Reklama

Eksperci o wiatrakach

Dr Witold Jaszczuk mówił m.in. o tym, że hałas jest takim samym zanieczyszczaniem środowiska, jak spaliny

     fot. Karol Gapiński

Żnin, konferencja, Żniński Dom Kultury, wiatraki, eksperci, Komitet Protestacyjny Stop Wiatrakom
     Eksperci o wiatrakach
    Ponad trzy godziny trwała konferencja na temat wpływu wiatraków lokalizowanych w pobliżu siedzib ludzkich na ich mieszkańców. Wśród publiczności pojawiło się także kilku samorządowców, którzy razem z około 150 innymi osobami wysłuchali wykładów ekspertów o efektach hałasu, który wytwarzają wiatraki.

     Komitet Protestacyjny Stop Wiatrakom w Powiecie Żnińskim zgodnie z zapowiedziami zorganizował w ostatni piątek w Żnińskim Domu Kultury debatę poświęconą tematowi stawiania turbin wiatrowych w pobliżu miejsc zamieszkania ludzi. Jak wskazują badania naukowców, potwierdzają się negatywne wpływy działania wiatraków stawianych w pobliżu siedzib ludzkich na zdrowie mieszkańców. Ten wpływ odczuwa też fauna, w tym zwierzęta hodowlane. Ponadto fakt stawiania wiatraków skutkuje obniżeniem w krótkim czasie wartości działki, na której stoi wiatrak, i wartości działek w okolicy takiej turbiny. Duże wrażenie na przybyłych mieszkańcach wywarła makieta z mapą gminy Żnin i zaznaczonymi na niej lokalizacjami turbin wiatrowych, które już się tutaj znajdują oraz na które do tej pory wydano decyzje o warunkach zabudowy lub złożone są wnioski o wydanie takiej decyzji przez burmistrza Leszka Jakubowskiego. Okazuje się, że te lokalizacje w gminie Żnin tworzą już teraz las kilkudziesięciu potencjalnych wiatraków, w tym te najbliżej miasta w odległości ledwie nieco powyżej 1 km po stronie zachodniej Żnina.

Na konferencji pojawiła się liczna grupa mieszkańców zainteresowanych podejmowaną tematyką

Reklama

     fot. Karol Gapiński

     O ile na wcześniejszych spotkaniach w kilku miejscowościach gminy Żnin głos zabierali przede wszystkim członkowie komitetu, o tyle na konferencji w ŻDK wystąpili specjaliści, którzy tematem zajmują się w swoich badaniach naukowych zawodowo i z problematyką energii wiatrowej spotykają się na co dzień. Prof. dr hab. Rufin Makarewicz wygłosił wykład dotyczący zagadnień hałasu w ogóle i hałasu specyficznego, wytwarzanego przez turbiny wiatrowe. O hałasie wytwarzanym przez wiatraki mówił dr inż. Witold Jaszczuk z Ligi Walki z Hałasem. Ten drugi z prelegentów ma za sobą również doświadczenia eksperta komisji sejmowej, która odwiedzała farmy wiatrowe, by zbadać wytwarzany w nich hałas. Były to doświadczenia negatywne, gdyż właściciele farm specjalnie nie uruchamiali generatorów lub nie na pełną moc, aby zafałszować wyniki badań. Witold Jaszczuk odtworzył także nagrane wcześniej stanowisko prof. Barbary Lebiedowskiej, która jest niezależnym ekspertem Komisji Europejskiej do spraw akustyki środowiska. Przybyli na konferencję dowiedzieli się m.in., że w promieniu 400 m od wiatraka wszystkie grunty tracą na wartości. Padł ponadto apel do rolników, aby dokładnie czytali i sprawdzali proponowane im umowy na postawienie wiatraków na ich ziemi. Jednorazowy zysk w postaci pieniędzy z takiej umowy w dłuższej perspektywie obraca się bowiem w straty, zwłaszcza patrząc w perspektywie wielopokoleniowej, bo przecież w większości przypadków ziemię po ojcach dziedziczą synowie.
     Marcin Modliński z Wilczkowa - Daronic, który mieszka zaledwie kilkaset metrów od elektrowni wiatrowej, opowiadał o negatywnych skutkach tego sąsiedztwa. Przypomnijmy, że i my o tym pisaliśmy już kilka razy. Marcin Modliński i jego rodzina nie tylko co dzień odczuwają negatywny wpływ hałasu. Ponieśli również straty wskutek uderzenia pioruna w połowie zeszłego roku. Otóż w Daronicach ustawiony został maszt do pomiaru wiatru, który ściąga wyładowania atmosferyczne. Ponieważ jest on również blisko zabudowy, to przepaleniu uległy w mieszkaniach urządzenia elektryczne i elektroniczne.
     O uciążliwości i specyfice oddziaływań ruchu turbin wiatrowych na zdrowie ludzi opowiadał jeden z liderów komitetu protestacyjnego, doktor Wojciech Szczęsny. Głos zabrała również Jolanta Konarska z Bożejewiczek, która mieszka w pobliżu trzech turbin. To sąsiedztwo ma od 5 lat. Najbliższy jej domu wiatrak położony jest (według geo-mapy) w odległości 415 m, drugi - 560 m i trzeci 1.200 m. Jolanta Konarska opowiadała, że ruch łopat w słońcu powoduje wrażenie światłocieni, które są obserwowane najczęściej od maja do września. Poza tym Jolanta Konarska unika podchodzenia do wiatraków, bo obawia się odprysków brył zlodowaciałego śniegu oraz lodu. O takich przypadkach dowiedziała się z reportażu i stara się unikać chodzenia w pobliżu turbin zimą. Ponadto mieszkanka Bożejewiczek powiedziała, że mieszkanie w sąsiedztwie turbin wiąże się z odczuwaniem ciągłego, modulowanego hałasu, o którym wcześniej mówił Witold Jaszczuk.
     Niestety z uwagi na to, że wystąpienia ekspertów były obszerne, zabrakło już czasu na dyskusję. Wśród przybyłych jednak pojawiło się kilku samorządowców z gminy Żnin i nie tylko. Spotkanie trwało ponad 3 godziny i trzeba było je zakończyć ze względu na późną porę. Potrwałoby dalej, ale pracownicy ŻDK kończyli już dzień pracy.
    Po debacie, która w efekcie przybrała bardziej charakter konferencji tematycznej, zapytaliśmy samorządowców Żnina, którzy pojawili się w ŻDK, co dała im ta konferencja, czy zmieniła ich pogląd na sprawę wiatraków, czy też dopiero pozwoliła im ten pogląd sobie wyrobić. Pytaliśmy również, czy gmina Żnin powinna dalej stwarzać warunki inwestorom stawiającym wiatraki.
     Na konferencji zabrakło burmistrza Żnina Leszka Jakubowskiego, ale był w jego imieniu sekretarz gminy Mirosław Gatka. Powiedział, że wciąż jeszcze za mało wie na ten temat, ale to, czego się dowiedział, przekaże burmistrzowi. - W wypowiedziach wszystkich prelegentów na pewno powtarzał się problem nieuregulowanej przez przepisy odgórne odległości możliwej lokalizacji turbin od siedzib ludzkich i nawet profesor Makarewicz to mówił. To zatem powinno być uregulowane w pierwszej kolejności przez rządzących państwem, by później podejmować jakieś kroki na szczeblu lokalnym - uważa sekretarz Żnina.
     Radny Żnina Robert Szafrański jest zadowolony, że doszło do debaty. - No, może bardziej konferencji, a nie debaty, bo na tę zabrakło czasu. Jestem zadowolony i wyrobiłem sobie stanowisko w tej sprawie. Jestem za wiatrakami, jednak w odpowiedniej odległości. Zresztą ci prelegenci, jak zrozumiałem, mają takie samo stanowisko: nie mówili, że są przeciwnikami wiatraków, tylko mówili o odległości tych obiektów od siedzib ludzkich. Druga kwestia to ta, żeby takie turbiny były bezpieczne, a tego nie gwarantują na pewno stare wiatraki demontowane w krajach zachodnich i stawiane u nas. To spotkanie zorganizowali przeciwnicy wiatraków w pobliżu siedzib ludzkich i stąd nie było argumentów drugiej strony. Uważam, że inwestorzy zaniedbali konsultacji, dzięki którym mogliby, jeśli potrafią, rozwiać obawy ludzi. Jednak nie trafili oni, ani do społeczeństwa, ani do samorządowców. Inaczej niż np. było z „Uskomem”. W tym przypadku inwestorzy spotykali się z nami, przedstawiali swoje plany, mówili, co to będzie znaczyło, jeśli taki zakład powstanie. Natomiast nasze plany miejscowe zagospodarowania przestrzennego, które dały zielone światło inwestycjom wiatrowym w gminie, szczególnie na zachód od miasta, były opracowywane pod koniec zeszłej i na początku bieżącej kadencji samorządu. Chcę przypomnieć, że wtedy, czyli kilka lat temu, nie mówiło się tyle co teraz o negatywnych skutkach wiatraków. Nie mieliśmy tej wiedzy. Teraz należy dalej przyglądać się sytuacji w naszej gminie i starać się zminimalizować straty, na ile się da, bo przecież umowy zostały już w wielu przypadkach podpisane. Mój pogląd na wiatraki się zmienia. Na początku byłem pozytywnie nastawiony do tej kwestii. Mówiono tylko o korzyściach dla gminy, a teraz okazuje się, że to niekoniecznie i nie zawsze wyłącznie korzyści. Umowy wiążą nawet na kilkadziesiąt - mówiono, że do 30 lat, co powoduje uwiązanie strony, która zdecyduje się podpisać umowę. Z tego, co mówili eksperci, to odległość co najmniej 1,5 do 2 km lokalizacji turbiny od miejsca zamieszkania być może jest dopiero bezpieczna. Dlatego teraz jest się czym niepokoić - powiedział Robert Szafrański, radny Prawa i Sprawiedliwości będący w koalicji stanowiącej oparcie polityczne dla włodarza Żnina.
     Liderka Żnińskiego Porozumienia Obywatelskiego, klubu opozycyjnego w Radzie, Halina Rosiak żałowała, że tak mało radnych przyszło na konferencję. - Przyszłam na to spotkanie, gdyż chciałam usłyszeć argumenty komitetu protestacyjnego. Chciałam usłyszeć coś, co stanowi przeciwwagę dla tych wyłącznie plusów inwestycji wiatrakowych, o których się nam mówiło dotychczas w ratuszu. Władze gminy mówiły wyłącznie o zyskach dla budżetu. Zaczęto mówić również o negatywnych konsekwencjach dopiero w momencie, gdy powstał komitet protestacyjny. Na podstawie już tego jednego spotkania wiem, że wiatraki to może być coś złego. Oczywiście nie można jednak od razu przekreślać inwestycji dokumentnie, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Myślę, że trzeba zrobić drugi krok, żeby członkowie komitetu spotkali się z większą grupą radnych dla dalszej dyskusji. Wiem, że swoją pomoc oferuje w tym zakresie doktor Wojciech Szczęsny, a on jest przekonujący - powiedziała Halina Rosiak.
     Jan Kruszelnicki, kolega Haliny Rosiak z klubu radnych, też obecny na konferencji, powiedział, że inwestycje wiatrakowe są dla gminy Żnin szkodliwe. - Władze gminy powinny szukać innych sposobów pozyskiwania środków do budżetu, niż wątpliwe - jeśli chodzi o korzyści - inwestycje wiatrakowe. Burmistrz powinien ściągać inwestorów, stwarzać warunki do inwestycji i powstawania nowych miejsc pracy, a wiatraki pracy naszym mieszkańcom nie dadzą - powiedział Jan Kruszelnicki.
     Na zebraniu był też obecny Marek Rospenda i na początku Adam Kowalewski, przewodniczący komisji ochrony środowiska w Radzie Miejskiej Żnina oraz radny Andrzej Wieczorek. Innych radnych Żnina wśród słuchających wykładu nie dostrzegliśmy, choć był np. Mariusz Kazik, radny gminy Gąsawa, a w tej gminie też istniał problem lokalizowania turbin wiatrowych w pobliżu siedzib ludzkich. Z Markiem Rospendą nie udało nam się później skontaktować, a Adam Kowalewski usprawiedliwił swoje szybkie wyjście w piątek wieczorem z sali ŻDK: - Miałem wizytę u stomatologa i niestety musiałem wyjść. Chcę przypomnieć, że byłem już wcześniej chyba jedynym w Radzie Miejskiej przeciwnikiem wiatraków w pobliżu domów, gdy uchwalany był plan miejscowy dla zachodniej części gminy, którą reprezentuję. Nadal jestem przeciwnikiem. Wszystkie inwestycje wiatrakowe oraz zmiany w planie miejscowym powinny być skuteczniej konsultowane i z mieszkańcami i z radnymi, zwłaszcza że - jak teraz słyszymy - ci inwestorzy wiatrakowi chodzą teraz po wschodniej stronie gminy i tam próbują ludzi przekonywać do podpisywania umów - powiedział Adam Kowalewski.
     Wśród przybyłych na zebranie dostrzegliśmy również Grażynę Janicką, reprezentantkę gminy Żnin w Radzie Powiatu. Radna PiS powiedziała, że nie jest przeciwniczką energii wiatrowej, ale nie może się takie inwestowanie odbywać bez planu i obranej strategii. - Nie można robić tego na tzw. „hurra” i stawiać turbinę zaraz za budynkiem mieszkalnym. Nie wszystko należy przeliczać na pieniądze - powiedziała Grażyna Janicka.
     W sali ŻDK był też obecny radny powiatowy, były wicestarosta Robert Luchowski. - Przeraziła mnie przede wszystkim informacja, która wynika z tej mapy przedstawionej na makiecie. To działa na wyobraźnię i daje do myślenia. Była to mapa z zaznaczonymi punktami, które oznaczały już wydane decyzje o warunkach zabudowy. Pokazuje ona cały chaos, który towarzyszy w naszej gminie planowaniu przestrzennemu. Jeżeli w ogóle jeszcze możemy tu mówić o planowaniu, bo to jest raczej brak planowania. Nawet nie są to farmy, a jakieś rozproszone lokalizacje wiatraków, zbyt blisko siedzib ludzkich. Błędy w tym planowaniu spowodowały, że przedsięwzięcia podejmowane są na własną rękę, w oderwaniu od strategii gminy i teraz mieszkańcy sąsiadujący z takimi turbinami narzekają na niedogodności i uciążliwość. Ja nie jestem przeciwnikiem wiatraków, ale powinno się to odbywać według strategii i planu, tak aby nie było później uciążliwe. Na piątkowej debacie, a raczej powinniśmy powiedzieć - konferencji, zabrakło mi pozytywnych aspektów działań w zakresie energetyki wiatrowej, bo mimo wszystko przecież są farmy w kraju i za granicą i jakiś pożytek muszą przynosić. Dlatego mam nadzieję, że to dopiero początek debat w naszej gminie na ten temat i na inne zagadnienia ważne dla naszej społeczności. Oczywiście trudno tutaj winić organizatorów, ja się cieszę, że oni wyszli z tym tematem, bo dali impuls do dyskusji - powiedział Robert Luchowski.
     Adam Kowalewski jako przewodniczący komisji ochrony środowiska w Radzie Miejskiej Żnina powiedział na koniec, że we wtorek ma dyżur radnego w Urzędzie Miejskim i wówczas podejmie działania organizacyjne, porozmawia z burmistrzem i już rozmawiał z liderką komitetu protestacyjnego Renatą Majewską, a wszystko po to, aby prawdopodobnie już na najbliższym zebraniu komisji omówić sprawę dalszej debaty o wiatrakach. Rozmowy na posiedzeniu komisji miałyby się, według intencji Adama Kowalewskiego, toczyć w obecności sołtysów i oczywiście członków komitetu protestacyjnego.
     Zdjęcia w galerii, a film w zakładce Filmy.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1151 (10/2014)

Inne teksty na ten temat:

Pieniądze z wiatru jak placki ze śniegu

Głośny wiatr ze wschodu

Chcą zdmuchnąć wiatraki

Wiatraki przywiały ich do Sulinowa

List sześćdziesięciu siedmiu i kolejne spotkanie

Stop wiatrakom i politykowaniu

Debata o wiatrakach

Wiatraki w ŻDK

O wiatrakach w Sejmie

Debata wiatrakowa w ratuszu

Chcą 215-metrowych wiatraków

Konfrontacja z wiatrakami

Bliżej o wiatrakach

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości