Bogusława Piasecka, sołtys Dobieszewka, sprzeciwiała się podwyżce opłat za śmieci, podkreślała, że emeryci na wsi nie są w stanie zapełniać pojemników fot. Sylwia Wysocka
Kcynia, gmina, śmieci, opłata, podwyżka, mieszkańcy, dyskusja
Drugie podejście do śmieci nieudane
Kolejna próba podniesienia stawek za odbiór i zagospodarowanie odpadów komunalnych nie przyniosła zmian. W dyskusji aktywni byli mieszkańcy, którzy przestrzegali radnych przed takimi decyzjami.
Druga próba wprowadzenia podwyżek za odbiór odpadów komunalnych w Kcyni nie przyniosła rezultatu. Tym razem doszło do głosowania nad uchwałą proponującą nowe stawki, ale za jej przyjęciem było 6 radnych, 7 było przeciwnych i 2 się wstrzymało. Wcześniejsze próby zmian cen w ubiegłym miesiącu zostały wycofane na wniosek Tadeusza Wilka, który znalazł poparcie 7 innych radnych, przy 4 wstrzymujących się od głosu i 1 osobie przeciwnej wycofaniu. Teraz, mimo że projekt uchwały po burzliwej dyskusji z udziałem mieszkańców trafił pod obrady, i tak nie otrzymał akceptacji większości.
Wprowadzenia do uchwały dokonała wiceburmistrz Bogna Adamska, która ponownie przypomniała o braku środków na sfinansowanie systemu, zwłaszcza z uwagi na takt, że w drugim półroczu 15.000 zł miesięcznie gmina będzie musiała płacić ZGKiM za prowadzenie PSZOK.
Po półgodzinnej przerwie w obradach i naradzie w biurze burmistrza Adam Kaczmarek zajmujący się ochroną środowiska w kcyńskim ratuszu przedstawił propozycję nowych stawek. Dla gospodarstw domowych zamieszkanych przez od 1 do 5 osób stawka opłaty wynosić miała 14 zł miesięcznie. W przypadku, gdy liczba osób we wspólnym gospodarstwie przekracza 5, stawka wynosić miała 7 zł od każdej osoby powyżej 5. osoby zamieszkującej daną nieruchomość. Wyższa stawka dotyczyć miała mieszkańców odstawiających odpady zmieszane i wynieść miała 21 zł od osoby. Dla porównania przypomnijmy, że obecna stawka wynosi 12 zł w przypadku segregacji i 19 w przypadku odstawy odpadów zmieszanych. W kwietniu natomiast proponowano 12,50 za odpady segregowane i 36 zł za zmieszane.
Odczytana propozycja stawek spowodowało wrzawę na sali wśród sołtysów i mieszkańców gminy.
Bogna Adamska tłumaczyła, że propozycja podwyżek spowodowana jest kilkoma czynnikami. Jednym z nich jest fakt, że w ubiegłym roku cały system gospodarki śmieciowej, który winien w pełni być pokrywany z wpłat od mieszkańców, nie został zbilansowany. Przypomniała, że do tej pory na zasadzie powierzenia zawarta była umowa na prowadzenie PSZOK z ZGKiM w Kcyni. - Ta umowa została nam wypowiedziana, funkcjonuje do końca czerwca i jesteśmy zobowiązani do utworzenia i prowadzenia jako gmina punktu selektywnej zbiórki odpadów. Już w ubiegłym roku zabrakło nam pieniędzy w systemie, dlatego musimy mieć środki, bo w przeciwnym razie może się tak zdarzyć, że odpady segregowane będą przywożone na środek rynku - tłumaczyła Bogna Adamska. Mówiła też o drugiej sprawie, jaką jest opinia RIO za wykonanie budżetu w ubiegłym roku. RIO zauważyła, że system odpadów się nie zbilansował, dlatego konieczne jest wprowadzenie zmian, by w kolejnym roku nie groziła gminie kara za naruszenie dyscypliny finansów publicznych.
Wiceburmistrz tłumaczyła, że gmina musi mieć zabezpieczone środki na prowadzenie systemu gospodarki odpadami, by móc ogłosić przetarg na zagospodarowanie odpadów łącznie z prowadzeniem PSZOK. - Dlatego też postanowiliśmy wnieść uchwałę ponownie pod obrady i prosić o jej przegłosowanie, ponieważ w przeciwnym razie, w przypadku niepodjęcia tej uchwały, zostanie zamrożona realizacja zadań w tym zakresie. Jest to podwyżka o 2 zł w stosunku do obecnych stawek - tłumaczyła Bogna Adamska.
Mówiła też o ekologii i bezpieczniejszym życiu, co związane jest z segregacją odpadów, a wskaźnik selektywnej zbiórki będzie wymagany systematycznie coraz wyższy. Konieczne będzie też prowadzenie kontroli, gdyż są przypadki, że mimo deklaracji odstawy odpadów segregowanych, do pojemników na odpady zmieszane trafiają frakcje, które powinny być posegregowane do odzysku.
Z sali padały odgłosy niezadowolenia. Sołtys Dobieszewka Bogusława Piasecka sugerowała, by niesegregowane śmieci podnieść do 30 zł.
Anna Borkowska, szefowa gminnych struktur PSL, podkreślała, że w sytuacji, kiedy gmina zamierza ogłaszać przetarg na wyłonienie firmy do prowadzenia gospodarki odpadami, to proponowana teraz przez burmistrza czy Radę stawka jest ceną do przetargu. Przypomniała, że kłótnia o śmieci trwa już pięć lat. - Podnosząc ceny segregowanych śmieci karzemy ich za to, że segregują. Spółka komunalna jest naszą spółką i nie wierzę, że nie można się dogadać, by w tych widełkach system pracował. Przestrzegam radnych przed podwyżką, bo na wsi jest już wielki krzyk. Ludzie was wybrali, a dlaczego ci, co płacą, zawsze mają być ukarani za tych, co nie płacą. Nie wiem, jaka jest ściągalność, nikomu nie zazdroszczę, ale dostali „500+“ i sytuacja finansowa wielu rodzin się zmieniła - mówiła Anna Borkowska.
Bogna Adamska tłumaczyła, że obowiązuje ustawa o zamówieniach publicznych, ogłoszony zostanie przetarg, a sugerowane próby układania się z Henrykiem Grobelnym, prezesem ZGKiM, są łamaniem prawa. Anna Borkowska zapewniała, że jej propozycja dotyczyła sytuacji, kiedy nikt się do przetargu z ceną 12 zł nie zgłosi.
- Ubiegłoroczna podwyżka nie przewidywała wypowiedzenia umowy za prowadzenie PSZOK przez prezesa ZGKiM, który ma już dość prowadzenia punktu za darmo i nikt tego gratis robić nie będzie. Gmina płaciła jedynie czynsz - mówiła wiceburmistrz.
Przewodniczący Rady Zbigniew Witczak zapewniał, że rozważania i kalkulacje są cały czas prowadzone, że nie jest to wymysł władz gminy, że władze samorządowe stoją pod murem, bo nie ma środków, by zapłacić za pół roku prowadzenia PSZOK 15.000 zł miesięcznie. Padały też zapewnienia, w związku z pytaniami o zaległości w płaceniu, że prowadzone są procedury komornicze i to wszystko funkcjonuje. - Robimy wszystko, by ta gmina funkcjonowała, były dobre czasy, kiedy szły inwestycje, my teraz mamy problem z zapłaceniem za śmieci - mówił przewodniczący.
- Też nie zgadzam się z tym, żeby co roku podnoszono opłaty za śmieci, bo czytamy prasę i wiemy, że np. w Żninie potrafili wypracować porozumienie i śmieci są nawet o symboliczne grosze tańsze niż dotychczas, a u nas serwuje się podwyżkę - mówił były burmistrz Tomasz Szczepaniak. Pytał też, czy Rada analizowała sytuację finansową Zakładu Gospodarki Komunalnej. - Powinniście komisyjnie albo całą Radą przeanalizować wszystkie dane, które zostały dostarczone przez ZGKiM, pewnie było to robione, ale za mało konsekwentnie - apelował Tomasz Szczepaniak. - Zacznijcie badać dokumenty wyjściowe, zacznijcie wyciągać wnioski, jeśli burmistrz nie potrafi, to wy jako Rada je wyciągnijcie, bo coś z tym trzeba robić, nie może być tylko wieczna podwyżka cen wody, ścieków i śmieci.
Radna Dorota Tecław zapewniła, że dokumentacja była analizowana w miarę możliwości, bo radni nie są ekonomistami. Miał być przeprowadzony audyt, od tego jednak odstąpiono.
Bogusława Piasecka wnioskowała, by wprowadzić 25 zł za odpady zmieszane i 13 za segregowane. Tłumaczyła, że emeryci na wsi nie są w stanie zapełnić pojemników, żyją skromnie, mają kompostowniki, papier palą w piecu i są pokrzywdzeni.
Sołtys Turzyna Tomasz Bagnerowski pytał o stawki w sąsiednich gminach. W Szubinie segregowane kosztują 12 zł, a niesegregowane 36 zł, w Sadkach 10 zł za segregowane i 26 zmieszane, Mrocza 12 i 20 zł, Nakło 11.50 i 23 zł, Wągrowiec 10 i 18 zł, Damasławek 12 i 19 zł.
Zbigniew Witczak tłumaczył, że odsuwanie podwyżek spowoduje tylko narastanie zadłużenia. - Doskonale rozumiem państwa, też bym nie chciał podwyżek, ta uchwała, jeśli zostanie podjęta, nie przyniesie nikomu poklasku - mówił przewodniczący Rady.
Romuald Łasut, sołtys Żarczyna, mówił, że ta uchwała i tak nie daje żadnej gwarancji, że nie będzie dalszych podwyżek.
Bogna Adamska na liczne wnioski o podwyższenie opłat za niesegregowane śmieci tłumaczyła, że w tym przypadku mieszkańcy zaczną segregować przynajmniej teoretycznie i dochody gwałtownie spadną, ale obsługa systemu pozostanie bez zmian, albo wzrośnie, bo będzie więcej do segregacji i obróbki manualnej.
Tomasz Szczepaniak kalkulując, że jeśli chodzi o 12.000 mieszkańców, uwzględniając tych zamieszkujących poza granicami gminy, czy sugerowanych przez mieszkańców 14.000 osób, podwyżka o 2 zł daje 28.000 zł miesięcznie, a nawet mniej, bo nie wszyscy płacą, a zaległości sięgają 200.000 zł. - Gdyby egzekwowano ściągalność tak jak w Żninie, gdzie jest prawie 100% ściągalność, dyskutowano by o 1 zł - mówił były burmistrz.
Radny Dariusz Kurdelski wyraził obawy, że podwyżka w wysokości 2 zł może spowodować taką sytuację, że mieszkańcy przestaną płacić i większy się liczba zadłużonych do 30 czy nawet więcej procent. - Każda podwyżka może spowodować to, że ludzie przestaną płacić i problem będzie jeszcze większy - przestrzegał radny.
Mieszkańcy przed głosowaniem prosili, by radni wysoko podnosili ręce, aby społeczeństwo wiedziało, kto chce im zafundować podwyżki. Przeciwnicy podwyżki nagrodzeni zostali oklaskami.
Przeciwni wyższym stawkom za odpady byli: Urszula Stachowiak, Dorota Tecław, Monika Wołyńska, Dorota Czerwińska, Dariusz Kurdelski, Tadeusz Lepper i Jan Kurant, wstrzymali się od głosu Barłomiej Muzolf i Tadeusz Wilk, pozostali radni byli za wprowadzeniem podwyżek.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1268 (22/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze