Nieruchomość spółdzielcza we Władysławowie
Dwa zeszyty podpisów - i nic
Po siedemnastu latach likwidacji Spółdzielni Handlowo-Rolniczej w Łabiszynie do sprzedania zostało kilka nieruchomości, w tym sklep we Władysławowie. Zenon Poczekaj pierwszej wpłaty dokonał jeszcze w 1995 roku.
Elżbieta Poczekaj została z dwoma zeszytami podpisów Leszka Najsztuba. Liczy jednak, że po piętnastu latach uda się w końcu podpisać akt notarialny. Państwo Elżbieta i Zenon Poczekaj od dawna starali się wykupić nieruchomość. Mieli plany związane z prowadzeniem tam działalności, ale żeby ją prowadzić, konieczne były remonty i inwestycje w nieruchomość. Nie chcieli jednak remontować cudzej własności.
Państwo Poczekaj z Władysławowa sklep znajdujący się około 100 metrów od ich domu zaczęli dzierżawić w maju 1995 roku. Prowadzili tam sklep do grudnia tego samego roku, potem z różnych powodów zmuszeni byli go zamknąć.
- W grudniu było włamanie i przestaliśmy prowadzić działalność - wspomina Elżbieta Poczekaj. - Sklep nie był ubezpieczony, my żadnego odszkodowania nie dostaliśmy. Poza tym ja pracowałam zawodowo, a mąż nie dawał rady, żeby jednocześnie zajmować się sklepem i dowozić towar. Dużo pieniędzy pochłaniał ZUS, opłaty za prąd, a poza tym my tam nie mieliśmy wody podciągniętej. Do tego jeszcze „sanepid” wydał zalecenia takie, że trzeba byłoby zrobić generalny remont, ale my właścicielami tego nie byliśmy, więc nie mogliśmy remontować.
W 1995 roku rozpoczął się już proces likwidacji, więc Spółdzielnia także nie podęła się remontowania budynku, który zamierzała sprzedać, tym bardziej, że zainteresowanie sklepem we Władysławowie było praktycznie od początku. W tym czasie nieruchomość została wyceniona na 2.500 zł. Pierwszej wpłaty Zenon Poczekaj dokonał w lipcu 1995 roku. Potem dokonywał kolejnych jeszcze kilkakrotnie. W końcu zawarł umowę przedwstępną z ówczesnym likwidatorem Leszkiem Najsztubem. Do podpisania aktu notarialnego jednak nie doszło.
- Nie wiem, co stało na przeszkodzie, żeby to wykupić wtedy - mówi Elżbieta Poczekaj. - My u pana Najsztuba bywaliśmy bardzo często, zarówno mąż, jak i córka, wysyłaliśmy listy polecone i nic z tego nie wynikało. Pan Najsztub wpisywał nam tylko w zeszycie kolejne daty przepisu notarialnego. Przesuwał je za każdym razem. I my zostaliśmy teraz z dwoma zeszytami podpisów pana Najsztuba.
Wizyty u byłego likwidatora wspomina także córka Ewa. Przyznaje, że zależało jej na dokończeniu transakcji, więc bywało, że wraz z ojcem pojawiała się u niego co tydzień.
- Albo nie było go w domu, albo zbywał nas z tygodnia na tydzień - wspomina. - My tam do niego zajeżdżaliśmy nawet jak na zakupy jechaliśmy, przy okazji. I pan Najsztub mówił jednego razu, że trzeba mapki z geodezji załatwić, my wpłacaliśmy pieniądze, przy następnej wizycie mówił, że mapek jeszcze nie ma, a jak pojechaliśmy następnym razem, to pana Najsztuba nie było i tak sobie jeździliśmy.
We wrześniu ubiegłego roku zmarł Zenon Poczekaj. W grudniu tego samego roku zmarł także likwidator. Sprawa przepisu nie została załatwiona. Sklep od kilkunastu lat stoi niewykorzystany, niszczeje, jednak Elżbieta Poczekaj nadal zainteresowana jest jego kupnem. Córka Ewa studiuje, po skończeniu studiów mogłaby otworzyć działalność, niekoniecznie sklep spożywczy. Jednak sklep nadal nie ma wody. Obecnie także nie jest doprowadzony prąd, bo kable w ziemi zostały uszkodzone. To podstawowe rzeczy, o które trzeba byłoby zadbać.
Elżbieta Poczekaj po śmierci męża poszła do burmistrza Łabiszyna. Ten poradził wejść na drogę prawną, skontaktować się z radcą. Dała więc wszystkie dokumenty synowi i syn lada dzień będzie dociekał, jak prawnie wygląda ich sprawa. Elżbieta Poczekaj jednak wie, że samo wejście do adwokata wymaga 1.000 zł. A to dodatkowe koszty.
- Czasy się zmieniły i teraz nie wiem, jak to będzie z ceną za ten sklep - stwierdza mieszkanka Władysławowa. - My też jesteśmy stratni. Gdybyśmy mogli ten sklep kupić w 1995 lub w 1996 roku, to jego cena byłaby zupełnie inna. Przez te wszystkie lata siedziałam i nic nie zrobiłam, żeby przyspieszyć sprawę. Powinnam od razu iść do adwokata, a my jeździliśmy z jakimiś głupimi zeszytami, w których pan Najsztub pisał, co chciał. Być może były jakieś przeszkody, o których nie wiemy.
Obecnie likwidatorem jest Bogdan Jędykiewicz. Elżbieta Poczekaj raz z nim rozmawiała i powiedziała, że nadal zainteresowana jest nieruchomością. Odniosła wrażenie, że nowy likwidator jest chętny, żeby jej sklep sprzedać. Pomysły na działalność ma. Jeśli nie sklep spożywczy, to może cukiernia, lody. Latem we Władysławowie jest sporo wczasowiczów. To atrakcyjne miejsce - lasy, dwa jeziora, na lody pewnie chętnie by przychodzili. Poza tym w pobliżu jest kościół. Parafianie wracając do domu mogliby wstępować po ciastka do niedzielnej kawy. Jednak branża spożywcza wymaga spełnienia określonych wymogów. Inną możliwością jest branża ogrodnicza. Ale decyzja zapadnie dopiero po zakończeniu transakcji.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 993 (8/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze