Łabiszyn , Enea, stawki, cena, interpelacja, radny, oświetlenie
"Enea" dyktuje słone ceny
Interpelacja radnego dotycząca awarii lamp oświetleniowych wywołała dyskusję na temat kontaktów z "Eneą" i stawek, jakie zaproponowała ona gminie Łabiszyn. Burmistrz podkreśla, że ten monopolista wykorzystuje swoją przewagę.
Radny Zenon Mikuła, który jednocześnie jest sołtysem Władysławowa, zgłaszał w interpelacjach kwestię oświetlenia publicznego.
- Firmy, które na zgłoszenie przyjeżdżają, usuwają tylko te awarie, w których lampy nie działają w ogóle, a część lamp, szczególnie ze starego oświetlenia, działa jak choinka, raz się zapala, raz gaśnie - wyjaśniał Zenon Mikuła i wyliczał, że widział takie lampy we Władysławowie, Załachowie, Ojrzanowie, a także w mieście.
Burmistrz Łabiszyna Jacek Idzi Kaczmarek wyjaśniał, że są miejsca, w których oświetlenie szwankuje i dotyczy to lamp, które modernizowane były zaledwie osiem lat temu. Awarie zgłaszane są na wniosek sołtysów lub mieszkańców.
- Chciałbym powiedzieć państwu jedną rzecz i państwa powalę na pewno - rozpoczął burmistrz Łabiszyna i tłumaczył, że jeżeli następuje wezwanie Enei do wymiany jednej żarówki w jednym punkcie świetlnym, gmina płaci za to około 700 zł, a składa się na to koszt wymiany żarówki, czyli około 200 zł i koszt dojazdu, czyli 441 zł. - Właścicielem oświetlenia jest "Enea" i jedynie z nią możemy się boksować. W tej chwili uciekając od kosztów robimy tak, że jeżeli mamy zgłoszenia, to kumulujemy je i jak przyjeżdża firma, to płacimy tylko jeden koszt przyjazdu - mówił burmistrz.
Włodarz Łabiszyna stwierdził, że Enea jako monopolista wykorzystuje swoją przewagę i jest z nią bardzo trudno dyskutować. Z powodu kosztów, jakie narzuciła Enea gminie, uboższe jest także oświetlenie świąteczne w Łabiszynie, gdyż firma zażądała od gminy 500 zł za godzinę dostępu do słupa.
- Mam świeżo na biurku propozycję umowy na rok 2014 i my się bardzo mocno burzymy - powiedział burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. - W taryfikatorze "Enei" odnośnie usług, które mogą wykonać, są kwoty szokujące. Za przycięcie drzew w miejscu, gdzie linia kablowa biegnie, firma chce ponad 5.000 zł za 1 km. Natomiast w opłacie stałej mamy takie działania jak ocena, obserwacja i pomiar. Gminy już się organizują, żeby od "Enei" uciekać.
Gmina Łabiszyn przystąpiła do zakupu prądu pod skrzydłami starostwa wraz z innymi gminami. Został ogłoszony przetarg i dzięki temu koszty prądu są w tej chwili o ponad 30% niższe niż wówczas, gdy prąd był kupowany od Enei. Ponadto burmistrz poinformował, że zawiązało się stowarzyszenie gmin z województwa kujawsko-pomorskiego, które prowadzi dyskusje z Eneą w sprawie zmiany zasad dotyczących konserwacji.
Rany Wiesław Kubkowski pytał, czy gmina ma możliwość sprawdzić sytuacje, w których z winy Enei lampy gasną, bo zdarzają się sytuacje, że lampy nie świecą na całych ulicach, co trwa nieraz dobę, a nieraz nawet dwie doby. Burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek wyjaśniał, że prawo energetyczne mówi o tym, że 15% punktów świetlnych w danej gminie może nie działać i firma nie ponosi z tego tytułu żadnej odpowiedzialności.
- 150 lamp może nie świecić przez trzy dni i nic się nie dzieje? - dopytywał radny Kubkowski.
- My to natychmiast zgłaszamy i mamy odpowiedź, że na przykład trwa naprawa trafostacji, ale my nie jesteśmy w stanie tego sprawdzić - powiedział burmistrz Jacek Idzi Kaczmarek. - Działania monopolistyczne są tu zdecydowane i możemy się układać, ale nie jesteśmy w stanie nic wyegzekwować.
Magdalena Kruszka, 11 XII 2013
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze