Reklama

Dwustu pacjentów na linii

Janowiec, Przychodnia Lekarska, rejestracja, telefony, pacjenci
     Dwustu pacjentów na linii
     Pacjenci Przychodni Lekarskiej w Janowcu skarżą się nie tylko na problemy z rejestracją do lekarza rodzinnego, ale i z samym dodzwonieniem się do przychodni. Mają wątpliwości, czy w ciągu pierwszego kwadransa możliwe jest zarejestrowanie kompletu pacjentów do lekarza, który przyjmuje dopiero na drugiej zmianie.

     Okres wzmożonych infekcji i kolejek do lekarzy przekłada się na niezadowolenie pacjentów, a to wieloma uwagami kierowanymi pod adresem przychodni do lokalnej prasy. W Janowcu kilkoro mieszkańców zgłaszało problemy z rejestracją, zwłaszcza telefoniczną, i brakiem możliwości dostania się do lekarza rodzinnego. Dwa przypadki dotyczyły niezadowolenia z braku możliwości dostania się do lekarza Marii Sawali. Pacjentki zapewniały, że właśnie ją wybrały na swojego lekarza z uwagi na jej umiejętności oraz stosunek do pacjenta - pełen zaangażowania i troski. Jedna z pań relacjonuje, że z uwagi na fakt, iż mieszka na terenie wiejskim, próbowała zarejestrować się telefonicznie, jednak kiedy po ciągłych próbach udało się jej dodzwonić przed 9:00, to do Marii Sawali już nie została rejestrowana, bo był komplet. - Chodzę do tego lekarza od lat, zna moje problemy zdrowotne, mam do niej zaufanie i nie zamierzam zmieniać lekarza, dlatego następnego dnia przyjechałam do Janowca autobusem jeszcze przed otwarciem przychodni, by dostać się do mojego lekarza. Takie oblężenie do jednego z lekarzy świadczy, że przynajmniej część innych nie cieszy się uznaniem i zaufaniem, i to już powinno dać właściwy sygnał kierownikowi ośrodka - uważa jedna z pacjentek Marii Sawali.
     Anita Berger opowiada, że źle się czuła, bolało ją gardło, miała temperaturę. - Chciałam dostać się na wizytę do Marii Sawali, która przyjmowała po południu, by skontrolowała moje zdrowie i postawiła mnie na nogi. Poprosiłam ojca, by następnego dnia rano poszedł do ośrodka i mnie zarejestrował, bo ja szłam do pracy. Kiedy ojciec doszedł do okienka, to okazało się, że o 7:45 był już komplet pacjentów do lekarza przyjmującego po południu - relacjonuje Anita Berger. Kobieta zastanawia się, co mają zrobić osoby, które pracują i nie mogą iść do lekarza z rana, i mimo że rejestrują się z samego rana, to na popołudniową wizytę szans nie mają. Zaznacza też, że nie zaproponowano jej wizyty u innego lekarza, gdyż na drugiej zmianie w ośrodku jest tylko jeden lekarz, do którego lista została zamknięta przed 7:45. Podkreśla, że nie jest odosobnionym przypadkiem, ma stały kontakt z ludźmi i zapewnia, że bardzo często słyszy o takich sytuacjach w janowieckiej przychodni. - Może poruszenie tego tematu na forum „Pałuk“ spowoduje, że właściciele przychodni odniosą się do tego i chociaż postarają się, by dostanie się do lekarza nie stanowiło już tak dużego problemu - mówi Anita Berger.
     Wątpi, czy możliwe jest zarejestrowanie w ciągu kwadransa od rozpoczęcia rejestracji kompletu pacjentów (40 czy 50 osób) do lekarza, który przyjmuje dopiero na drugiej zmianie. Podobne wątpliwości mają inni pacjenci sugerując, że rano przez personel w pierwszej kolejności rejestrowane są osoby z prywatnych telefonów komórkowych obsługi medycznej, a dopiero później stojący w kolejce. To powoduje, że lista do dobrego lekarza szybko się zapełnia. - Pielęgniarka odbiera komórkę, wita się serdecznie, po czym podchodzi do szafy, wyciąga kartotekę i dokonuje rejestracji. Proszę usiąść naprzeciwko okienka i samemu się przekonać, że tak się dzieje. Może trzeba tam założyć monitoring, to wówczas zwykły pacjent by miał większą szansę na sprawiedliwą rejestrację. Jestem w ośrodku często z chorą matką, więc widzę wiele rzeczy, czego nie zauważa kierownik placówki, bo nie ma na to czasu. Chciałem nawet z nim o tym porozmawiać, ale zawsze słyszę, że go nie ma - twierdzi mieszkaniec.
     Wczoraj o 7:43 w poczekalni przed gabinetem lekarskim jedna z mieszkanek Janowca opowiedziała nam, że chciała zarejestrować się do swojego lekarza rodzinnego, bo wizyty i leki od innego nie przyniosły poprawy, ale mimo wczesnej pory był już komplet, i nie zarejestrowano jej.
     Lekarz Maria Sawala potwierdza sytuację, że kiedy przyjeżdża do pracy na 8:00, jest już do niej komplet pacjentów. Jak mówi, przyjęta jest zasada 10 minut dla jednego pacjenta, więc na 6 godzin rejestrowanych jest 30 osób, w tym są też wizyty domowe, a zdarza się, że chorzy mieszkają w dwóch przeciwnych krańcach gminy. Dodatkowi pacjenci są przyjmowani za jej zgodą, więc ich liczba sięga nawet 50 osób. Po południu, kiedy przyjmuje jeden lekarz, więcej pacjentów wymusza często pracę po godzinach, nie tylko lekarza, ale i pielęgniarki.
     - Staram się pacjentowi wytłumaczyć, co mu dolega, jakie mogą być tego przyczyny, czego należy unikać w przypadku jego schorzenia, tłumaczę, odpowiadam i na koniec słyszę decyzję pacjenta, że on teraz będzie już przychodził do mnie - mówi Maria Sawala. Dodaje, że w przypadku ponownego przepisania leków pacjenci mogą się też rejestrować do innych lekarzy, do których jest mniej pacjentów.
     Mieczysław Kościelniak, dyrektor Przychodni Lekarskiej w Janowcu Kościelniak & Usowska & Rajkowski zapewnia, że rejestracja pacjentów odbywa się zgodnie z przepisami NFZ, a przychodnia nie ma wpływu na liczbę pacjentów. Trudności z poranną rejestracją telefoniczną związane są z tym, że jednocześnie dzwoni 150 czy 200 pacjentów i ten problem dotyczy wielu przychodni. - Naszym zadaniem i moją ambicją jest, by w miarę możliwości przyjąć jak największą liczbę pacjentów oczekujących pomocy. Nie rejestrujemy pacjentów z dni poprzednich - mówi Mieczysław Kościelniak, dodając, że skontroluje system rejestracji. Dodaje, że zdarzają się sytuację, że przy okienku stoi jedna osoba i rejestruje sześć innych, bo zgodnie z prawnymi obwarowaniami przychodnia ma obowiązek rejestracji pacjentów, którzy rejestrują się osobiście, telefonicznie lub za pośrednictwem osób trzecich.
     Szef spółki lekarskiej zapewnia, że w przypadku wzmożonych infekcji lekarze przyjmują po 50-60 pacjentów i więcej, dziennie jest ich łącznie około 200. W przypadku Anity Berger przyznaje, że mogło nie być już miejsca u wybranego lekarza i wówczas proponowany jest inny lekarz bądź w uzgodnieniu z pacjentem inny termin wizyty.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1256 (10/2016)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości