Zwolniony dyrektor nakielskiego Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie zamierza oddać uchwałę Zarządu Powiatu, na mocy której został zwolniony, do sądu administracyjnego. Do Sądu Pracy zamierza oddać wypowiedzenie, jakie otrzymał. Uważa, że został zwolniony z przyczyn politycznych, stał się niewygodny, bo zamierza startować w wyborach na burmistrza Szubina.
Sebastian Hałas pokazuje plik dokumentów, jaki narósł przez 1,5 miesiąca ws. dziewczynki. Jego zdaniem Zarząd Powiatu nie miał wglądu w część tych dokumentów. fot. Remigiusz Konieczka Dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Nakle, szubinianin Sebastian Hałas został zwolniony z funkcji na mocy uchwały Zarządu Powiatu w Nakle w piątek 30 czerwca.
Dyrektor odniósł się do faktu zwolnienia. Z uwagi na wyjazd nie mógł tego zrobić wcześniej. Jednak, zanim przytoczymy jego punkt widzenia, przypomnijmy, jakie przyczyny zwolnienia podał Zarząd Powiatu w swojej uchwale. Przyczyny są dwie.
Pierwsza dotyczy sposobu umieszczenia małoletniej dziewczynki w rodzinie zastępczej. Zdaniem Zarządu Powiatu w tej sprawie uwidocznił się brak współpracy dyrektora z Sądem Rejonowym w Bydgoszczy podczas wykonania sądowego postanowienia, czego wynikiem była osobista interwencja starosty.
Drugą przyczyną jest dopuszczenie, zdaniem Zarządu Powiatu, do powstania negatywnych stosunków wewnątrz PCPR i brak zdolności ze strony dyrektora Hałasa do współpracy z różnymi instytucjami.
PIERWSZE POSTANOWIENIE SĄDU
Nie da się zrozumieć argumentów zwolnionego dyrektora bez przytoczenia historii małoletniej dziewczynki, która przyszła na świat w maju tego roku. Jej matka, również niepełnoletnia (lat 17), pochodzi z okolic Wałbrzycha. Tam ma jeszcze 2,5-letniego syna. Do Koronowa trafiła na mocy decyzji sądu za popełnienie czynu karalnego. Później popełniła kolejne przestępstwo (rozbój z użyciem broni), za co ma do odbycia jeszcze 1,5 roku kary pozbawienie wolności.
Córkę, urodzoną w jednym z bydgoskich szpitali w maju br., sąd zamierzał umieścić w rodzinie zastępczej. Postanowienie sądu zostało wydane 26 maja. W nim sąd zdecydował o umieszczeniu dziewczynki w rodzinnym domu dziecka lub rodzinie zastępczej wskazanej przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Nakle. I tutaj dyrektor Sebastian Hałas podkreśla, że dopiero w uzasadnieniu, a nie w samym postanowieniu, sąd wskazuje na konieczność i zasadność umieszczenia dziewczynki na terenie powiatu nakielskiego lub bydgoskiego, ze względu na konieczny i niezbędny kontakt matki z dzieckiem.
Sebastian Hałas przybliżył nam kulisy związane z umieszczeniem dzieci w pieczy zastępczej. Wyjaśnił, iż wygląda to zazwyczaj tak, że najpierw PCPR otrzymuje od sądu prośbę o wskazanie rodziny zastępczej, która zgodzi się na przyjęcie dziecka. PCPR wysyła do sądu niezbędne dane takiej rodziny. Później sąd w postanowieniu wskazuje już taką, a nie inną rodzinę jako miejsce dalszego pobytu dziecka.
Sebastian Hałas stwierdził, że na tamtą chwilę na terenie powiatu nakielskiego i bydgoskiego nie znalazł rodziny, która mogłaby lub byłaby chętna dziecko przyjąć. PCPR miał jeden dzień na poszukanie rodziny zastępczej. Rodziny odmawiały, do czego miały prawo, podając różne przyczyny. Ot, choćby wyjazd na wypoczynek, brak wolnego miejsca itp. PCPR jednak znalazł rodzinę zastępczą, ale w Krotoszynie, na terenie województwa wielkopolskiego. Sąd otrzymał dane tej rodziny. W postanowieniu nie wskazał jej jako rodziny zastępczej, stwierdził tylko, że dziecko będąc w Krotoszynie może stracić kontakt z matką. Sąd innego miejsca czy innej rodziny dla dziewczynki nie wskazał. Dziecko trafiło do Krotoszyna.
Zdaniem Sebastiana Hałasa postanowienie Sądu Rejonowego w Bydgoszczy jest niezgodne z orzecznictwem Sądu Najwyższego. Przypomina, że w 2014 roku siedmiu sędziów Sądu Najwyższego podjęło uchwałę, że sąd opiekuńczy, orzekając o umieszczeniu dziecka w rodzinnej pieczy zastępczej, określa konkretną rodzinę zastępczą lub rodzinny dom dziecka. W postanowieniu Sądu Rejonowego w Bydgoszczy z 26 maja takiego oznaczenia nie było. Dyrektor dodaje, że kodeks rodzinny i opiekuńczy określa, iż dziecko umieszcza się w miarę możliwości w powiecie zamieszkania rodzica, dlatego Sebastian Hałas uznaje, iż postanowienie bydgoskiego sądu było błędne. Mimo tego, sprawy kilkutygodniowego noworodka toczyły się dalej.
Z WIELKOPOLSKI NA SUWALSZCZYZNĘ
Opiekunem prawnym dziewczynki został dyrektor Zakładu Poprawczego w Koronowie, także szubinianin Maciej Leciejewski. Z relacji Sebastiana Hałasa wynika, iż do PCPR w Nakle przyjechał opiekun prawny z dzieckiem w towarzystwie kobiety, prawdopodobnie pielęgniarki i zapytał, gdzie ma zawieźć dziecko.
- I co ja miałem zrobić? - pyta Sebastian Hałas. - Przeszukaliśmy wszystkie dostępne rodziny w powiecie nakielskim. Żadna nie wyrażała zgody. Opiekun wziął więc dziecko i pojechał do Krotoszyna. Tam powiedział to, czego my nie wiedzieliśmy, a mianowicie informację o romskim pochodzeniu dziecka, o tym, że dziewczynka ma brata i o chorobie matki.
W tym miejscu dyrektor dodał, że prawo mówi, aby w takich sytuacjach nie rozdzielać rodzeństwa, chyba że ze względu na dobro dziecka. Dodał, że gdyby wiedział wcześniej o tym, że dziewczynka ma brata, to zadzwoniłby do Wałbrzycha z pytaniem, czy może umieścić u nich dziecko. Wypadki potoczyły się jednak inaczej.
Dziewczynka została zawieziona przez opiekuna prawnego do Krotoszyna. Po kilku dniach do PCPR w Nakle zadzwoniła rodzina zastępcza z Krotoszyna i powiedziała, że w związku z pochodzeniem dziecka rezygnuje. Pisemna treść rezygnacji wpłynęła faksem. PCPR musiał znowu szukać rodziny zastępczej. Jeszcze z poprzedniego poszukiwania PCPR w Nakle wiedział, że jest chętna rodzina w powiecie suwalskim. Tam z PCPR został wysłany faks z pytaniem o zgodę na przyjęcie dziewczynki wraz z postanowieniem sądu. Przyszła odpowiedź twierdząca. PCPR zorganizował transport i dziecko z Krotoszyna zostało zawiezione pod Suwałki. Rodzina wiedziała o pochodzeniu dziecka i pełna dobrych chęci zamierzała zaopiekować się dziewczynką.
Zgodnie z procedurą rodzice zastępczy poprosili o kartę szczepień i inne stosowne dokumenty. PCPR takimi dokumentami nie dysponował. - Nie wydał nam ich ani sąd, ani opiekun prawny - informuje Sebastian Hałas. - Po dwóch, trzech dniach otrzymaliśmy telefon z prośbą, abyśmy wnieśli do sądu o zmianę postanowienia, bo postanowienie jest niezgodne z uchwałą Sądu Najwyższego i rodzina zastępcza nie może realizować swoich świadczeń. Takich jak chociażby szczepienia. I znowu zaczyna się dramat.
W praktyce wygląda to tak, że jeśli rodzina zastępczą idzie np. do przychodni lekarskiej zapisać dziecko do lekarza pediatry, to pokazuje postanowienie sądu, w którym jest konkretne wskazanie, że ta i tylko ta rodziną na tę chwilę jest władna małoletnią dziewczynka się opiekować. Skoro w pierwszym postanowieniu sądu nie było wskazania na rodzina spod Suwałk, to w żadnej przychodni nie można było dziecka przyjąć.
W związku z tym dyrektor PCPR napisał do Sądu Rejonowego w Bydgoszczy o zmianę postanowienia z konkretnym wskazaniem na rodzinę z powiatu suwalskiego. Sąd nie zauważył podstaw do zmiany postanowienia. Umieszczenie dziecka pod Suwałkami, zdaniem sądu, nie jest dobre z jego dobrem. Sąd dodał, że umieszczenie dziecka w powiecie suwalskim będzie skutkowało tym, iż nie zostaną wypełnione zadania ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Sąd dał PCPR-owi w Nakle 7 dni na umieszczenie dziewczynki na terenie powiatu nakielskiego.
WALKA O ZMIANĘ POSTANOWIENIA
Dodatkowo o zmianę postanowienia sądu i wskazanie konkretnie powiatu bydgoskiego lub nakielskiego wnioskował też opiekun prawny dziewczynki wskazując na silne więzi matki z córką. Sąd wydaje na początku czerwca drugie postanowienie wskazując w nim, że dziewczynka ma zostać umieszczona w rodzinie zastępczej na terenie powiatu bydgoskiego lub nakielskiego. Nigdzie indziej. W dalszym ciągu sąd nie wskazał w postanowieniu na konkretną rodzinę zastępczą. Takiej, jak tłumaczy Sebastian Hałas, na tamtą chwilę na terenie tych dwóch powiatów nie było.
- I tu chcę zwrócić uwagę na pewien absurd - zauważa Sebastian Hałas. - Z Koronowa do Tucholi jest 38 kilometrów. Z Koronowa do Szubina jest 50 km. Tak samo do Sadek. Z Koronowa do Bydgoszczy jest 25 km. To postanowienie wskazujące na powiat nakielski bądź bydgoski jest według mnie bez sensu. Dzwoniłem do Tucholi z pytaniem o wolne miejsce. Miejsce było, ale nie od razu.
Dlatego PCPR poinformował sąd o tym, że jest możliwość umieszczenia dziewczynki na ternie powiatu tucholskiego, skąd bliżej jest do Koronowa. Sąd przychylił się do tej prośby i w trzecim postanowieniu dokładnie wskazał, jaka rodzina i skąd może zająć się dzieckiem.
LIST DO ZIOBRY
W międzyczasie dyrektor PCPR w Nakle napisał zażalenie do Sądu Okręgowego w Bydgoszczy i powiadomił Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę z prośbą o włączenie się do postępowania, by uregulować sprawę - Dopiero wtedy sędzina Sądu Rejonowego zaczyna się odzywać, ale nie do mnie, tylko do starosty - dopowiedział Sebastian Hałas. - Sędzina zażądała od starosty wszczęcia procedury nadzorczej, a starosta nie ma uprawnień nadzorczych.
Starosta, jak wynika z relacji dyrektora, chciał wyjaśnienia sytuacji. Prosił o to dwa razy. W opinii Sebastiana Hałasa sprawa została wyjaśniona.
Tomasz Miłowski podjął działania nadzorcze w tej sprawie w odpowiedzi na skargę, jaką opiekun prawny Maciej Leciejewski złożył do starosty nakielskiego w związku ze sposobem, w jaki dziewczynka została umieszczona u rodziny zastępczej pod Suwałkami. Opiekun wskazuje, że późno dowiedział się o przewiezieniu dziewczynki z Krotoszyna do powiatu suwalskiego i że nie mógł przeciw temu zaprotestować. Sugerował, że w sposobie załatwiania formalności mogło zostać naruszone dobro niemowlęcia. Pisał też o rozpaczy, łzach matki i prosił starostę o pilne zajęcie się sprawą. Skarga trafiła do komisji rewizyjnej Rady Powiatu w Nakle. Komisja miała rozstrzygnąć skargę 10 lipca, ale nie zdążyła, bo 30 czerwca dyrektor został zwolniony przez Zarząd Powiatu.
GDZIE SĄ KONKRETY
Sebastian Hałas podkreślił, że Zarząd Powiatu nie dysponował
30 czerwca pełną dokumentacją związaną z umieszczeniem dziewczynki w rodzinie zastępczej, a mimo to podjął decyzję o jego zwolnieniu. - Starosta miał dokumentację wybiórczą. Ja mam pełną. Co zresztą było widać - powiedział Hałas i pokazał plik dokumentów. - Nikt mnie na posiedzenie Zarządu nie zaprosił, by przed głosowaniem ze mną porozmawiać. Poproszono mnie po wszystkim i zakomunikowano o zwolnieniu.
Zarząd Powiatu podjął decyzję
30 czerwca nie czekając na rozstrzygniecie skargi przez komisję rewizyjną. Dyrektor zastanawia się, dlaczego Zarząd nie poczekał. Jest zdania, że komisja rewizyjna nie znalazłaby nieprawidłowości w sprawie i Zarząd nie miałby podstawy do jego odwołania.
- Jaki był problem Zarządu poczekać, by komisja rewizyjna rozstrzygnęła skargę? - pyta. - Dlaczego się tak spieszono? To tylko 10 dni. Dziewczynka była już w Tucholi. Wszystko zostało załatwione. Nie można było poczekać? Zarząd przez pół godziny zapoznał się z tymi, powtarzam, niepełnymi dokumentami i podjął decyzję.
Komisja rewizyjna spotkała się dwa razy. Członkowie komisji otrzymali pełną dokumentację, z którą się zapoznali. Na pierwszym posiedzeniu komisja wysłuchała Macieja Leciejewskiego i Sebastiana Hałasa. Na drugim posiedzeniu komisja postanowiła pozostawić skargę bez rozpoznania, bo Sebastian Hałas przestał być dyrektorem PCPR. Postanowienie komisji na najbliższym posiedzeniu będzie rozpatrywać jeszcze Rada Powiatu.
Dyrektor powiedział, że uchwałę Zarządu Powiatu zaskarży do sądu administracyjnego, a wypowiedzenie do Sądu Pracy. Nie zgadza się z przedstawioną w uchwale argumentacją dotyczącą jego zwolnienia.
Zdaniem naszego rozmówcy, stwierdzenia w uchwale, że Zarząd Powiatu otrzymuje sygnały o braku jego współpracy z różnymi instytucjami czy osobami, nie są precyzyjne. Według dyrektora, Zarząd powinien przedstawić konkretne zarzuty.
Sebastian Hałas pokazuje nam protokół z posiedzenia Zarządu Powiatu z 30 czerwca. Zwraca uwagę na słowa starosty o tym, że ambicja i względy osobiste nie mogą dominować w działaniu dyrektora.
- To jest przytyk do tego, co robię w Szubinie - argumentuje. - I na to będę się powoływał w pozwie. Przez wszystkich starostów moja praca oceniana była bardzo dobrze. Niech starosta pokaże te sygnały, o których pisze się w uchwale Zarządu Powiatu? Co to znaczy, że otrzymał sygnały. Ja też mogę powiedzieć, że otrzymałem sygnały, że pan gwałci dzieci. I co z tego? Nikt nigdy nie zgłosił na mnie skargi do Sądu Pracy. Żadnej sprawy mobbingu, dyskryminacji, wynagrodzeń, stosunków nie było. W samochodzie mam drzewko za 380 zł od pracowników. Na pożegnanie. Nie jestem już dyrektorem. Mogli nie robić pożegnania, a chcieli. Cokolwiek się zarzuca, powinno się to udokumentować.
BO NIE MA RODZIN
Sebastian Hałas wskazuje, że całe zamieszanie w tej sprawie nie wynika ze złego jej załatwienia przez niego i pracowników PCPR. Problem tkwi głębiej. Przyczyną jest brak rodzin zastępczych na terenie powiatu nakielskiego. Dyrektor mówi, że o tym problemie informował Zarząd Powiatu, ale środków na dodatkowe dwie rodziny zastępcze nie otrzymał.
- Gdyby wtedy Zarząd zrealizował mój wniosek, to dziś nie byłoby problemu - mówi Hałas. - Załóżmy, że mam sto rodzin z wolnymi miejscami i wszystkie sto mi odmawia. Gdzie jest moja wina?
Sebastian Hałas przypomina, że 34 dzieci z terenu powiatu nakielskiego umieszczonych zostało w rodzinach zastępczych na terenie całej Polski, np. w Zabrzu, a na terenie powiatu nakielskiego są dzieci np. z Cieszyna. - Dlaczego nikt się nie czepia takich sytuacji? Bo to jest sytuacja normalna w każdym PCPR.
Dyrektor cytuje wypowiedzi sędziów, którzy wydając postanowienia wiedzą, że nie będą wykonane ze względu na brak miejsc w rodzinach zastępczych. W tej konkretnej sprawie rodziny z powiatu nakielskiego odmawiały przyjęcia dziewczynki. Nasz rozmówca wyjaśnia, że rodzina ma prawo odmówić przyjęcia dziecka. Dodał, że do rodziny zastępczej, w której przebywa np. trójka dzieci, PCPR nie może na siłę wpychać czwartego. - A jaki ja mam wpływ na PCPR bydgoski? Wysłaliśmy e-mail i przyszła odpowiedź, że nie mają miejsc. Już po pierwszym dniu zdałem sobie sprawę, że postanowienie może nie być wykonalne - dodał dyrektor.
Dyrektor podkreślił, że w 2013 roku wydał zarządzenie, w którym pracownicy w pierwszej kolejności mają szukać miejsca dla dzieci na terenie powiatu nakielskiego, a w przypadku braku miejsc poza powiatem nakielskim.
Sebastian Hałas przypomniał o tym, że w PCPR w Nakle w ubiegłym roku odbyła się kontrola Najwyższej Izby Kontroli. Instytucja ta w całej Polsce prowadziła kontrolę doboru osób do pełnienia funkcji rodziny zastępczej. - Poza drobnymi rzeczami NIK pozytywnie ocenił pracę PCPR. Przecież nie można sądzić, że mam znajomości w NIK-u. Pierwszy raz widziałem inspektor. Prowadziła kontrolę trzy miesiące - mówi Sebastian Hałas.
W związku z wyjaśnieniem sytuacji związanej z realizacją przez PCPR postanowienia Sądu Rejonowego w Bydgoszczy, Zarząd Powiatu skierował do PCPR kontrolę. Przeprowadziła ją Karolina Domżała-Kaczmarek, członkini Zarządu, która 12 czerwca br. sama zaproponowała, że ją przeprowadzi. Mogła to zrobić na mocy uchwały Zarządu Powiatu z 3 października 2016 r., w której Zarząd upoważnił ją, by w jego imieniu prowadziła kontrole w PCPR. Karolina Domżała-Kaczmarek przeprowadziła kontrolę sama, gdyż - jak powiedziała - nikt z członków Zarządu ani z pracowników nie zdecydował się jej pomóc. Kontrola została przeprowadzona 13 i 14 czerwca i dotyczyła sposobu umieszczenia dziewczynki w rodzinie zastępczej i umieszczania dzieci w pieczy zastępczej w okresie od 1 lipca 2012 do 31 maja 2017. Jak nam powiedziała członkini Zarządu, kontrola wypadła dobrze i nie wykazała nieprawidłowości. Wyniki kontroli przedstawiła na posiedzeniu Zarządu Powiatu 26 czerwca Członkowie Zarządu otrzymali protokół z 282-stronicowym załącznikiem. Karolina Domżała-Kaczmarek podkreśla, że załącznik był bardzo istotny, ponieważ zawierał pełną dokumentację sprawy małoletniej dziewczynki. Jej zdaniem co najmniej trzech członków Zarządu z załącznikiem się nie zapoznało. Cztery dni później ci sami członkowie uznali, że działanie dyrektora PCPR w tej sprawie może stanowić podstawę do jego odwołania i go odwołali.
Według Karoliny Domżały-Kaczmarek Zarząd podjął uchwałę sprzeczną w stosunku do wyników kontroli, którą przeprowadziła. Jej zdaniem odwołanie dyrektora było bezzasadne. Dodatkowo złe wrażenie pozostawia sposób, w jaki dyrektora odwołano, ponieważ nie miał on możliwości przedstawić swojego punktu widzenia. Karolina Domżała-Kaczmarek głosowała przeciw zwolnieniu dyrektora.
DRUGIE DNO
- Ja to traktuję i to chciałem podkreślić, jako odwołanie polityczne - stwierdza Sebastian Hałas. - Od 1,5 roku otrzymywałem sygnały, że uczestniczę w spotkaniach organizacji politycznych niezwiązanych z partiami tworzącymi koalicję w Radzie Powiatu [PO i PSL - przyp. rk]. Od pewnego czasu otrzymywałem sygnały, bo to doszło do władz powiatu, abym nie angażował się w nadchodzących wyborach na stanowisko burmistrza Szubina.
Sebastian Hałas przyznał, że uczestniczył w spotkaniach z posłami Prawa i Sprawiedliwości, że uczestniczył w zebraniach organizowanych przez PiS i że został desygnowany, by z ramienia tego ugrupowania być kandydatem na burmistrza Szubina.
- Nie była to taka tajemnica w tym małym światku politycznym, żeby nie wyszła na zewnątrz - stwierdził.
Piotr Trzciński, szef koła PiS w Szubinie powiedział, że Sebastian Hałas jest jednym z kilku osób branych pod uwagę, ale decyzja o jego kandydowaniu na burmistrza jeszcze nie zapadła. Brana jest pod uwagę jego kandydatura do samorządu. Szef szubińskiego PiS przyznał, że Sebastian Hałas zapraszany jest na spotkania, bierze w nich udział i wykorzystywana jest jego wiedza jako samorządowca.
INNE GRZECHY DYREKTORA
Dyrektor ujawnił, że burmistrz Szubina Artur Michalak złożył na niego skargę po wystąpieniu na sesji Rady Miejskiej w Szubinie w listopadzie ub. roku. Przypomnijmy, że Sebastian Hałas wypowiadał się na temat zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego Osiedla Leśnego w Szubinie i możliwości budowy tam domów wielorodzinnych. Wypowiedział się zdecydowanie przeciw proponowanym zmianom. W rozmowie z nami podkreślił, że zabrał głos jako mieszkaniec, a nie jako dyrektor. Stwierdził teraz, że w związku ze swoimi planami staje się rywalem obecnego burmistrza w wyborach, stąd taka decyzja Zarządu a nie inna.
Doszukując się przyczyn zwolnienia Sebastian Hałas przyznał, że rozdzielając podwyżki pominął synową starosty. To też, zdaniem naszego rozmówcy, mogło mieć wpływ na decyzję Zarządu. Zapytaliśmy Sebastiana Hałasa, czy Zarząd Powiatu wpływał na jego politykę kadrową, w tym na zatrudnienie w placówce opiekuńczo-wychowawczej w Szubinie męża członkini Zarządu Powiatu Macieja Kaczmarka. Dyrektor oświadczył, że zatrudnił go, bo chciał, a nie dlatego, że ktoś go do tego zmuszał: - Miał pełne kwalifikacje. Dziś jest to jeden z dwóch najlepszych pracowników placówki. Zatrudniłem go nie dlatego, że musiałem, ale chciałem. Nie miałem w tej sprawie żadnych nacisków.
- Starosta na posiedzeniu Zarządu Powiatu powiedział, że negatywnie ocenia to, iż zgłosiłem sprawę do Prokuratora Generalnego. A jakie ja miałem wyjście? Skoro jestem za słaby, to zgłaszam temu, kto może więcej. Pretensje o to, że mogę podważać zdanie sędziny? Każdy się przecież może pomylić. Chciałem weryfikacji przez sąd wyższej instancji i by Prokurator Generalny się włączył na zasadzie strony - tłumaczy dyrektor.
Oceniając postawę dyrektora Zakładu Poprawczego w Koronowie, Sebastian Hałas przypuszcza, że łatwiej byłoby prowadzić opiekę nad dziewczynką, kiedy byłaby po drodze między Szubinem a Koronowem, niż np. w Tucholi. Tej hipotezy nie udało nam się skonfrontować z opiekunem prawnym. Maciej Leciejewski przebywa na urlopie. Na pytania wysłane poczta elektroniczną nie odpowiedział.
PRZELAŁA SIĘ CZARA GORYCZY
Na pytanie odpowiedział starosta Tomasz Miłowski. Zapytaliśmy starostę, dlaczego Zarząd Powiatu akurat w tym przypadku zareagował tak stanowczo w stosunku do osoby dyrektora PCPR. - Po raz pierwszy w całym okresie funkcjonowania systemu pieczy zastępczej w powiecie nakielskim sąd sformułował w sposób bezpośredni w stosunku do dyrektora PCPR w Nakle zarzuty o niewykonywaniu obowiązków prawnych i zwrócił się do starosty nakielskiego o podjęcie pilnej interwencji, mającej na celu wykonanie postanowień sądu - powiedział starosta.
W rozmowie telefonicznej powiedział, że sprawa dziewczynki przelała czarę goryczy i stąd taka, a nie inna decyzja Zarządu Powiatu. - Wobec zaistniałych okoliczności musiałem zweryfikować, niestety in minus, swoją ocenę kompetencji społecznych Sebastiana Hałasa i przede wszystkim brak zdolności skutecznego rozwiązywania konfliktów interpersonalnych. Zwracam pana uwagę na preambułę ustawy o pieczy zastępczej, w której ustawodawca wskazuje, że u podstaw systemu opieki nad dziećmi leży współpraca wszystkich osób, instytucji i organizacji. Należy podkreślić, że PCPR jest jednostką pomocy społecznej, o szczególnym znaczeniu dla osób wymagających wsparcia. Oczekiwałbym od dyrektora empatycznego podejścia do mieszkańców, których należy objąć pomocą. Negatywnie oceniam również relacje dyrektora z niektórymi jednostkami pomocy społecznej oraz organami kontroli.
-Proszę podać konkretne przykłady wskazanych w uchwale Zarządu Powiatu naruszeń - prosimy.
- Zwracam pana uwagę, że w uchwale Zarządu Powiatu w tej części nie znalazło się sformułowania o „naruszeniu“ prawa.
Zapytaliśmy starostę, dlaczego Zarząd nie poczekał z decyzją do czasu rozstrzygnięcia skargi na dyrektora przez komisję rewizyjną. - Zarząd Powiatu nie jest w tej sprawie związany rozstrzygnięciami innego organu powiatu i posiada pełne prawo do autonomicznej oceny zaistniałych faktów. Należy również dodać, że skarga dyrektora Zakładu Poprawczego w Koronowie zawiera wąski wycinek sprawy, która stała się podstawową przyczyną zwolnienia pana Sebastiana Hałasa. Zarząd Powiatu, rozstrzygając te kwestie, analizował sprawę kompleksowo, obejmując swoimi czynnościami także te wątki, których skarga nie zawiera. Zarząd Powiatu dysponował całością dokumentacji w sprawie - podkreślił Tomasz Miłowski.
- Czy dyrektor został zwolniony z przyczyn politycznych? - pytamy.
- Jest to stwierdzenie absurdalne. Plany rozwoju kariery politycznej Sebastiana Hałasa nie były mi znane. Zarząd Powiatu nie analizował przesłanek politycznych zwolnienia i tym samym nie brał ich pod uwagę. Zaangażowanie polityczne pana Sebastiana Hałasa jest jego prywatną sprawą.
Poprosiliśmy również starostę o odpowiedź na pytanie, czy to prawda, że nie spodobało się mu, że o sprawie małoletniej dziewczynki Sebastian Hałas zawiadomił Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobrę.
- Odrzucam ten argument, jako całkowicie fałszywy - kategorycznie oświadczył starosta. - Podczas rozmowy z panem Hałasem zwracałem mu uwagę na nieprawidłową kolejność działania. Należało w pierwszym rzędzie podjąć wszystkie możliwe działania, zmierzające do wykonania postanowień sądu, a ewentualne spory prawne prowadzić po pozytywnym dla dziecka zakończeniu sprawy.
Tomasz Miłowski wyjaśnił, że włączył się w sprawę dziewczynki na polecenie sądu i jego działania miały charakter ogólnego nadzoru nad toczącym się postępowaniem w zakresie oczekiwań sądu. Kompetencje organizatora pieczy zastępczej, którego funkcję wykonywał Sebastian Hałas, są staroście doskonale znane i zapewnił, że świadomie poruszał się wyłącznie w obszarze nadzorczych uprawnień starosty, wynikających ze stosunku pracownik - pracodawca.
-Czy to prawda, że ze strony Zarządu Powiatu w stosunku do dyrektora wychodziły sugestie dotyczące polityki zatrudnienia w PCPR? - dopytujemy. - Nieprawda. Zarząd Powiatu nie ingeruje w politykę zatrudnienia prowadzoną przez kierowników jednostek organizacyjnych. Rola Zarządu ogranicza się do ustalenia wymiaru etatyzacji.
KANDYDAT NA BURMISTRZA SZUBINA
Sebastian Hałas przyznał, że otrzymał kilka ofert pracy i w odpowiednim czasie podejmie decyzję związaną z karierą zawodową. Teraz chce napisać skargę, pozew do sądu, ale przede wszystkim zamierza poświęcić czas rodzinie. - Moje względy osobiste zmierzają w tym kierunku, by przedstawić swoje wizje funkcjonowania miasta i gminy Szubin - przyznał.
Z opiekunem prawnym dziewczynki od dwóch tygodni, mimo prób, nie udało nam się skontaktować. Chcieliśmy go zapytać, czy rzeczywiście nie powiedział PCPR-owi w Nakle o pochodzeniu dziecka, dlaczego napisał skargę na dyrektora PCPR w Nakle i dlaczego umieszczenie dziewczynki w powiecie nakielskim lub bydgoskim było tak istotne dla małoletniej matki i córki.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1328 (30/2017)
Inne teksty na ten temat:
Sebastian Hałas zwolniony
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze