Łabiszyn, diety, potrącenie, nieobecność, zebrania, sesje, posiedzenia
Dziesięć procent mniej za nieobecność
O 10% mniejsze diety za nieobecność na zebraniach sesyjnych bądź na posiedzeniach komisji otrzymywać będą łabiszyńscy radni. Sami sobie taką wysokość potrąceń uchwalili. Przy czym jeden z radnych początkowo optował za tym, żeby potrącenia były jeszcze wyższe.
Miesięczne zryczałtowane diety dla radnych w Łabiszynie wynoszą od 475 zł do 1.203 zł. Ta najniższa kwota przysługuje każdemu przedstawicielowi mieszkańców w uchwałodawczym organie samorządowym. Z tytułu pełnienia różnych funkcji w Radzie diety bywają wyższe.
Przewodniczący komisji rewizyjnej otrzymuje 738 zł, a jej członek 663 zł. Dla przewodniczącego komisji budżetu przewiduje się 645 zł, a dla członków tej komisji po 569 zł. Przewodniczący wszystkich pozostałych komisji otrzymują 551 zł. Dla obydwu wiceprzewodniczących Rady miesięczny ryczałt wynosi 663 zł, ale obydwaj są również członkami komisji budżetowej, stąd w rzeczywistości otrzymują 756 zł. Przewodnicząca Rady może się cieszyć co miesiąc z 1.203 zł ryczałtu za swoją działalność w samorządzie.
Podczas ostatniej sesji radni głosowali projekt uchwały o potrąceniach w wymienionych dietach z tytułu nieobecności radnych na sesjach i komisjach. Proponowano 10% potrąceń za każdą absencję, bez względu na jej przyczynę. Radni bowiem nie otrzymują takich świadczeń, jak pracownicy, na przykład płaconego chorobowego. Dieta dla radnych nie jest przewidziana jako wynagrodzenie, ale swoisty ekwiwalent za poświęcony dla samorządu czas i ewentualne stracone szanse na zarobienie pieniędzy z tytułu pracy zawodowej.
- 10% za nieobecność to znikome potrącenie. Może ustalmy wyższe - proponował Leszek Stosik.
- Są przecież sytuacje, w których radny chciałby przyjść na posiedzenie, ale nie może z przyczyn niezależnych od siebie - argumentowała za 10% poziomem potrąceń przewodnicząca Rady Teresa Paliwoda. Jednak Leszek Stosik ripostował, że w kontekście tego, że radni spotykają się w miesiącu tylko kilka razy, to należałoby zwiększyć wysokość potrąceń.
Burmistrz Jacek Kaczmarek zwrócił w tym momencie uwagę, że bywały miesiące, kiedy niektórzy rajcy spotykali się nawet po 10 razy na sesjach i swoich komisjach. Głos zabrała również Aleksandra Zielińska: - Nie widzę niczego zdrożnego, nad czym mamy debatować pół dnia. Kolega Stosik skrytykował propozycję, to niech zaproponuje swoją. Moim zdaniem te 10% jest w pełni dyscyplinujące.
W tej sytuacji Leszek Stosik wycofał się jednak ze swojego wcześniejszego zdania i złożył samokrytykę: - Zbyt pochopnie swój wniosek wyciągnąłem. Niektóre komisje spotykają się częściej niż moja. Dlatego wycofuję swój wniosek.
Kilka chwil później rajcy zatwierdzili 10% potrąceń w swoich dietach za każdą nieobecność na posiedzeniach sesyjnych i komisyjnych.
Karol Gapiński
Pałuki nr 568 (1/2003)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze