Reklama

Burmistrz Barcina dekoruje jubilatów medalami za długoletnie pożycie małżeńskie - artykuł

09/03/2024 10:00

Co prawda Danuta i Ireneusz Ławniczakowie z Barcina oraz Zofia i Bogdan Sypniewscy, również z Barcina śluby zawarli już 51 lat temu, ale dopiero teraz nadeszły przyznane przez prezydenta Medale za Długoletnie Pożycie Małżeńskie.

 7 marca burmistrz Barcina Michał Pęziak udekorował Danutę i Ireneusza Ławniczaków oraz Zofię i Bogdana Sypniewskich prezydenckimi Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie.  Przysługują one tylko jeden raz, wyłącznie z okazji Złotych Godów. Do medali włodarz Barcina i kierowniczka Urzędu Stanu Cywilnego w tymże mieście - Maria Stefańska dołączyli gratulacje i życzenia. Na ręce Jubilatów zostały przekazane okolicznościowe listy gratulacyjny. Co prawda w przypadku par świętujących wspaniała uroczystość w USC minie w tym roku już 51 lat od dni ślubów małżeńskich, ale dopiero teraz nadeszły dla nich medale prezydenckie. Oprócz medali i upominków były też wspólne zdjęcia z burmistrzem i szefową USC oraz toast za zdrowie celebrujących par, a na koniec coś słodkiego i kawa, przy której można było porozmawiać o życiu we dwoje.

DANUTA I IRENEUSZ ŁAWNICZAKOWIE

Reklama

Danuta i Ireneusz Ławniczakowie mieszkają w Barcinie. Jej nazwisko rodowe brzmiało Nowakowska i pochodziła z Łabiszyna. W 1964 r. jej rodzina przeprowadziła się do Barcina. Zaczęła uczęszczać do szkoły na rynku, której uczniem był też pan Ireneusz. On był rodowitym barcinianinem.  W szkole zawarli znajomość, a po kilku latach zostali parą. Ślubowali 27 października 1973 r. w USC w Barcinie.

Państwo Danuta i Ireneusz Ławniczakowie fot. Karol Gapiński

Po ślubie najpierw zamieszkali u rodziców pani Danuty a 5 lat później przeprowadzili się do swego domu. Ona pracowała w handlu. Pan Ireneusz większość życia zawodowego przepracował w kombinacie remontowym w Wierzbicy, zakład w Bielawach. Był brygadzistą. Przez 2 lata był w delegacji w ówczesnej Czechosłowacji, choć nie była to permanentnie trwająca rozłąka z rodziną, bo odległość do Barcina nie była aż tak wielka, by nie przyjeżdżać przynajmniej raz w miesiącu z wizytą do domu. Ponadto pan Ireneusz 2 lata pracował też w cementowni. Państwo Ławniczakowie mają dwoje dzieci: Romana i Magdalenę. Doczekali się też czworga wnucząt - to Patrycja, Kacper, Wiktor i Albert. - W życiu jest raz pod górkę, raz z górki. Trzeba być ze sobą we wszystkich momentach tego życia - mówią państwo Ławniczakowie zapytani o to, jakich wskazówek udzieliliby parom dopiero wchodzącym w związki.

Reklama

ZOFIA I BOGDAN SYPNIEWSCY

Zofia i Bogdan Sypniewscy mieszkają w Barcinie. Ona jest rodowitą barcinianką, jej rodzina mieszkała na ul. Podgórnej. On natomiast pochodzi z Szerokiego Kamienia, ale gdy byl kawalerem, rodzina mieszkała już w Julianowie. Zatem zupełnie niedaleko ul. Podgórnej. Ale poznali się i zakochali w sobie na potańcówce w Klubie Spojrzeń, który znajdował się na ul. Wioślarskiej, za dawnym kinem w Barcinie. Chodzili ze sobą półtora roku. Ślub cywilny w USC w Barcinie, który mieścił się wtedy na ul. Wyzwolenia zawarli w obecności kierownika tego Urzędu Kornela Śledzikowskiego. tego samego dnia zawarli ślub kościelny w parafii św. Jakuba Większego w Barcinie. Po ślubie krótko mieszkali z rodzicami pani Zofii, a następnie przeprowadzili się do własnego mieszkania, też w Barcinie.

Reklama

Państwo Zofia i Bogdan Sypniewscy fot. Karol Gapiński

Mają troje dzieci: Roberta, Tomasza i Ewelinę, doczekali się też trzech wnuczek: Julii, Wiktorii i Agaty. Ciężar wychowywania dzieci w większości spadł na panią Zofię, ale mogła ona liczyć na pomoc bliskich w barcinie. Pan Bogdan bowiem  często był w delegacji z pracy. A pracował jako kierowca, najpierw w PTSPC w warszawie, która to firma miała zakład w Nowej Wsi Wielkiej, a następnie w Transbudzie. jako kierowca w tej drugiej firmie był m.in.  przez 3 lata w delegacji w Iraku. Było to na początku lat 80-tych ub.w., gdy toczyła się wojna między Iranem a Irakiem. Działania wojenne toczyły się zresztą ledwie kilkadziesiąt kilometrów od miejsca, w którym pracował pan Bogdan. Wspomina, że każdy z pracowników i on również podejmował wtedy decyzję na własne ryzyko, czy chce zostać na kontrakcie, czy wracać do domu. Pani Zofia zawodowo była związana z handlem. Pracowała jako ekspedientka w bardzo popularnym  kilkadziesiąt lat temu  a dziś już nieistniejącym sklepie ogólnospożywczym u pani Jurkowej, który mieścił się na barcińskim rynku.

Reklama

Karol Gapiński

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/04/2024 11:24
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości