Reklama

Drastyczna podwyżka za wywóz śmieci

Od 1 stycznia 2008 r.
    Drastyczna podwyżka
    za wywóz śmieci
    O kilkadziesiąt procent wzrośnie opłata za wywóz śmieci na składowisko w Giebni. Stanie się tak w związku ze wzrostem opłaty marszałkowskiej pobieranej na fundusz ochrony środowiska.

    Wprawdzie nowy cennik obowiązujący w 2008 r. zostanie podpisany przez burmistrza Pakości dopiero za 2 miesiące, ale już dowiedzieliśmy się, jak będzie się przedstawiał. W związku z tym, że podmioty odbierające śmieci z Barcina wywożą je właśnie do podpakoskiej Giebni, to i mieszkańców Barcina ta podwyżka dotknie. Zresztą dotknie praktycznie całą Polskę.
    Dotychczas opłaty za umieszczenie odpadów komunalnych na składowisku rosły o jeden do kilku procent na rok i wynikały z inflacji, która w ostatnich latach była nieduża. Dlatego przez kilka ostatnich lat indywidualni klienci firm wywożących śmieci w Barcinie, czyli Wodbaru i Sanikontu, mieli niewielkie koszty.
    W 2007 r. obowiązywała stawka opłaty marszałkowskiej za umieszczenie odpadów na składowisku wynosząca 15,71 zł za tonę. Tymczasem z rozporządzenia Rady Ministrów z czerwca br. wynika, że opłata ta z dniem 1 stycznia 2008 r. będzie wynosiła 75 zł za tonę, czyli wzrośnie prawie o 60 zł.
Jednak składowisko nie pobiera jedynie stawki wynikającej z opłaty marszałkowskiej, bo ma przecież pracowników, których trzeba wynagradzać, zużycie paliwa i energii elektrycznej, za które trzeba płacić, i sprzęt wymagający konserwacji i napraw.
    Obecnie opłata za składowanie tony śmieci w Giebni wynosi 96 zł. Tymczasem Krzysztof Jankowski, dyrektor Przedsiębiorstwa Usług Gminnych w Pakości, już przekazał w piśmie do dyrektora przedsiębiorstwa Wodbar Stefana Firszta informację, że na wysypisku w Giebni od nowego roku podwyżka za składowanie tony śmieci wyniesie 80 zł.
    Składa się na nią  dodatkowe 60 zł opłaty marszałkowskiej i 20 zł innych kosztów. Wprawdzie burmistrz Pakości Wiesław Kończal oficjalnie dopiero w listopadzie zatwierdzi nowy cennik, ale już teraz wiadomo, że będzie to 80 zł więcej za każdą tonę. Czyli od 2008 r. w Giebni zostawienie tony śmieci będzie kosztowało 176 zł.
    Firmy realizujące wywóz śmieci nie będą oczywiście robić tego poniżej kosztów. Dlatego też Stefan Firszt kalkuluje już teraz, jakie będą od nowego roku podwyżki za wywóz śmieci. Co więcej, podkreśla on, że w przypadku jego firmy wzrost ceny nie będzie wynikał jedynie ze wzrostu opłaty marszałkowskiej, ale i z pozostałych kosztów.
    Symulację prawdopodobnych podwyżek dla klientów Wodbaru w Barcinie przedstawiamy w ramce. Wyjaśnijmy przy tym, że pojemnik SM.110, to pojemnik z blachy używany w indywidualnych gospodarstwach (mieści się w nim ok. 30 kg śmieci). Następny pojemnik to SM.240, plastikowy na kółkach (45 do 50 kg śmieci). Pojemniki PA 1.1 mieszczą około 200 kg śmieci. Są to pojemniki, których jest w gminie najmniej, są z blachy i  na kółkach. Największe pojemniki KP7, czyli stojące przed blokami,  z reguły zamawiane przez spółdzielnie mieszkaniowe, albo większe instytucje. Szacunkowo mieści się w nich obecnie 850 kg, a średnia sprzed 4 lat wynosiła 750 kg.
    Stefan Firszt podkreśla, że podwyżki, które wyliczył w swojej symulacji, nie są jeszcze przesądzone. Będą jeszcze prowadzone z Pakością negocjacje, a przecież i burmistrz tego miasta nie zatwierdził jeszcze cennika. Nie mniej jednak opłata marszałkowska wzrasta i jest już to przesądzone.
    – Można jeszcze starać się obniżyć nasze koszty usługi, ale na pewno i tak nie unikniemy podwyżki. Wzrost opłaty marszałkowskiej ma w założeniu dążyć do nauczenia ludzi segregowania odpadów, żeby zmniejszyć ich ilość na składowiskach. Oczywiście mieszkańców wszystkich gmin, nie tylko naszej, dotknie ta podwyżka. Niektórych po prostu w mniejszym stopniu, gdyż nie korzystają z profesjonalnych składowisk, a z wysypisk, czyli po prostu dziur w ziemi. Tam opłaty może są niższe, ale nie da się ukryć, że przepisy wymuszą inwestycje w nowe, profesjonalne składowiska. Natomiast, co zrobić, aby koszty rzeczywiste nie spadały na samych mieszkańców? Po pierwsze jestem przekonany, że gdyby pojemników na szkło kolorowe i białe, plastiki czy makulaturę było więcej, to ludzie podchodziliby do problemu segregacji poważniej. Jednak tutaj pojawia się problem, bo cóż z tego, że w Barcinie wysegregujemy ileś tam szkła, czy makulatury, skoro i tak będzie to za mało, aby usługodawcy naprawdę opłacało się to wywozić tam, gdzie jest linia do segregacji? Zresztą nawet i nie o to do końca chodzi, bo można wywozić te pojemniki z wysegregowanym materiałem, ale żeby gmina za to płaciła. A najlepszym rozwiązaniem według mnie i najbardziej wydajnym jest tworzenie profesjonalnych składowisk z nowoczesnymi liniami do segregacji odpadów nie z jednej gminy. Gminy muszą się łączyć i tworzyć linie do segregacji odpadów z większego obszaru. Tak, ażeby te linie mogły być wydajne. Odpowiednio wysegregowane i przygotowywane odpady można jeszcze sprzedawać, a więc koszty mieszkańców spadłyby. Weźmy choćby cementownię, która wykorzystuje pewnego rodzaju odpady segregowane i przygotowywane w odpowiedniej proporcji w Poznaniu. Jasne, produkcja takiego paliwa z odpadów tylko z gminy Barcin byłaby nieopłacalna, ale z większego obszaru na pewno. Trzeba takie rzeczy zaplanować i zrealizować w ramach takich związków miast i gmin, jak kujawsko-pałuckich, do którego należymy - przedstawia swój punkt widzenia Stefan Firszt.
    Dyrektor Wodbaru podkreśla, że podwyżki są nieuniknione, ale ze względów prawnych w Barcinie nie są one możliwe. Otóż kilka lat temu, jeszcze w czasach ZGK, Rada Miejska Barcina uchwaliła, że wykonawca usługi śmieciowej za wywóz najmniejszego pojemnika SM.110 nie może brać od mieszkańców opłaty większej niż 5,90 zł. Tymczasem z symulacji podwyżek po wprowadzonej podwyżce przez Pakość wynika, iż stawka ta zostałaby znacznie przekroczona, a uchwały łamać nie wolno. Stefan Firszt uważa zatem, że najlepszym rozwiązaniem byłoby podjęcie uchwały o odstąpieniu od ustalania cen maksymalnych (- Mamy przecież wolny rynek i konkurencje – tłumaczy dyrektor), albo też podjęcie uchwały o zwiększeniu ceny maksymalnej za wywóz barcińskich śmieci.
 Zapytaliśmy zatem dyrektora, czy jeśli Rada, bojąc się krytyki społecznej, nie zlikwidowałaby górnej stawki w ogóle, albo nie podniosłaby jej, to czy Wodbar złamie ten przepis i będzie wywoził SM.110 powyżej 5, 90 zł. Stefan Firszt odpowiedział, że Wodbar nie ma prawnego obowiązku wywozu odpadów i robił to przez ostatnie lata w spadku po zlikwidowanym ZGK. – Ponadto my nie możemy w nieskończoność  realizować usługi poniżej kosztów. Dlatego w takiej sytuacji prawdopodobnie będziemy odstępować od wywożenia odpadów. Szkoda byłoby mi tylko tych pracowników, którzy to robią, bo prawdopodobnie musiałoby się to wiązać ze zwolnieniami z pracy – mówi dyrektor, mając nadzieję, że do takiej sytuacji nie dojdzie.

Karol Gapiński
Tygodnik Barciński Pałuki nr 321 (38/2007)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości