Sesję Rady Miejskiej w Kcyni zdominował temat złego stanu dróg. Koleiny, błoto, zastoiska wody, które praktycznie wykluczają możliwość korzystania z tych dróg to w dużej mierze sprawka transportu buraków prowadzonego drogami nieutwardzonymi.
Anna Borkowska mówiła o zniszczeniu drogi na odcinku Dębogóra - Rozstrzębowo fot. Sylwia Wysocka Wiele dróg przypomina bagno
Łukasz Szczepański podjął temat drogi w Pamierowie, którą nie da się przejść ani przejechać. Pola są wyżej niż droga i w związku z tym woda spływa na drogę.
Stanisław Grabarski zaznaczył, że podpisuje się pod wnioskiem Łukasza Szczepańskiego, jednakże pytał o przetarg na kamień na drogi, bo rolnicy ze Szczepic, z Dębogóry i innych wsi się pytają. Gdyby kamień był dostępny, to niektóre newralgiczne miejsca by było można zabezpieczyć. - Przy braku kamienia jest jak jest i nic nie możemy zrobić. Mieszkańcy się żalą, wnioskują, przewoźnik nie może dojechać po mleko do gospodarstw, samochód jest wyciągany z błota, wciąż odbieramy telefony z pretensjami mieszkańców, które są zrozumiałe. Jeśli teraz nie ma takiej ilości kamienia, to może rozbić to na tury - mówił Stanisław Grabarski.
Wiceburmistrz Bogna Adamska tłumaczyła, że zamówienie na kamień robione jest raz w roku. - Po otrzymaniu puli kamienia należy pamiętać, żeby pozostawić część na okres jesienno-zimowo. Z uwagi na ubiegłoroczną jesień nasza pula zapasu na tzw. czarną godzinę poszła w październiku. Warto zostawiać sobie rezerwę na ten okres zimowy, nie mamy dodatkowych środków na to i nie możemy dzielić zamówienia - mówiła Bogna Adamska.
Stanisław Grabarski zwrócił też uwagę na to, że przy drogach śródpolnych zniknęły rowy, są one zaorane. Proponował skierowanie pisma z Urzędu, by na polu od drogi pozostawić skibę, żeby woda z pola nie płynęła na drogę, a pozostała w bruździe. - Słyszę tłumaczenia, że pola uprawiane są po samą drogę, żeby nie rosły chwasty, ale musimy szukać rozwiązania w sytuacji, kiedy nie mamy rowów, dlatego pozostawienie bruzdy między polem a drogą przejęłoby część wody - mówił Stanisław Grabarski.
Bartosz Muzolf zwrócił się do obecnych na sesji radnych powiatowych o wsparcie, gdyż 15 lutego odbyło się otwarcie ofert na modernizację drogi Dziewierzewo - Brzyskorzystewko. W budżecie powiatu było na to zabezpieczonych 300.000 zł, oferenci złożyli ofertę na 189.000 zł, dlatego prosił, by te zaoszczędzone pieniądze przekazać na dalszy ciąg tej drogi, bo ona jest bardzo zdewastowana. Dziękował też sołectwu Górki Dąbskie za wycinkę krzewów przy tej drodze powiatowej, gdzie gałęzie wchodziły już na drogę i obcierały o pojazdy.
Danuta Rudzka zauważyła, że podczas opadów deszczu przy drodze powiatowej z Kcyni do Smoguleckiej Wsi przy krawędzi drogi robią się zastoiska wody, a jest to stosunkowo nowa droga, budowana cztery lata temu. - Zastoiska są takie, że aż rzuca samochodem. Uważam, że należy zwrócić uwagę Zarządowi Dróg Powiatowych jako zarządcy na tę sytuację, by zebrał pobocza, czy zrobił przepusty, żeby ta woda miała możliwość zejścia do rowu, bo one są choć bardzo zachwaszczone i swojej roli nie spełniają - mówiła Danuta Rudzka.
Dorota Czerwińska odniosła się do stanu dróg w Dziewierzewie podkreślając, że droga na Graboszewo i ulica Leśna nie nadają się właściwie do użytku. - Proszę, żebyście zobaczyli, jak wygląda dziecko wyprowadzone z tej drogi na drogę główną. Musimy coś zaradzić na tych drogach, bo tak się nie da funkcjonować, jest tragedia - mówiła Dorota Czerwińska.
Bartosz Muzolf wnioskował by zaoszczędzone środki finansowe w przetargu powiat przeznaczył na dalszą część drogi Brzyskorzystewko - Dziewierzewo fot. Sylwia Wysocka Drogi a kampania buraczana
Dorota Czerwińska odniosła się też do drogi na Rusiec, do drogi Dziewierzewo - Żurawia - Kcynia, mówiła też o drodze w Malicach prowadzącej pod las. - Stan drogi na Żurawię uważam, że jest efektem kampanii buraczanej, która co roku systematycznie niszczy drogi i uważam, że za dwa, trzy lata będą one zupełnie nie nadawały się do przejazdu. Było spotkanie w Nakle z osobami, które odpowiedzialne są za taki stan, ale za tym spotkaniem nie poszło nic, bo pomoc potrzebna jest teraz, a nie za miesiąc czy dwa. Zresztą obietnice to kropla w morzu, bo drogi kosztują miliony, a ich wsparcie bardzo słabe - mówiła Dorota Czerwińska.
Bogna Adamska tłumaczyła, że rolnicy w umowach mają zapis, że buraki mają być składowane przy drogach utwardzonych. - Staramy się, by tych buraków było u nas jak najwięcej, bo jest to w miarę opłacalna uprawa, nasze grunty są odpowiednie pod buraki, ale nasi rolnicy powinni przestrzegać zasad - mówiła Bogna Adamska. Zaznaczyła też, że niezależnie ile kamienia czy szlaki by na drogi rzucono, to po każdej kampanii buraczanej drogi są zniszczone. Wyraziła obawę, że na przywrócenie stanu pierwotnego tych dróg milion złotych by nie starczył.
Dorota Czerwińska zapewniła, że rozumie fakt, że Kcynia jest gminą rolniczą, że jest kampania i wywozi się buraki, jednak 80% transportów buraków, jakie jadą przez Dziewierzewo, odbywa się z powiatu żnińskiego, z Brzysko-Rolu. Zapewniła też, że nie dają rezultatu wnioski do Inspekcji Transportu Drogowego czy policji. - Odpowiednie instytucje powinny się tym zająć i nie stać tylko na wylocie z Bydgoszczy, gdzie jest czysto, sucho i ładnie, ale musieliby też przyjechać trochę na wieś - mówiła radna i sołtys Dziewierzewa.
Anna Borkowska przyznała, że rolnicy mają zapis, że buraki należy składować przy utwardzonej drodze. W ubiegłym roku setki buraków składowanych w Karmelicie nie było wożonych przez drogi utwardzone, przewoźnik robił sobie skrót przez Dębogórę na Rozstrzębowo i w tej chwili droga jest tak rozjechana, że nie nadaje się do ruchu. To jest wina przewoźnika, który skrócił sobie drogę, buraki ładował przy drodze utwardzonej, ale skrót zrobił sobie polną zaoszczędzając kilka kilometrów.
Tomasz Bagnerowski zapewnił, że przewoźnik miał prawo korzystać z drogi gminnej.
Jan Kurant przyznał, że dziury w drogach to ważna sprawa, jednak odniósł się do problemu mieszkańców ulicy Szubińskiej, nowo pobudowanych domów, nowego osiedla, gdzie już latem mieszkańcy zwrócili się o pobudowanie 20-30 metrów chodnika.
Wnioskodawcy otrzymali zapewnienia, że zarówno do Zarządu Dróg Wojewódzkich, jak i Zarządu Dróg Powiatowych stosowne wnioski zostaną przesłane. Odnośnie dróg zniszczonych przez transport buraków, jak poinformowała Bogna Adamska, odbyło się spotkanie w starostwie z udziałem właściciela firmy transportującej, dyrektora cukrowni, policji, ITD i władz poszczególnych gmin. W konsekwencji uznano, że należy przestrzegać zapisów umowy, że buraki mają być składowane przy drogach utwardzonych. Zobligowano też przewoźnika do tego, by przejazdy pustym sprzętem odbywały się drogami nieutwardzonymi, jeśli jest już taka konieczność, natomiast z załadunkiem drogami asfaltowymi.
Nie ma też możliwości zmian harmonogramu odbioru, co by ułatwiło sytuację w okresie silnych opadów, gdyż harmonogram ustalany jest na 100 dni. Nie ma też możliwości wstrzymania transportów, gdyż plac pozwala na zabezpieczenie miejsca na buraki na 30 godzin.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1307 (9/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze