Reklama

Działacz z wizją fuzji

Na temat problemów w Pałuczance Żnin i w całym żnińskim środowisku piłkarskim wypowiedział się dla nas prawdziwy działacz z Wenecji, a nie człowiek, który się pod niego podszywał na naszych łamach przed tygodniem.

 

Skarbnik „Pałuczanki” Żnin Henryk Ciupiński podkreśla, że w zarządzie klubu jest tylko jedna osoba o tym nazwisku, a mianowicie on  fot. Karol Gapiński

    Przed tygodniem pisaliśmy o oszustwie, którego dopuściły się osoby związane z Pałuczanką Żnin. Trener Leszek Piekarski - jak twierdził, nie bez wiedzy innych osób związanych z klubem - dopuścił do tego, że w jednym ze spotkań ligowych na boisko wbiegł nieuprawniony do gry zawodnik, który wystąpił pod nazwiskiem innego piłkarza.
Prezes klubu Włodzimierz Konopacki nie potrafił wytłumaczyć, jak do tego doszło i dlaczego oraz kto za to wszystko odpowiada, bo należało przypuszczać, że na pewno nie tylko trener, notabene na co dzień nauczyciel wychowania fizycznego w żnińskiej szkole. Prezes klubu odesłał nas po informacje do członka zarządu, pana Ciupińskiego z Wenecji. Błędnie założyliśmy, że jest to Grzegorz Ciupiński. W rzeczywistości członkiem zarządu Pałuczanki, a konkretnie skarbnikiem klubu, jest jego brat Henryk. Niestety Grzegorz Ciupiński nie wyprowadził nas z błędu, tylko wcielił się w rolę działacza, którym nie jest.
     Reakcja Henryka Ciupińskiego była w  tej sprawie natychmiastowa. W zarządzie tego klubu działał już poprzednio, jeszcze w czasie, gdy funkcję prezesa pełnił Zenon Flejter.
     - Oczywiście doszło tutaj do pomyłki. Mogło się to zdarzyć i byłoby do uniknięcia, gdyby nie nieodpowiedzialne zachowanie pańskiego rozmówcy, który się podszył pod działacza, a chodziło mu po prostu kolejny raz o możliwość ponarzekania na wszystko i wszystkich w Żninie. Ja już nawet nie chcę wchodzić w polemikę, bo to będzie powodowało tylko kolejne riposty, które nic do debaty nie wnoszą. Natomiast chcę powiedzieć przy tej okazji, że sytuacja w naszym klubie naprawdę nie jest dobra. To zresztą dotyczy całej piłki nożnej w naszej gminie. Bywam dość regularnie nie tylko na meczach, ale też na treningach naszej pierwszej drużyny i w zeszłym tygodniu na zajęcia przychodziło po 5 piłkarzy. To nie jest normalna sytuacja i stawia pod znakiem zapytania w ogóle sens wyjeżdżania na mecze. Nie będziemy zamawiać transportu, gdy nawet drużyny skompletować nie możemy. Co gorsza, w drużynie juniorów nie ma także dobrej frekwencji. Moim zdaniem, brakuje systemu motywacyjnego. Gdyby zawodnicy dostawali choćby te 10 zł za przyjście na trening, to też frekwencja byłaby lepsza. Problemem jednak są finanse. Pieniędzy na rundę wiosenną i jesienną 2012 r. z budżetu gminy otrzymaliśmy 58.000 zł. Do tego dochodzą jeszcze drobne wpłaty od sponsorów czy też pomoc rzeczowa. Od członków klubu pobierane są składki roczne w wysokości 20 zł. Na 60 członków w 2012 r. składki uiściło do teraz 20 członków. Środków mamy ogółem zdecydowanie mniej niż w poprzednich latach, a oczekiwania kibiców, zwłaszcza w związku ze zbliżającym się jubileuszem, są duże. Oczywiście nie chcę tłumaczyć tego, co się stało na meczu w Markowicach. Decyzje podejmie zarząd. Wiele jednak wskazuje na to, że karą wymierzoną przez K-PZPN klubowi zostanie decyzją zarządu obciążony trener. Nie chcę jednak uprzedzać tych decyzji, to tylko moje przypuszczenia. Nie przewiduję dymisji zarządu, nie teraz, na kilka spotkań przed zakończeniem rundy jesiennej. A zaraz potem trzeba się skupić na organizacji obchodów jubileuszu. Ponieważ następców nie widać, to trudno byśmy teraz rezygnowali - zauważył Henryk Ciupiński.
     Działacz Pałuczanki podzielił się swoimi przemyśleniami w sprawie przyszłości futbolu w gminie w obliczu trudności finansowych. Jego zdaniem nie jest normalną rzeczą, że w kilkunastotysięcznym mieście znajduje się raptem 5 chłopaków przychodzących na trening. Działacz zauważył, że niektórzy zawodnicy ze Żnina wolą grać w Brzysko-Rolu. Według Henryka Ciupińskiego, potrzebny jest okrągły stół i debata nad przyszłością piłki nożnej w gminie Żnin z udziałem działaczy obydwu klubów i włodarzy miasta. Należy się zastanowić, czy najlepszym rozwiązaniem nie byłaby fuzja klubów: Pałuczanki i Brzysko-Rolu. Do tego jednak, jak podkreśla Henryk Ciupiński, potrzebna jest dobra wola środowisk skupionych wokół obu klubów. Mecze można by rozgrywać przemiennie w Żninie i Brzyskorzystewku, obydwa obiekty mają bowiem swoje atuty i mankamenty. Na jednym jest lepsza murawa, na drugim z kolei lepsza infrastruktura. Zdaniem Henryka Ciupińskiego warto byłoby o tym podyskutować.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1077 (40/2012)

 

 

Więcej informacji:

- Oszustwo w drużynie Pałuczanki

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/01/2025 09:03
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości