Przewodnicząca komisji rolnictwa, leśnictwa i ochrony środowiska w radzie Miejskiej w Barcinie zwróciła się do burmistrza z interpelacją w sprawie uwzględnienia przy rozpatrywaniu wniosków o umorzenie podatku rolnego lub przesuniecie terminu płatności faktu, że praktycznie 100% zbóż ozimych oraz rzepak na polach w gminie Barcin wymarzło.
Jak już informowaliśmy, bardzo silne mrozy w lutym przy jednoczesnym braku pokrywy śnieżnej na polach oraz stosunkowo intensywnej wegetacji jesienią, spowodowały wymarznięcie zbóż ozimych i rzepaku. Największe straty są w pszenicy.
W gminie Barcin, według rozeznań wszystkich czternastu sołtysów straty na polach należy oceniać jeśli chodzi o pszenicę, pszenżyto, rzepak praktycznie w 100%. Konieczność zaorania pola i obsiania nowym ziarnem bardzo zwiększa koszty uprawy. Co więcej, jak pisaliśmy tydzień temu, producenci materiału siewnego nie byli przygotowani na tak duże zapotrzebowania na zboża jare wynikające z wymarznięcia oziminy. W tej sytuacji materiał siewny bardzo zdrożał.
- Jeśli już rolnikowi uda się znaleźć taki materiał u sprzedawców, to jego cena wzrosła ogromnie. Już do 3.000 zł za tonę. Dzieje się to wszystko w momencie, gdy rolnicy mają pierwszą płatność podatku rolnego w gminie - powiedziała nam przewodnicząca komisji rolnictwa, leśnictwa i ochrony środowiska w Radzie Miejskiej Barcina, Jadwiga Mateńko.
Podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej zwróciła się ona z interpelacją do burmistrza Barcina, Michała Pęziaka.
Prosiła o przychylenie się do indywidualnych wniosków rolników o umorzenie lub odroczenie płatności pierwszej raty podatku rolnego z powodu wymarznięcia roślin ozimych.
Według obserwacji Jadwigi Mateńko dodatkowym utrudnieniem dla rolników i dalszą stratą jest w tej chwili powrót dzikich gęsi. - Przylatują stadami, są wygłodniałe. Normalnie, gdy na polach o tej porze roku wyrastała ozimina, to gęsi dziobem odrywały czubek takiej trawki i roślina mogła rozwijać się dalej. Jednak w tym roku pola się na wiosnę nie zazieleniły. Podobnie łąki, więc te ptaki są bardzo wygłodniałe. Dlatego, gdy rolnikowi uda się kupić ten bardzo teraz drogi materiał siewny jary i zasiać na polu, to gęsi z głodu wydziobują ziarno, zanim jeszcze wykiełkuje. A wówczas wiadomo, że żaden kłos już z tego nie wyrośnie, więc znów są to pieniądze na zakup tego ziarna wydawane na marne - tłumaczyła trudności rolników Jadwiga Mateńko.
Burmistrz Michał Pęziak w tej sprawie niczego nie zadeklarował, ale zapewnił, że wszystkie wnioski, które wpływają do niego są rozpatrywane zgodnie z procedurami.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1050 (13/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze