Po ostatnich opadach deszczu i wiosennych roztopach kilka posesji w Podobowicach zostało odciętych od świata. Mieszkańcy nie mogli normalnie wyjść, ani też wyjechać samochodami ze swoich posesji. W poniedziałek (27 lutego) do Podobowic gmina skierowała pierwsze ciężarówki z kruszywem do zasypania dziur na drogach. Zdaniem sołtysa, obecne działania, choć niezbędne, mają charakter tylko doraźny.
Po ostatnich opadach deszczu i wiosennych roztopach kilka posesji w Podobowicach zostało odciętych od świata. Mieszkańcy nie mogli normalnie wyjść, ani też wyjechać samochodami ze swoich posesji. Kinga Szymczak (na zdjęciu) interweniowała w żnińskim ratuszu, w poniedziałek do Podobowic gmina skierowała ciężarówki z kruszywem do zasypania dziur na drogach (jedna z nich widoczna jest na zdjęciu). fot. Karol Gapiński Kinga Szymczak, która wraz z rodziną mieszka w ostatniej posesji w Podobowicach, od strony Gorzyc, w zeszłym tygodniu postanowiła interweniować w Urzędzie Miejskim w Żninie. Wszystko z tego powodu, że do ich domu, położonego kilkaset metrów od drogi asfaltowej, prowadzi gruntowa droga, która po roztopach stała się nieprzejezdnym błotem. Kinga Szymczak musiała wynosić na plecach swoje dziecko, ażeby mogło ono dostać się do przystanku, z którego odjeżdża autobus szkolny. - My też nie możemy normalnie wychodzić i tak jest co roku. Tak samo problemem jest wyjazd samochodem. Jesteśmy odcięci od świata, chyba, że ubierzemy kalosze i zdołamy się przedrzeć - mówiła Kinga Szymczak.
W poniedziałek na drodze gruntowej wiodącej do jej posesji pojawiła się ciężarówka z pokruszonym gruzem i maszyna do wyrównania tego materiału, którym gmina postanowiła utwardzić drogę. Zlecenie wykonała firma Dom-Bruk z Januszkowa.
Na miejscu był sołtys Podobowic Waldemar Kaczmarski. Przyznał on, że problem podmokłych dróg po roztopach wiosennych, czy też większych opadach deszczu w innych porach roku dotyczy nie tylko posesji Kingi Szymczak, ale kilku innych siedlisk na terenie sołectwa. Łącznie, jak szacuje sołtys, dobre 4 km dróg gruntowych wymagają utwardzenia. Oczywiście najlepiej byłoby, żeby położony został asfalt, ale to nie jest realne.
- Choć może i byłoby realne, gdyby prawidłowo gospodarowali w tym naszym Urzędzie w Żninie, a nie zabawiali się na imprezach w Ostrówcach - zgodnie uważają sołtys, Kinga Szymczak i Andrzej Orzechowski. Ten ostatni to mieszkaniec innej części Podobowic (bliżej Sławoszewa), do którego posesji też wiedzie droga gruntowa. W czwartek po południu stwierdził on, że nie ma w domu chleba, więc wsiadł w swojego seata, by pojechać do sklepu. Nie zajechał daleko. Samochód ugrzązł w błocie na drodze i już nie ruszył dalej. Andrzej Orzechowski do sklepu musi chodzić na pieszo, a to kilka kilometrów do pokonania.
- Mój syn choruje na astmę i muszę go odwozić do szkoły samochodem. By poszedł pieszo na autobus, nie mogę go wypuścić. W tej sytuacji, jaka jest teraz, syn nie chodzi do szkoły. Mam też 75-letnią obecnie matkę. Miała umówioną wizytę u lekarza, a kończą jej się leki i trzeba wziąć nową receptę. Przez to, że nie można wyjechać z domu, musiałem tę wizytę u lekarza odmówić. A co by się stało, jakby pogotowie musiało tu dojechać? Karetka też by ugrzęzła. Chyba by musieli lotnicze pogotowie tu przysyłać. Tak jest u nas co roku po roztopach i wtedy, gdy mocniej popada deszcz. Niedawno utwardzili kawałek tej drogi gruntowej, ale nie cały. Kiedyś, jak jeszcze żył mój ojciec, to załatwiliśmy piasek z Gorzyc, kamień wapienny z Bielaw i utwardziliśmy tę drogę. To jednak było kilkadziesiąt lat temu i śladu po tym już nie ma. A teraz to mnie nie stać, ani nawet nie wiem, z jakiej niby racji miałbym naprawiać drogę, skoro ona należy do gminy - mówił Andrzej Orzechowski.
Andrzej Orzechowski wyjechał w czwartek po południu samochodem do sklepu w Podobowicach. Niestety jego „seat“ ugrzązł w błocie na drodze wyjazdowej. fot. Karol Gapiński Mieszkaniec dodaje, że nawet traktor jako środek transportu dla ludzi mieszkających w posesjach, do których wiodą błotniste drogi, nie jest rozwiązaniem. - Ciągnikiem przejedzie się po takiej drodze raz, drugi i trzeci, ale później pod jego kołami robi się jeszcze większe błoto. Wtedy nawet traktor nie pojedzie dalej - stwierdził Waldemar Kaczmarski.
Dopiero w poniedziałek samochód Andrzeja Orzechowskiego został wyciągnięty z błota, a na drogę wysypano kilka wywrotek kruszywa dla jej utwardzenia.
- W innych wioskach czasami zdarza się, że budowane są łączniki między drogami powiatowymi a wojewódzkimi. Ja uważam, że nie zawsze jest to uzasadnione. Myślę, że w pierwszej kolejności porządne drogi, czy choćby utwardzone szlaką, powinny być do każdej posesji. A u nas tylko jest wyasfaltowana droga od Sielca do Ustaszewa, a do bocznych siedlisk wiodą stare i podmokłe drogi gruntowe - uważa Waldemar Kaczmarski.
Sołtys poinformował również, że w poniedziałek na drogi w Podobowicach dowieziono 6 wywrotek z pokruszonym gruzem, we wtorek 5, a wczoraj kolejne 2.
- Biorąc pod uwagę sytuację mieszkańców (aspekty zdrowotne, dowóz dzieci do szkoły) oraz panujące warunki na drogach gruntowych po roztopach, podjęto natychmiastowe działania interwencyjne. Polegały one na zasypaniu mieszanką grubej frakcji kruszywa betonowego w miejscach gdzie przejazd był niemożliwy. Obecne warunki nie pozwalały na wykonanie w sposób docelowy utwardzenia całej powierzchni drogi. Prace te zostaną wykonane w pełnym zakresie przy odpowiednich warunkach atmosferycznych, poprzez odpowiednie wyprofilowanie i uzupełnienie kruszywem w niezbędnym zakresie. Zakres i charakter prac był uzgodniony z sołtysem. Po tych działaniach stan nawierzchni umożliwia komunikację pojazdów mechanicznych do posesji, co wcześniej było całkowicie niemożliwe. Ingerencja dotyczy dwóch odrębnych odcinków dróg o długości 300 m i 900m - przekazał wczoraj Dawid Kolasa, rzecznik Urzędu Miejskiego w Żninie.
Film w zakładce Filmy.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1307 (9/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze