W IV kolejce piłkarze Pałuczanki podejmowali wicelidera Spójnię Białe Błota. Spotkanie już po raz drugi rozpoczęło się z 20-minutowym opóźnieniem, gdyż czekano za sędziami, którzy prowadzili spotkanie w Szubinie. Zanim rozpoczął się mecz, piłkarze obu drużyn przybiegli w pobliże trybun i rzucili w stronę kibiców piłeczki tenisowe, które dawały po schwytaniu nagrodę w postaci plecaka.
Mecz dobrze rozpoczęli przyjezdni, którzy już w 2 minucie za sprawą Gracjana Grygiela, którego idealnie obsłużył Oskar Suchodolski, objęli prowadzenie. Wydawało się, ze to piłkarze Spójni będą posiadali inicjatywę w grze, jednak po kilku minutach, to zespół Pałuczanki zdominował sytuację na boisku, co udowodnił zdobyciem dwóch bramek.
![]() |
| W pierwszej połowie goście bronili prawie całym zespołem fot. Grzegorz Berdysz |
Gospodarze szybko doprowadzili do wyrównania, bo już w 9 minucie Radosław Nitka wepchnął piłkę do bramki Kacpra Prusakowskiego. W 23 minucie do wykonania rzutu wolnego podszedł Nitka i po raz drugi bramkarz gości musiał wyjmować piłkę z bramki. Jeszcze w tej części meczu bliki zdobycia gola był Antoni Pietrzak, który uderzył z dalszej odległości, lecz piłka przeleciała nad poprzeczką. Po chwili na strzał zza pola karnego zdecydował się Sebastian Rymarkiewicz, lecz dobrze interweniował bramkarz Spójni.
W przerwie spotkania rozdane zostały 22 plecaki posiadaczom rzuconych wcześniej w trybuny piłeczek tenisowych. Fundatorem plecaków był Szpital Podolany z Poznania.
![]() |
| Uczestnicy konkursu odbierają plecaki z rąk Adama Białożyńskiego fot. Grzegorz Berdysz |
Na drugą połowę wyszła odmieniona drużyna gości. Piłkarze Spójni szybko przystąpili do odrobienia strat, bo już w 62 minucie po składnej akcji całego zespołu rezerwowy Hubert Baranowski podał w tempo piłkę Bartoszowi Adamskiemu, który doprowadził do remisu, pokonując Kozłowskiego. Ataki gospodarzy były sporadyczne, brakowało wykończenia w akcjach podbramkowych. W dwóch przypadkach w dobrej sytuacji znalazł się Nitka, lecz tym razem nie udało mu się pokonać bramkarza Prusakowskiego. Trener przyjezdnych Damian Poliwka w ostatnich minutach wprowadzał zawodników rezerwowych, którzy wchodzili na boisko i jeszcze bardziej ożywili grę jego drużyny.
Ostatnie dwadzieścia minut to dominacja zespołu gości. W opałach była cała defensywa żninian na czele z bramkarzem Kozłowskim, który dwukrotnie ratował żninian od utraty goli. W 70 minucie najbardziej pechowym zawodnikiem okazał się obrońca Jakub Bagrowski, który wpakował piłkę do swojej bramki po strzale Grygiela, pokonując zdezorientowanego Kozłowskiego. W ten sposób piłkarze Spójni odnieśli pierwsze zwycięstwo na wyjeździe i z trzema punktami pojechali do domu.
Tym razem najbardziej zadowoleni z meczu byli obdarowani plecakami kibice, bo pozostali uczestnicy spotkania w minorowych nastrojach opuszczali stadion przy Gnieźnieńskiej.
![]() |
| Uczestnicy konkursu, którzy otrzymali plecaki fot. Grzegorz BerdyszE |
Pałuczanka Żnin - Spójnia Białe Błota 2:3 (2:1), bramki: Radosław Nitka 2 (9, 23 min z rzutu wolnego) oraz Gracjan Grygiel (2 min), Bartosz Adamski (62 min), samobójcza Jakub Bagrowski (70 min), żółte kartki: Eryk Kowalik, Mikołaj Podwysocki, Radosław Nitka (wszyscy Pałuczanka), sędziował: K. Ulatowski (Bydgoszcz); Pałuczanka: Kozłowski, Kowalik (70 min Konarski), Bagrowski, Mikoś, Polaczek, Lebert (75 min Podwysocki - debiut tego zawodnika), Nitka, Chareński, Pietrzak, Rymarkiewicz, Głowski (70 min Aleksandrowicz), trener: A. Utecht, kierownik drużyny: A. Dutkiewicz.
Grzegorz Berdysz, Bartosz Woźniak, 5 IX 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze