy podpisali podsunięte im pod nos dokumenty. Gdy zrozumieli, że podpisali coś, o czym nie wiedzą co to jest, w panice zwrócili się do ARiMR o radę i do policji o sprawdzenie, czy nie doszło do oszustwa. Policja zapewnia, że oszustwa nie było, bo podpisane dokumenty nie są wiążącą umową, ale czujność trzeba cały czas zachowywać.

     Rzecz dotyczy działania, które nosi nazwę Korzystanie z usług doradczych przez rolników i posiadaczy lasów. Podmioty, które uzyskały akredytację, a są to Izby Rolnicze, Ośrodki Doradztwa Rolniczego oraz firmy prywatne, mogą wykonywać dla rolników i posiadaczy lasów usługi, na które beneficjent otrzyma wsparcie z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
     Pomoc taką mogą otrzymać osoby fizyczne, osoby prawne lub nawet jednostki organizacyjne nieposiadające osobowości prawnej. Warunek jest taki, że beneficjent posiada numer identyfikacyjny nadany przez ARiMR.
     DLA KOGO I ZA CZYIM POŚREDNICTWEM
     Od wnioskodawcy ubiegającego się o przyznanie pomocy na rodzaje usług doradczych dla rolników wymaga się, aby prowadził produkcję rolną roślinną lub roślinno-zwierzęcą. Ponadto wymogiem jest zawarcie z uprawnionym podmiotem doradczym, czyli wspomnianymi instytucjami, takimi jak ODR, Izby Rolnicze i prywatne firmy, umowy o świadczeniu usług.
     Procedura przyznania płatności, jak informuje Adam Filipiak, zastępca kierownika biura powiatowego ARiMR w Żninie, składa się z dwóch etapów. Najpierw składa się wniosek o przyznanie pomocy, do którego dołączyć należy albo umowę z akredytowanym podmiotem o świadczeniu usług doradczych, albo oświadczenie o zawarciu takiej umowy. Zarówno składając umowę, jak i oświadczenie o zawarciu umowy, beneficjent zaznacza, o wykonanie jakich usług wnioskuje. Dzięki temu ARiMR już wie, o jaką kwotę dofinansowania może chodzić i uwzględnia to w swoim planie działań.
     Drugi etap to wydanie decyzji przez ARiMR o przyznaniu pomocy. Decyzja wydana jest, gdy wszystkie dokumenty są już skompletowane we wniosku. Od dnia uprawomocnienia się decyzji zaczyna się roczny termin na zrealizowanie usługi, o której wsparcie finansowe rolnik się ubiega. Usługi te wykonuje wybrany podmiot. Po zrealizowaniu usługi składa się wniosek o płatność w ARiMR. Do wniosku musi być dołączona faktura i dokument potwierdzający uiszczenie opłaty, poświadczenie o wykonaniu usługi i raz jeszcze pierwotna umowa.
     Pomoc wynosi 80% poniesionych i udokumentowanych kosztów kwalifikowanych na usługi doradcze zrealizowane na podstawie umowy. Jednak należy pamiętać, że całość finansowana jest z Programu Rewitalizacji Obszarów Wiejskich na lata 2007-2013 i w ramach tego rozdziału pieniędzy nie może przez te wszystkie lata przekroczyć równowartości 1.500 euro.
     Usługi, do których można uzyskać wsparcie, dotyczą np. oceny gospodarstwa rolnego w zakresie spełniania wymogów wzajemnej zgodności albo w zakresie ochrony środowiska, w tym na obszarach Natura 2000. Jest szereg usług, dla których ustalone są maksymalne stawki opłat. Jednak nie wszystkie gospodarstwa są duże i mają rozbudowaną strukturę produkcji rolnej. Wiele gospodarstw to drobna rola, która tak naprawdę nie potrzebuje usług doradczych czy biznesplanów. Co więcej, takich gospodarzy w ogóle na takie usługi nie stać, więc nawet o nie nie pytają.
     DORADCY WALCZĄ O ROLNIKA
     Tymczasem firmy doradcze rywalizują o rolników. Dotyczy to przede wszystkim firm prywatnych, bo ODR-y czy Izby Rolnicze to są instytucje, które są powszechnie znane na lokalnym rynku. W powiecie żnińskim jest ponad 2.800 rolników i większość z nich jest znana osobiście pracownikom ODR-ów oraz ARiMR czy też przedstawicielom Izb Rolniczych. Rolnicy znają też sami siebie nawzajem. W to środowisko ze swoją ofertą wchodzą jednak również prywatne firmy doradcze. Zanim powszechnie w rolnictwie zaczęły być wdrażane programy unijne, firm doradczych w sektorze prywatnym nie było. Doradzali przede wszystkim doradcy ODR. Dlatego też rolnicy znają tę instytucję. Nie najgorzej jest też z rozpoznawalnością prywatnych firm, które działają już na Pałukach od lat i też wyrobiły już sobie tę rozpoznawalność. Jednak na rynek próbują też wejść firmy z zewnątrz. Prowadzą one często akwizycję swoich usług.
     Tak też było na początku zeszłego tygodnia w kilku miejscowościach pod Żninem.
     Między innymi w Gorzycach, w Słabomierzu, w Kaczkówku pojawiał się biały samochód. Jak opowiada nam rolnik ze Słabomierza, pani, która poruszała się tym autem, zapukała do jego drzwi. - Otworzyłem drzwi. Pani weszła, miała na ubraniu przypięty jakiś identyfikator, ale nie wiedziałem, skąd ona jest i jaką instytucję reprezentuje. Zaczęła mówić, podsunęła mi jakieś dokumenty pod nos. Mówi coś o zgodności i niezgodności, że potrzebna jest analiza, czy jest ta zgodność, czy jej nie ma. I ja to podpisałem. Zresztą myślałem, że ta pani była z ARiMR, choć później faktycznie skonstatowałem, że samochód miał wielkopolskie numery rejestracyjne. Jak się później wczytywałem i dzwoniłem na numer z ulotki reklamowej do jakiegoś koordynatora projektu w tej firmie, to on faktycznie przyznał, że ta pani na zlecenie ich firmy robiła akwizycje. Ja poszedłem na policję w Żninie i chciałem to wyjaśnić, bo bałem się, że to może być próba oszukania mnie. W rzeczywistości dla mojego poletka żadnych wielkich pakietów zgodności, za które bym miał płacić, wcale nie trzeba - mówi rolnik ze Słabomierza, który nie chce ujawniać swoich personaliów.
     Wkrótce do ARiMR w Żninie zaczęły przychodzić sygnały od rolników, że ktoś nieznajomy jeździ po wioskach i daje papiery do podpisu, mówi, że za darmo można uzyskać usługę, a przecież te 20% w każdym przypadku rolnik musi zapłacić ze swojego portfela. Nie jest to zatem tak całkiem za darmo. Według Adama Filipiaka rolnik od początku powinien mieć jasność, co mu się oferuje i na jakich warunkach.
     PODPIS ZŁOŻONY, ALE KLAMKA NIE ZAPADŁA
     Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie, potwierdził, że w zeszły wtorek na komendzie stawili się dwaj rolnicy, którzy opowiedzieli funkcjonariuszom o tym, że w ich domach pojawiła się osoba, która przedstawiła im do podpisania dokumenty, a oni to uczynili, nie mając jasności, co podpisują. Pokazali też dokumenty, które w tej sprawie zostawiła akwizytorka usług doradczych. Policjanci zaczęli wyjaśnienia pod kątem, czy nie doszło do próby oszustwa lub też ewentualnie do próby wyłudzenia danych osobowych od rolników
     - Funkcjonariusze policji skontaktowali się z biurem ARiMR i dowiedzieli się, że takie działania doradcze wynikające z programu wsparcia finansowego dla tego typu usług są faktycznie prowadzone m.in. przez jedną firmę. Telefon do tej firmy wykazał, że ta wynajęła kogoś w rodzaju podwykonawcy, czyli po prostu osobę, czy osoby, które przedstawiają w terenie ofertę takiej usługi rolnikom. Firma doradcza, która wynajęła podwykonawcę, ma akredytację do prowadzenia usług w tym programie ARiMR. Dlatego nie dostrzegliśmy tutaj znamion przestępstwa. Niemniej bardzo dobrze, że rolnicy zachowali tutaj czujność i sprawa została z pomyślnym skutkiem wyjaśniona. Okazało się bowiem po telefonie do firmy, która zleciła zbieranie ofert podwykonawcy, że podpisane przez rolników dokumenty nie mają charakteru umów wiążących obydwie strony, a są jedynie czymś w rodzaju wyrażenia przedwstępnego zainteresowania oferowaną usługą - stwierdził nadkomisarz Jaźwiński.
     Z kolei nasz rozmówca ze Słabomierza powiedział, że był przy tym, jak pani policjantka dzwoniła do tamtej firmy z prośbą o wyjaśnienia i sam też później postanowił zadzwonić pod ten numer. - W ostatni piątek tam zadzwoniłem, powiedziałem w czym rzecz. Stwierdziłem, że nie chcę tej usługi i żeby odesłali mi te papiery, które podpisałem tamtej pani. Mój rozmówca, ten pan koordynator projektu zapewnił, że papiery zostaną mi odesłane. Co ciekawe, parę dni temu znów widziałem w  naszej okolicy ten biały samochód, więc oni zdaje się nadal zabiegają o klientów - powiedział rolnik ze Słabomierza.
     Adam Filipiak zapewnił, że firma doradcza, która zbierała oferty za pomocą akwizytora, ma akredytację do prowadzenia usług doradczych w ramach programu korzystania z dofinansowania tej pomocy.
     - Pod względem formalnym jest wszystko w porządku. To rolnik musi zdecydować, czy chce i czy jest mu potrzebne skorzystanie z programu. Musi też zdecydować, kiedy to zrobić i komu powierzyć. Tak naprawdę w tym programie, po tym, jak rolnik powierza sprawę firmie czy innemu podmiotowi, to dalej już ten podmiot prowadzi z nami dalszą sprawę. W razie wątpliwości zawsze można też do nas się zgłosić i zapytać - powiedział Adam Filipiak.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1074 (376/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/02/2025 14:16
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości