Żnin, szkoła, dziecko, autobus, policja, poszukiwanie
Dziewczynki odnalezione w markecie
W środę 26 listopada dwie dziewięciolatki, uczennice trzeciej klasy ZPS nr 1 w Żninie, mieszkanki Podgórzyna nie wsiadły po zajęciach do autobusu szkolnego. Wkrótce dziewczynek zaczęła szukać rodzina. Kilka godzin później do poszukiwań włączyła się policja. Ostatecznie dziewczynki znalazł w sklepie "Tesco" dziadek jednej z nich.
W środę klasa III b w Szkole Podstawowej nr 1 w Żninie kończy zajęcia o 12.35. Tak też było 26 listopada. Wprawdzie w tę środę w szkole odbywał się konkurs Alfik, ale dwie dziewięciolatki z Podgórzyna nie brały w nim udziału. Zwykle zaraz po zajęciach wsiadają do autobusu szkolnego i akurat w środy około 13.00 są już w domu. Tym razem było inaczej.
- Już właśnie około 13.00 miałam telefon od mamy jednej z dziewczynek. Pytała, czy córka już zakończyła zajęcia, bo nie przyjechała autobusem, którym zwykle wraca. Powiedziałam, że zajęcia już skończyliśmy i ta dziewczynka oraz jej koleżanka powinny były wsiąść do autobusu szkolnego i wrócić do domu - powiedziała nam Barbara Chrabkowska, wychowawca III b w żnińskiej jedynce.
Zaniepokojeni rodzice rozpoczęli poszukiwania. Przez pierwsze godziny nie dały one rezultatu.
- O 15.15 otrzymaliśmy zgłoszenie od rodzica jednej z nich, że dwie dziewięciolatki nie wróciły autobusem szkolnym do domu i w związku z tym muszą pozostawać gdzieś na terenie Żnina. Robiło się już ciemno. Sytuacja wymagała naszej interwencji, więc włączyliśmy się do poszukiwań na ulicach, skwerach, klatkach schodowych, w sklepach. Wreszcie około 16.50 otrzymaliśmy informację, że obydwie dziewczynki - całe i zdrowe znalazł dziadek jednej z nich na terenie sklepu "Tesco" w Żninie - poinformował nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w komendzie Powiatowej Policji w Żninie.
W czwartek dziewczynki zdały w szkole relację, co robiły dzień wcześniej po południu. Otóż dysponowały oszczędnościami, które postanowiły wydatkować na maskotkę Furby. Zaplanowały sobie, że zaraz po zajęciach szkolnych, zamiast do autobusu szkolnego, pójdą do księgarni kupić zabawkę. Później poszły do sklepu Biedronka pooglądać towary. Wróciły pod szkołę, ale akurat nie było tutaj kolejnego autobusu zabierającego dzieci dojeżdżające. Poszły zatem do marketu Tesco. Następnie poczuły głód. Ponieważ miały jeszcze gotówkę, udały się na hamburgery. Kolejnego autobusu nie było przed szkołą. Dziewczynki straciły poczucie czasu. Wróciły się do Tesco pooglądać jeszcze towary. Tutaj wreszcie odnalazł je dziadek jednej z nich.
- Dzisiaj (w czwartek 27 listopada - przypis kg) dziewczynki były na zajęciach. Przestraszone tą całą sytuacją, że postawiły tyle osób na nogi, że szukała je policja. Przeprowadziłam pogadanki: i z nimi i z całą klasą. Wpisywaliśmy do zeszytów uwagi, że po zajęciach szkolnych każdy uczeń od razu ma za zadanie udać się na autobus szkolny lub wprost do domu, jeśli mieszka w Żninie. Wspólnie z koleżankami - wychowawczyniami innych klas - umówiłyśmy się, że będziemy teraz sprawdzać po zajęciach, przynajmniej przez jakiś czas, czy wszystkie dzieci dojeżdżające wsiadły w autobus. Tak samo uczuliliśmy dzieci, żeby za każdym razem w przypadku oczekiwania na autobus meldowały się w świetlicy. Miejmy nadzieję, że taka sytuacja już się nie powtórzy. To był wielki stres dla nas wszystkich - powiedziała Barbara Chrabkowska.
Dyrektor szkoły, Jacek Pietraszko przekazał, że już powołany został w szkole zespół, który sprawdzi wszystkie procedury, jakie powinny obowiązywać, żeby powrót dzieci ze szkoły był zawsze bezpieczny. - Choć pamiętajmy, że są to tylko dzieci i miewają różne pomysły, za którymi nam dorosłym trudno nadążyć. Ale jesteśmy dorośli, mamy obowiązek mieć kontrolę nad tymi dziećmi, opiekować się nimi, dlatego musimy nasze procedury sprawdzić i zweryfikować, aby zapobiec w przyszłości - zapowiedział Jacek Pietraszko.
Karol Gapiński, 27 XI 2014
Przejdź do forum .
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze