Co prawda Danuta i Ireneusz Ławniczakowie z Barcina oraz Zofia i Bogdan Sypniewscy, również z Barcina śluby zawarli już 51 lat temu, ale dopiero teraz nadeszły przyznane przez prezydenta Medale za Długoletnie Pożycie Małżeńskie.
7 marca burmistrz Barcina Michał Pęziak udekorował Danutę i Ireneusza Ławniczaków oraz Zofię i Bogdana Sypniewskich prezydenckimi Medalami za Długoletnie Pożycie Małżeńskie. Przysługują one tylko jeden raz, wyłącznie z okazji Złotych Godów. Do medali włodarz Barcina i kierowniczka Urzędu Stanu Cywilnego w tymże mieście - Maria Stefańska dołączyli gratulacje i życzenia. Na ręce Jubilatów zostały przekazane okolicznościowe listy gratulacyjny. Co prawda w przypadku par świętujących wspaniała uroczystość w USC minie w tym roku już 51 lat od dni ślubów małżeńskich, ale dopiero teraz nadeszły dla nich medale prezydenckie. Oprócz medali i upominków były też wspólne zdjęcia z burmistrzem i szefową USC oraz toast za zdrowie celebrujących par, a na koniec coś słodkiego i kawa, przy której można było porozmawiać o życiu we dwoje.
DANUTA I IRENEUSZ ŁAWNICZAKOWIE
Danuta i Ireneusz Ławniczakowie mieszkają w Barcinie. Jej nazwisko rodowe brzmiało Nowakowska i pochodziła z Łabiszyna. W 1964 r. jej rodzina przeprowadziła się do Barcina. Zaczęła uczęszczać do szkoły na rynku, której uczniem był też pan Ireneusz. On był rodowitym barcinianinem. W szkole zawarli znajomość, a po kilku latach zostali parą. Ślubowali 27 października 1973 r. w USC w Barcinie.

Państwo Danuta i Ireneusz Ławniczakowie fot. Karol Gapiński
Po ślubie najpierw zamieszkali u rodziców pani Danuty a 5 lat później przeprowadzili się do swego domu. Ona pracowała w handlu. Pan Ireneusz większość życia zawodowego przepracował w kombinacie remontowym w Wierzbicy, zakład w Bielawach. Był brygadzistą. Przez 2 lata był w delegacji w ówczesnej Czechosłowacji, choć nie była to permanentnie trwająca rozłąka z rodziną, bo odległość do Barcina nie była aż tak wielka, by nie przyjeżdżać przynajmniej raz w miesiącu z wizytą do domu. Ponadto pan Ireneusz 2 lata pracował też w cementowni. Państwo Ławniczakowie mają dwoje dzieci: Romana i Magdalenę. Doczekali się też czworga wnucząt - to Patrycja, Kacper, Wiktor i Albert. - W życiu jest raz pod górkę, raz z górki. Trzeba być ze sobą we wszystkich momentach tego życia - mówią państwo Ławniczakowie zapytani o to, jakich wskazówek udzieliliby parom dopiero wchodzącym w związki.
ZOFIA I BOGDAN SYPNIEWSCY
Zofia i Bogdan Sypniewscy mieszkają w Barcinie. Ona jest rodowitą barcinianką, jej rodzina mieszkała na ul. Podgórnej. On natomiast pochodzi z Szerokiego Kamienia, ale gdy byl kawalerem, rodzina mieszkała już w Julianowie. Zatem zupełnie niedaleko ul. Podgórnej. Ale poznali się i zakochali w sobie na potańcówce w Klubie Spojrzeń, który znajdował się na ul. Wioślarskiej, za dawnym kinem w Barcinie. Chodzili ze sobą półtora roku. Ślub cywilny w USC w Barcinie, który mieścił się wtedy na ul. Wyzwolenia zawarli w obecności kierownika tego Urzędu Kornela Śledzikowskiego. tego samego dnia zawarli ślub kościelny w parafii św. Jakuba Większego w Barcinie. Po ślubie krótko mieszkali z rodzicami pani Zofii, a następnie przeprowadzili się do własnego mieszkania, też w Barcinie.

Państwo Zofia i Bogdan Sypniewscy fot. Karol Gapiński
Mają troje dzieci: Roberta, Tomasza i Ewelinę, doczekali się też trzech wnuczek: Julii, Wiktorii i Agaty. Ciężar wychowywania dzieci w większości spadł na panią Zofię, ale mogła ona liczyć na pomoc bliskich w barcinie. Pan Bogdan bowiem często był w delegacji z pracy. A pracował jako kierowca, najpierw w PTSPC w warszawie, która to firma miała zakład w Nowej Wsi Wielkiej, a następnie w Transbudzie. jako kierowca w tej drugiej firmie był m.in. przez 3 lata w delegacji w Iraku. Było to na początku lat 80-tych ub.w., gdy toczyła się wojna między Iranem a Irakiem. Działania wojenne toczyły się zresztą ledwie kilkadziesiąt kilometrów od miejsca, w którym pracował pan Bogdan. Wspomina, że każdy z pracowników i on również podejmował wtedy decyzję na własne ryzyko, czy chce zostać na kontrakcie, czy wracać do domu. Pani Zofia zawodowo była związana z handlem. Pracowała jako ekspedientka w bardzo popularnym kilkadziesiąt lat temu a dziś już nieistniejącym sklepie ogólnospożywczym u pani Jurkowej, który mieścił się na barcińskim rynku.
Karol Gapiński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze